chustowe dziecko a dziecko wózkowe

11.11.07, 21:26
kiedyś Guru zapoczątkowała wątek o różnicach między dziećmi "wychustowanymi" a
wywózkowanymi. jakoś mało różnic między moimi dziecmi dostrzegałam.. do wczoraj..
stoję nad moim synem, chorym.. patrzę na niego.. i olśniło mnie.. on śpi "na
żabkę".. na plecach.. (wybaczcie pościel, ale ta "męska" poszła do prania)
fotoforum.gazeta.pl/photo/3/yc/bb/xwik/m6glEe86FY4q4C0bCX.jpg
Ania owszem rączki "wyrzucała" do góry ale nóżki razem. a tu.. kuku
zażabkowałam syna chyba :p teraz za każdym razem zwracam uwagę.. ale on tak
śpi zawsze -albo na brzuchu albo na plecach z nogami "na żabę"

mamy dwójki i więcej widzicie różnice między dziećmi swymi??
    • beannshi Re: chustowe dziecko a dziecko wózkowe 11.11.07, 22:01
      Hmmm...

      Ja mam jedno, male dosc w sumie jeszcze. Ale w porownaniu z innymi
      dzieciakami wychodzi na to za Hanka duzo szybciej trzymala glowe i
      zaczela siadac. Nasza pani doktor mowi ze to pewnie wlasnie dzieki
      chuscie :)
      • padthai Re: beannshi 11.11.07, 22:10
        bo Twoja jest kobita, a nie kobitka i moze wiecej :DDDDDDD
    • padthai Re: chustowe dziecko a dziecko wózkowe 11.11.07, 22:08
      bo to panienka, a faceci tak maja hehehehe
      a powaznie to moje jest wozkowe (kolkowa od 5 m, a wiazana od
      niedawna) i zawsze spal na zabke :)
      dziewczyny, chusty maja ewidentne zalety, ale czasmi graniczy to z
      obsesja. Sama zaczynam dziwaczec :P
      • guruburu Re: chustowe dziecko a dziecko wózkowe 11.11.07, 23:57
        Padthai, nie chodzi o obsesyjne wyszukiwanie różnic tylko takie
        różne ciekawostki. Bo wiadomo, mądrzy ludzie różne rzeczy piszą, a
        fajnie zobaczyć czy na codzień coś widać ;) TYmbardziej, że np. ja
        mam porównanie żadne - ani wózka, ani większej liczby dzieci. Np.
        nasza córka ma kilka "cech" dzieci chustowych - np. szybki rozwój
        motoryczny i dużą sprawność, choć czasem potrafi się i o własne nogi
        potknąć :P, jest bardzo otwarta na świat i ludzi, nie boi się
        eksperymentów, jest kontaktowa i "wygadana" (ponad zdolności
        językowe dwu/ trzy języcznego 2 latka, dobrze radzi tez sobie z mową
        ciała), co nie znaczy, ze nie ma chwil nieśmiałości... POnad to ma
        podobno dobre poczucie rytmu (to nie po mnie niestety ;) - jak dla
        mnie to dlatego, ze dobrze się czuje w swoim ciele. Ale! Wiele
        innych dzieci tez tak ma. Jak dla mnie to była część ogólnej
        refleksji, co na prawdę dzieciom "dajemy", a z czym się rodzą i bez
        ekstermalnych warunków (tzw. patologia) i tak będą takie, jakie
        miały być. I nawet mając pewnego dnia drugie dziecko, które może być
        bardzo różne a może bardzo podobne, skąd będę wiedziała, że coś jest
        moją zasługą 'wychowawczą' (jak i zaniedbaniem), a co
        jest "wrodzone". To sa naturalnie pytania retoryczne, tymbardziej że
        w ramach jednej, małej rodziny trudno przeprowadzić miarodajne
        badania ;) Ot - zbiór ciekawostek.
        A tak na marginesie, np. badacze piszący o pewneych cechach dzieci
        w "kulturach pierwotnych", gdzie np. noszenie jest na pożądku
        dziennym, umieszczają je w szerszym kontekście różnych praktyk
        opieki i wychowania dzieci. Sama chusta nie wystarczy :P.
        • hki1 Re: chustowe dziecko a dziecko wózkowe 12.11.07, 10:44
          kocham chusty, ale obawiam sie, ze nie maja wielkiego wyplywu na
          tempo rozwoju. Z moich (niereprezentatywnych) obserwacji wynika, ze
          wiecej robia cechy indywidualne dziecka. Moj starszy (4,5 l.,
          niechustowy) szybko sie rozwija, swietnie gada (coraz wiecej w
          drugim jezyku), jest otwarty, ciekawy, odwazny itd. Ulubionym
          przykladem niechustowego dziecka jest pierworodna Mamaliny (zaczela
          stac - Alinka nie Mamalina - jak miala 5 mies., chodzic -10 mies.,
          gadac zdanianiami - 1,5 roku, ubierac sie samodzilanie ok. 1 roku -
          krotko mowiac ekspresem wszystko).

          Z drugiej strony po chusty siegaja zwykle otwarci na swiat, dobrze
          wyedukowani rodzice. To ich podejscie ma na pewno ogromny wplyw na
          rozwoj dziecka. Sama chusta to tylko symbolizuje (przywieszka: uwaga
          jestem fajnym rodzicem :).
          • padthai Re: chustowe dziecko a dziecko wózkowe 12.11.07, 13:30

            piknie napisalas :)))
          • lobuz28 Re: chustowe dziecko a dziecko wózkowe 12.11.07, 14:20
            Kupuję Twój tekst! Zwłaszcza z tą przywieszką! Ja jestem chustowo wózkowa ale to
            co mogę stwierdzić na bank to, że moje dziecko nie płacze, nie marudzi, jest
            pogodne i wesołe, a włożone do chusty to istny ideał, zasypia po paru chwilach
            zwiedzania świata. Nie wyobrażam sobie życia bez chusty!
          • tobatka Re: chustowe dziecko a dziecko wózkowe 12.11.07, 14:57
            Pieknie napisane :)
          • mamalina Re: chustowe dziecko a dziecko wózkowe 13.11.07, 11:50
            Haniu, Ty masz chyba lepszą pamięć do mojej córki niż ja ;-)
            Mnie się wydawało z tym (krzywym) staniem (w oparciu o tatkę), że to było ponad
            sześć miesięcy…
            • mamalina Re: chustowe dziecko a dziecko wózkowe 13.11.07, 11:54
              Dopiszę jeszcze, że mój superchustowy syn się nie ubiera samodzielnie (ma 2 lata
              i 2 miesiące), za to świetnie się od piersi odstawił i sam przeniósł do spania w
              dużym łóżku w następstwie tego. W moim odczuciu też świetnie sam zasypia.
              To może być także różnica pierwsze/drugie dziecko… nie zgadniemy.

              Zobaczymy, jakie niespodzianki szykuje dla nas Trzeciątko, które mamy zamiar,
              jak Drugiego, chustować od pierwszych dni. Mam nadzieję, że karmienie w chuście
              opanuję szybciej niż przy Drugim, to powinno życie ułatwić bardzo.
          • guruburu Re: chustowe dziecko a dziecko wózkowe 13.11.07, 21:07
            hki1 napisała:
            Ulubionym przykladem niechustowego dziecka jest pierworodna Mamaliny
            (zaczela
            > stac - Alinka nie Mamalina - jak miala 5 mies., chodzic -10 mies.,
            > gadac zdanianiami - 1,5 roku, ubierac sie samodzilanie ok. 1 roku -
            krotko mowiac ekspresem wszystko).

            No właśnie o tym pisałam - ja zaczęłam chodzić w tym samym wieku, co
            moja moja córka, a nikt mnie nawet na rękach za barzdo nie nosił ;).
    • ithilhin Re: chustowe dziecko a dziecko wózkowe 11.11.07, 22:13
      bossskie zdjecie.
      Misio uwielbia spac na boczku. prawym. jak spi na brzuchi to z kuprem w gorze.
      jak nastepnym razem bedzie spal na plecach to go specjalnie dla Ciebie odkryje :-)
      starszego tez.
      Maja tak nigdy nie splala.
      wiec nie wiem czy widze roznice czy nie :-)
    • crazy-house Re: chustowe dziecko a dziecko wózkowe 12.11.07, 08:39
      Faktycznie :)) rewelacja!!
    • 377sil Re: chustowe dziecko a dziecko wózkowe 12.11.07, 09:06
      Mój Misio też tak śpi. Grzesio zawsze lubił na boczku, a Krzysio na
      brzuchu. Na brzuchu polubił, bo jako maleństwo musiał mieć szerokie
      pieluchowanie i na plecach mu ta pielucha przeszkadzała. I wtedy też
      spał na "żabkę".
    • tobatka Re: chustowe dziecko a dziecko wózkowe 12.11.07, 10:17
      Mój starszy, co to ani chusty, ani nosidła w swoim życiu nie poznał, a wózek i
      owszem, namiętnie, bo ja baaardzo mobilna jestem i wybywam z domu, kiedy tylko
      moge (wózek mnie, wbrew pozorom, nie ogranicza :) ) sypiał na żabkę od 3
      tygodnia życia do teraz. Tylko na brzuchu sypiał i sypia. :)

      Zobaczymy, jak młodszy sie będzie miewał - na razie nie cierpi na brzuchu leżeć,
      spać tym bardziej.. Zresztą chusty na razie tez nie lubi, ale go przekonuję - ma
      raptem 4 tygodnie, więc mam siłę przebicia i może przekonam :)
    • run_away83 Re: chustowe dziecko a dziecko wózkowe 12.11.07, 21:45
      a ja zauważyłam jedną fajną "różnicę" :) moje chustowane dziecko, na widok mamy
      motającej się w chustę, jeśli płacze - uspokaja się, ociera smarki rękawem i
      cierpliwie czeka na przytulenie; jeśli jest w dobrym humorze - śmieje się i bije
      brawo; jeśli jest w arcydobrym humorze - piszczy z radości, przypełza i próbuje
      się zamotać w plączące się mamie między nogami końce :D wsadzenie w chustę jest
      uniwersalnym sposobem na wszystkie nieszczęścia i smutki które trapią naszego
      synka :) jeszcze nie widziałam dziecka które reagowałoby w podobny sposób na
      wózek ;)
      • zaisa Re: chustowe dziecko a dziecko wózkowe 13.11.07, 04:00
        Run-away - mój post ponizej napisalam nie czytajac Twojego:)
        Nasz do wózka leci, ale na zasadzie - fajna zabawka, mozna sie wspiac do
        stania, wrzucic cos na dol, powalic w prety a po macaniu kol zaraz pochlapac sie
        woda przy myciu raczek;) Na pewno nie jest to taka reakcja, jak przy chuscie;P
    • zaisa Re: chustowe dziecko a dziecko wózkowe 13.11.07, 03:51
      Jedno wiem na pewno - dziecko czysto wózkowe nie będzie się cieszyło, jak
      zobaczy kawał szmaty w mamy rekach:))
      A moje - mieszane, że tak powiem;) - cieszy się na ten widok.
      Wczoraj się, niestety, rozczarowało, bo kawał szmaty był świeżo wyciągnięty z
      pralki i nie nadawał się do użycia w sposób zadawalający:o
    • olivia38 Re: chustowe dziecko a dziecko wózkowe 13.11.07, 15:13
      Moj starszy synek Pawełek obecnie 5 letni , niestety chusty nie poznal, za to
      spal takze na zabke. Natomiast 8 mies Jas, chustowe dziecko spi na boczku lub na
      pleckach, zadko na brzuszku.
      A co do roznic; Pawelek zaczal samodzielnie siadac, raczkowac i wstawc w wieku
      ok 10 mc. Jakiez bylo moje zdumienie kiedy te wszystkie umiejetnosci Jas posiadl
      w wieku 7 miesiecy!!!!
      Czy to zasluga chusty, czy genow ;)))???
      Mysle ze chusty i tej opcji bede sie trzymac ;)))

      -Tato, gdzie na mapie jest WIELKA BRYKANIA ?
      -Mowi sie Wielka Brytania. Tutaj.
      -Aha. a Mała?
      • blige Re: chustowe dziecko a dziecko wózkowe 14.11.07, 00:43
        Filip skonczy trzy latka w styczniu i jeszcze spi na zabke i na
        pleckach i na brzuchu. Noszony w chuscie jak konczyl dwa latka:
        kiedy urodzila sie Ninka wizalismy go rowniez.
        Obawiam sie ze to jest bez znaczenia.
        Slodko wygladaj dzieciaki jak spia, co? :-)) Moge patrzec na swoje
        bez konca i trudno mi sie wowczas powstrzymac od calowania;-)
    • agmani Re: chustowe dziecko a dziecko wózkowe 14.11.07, 18:50
      Jeszcze pisze z perspektywy matki jednego dziecka, niemniej dzieck aodstawionego
      z dnia na dzien od chusty. I nie zauwazam roznicy. Ani sie jej rozwoj nie
      spowolnil, ani nie przestala byc kumata, ani zaburzen zadnych nie nabyla. Na
      chuste patrzy dosc obojetnie (jezeli kojarzy, ze to czerwone cos w garderobie to
      chusta).

      Natomiast - uwielbienie za madry post dla hki1.
      Nadreprezentacje chust widuje regularnie na zajeciach dla mam/rodzicow z
      dziecmi, w dobrych zlobkach/przedszkolach, w srodowisku uniwersyteckim. Brak -
      wsrod mlodocianych matek z papierosem w reku, niezintegrowanych Turczynek i
      Rosjanek (te lubia sie posmiac, bo im sie z bieda, wsia kojarzy), osob
      niemowiacych jezykiem literackim. I niestety, wiadomo nie od dzis, ze edukacja i
      ogolnie rozwoj dziecka w duzym stopniu zalezy od domu, z jakiego pochodzi.
      Dzieci rodzicow swiadomych, zaangazowanych z reguly rozwijaja sie lepiej.
      Aspiracje edukacyjne tez dziedzicza (albo i nie). Niedawno we frankfurckim
      metrze ratowalam miesieczniaka, sinego z zimna, oslepionego jarzeniowkami,
      trzymanego przez tate w pozycji zwisajacej w tanim nosidelku. Obok mama,
      wymalowana, mloda, z tipsami i duza nadwaga, zero zainteresowania dzieckiem...
      Niestety, na pewno to dziecko nie bedzie wspomagane przeadnie w rozwoju, nikt mu
      nie bedzie czytal, dopingowal w edukacji, chodzil z nim na ciekawe zajecia,
      przejmowal sie nadmiernie zdrowiem... wedle wszelkiego prawdopodobienstwa
      osiagnie mniej niz wychustowane dzieci mam z zajec przy kosciele uniwersyteckim.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja