Dodaj do ulubionych

jak to bylo z Zawitkowskim

14.12.07, 16:30
mialam opisac swoje wrazenia i dopiero watek z zawitkowskim i
miesznaiem mi o tym przypomnial
spotkanie odbylo sie w multibaby kino we Wrocku
hmmm
Sympatyczny facet. Wrazenie bardzo pozytywne. Lubi dzieci, a dzieci
jego. Chetnie odpowiadal na pytania i z sensem. Pokazywal niezle
chwyty, ale nie chwytal, ze 10 kilowy, wijacy sie dziec ni jak nie
da sie utrzymac w pokazywanych pozycjach, ani reki nie starczy, a ni
sily do utrzymania takiego "tornada".

Niestety jezeli chodzie o chusty to zdecydowanie cos mu sie wydaje :P
Poproszony o zamotanie sie, owszem zamotal sie, ale jak hehehe i
tlumaczyl, ze to tak na chwile. Chusta byla poskrecana,
niedociagnieta, powywijana.
O motaniu wie niewiele. Choc zapytany o to czy ma doswiadczenie z
chustami powiedzial, ze 10-letnie. Ot zagwozdka, gdzie on takie w
Polsce doswiadcznie nabyl???
A jesli chodzi o slynne zabki to:
- z uporem maniaka twierdzi, ze kat ok 90 stopni to 180. Czyli jak
spojzycie z gory na dzieciece nozki w chuscie to sa one rowarte pod
katem 180 stopni to hmmmmmmmmmmmmmm jak bym nie patrzyla to ni jak
mi nie wychodzi. W dodatku twierdzi, ze im pupa nizej tym kat
wiekszy - aaaaaaaa niby jak??????
- pupa dziecka powinna byc przynajmniej na poziomie kolan - czyli
rowna linia pupa-uda-kolana, a najlepiej pupa jeszcze wyzej.
Zapytany o wygiecie kregoslupa, zaczal mowic o niestabilnej
miednicy, a jak wspomniala o sinych jajkach to i wyginaniu nozek do
tylu i silnym ucisku na uda to zmienil temat.
Za to wszystkim na sali pokazal, ze moje dziecie z podciagnietymi
kolankami jest zle ulozone. Glosno dodalam, ze wg niego.

Komentarzem do tego niech bedzie, ze na wstepie powiedzial o
chustach - nosidla alternatywne. To chyba najstarsza alternatywa na
swiecie :DDDDDDDDDDDDDDDD. Co oczywiscie skomentowalam.

Obserwuj wątek
    • asia_k_19 Re: jak to bylo z Zawitkowskim 14.12.07, 17:06
      a mi się ten facet coś nie podoba, ale znam go jedynie z telewizora :)
      określenie "nosidła alternatywne" zaraz zmusza mnie niemal zeby pomyśleć "wąska
      specjalizacja" hehe
      pewnie jest dobry w swojej dziedzinie, ale siłą rzeczy nie zna się na wszystkim
      tyle, że właśnie prez tę telewizję stał się swego rodzaju autorytetem i pytany o
      coś odpowiedzieć "musi", nie wypada żeby powiedział, że nie wie...
      no ale może ja złośliwa jestem bo coś zły dzień mam dzisiaj :)
    • donkaczka Re: jak to bylo z Zawitkowskim 14.12.07, 18:56

      -wiesz, ja bylam u zawtikowskiego na kosultacji z mala
      to cieply czlowiek, ma podejscie do dzieci, jako rehabilitanta niezmiernie go cenie

      ale w kwestii chust porazka
      masz racje, z chustami jego doswiadczenie polega na tym ze widzial, ma
      teoretyczne poglady i to wszystko
      praktyk z niego zaden, a bez praktyki nie jest w stanie ocenic wplywu
      chustowania i pozycji w chuscie na rozwoj dziecka
      dlatego puszczam kolo ucha jego teorie w tej kwestii, wierze ludziom, ktorzy
      zajmowali sie tym przez lata
      szkoda tylko, ze zaczyna byc guru w kazdej kwestii, tym samym czyniac duzo szkod
      chustowaniu w polsce


      -
      --
      Chuściany zakątek
    • roneczka Re: jak to bylo z Zawitkowskim 14.12.07, 21:08
      Słuchajcie, no właśnie, a dlaczego podkreślają, że to magister
      nrehabilitacji. To jeden w Polsce jest magister w tym zakresie.
      A może jego wielkość i autorytet polega na tym, że jakimś trafem
      dostał sie do TV i jedzie na popularności. Ja nie mam tVn, więc nie
      oglądałm go, widziałam małą fotkę gdziesik...
      U mnie w domu rozeszło sie po kościach. Przyszły sąsiadki z rocznym
      synem, zrobiłam lekcje motania i sie wszystkim podobało, mężowi też,
      nawet robił zdjęcia :-))))
      A dzisiaj byliśmy pierwszy raz na zewnątrz, kilka sąsiadów pytało
      mnie czy nie chcem czasem nosidełka, bo mają mogą pożyczyć:-))))

      Nie mogli uwierzyć ze nie chcę:-(

      Pozdrawim, dobrze jest
      • budzik11 Re: jak to bylo z Zawitkowskim 15.12.07, 12:39
        roneczka napisała:

        > Słuchajcie, no właśnie, a dlaczego podkreślają, że to magister
        > nrehabilitacji. To jeden w Polsce jest magister w tym zakresie.

        No właśnie. Podziwiam p. Zawitkowskiego, lubię go oglądać, bo to sympatyczny,
        ciepły mężczyzna, w wielu kwestiach bardzo pomocny, cenię sobie jego rady, ale
        nie uważam go za guru od wszystkiego. I bardziej do mnie przemawia to, co o
        chustach i chustowaniu powiedział dr n. med. "mój" - tzn. moich dzieci ortopeda
        - traumatolog (IIst. specjalizacji) i jednocześnie chirurg dziecięcy, niż - z
        całym szacunkiem - mgr rehabilitacji.
        • rozwojdziecka Re: jak to bylo z Zawitkowskim 27.12.07, 16:44
          Witam serdecznie,

          Jako osoba współpracująca z p. Zawitkowskim chciałabym podkreślić, że oprócz tego, że jest mgr rehabilitacji, skończył szkołę terapii neurorozwojowej NDT-Bobath, jest absolwentem kursów Prechtla, Hallwicka, SI-ayers, trenerem Brazeltona, konsultantem i twórcą programu wczesnej stymulacji i opieki rozwojowej noworodków i niemowląt, który wykorzystuje Instytut Matki i Dziecka w Warszawie
          Szkoli chyba wszystkie położne i pielęgniarki w tym kraju oraz połowę kadry medycznej. Telewizja to raczej nie tylko kwestia przypadku, ale raczej kompetencji i wiedzy. Myślę, że Paweł Zawitkowski musiałby być samobójcą, żeby publicznie głosić myśli nie poparte wiedzą, bo groziłoby mu chyba za to dożywocie, zwłaszcza że w grę wchodzi zdrowie dzieci. NIe wiem, czy którakolwiek telewizja, a zwłaszcza prywatna chciałaby ryzykować aż tak wiele.

          A doktorat to z pewnością w jego przypadku kwestia formalności, na które znajdzie kiedyś czas.

          POzdrawiam i życzę powodzenia w pielęgnacji pociech oraz ich noszenia w chustach!!!
          • tatanka2002 Re: jak to bylo z Zawitkowskim 28.12.07, 01:18
            Droga współpracująca z P.Z.!
            Polska ma wielu specjalistów w dziedzinie rozwoju dzieci i nie
            słyszałam jeszcze by był on tak szeroko poważanym w swoich kręgach,
            jak wśród rodziców swoich pacjentów. Wydał publikacje i poradniki,
            które zasypały polskie przychodnie i oddziały neonatologicze,
            pediatryczne, rehabilitacyjne, ale niestety nie może,
            a nawet nie ma prawa kreować się na wszechwiedzącego.
            Ot wiedza plus dobry lans i już jest autorytet.
            Metod rehabilitacji jest więcej niż wymienione tu przez Ciebie
            i trzeba by mieć choć trochę wiedzy, by móc coś krytykować,
            a to niestety robi pan Zawitkowski. Przykre to, że dyskredytuje
            w oczach rodziców innych terapeutów, a za sprawą forum
            i "głupich" nakręcaczy kasy z TV lansuje "swoje"(z wyboru) metody.
            Nie mówię, że te przez niego "uprawiane" są złe i nieskuteczne, bo
            nie o tym chciałam, ale odnoszę moje słowa do jego postawy.
            Poza tym jak nie ma się o czymś pojęcia, to będąc "autorytetem"
            powinno się zasięgnąć wiedzy w danym temacie, zanim zacznie się
            wprowadzać w błąd osoby oczekujące pomocy i fachowej porady.
            "Gołym okiem" widać, że jego wiedza chociażby w zakresie chustowania
            wymaga doszkolenia... Podobnie jest ze swierdzeniami, że jakaś
            metoda będzie zbyt "drastyczna" dla dziecka i rodzica,
            albo za mało skuteczna. Takich rzeczy sie nie robi (!!!),
            bo jest to subiektywna ocena poprzez pryzmat wiedzy zdobytej na
            kursach "własnych" metod, a nie obiektywne postrzeganie
            "tematu" dobra dziecka.

            Cieszę się, że powstały te wszystkie poradniki i programy dotyczace
            pielęgnacji i opieki nad dzieckiem, ale subiektywne opinnie
            i sponsorowane klepanie o chustach jednej marki, moża sobie na
            takich spotkaniach budujących autorytet odpuścić. Kłuje to mocno w
            oczy nie tylko osoby zaznajomione w temacie...
            Traci się na tym, niestety...

            Szkolenie połowy kadry medycznej jest dla mnie czymś nowym, bo nikt
            z moich dotychczasowych współpracowników w wysoko wyspecjalizowanych
            placówkach w Polsce, na etapie edukacji wyższej nie miał takowej
            przyjemności. Chodzi tu raczej o szkolenia komercyjne - czytaj za
            kase, gdzie wybór szkoleniowca jest sugerowany jego "znaną twarzą",
            która przyciąga chociażby z ciekawości konfrontacji wiedzy.
            Wiem coś na ten temat...

            Rozwojdziecka - czemu jest to Twoja jedyna wypowiedź na forum GP.
            Czyżby nick stworzony dla potrzeb jednego posta???
            Skoro jesteś przekonana o swojej racji, to czego się boisz???

            • rozwojdziecka Re: jak to bylo z Zawitkowskim 28.12.07, 17:19
              Hmm, strasznie emocjonalna wypowiedź i bardzo negatywne nastawienie.
              Odpowiem pytaniami z pozniżej wypowiedzi, bo nie do końca rozumię niektóre z nich i proszę nie zrozumieć tego jako atak, ale chęć wyjaśnienia problemu:
              -skoro poradnie, przychodnie i szpitale rozdają poradnik (do tej pory w nakładzie ponad 100 tys.) to chyba raczej poopierają autorytet i wiedzę Pawła Zawitkowskiego? Ponadto to chyba raczej dobrze świadczy o człowieku, który dzieli się w ten sposób swoją wiedzą?
              -cytuję: "ot wiedza i lans" - czy to mało? Ilę czasu zdobywa się wiedzę? A czy każdy potrafi w odpowiedni sposób sprzedać swoją wiedzę? Czy grzechem jest w związku z tym zarabianie na własnej ciężkiej pracy i czerpaniem z niej korzyści czy jest to traktowane na równi z łapówkarstwem, przekupstwem, etc... ? Mam wrażenie, że w polskich realiach tak.
              -jeżeli "uprawiane" metody nie są złe i nieskuteczne jak Pani pisze, to dlaczego nie może ich rozpowszechniać?
              -czy ostrożność i profilaktyka jest postrzegana jako wada specjalisty?
              -jakich rzeczy się nie robi (uwaga trzy wykrzykniki)? Czy p. Zawitkowski krzywdzi dzieci i ich rodziców? W jaki sposób?
              -na jakich spotkaniach p. Zawitkowski wymieniał nazwę jednej marki chusty? Proszę o szczegóły.
              -Czy szkolenia chociażby dla pielęgniarek i położnych organizowane przez Fundację Rodzić po Ludzku czy Naczelną Izbę Pielęgniarek i Położnych też traktuje Pani jako szkolenia komercyjne, bo nie za bardzo rozumiem rozgraniczenia? Chyba za 99% szkoleń w tym kraju i nie tylko w tym trzeba zapłacić.
              -Czy mam podać imię, nazwisko, telefon i adres domowy? Nick rozwojdziecka zostal założony przez Wydawnictwo Zawitkowski i Spółka po to, żeby odpisywać m.in na takie posty.

              Pozdrawiam serdecznie
            • pawel.zawitkowski Re: jak to bylo z Zawitkowskim 29.12.07, 22:00
              Witam
              Gratuluję pomysłu. Sam bym na to nie wpadł... Poobrzucać faceta
              błotem, to przecież nie boli... prawda? A poza tym spokojnie można
              to zrobić bo nie trzeba się nawet przedstawiać :) Podziwiam. Samego
              by mnie na to nie było stać :) Piszę do większości uczestniczek tego
              wątku. Państwa komentarze w większości wymykają się jakiejkolwiek
              ocenie. Rozumiem, że część z nich jest powodowana emocjami. Mimo to
              nie upoważnia to Państwa do oblewania pomyjami mojej osoby. Pani,
              która tak zgrabnie opisuje Nasze spotkanie we Wrocławiu miała okazję
              do ujawnienia mojej niekompetencji w sprawie chust i jakoś nie
              skorzystała z tej okazji. Poza tym, oprócz rodziców niezwiązanych z
              medycyną, na sali było dwoje, którzy takie związki mają - prezentują
              zresztą inną niż moja szkołę terapii i - jeśli sobie dobrze
              przypominam - nie mieli nic przeciwko argumentom, których używałem.
              Jakoś przypadkiem spotkanie we Wrocławiu skończyło się wspólnym,
              rodziców i moim obiadem... acha, każdy płacił za siebie :) Nie
              pamiętam też, żebym nadał sobie miano wszechwiedzący, a jeżeli
              chodzi o szkolenia, to polecam większą dociekliwość w zbieraniu
              informacji o moim w takowych udziale, zdziwią się Państwo :) Pytają
              się Państwo na spotkaniach np. o to jak oceniam konkretną pozycję
              konkretnego dziecka w chuście. We Wrocławiu "wywołany do tablicy"
              jedną oceniłem dobrze, inną źle. Trudno, trzeba było się nie
              dopytywać... Jeżeli o to Państwo mają do mnie pretensję, radzę na
              przyszłość nie pytać tylko napisać sobie Państwa wersję odpowiedzi
              na Państwa własne pytania. Tak będzie prościej, chociaż... może
              komuś zabraknąć okazji do "konstruktywnej krytyki" jakiej stała się
              przedmiotem moja twarz. W medycynie, tak jak w każdej innej
              dziedzinie jest bałagan. Państwo jako rodzice i często pacjenci
              doskonale sobie z tego zdają sprawę. Na trzech ortopedów, trzech
              poda Państwu inną interpretację stanu dziecka. Książka - jak Państwo
              zauważyli - jest inicjatywą komercyjną, ale po pierwsze: nie ma tam
              zakłamywania wiedzy ze względu na potrzeby sponsorów, po drugie
              dlaczego mam tego nie robić? :) Dlaczego się Państwo boją? Proszę
              wydać własną książkę, będzie po równo. Wiedza jaką przekazuję na
              szczęście nie jest wiedzą Pawła Zawitkowskiego. To doświadczenie
              wielu pokoleń specjalistów, moich nauczycieli, kolegów i koleżanek.
              Plus odwaga mówienia wprost i na głos. Wielu rodziców może
              potwierdzić, że potrafię powiedzieć "nie wiem... proszę zwrócić się
              do innego specjalisty". Jeżeli chodzi o chusty Szanowne Panie, wbrew
              opini części środowiska medycznego od lat promuję noszenie w
              chustach, tych wiązanych i tych "kółkowych" - kóre są dla niektórych
              z Panstwa "niechustami". Promowałem noszenie w chuście zanim
              zobaczyłem chustę kółkową i zanim Panie dowiedziały się, że takowe
              istnieją... Mogą się Państwo powoływać na pasujące do Państwa
              obrazka autorytety, natomiast żadne nazwisko, ani Państwa emocje nie
              zmienią zasad neurobiomechaniki i fizjologii niemowlęcia :) Ja ich
              też nie będę zmieniał. Z góry dziękuję za przyzwolenie. Będę mówił
              to na co pozwala mi moja wiedza, proszę jednak, aby Państwo - zanim
              znowu przejadą się po mnie w tak niewybredny sposób - zważyli na
              formę i sposób... I proszę mi samemu pozostawić decyzję kiedy czuję
              się wystarczająco kompetentny, aby się wypowiadać na konkretny
              temat. Państwo nie są w stanie tego ocenić, przykro mi :) A propos:
              Poradnik Opieki i Pielęgnacji Małego Dziecka, który w ilości ponad
              200tys. egzemplarzy - jak Pani to raczyła ująć - "zasypał polskie
              przychodnie i oddziały neonatologiczne, pediatryczne i
              rehabilitacyjne..." miał pierwsze wydanie w roku 2000 i został
              napisany na zlecenie Polskiego Komitetu Badań Naukowych jako element
              Ogólnopolskiego Programu Optymalizacji Opieki Okołoporodowej
              firmowanego przez Komitet i Ministerstwo Zdrowia... Dochód z
              Poradnika został przekazany na zakup sprzętu dla Kliniki, w której
              pracuję... :) Gdyby był gniotem to nie zasypałby wyżej wymienionych
              poradni itp. Nie jestem wielbłądem i nie życzę sobie służyć
              Szanownym Paniom za wiadro na pomyje. Trudno będzie mi znaleźć
              uzasadnienie, nie mówiąc już o przyjemności, kontynuowania tej
              korespondencji. Życzę dalszych sukcesów w znajdowaniu "wielbłądów".
              Pozdrawiam. Paweł Zawitkowski
              • padthai Re: jak to bylo z Zawitkowskim 31.12.07, 12:42
                witam na forum chustowym :)
                Jak sama nazwa wskazuje, spotykaja sie tu zwolennicy noszenia w
                chustach - praktycy, tak czesto niedoceniani przez specjalistow.
                Kazdy ma prawo tutaj do wydawania swoich opinii, chocby
                niepochlebnych lub niezgodnych z ogolnym nurtem. Bedac tak widoczny
                na polskiej scenie dzieciowej ;) niestety musi Pan pogodzic z tym,
                ze sa ludzie, ktorzy za panem nie przepadaja lub nie zgadaja sie z
                gloszonymi przez pana pogladami. Takie zycie.
                Jezeli chodzi o mnie, to nie zgadam sie z czescia Pana argumentow
                dotyczaca noszenia w chuscie, poniewaz:
                - nie udzielil Pan chocby jednej pelnej odpowiedzi na moje pytania
                (powiedzmy, ze bylo zbyt malo czasu i zbyt duzo pytan i chetnych do
                rozmowy) to nie tylko moje odczucie
                - zamotal sie pan , powiedzmy - nie najlepiej, nie swiadczy to dobrze
                o pana wiedzy chustowej (to jakby rozmawiac z ortopeda o odpowiednim
                obuwiu tyle, ze on w butach nie chadzal)
                - chcac przekonac do swoich racji, nie ladnie jest mowic praktykom,
                ze sie nie znaja, bo przynosi to efekt odwrotny, a warto by bylo
                skorzystac z ich wiedzy

                Poza tym trakutje Pan nas jak jedna osobe. Nie da rady. Mamy rozne
                zdania na Pana temat. Warto o tym pamietac.
                A jezeli chcialby Pan byc bardziej powazany w tym gronie, to moze
                warto by bylo przedstawic swoje doswiadcznie chustowe w nieco
                lepszym i szerszym swietle, bo na razie to wyglada, tak jakby urwal
                sie pan z choinki (Mowa tu o chustach. Wiekszosc z nas nie
                kwestionuje Pana doswiadczenia w innych kwestiach - np. chwyt
                siusiakowy sprawdza sie znakomicie ;)
                Trudno przekonac ludzi, wlaszcza rodzicow do swoich racji, kiedy z
                gory zaklada Pan ze sie nie znaja, nie wiedza co robia i tym samym
                krzywdza swoje dzieci. Ups. nie wyglada to dobrze
                Serdecznie pozdrawiam
                ps
                emocje to ludzka rzecz :)
                • rozwojdziecka Re: jak to bylo z Zawitkowskim 31.12.07, 13:55
                  Żadne emocje nie pozwalają na to, żeby obrażać człowieka i podważać bezzasadnie
                  jego autorytet. Proszę spójrzcie Panie jeszcze raz na swoje wypowiedzi (nie
                  wszystkie, ale niektóre z nich). Ku przestrodze pragnę poinformować, że pisanie
                  pod nickiem na forum internetowym nie jest bezkarne, ponieważ obecnie istnieje
                  możliwość chociażby zidentyfikowania komputera oraz jego użytkownika.
                  A jeżeli ktoś zgodnie, z art.212 par. 1 k.k., pomawia osobę, grupę osób,
                  instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości
                  prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii
                  publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska,
                  zawodu lub rodzaju działalności popełnia przestępstwo zagrożone karą grzywny,
                  ograniczenia albo pozbawienia do roku wolności.

                  Podkreśla Pani, że jest to forum chustowe - to racja, ale dostęp do niego ma
                  każdy kto ma na to czas i ochotę. Nie jest więc to prywatna strona, na której
                  można sobie wypisać co ślina na język przyniesie.

                  Tym akcentem chcielibyśmy zakończyć dyskusję, przynajmniej z naszej strony.

                  Pozdrawiam i życzę wielu konstruktywnych wypowiedzi w Nowym Roku.

                  • donkaczka Re: jak to bylo z Zawitkowskim 31.12.07, 14:36
                    konstruktywne wypowiedzi przydalaby sie z Twojej i pana Zawitkowskiego strony

                    duzo slow a malo tresci, argumenty zadne niestety, plus grozenie paragrafem z
                    czego sie juz najbardziej usmialam
                    jakos sie przedziwnie zlozylo, ze choc pan Z. zdecydowanie stoi w opozycji z
                    naszymi opiniami i doswiadczeniami w chustowaniu, to wiekszosc wypowiedzi i tak
                    jest w stosunku do niego ciepla i docenia wiedze, ale ta pozachustowa
                    nie byloby prosciej odpuscic pozowanie na "chustowego eksperta" i wglebic sie w
                    temat solidniej?

                    i paragrafem, na forum, a fe, zagranie ponizej pasa, obawiam sie ze ta proba
                    cenzury wypowiedzi w kwestii pana Z nie powiedzie sie zupelnie..
                    to jest forum prywatne, funkcjonuje dokladnie tak jak prywatna strona w
                    internecie, pisac swoje opinie kazdy ma prawo, ze sie nie zgadza, nie lubi, ze
                    bez sensu, ze nie powaza - cokolwiek slina na jezyk przyniesie a nie jest
                    obrazliwe w swietle litery prawa, a nic tu takiego nie doczytalam


                    i w dalszym ciagu nie wiemy jakie pan Pawel ma doswiadczenia z chustami,
                    zwlaszcza wiazanymi, no a co do chust kolkowych sa na forum lubiane i powazane
                    wbrew pana insynuacjom
                    zreszta nie chodzi o promowanie, tylko o przedziwne opinie co do pionizowania,
                    chustowania noworodkow, cudaczne pozycje w jakich usiluje pan dzieci wiazac,
                    czyli miedzy innymi slynna "zabka"

                    --
                    Chuściany zakątek
                  • agamamaani Re: jak to bylo z Zawitkowskim 31.12.07, 15:15
                    dla wyjaśnienia - groźbyi podawanie artykułów z KC (lub z KK) w tym wypadku są niepotrzebne, żadna z powyższych wypowiedzi nie nosi znamion pomówień lub oszczerstw.
                    takowe są kasowane na forach. Fora są miejscem subiektywnej opinni konsumenckiej a rynek rządzi się swoimi prawami.
                    Natomiast fakt jest taki- jeżeli ktoś chce zajmować się handlem i marketingiem ( a sprzedawanie swoich umiejętności i wiedzy to cóż.. handel po prostu) musi być świadomy tego, że jego produkt znajdzie swoich zwolenników jak i przeciwników.
                    sprzedawca wiedzy może się z opinią konsumentów zapoznać. nie musi sie z nią zgadzać. ale warto aby stwierdził, że nie musi być przecież dla wszystkich ideałem i ekspertem. czasami faktycznie warto posłuchać głosu tłumu.

                    jak to mówią : jeżeli jedna osoba mówi, że się ma ogon można to zignorować, ale jak 5 osób to powtarza wtedy warto się obejrzeć za siebie.. (to oczywiście był żart nie mający znamion pomówień ani oszczerstw :)
                    • agmani Re: jak to bylo z Zawitkowskim 31.12.07, 16:48
                      Wiecie co, jako prawnik smieje sie od ucha do ucha probujac sobie wyobrazic, jak
                      pan Zawitkowski sklada doniesienie do prokuratury, pokazuje jako dowod skan z
                      forum i liczy, ze prokurator sie przejmie. Rozsadniej byloby, jesli juz ktos
                      uznaje, ze grozenie przyda mu splendoru, podejsc do sprawy bardziej realnie i
                      pomachac skarga cywilna (tylko ta wiaze sie z odpowiednimi kosztami, wiec
                      przypuszczam, ze zabawa na koszt spoleczenstwa bardziej sie ekspertowi
                      spodobala). Przy okazji, z tym 212 radze sie pospieszyc, bo go pewnie niedlugo
                      TK zje ;) i prokurator bedzie zmuszony odpisac "brak podstawy prawnej".
                      Jesli zas inicjatywa postraszenia nie wyszla od pana Pawla, to proponuje
                      uwazniej dobierac wspolpracownikow. Na pewno sa osoby, ktore nie boja sie grozic
                      innym uzywajac wlasnego nazwiska, a nie nicku internetowego, a w dodatku pisza
                      poprawna polszczyzna i w tonie niekoniecznie przypominajacym co bardziej
                      kiepskie firmy windykacyjne.
                • padthai to nie fer 31.12.07, 15:35
                  Chialby Pan konfrontacji (mowa o wykazaniu pana niekompetencji na
                  spotkaniu w mutlibabykinie), ale uwaza, ze skoro nie mam
                  wyksztalcenia medycznego, to nie jestem godnym Pana romowca.
                  To czego oczekuje Pan po takiej konfrontacji?
                  Mam wrazenie, ze udowodnienia swojej racji nienajmadrzejszej mamie,
                  ktora nie wie przeciez co czyni.
                  • padthai to mialo byc pod moja wypowiedzia :) 31.12.07, 15:47
                    znowu pomylilam miejsce wpisu, tym razem tylko troszeczke :PPPPPP

                    rozwojdziecka - usmialam sie
                    wyjatkowo niefortunna jest Twoja wypowiedz, rzeklabym nawet ze
                    niesmaczna.
                    Tak sie sklada, ze osoby na tym forum nie kryja sie. Wrecz
                    przeciwnie i nie zuwazylam niczego niestosownego z ich strony.
                    Natomiast z Twojej...
                    zaczyna wocniec trolem:PPPPPP

                    • magme Do Pana Zawitkowskiego - 31.12.07, 16:24
                      Bardzo mi przykro ale nigdzie nie zauważyłam żeby koleżanki aż tak obrzuciły
                      Pana błotem, żeby w ten sposób reagować. Raczej w wielu miejscach podkreślają że
                      w dziedzinie rehabilitacji i kontaktu z dziećmi jest Pan solidnym fachowcem i
                      ciepłym facetem - radzę może czytać uważnie a nie się unosić.
                      Natomiast jeśli idzie o chusty faktycznie wiele z nas nie bardzo widzi skąd
                      tytuł eksperta i skąd tyle do zarzucenia pozycjom stosowanym od lat z
                      powodzeniem w wielu innych krajach przez specjalistów co najmniej równej klasy.
                      Wiele z nas nosi swoje maluchy długo i bez uszczerbku, wiele dużo się w tym
                      temacie dokształca m. in po to by odpierać argumenty nieprzekonanej rodziny czy
                      znajomych, i przede wszystkim po to by nie zrobić krzywdy maleństwom. Wiele z
                      nas jest z zawodu biologami czy ma w swoim otoczeniu lekarzy itd, zresztą to
                      akurat nie powinno mieć znaczenia i powoływanie się , ze na spotkaniu Mamy nie
                      wdawały się w dyskusję bo zawodowo się nie znają jest moim zdaniem kompletnie
                      nie fair. Czy uważa Pan że skoro jesteśmy Matkami nie będącymi przy okazji
                      rehabilitantkami to już na niczym się nie znamy?
                      Być może miałybyśmy większe zaufanie do Pana opinii gdyby były one poparte
                      praktyką a nie tylko teorią... A skoro praktyki nie ma, to może warto wyluzować
                      i nie podawać się za eksperta od wszystkiego?
                      A jeśli chodzi o inne sprawy :
                      - chusty kółkowe to jedne z najbardziej popularnych na tym forum chust, zaraz po
                      wiązankach, żadna z nas nigdzie nie napisała że nie uznaje ich za chusty!!! Skąd
                      więc to przekonanie?
                      - straszenie paragrafami na prywatnym forum jest niesmaczne...
                      Forum jest prywatne więc możemy pisać co się nam chce :P ,równie dobrze
                      mogłybyśmy zamknąć forum, co zmieniłoby tylko tyle że mniej osób mogłoby
                      skorzystać z porad doświadczonych chustowniczek,
                      Myślę że nie ma nic więcej do powiedzenia.
                      Życzę trochę luzu, dystansu do siebie i wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
                      pozdrawiam, nie ukrywająca się -
                      Magda Spychalska :P
    • lobuz28 ech te autorytety... 15.12.07, 12:51
      No właśnie, człowiek posłucha i jeszcze w kompleksy wpadnie... Miałam się wybrać
      do Krakowa na spotkanie ale chyba nie żałuję, że tego nie zrobiła. A że miły
      facet... no cóż to chyba dobrze! Pozdrawiam
    • didis Re: jak to bylo z Zawitkowskim 29.12.07, 01:52
      My z Dobrawką byłyśmy na spotkaniu w Poznaniu. Mała była w chuście. O chusty nie
      pytałam, ale człowiek zaskoczył mnie bardzo bardzo pozytywnie swoją otwartością
      do ludzi/ zwłaszcza dzieci/ i wiedzą przekazywaną w prosty sposób. W tle co
      prawda leciał film z kryptoreklamami różnych marek. Jeśli chodzi o chusty to
      wiadomo, która została pokazana;)
      Jednak ja cenię go za wiedzę jaką posiada i to, że mimo "sławy" jest bardzo
      fajnym i skromnym człowiekiem.
      Uważam, że nie każdy musi się znać na wszystkim i w kwestii chust tu szukam pomocy:D
      • donkaczka Re: jak to bylo z Zawitkowskim 29.12.07, 12:26
        didis, ja sie zgadzam z Toba co do symaptycznosci pana Pawla i jego super
        podejscia do dzieci
        tym bardziej serce mnie boli jak glupoty o chustach opowiada, a ze jest znany i
        sluchany, to duza szkode wyrzadza chustowaniu w Polsce, a przeciez to jedna z
        fajniejszych opcji na kontakt z dzieckiem i warto wspolnymi silami szerzyc
        sypamtie do chust, nie siac watpliwosci od poczatku
        nie kazdy jest otwarty na tyle, by szukac glebiej po natknieciu sie na opinie
        "chustowego eksperta"
    • roneczka A czemu Pan Zawitkowski... 29.12.07, 22:41
      tak mocno sie oburzył?
      Przecież nikt tu złego słowa nie napisał na jego temat.
      Dziewczyny krytykują tylko podejście do noszenia w chuście, nic
      więcej!!!
      A propo: ja jak czytam Pan posty to mam wrażenie,że jakaś
      ograniczona jestem. Nic nie rozumiem: czy w końcu jest pan za
      chustami wiązanymi czy nie?
      Dla mnie to ważne, bo mąż nie pozwala mi nosić dziecia w chuście,
      powołując sie na Pana wypowiedzi.
      I o takiej szkodowości chustomanii piszą koleżanki na forum.
      Pozdrawiam
    • visenna2 Re: jak to bylo z Zawitkowskim 31.12.07, 18:01
      Ho ho, nie było mnie parę tygodni na forum, zaglądam a tu taaaki
      dym :D Błoto, paragrafy, co kto chce :D

      Jakie to szczęście, że należę do osób które nie czują potrzeby
      konsultowania każdej pierdoły ze specjalistą, więc to co Pan Paweł
      pisze/mówi o chustach i pozycjach mogę mieć w głębokim poważaniu :)

      Aha, stwierdzenie Pana Pawła jakobyśmy tutaj nie uważały kółkowych
      za chusty, ma uzasadnienie chyba w tym, że on za chusty kółkowe
      uważa jedynie Bebelulu (te wszak zna bardzo dobrze) - czyli te, o
      których większość na forum ma niepochlebną opinię :) Tak mi się
      nasunęło. To by rzucało pewne światło na całokształt jego wiedzy o
      chustach :)
      • rozwojdziecka Re: jak to bylo z Zawitkowskim 01.01.08, 23:42
        Drogie Panie,

        Jeżeli prześledzicie treść wcześniejszych wypowiedzi znajdziecie w nich m.in:
        "trzeba by mieć choć trochę wiedzy, by móc coś krytykować,
        a to niestety robi pan Zawitkowski."
        "Przykre to, że dyskredytuje w oczach rodziców innych terapeutów, a za sprawą
        forum i "głupich" nakręcaczy kasy z TV lansuje "swoje"(z wyboru) metody."
        "zanim zacznie się wprowadzać w błąd osoby oczekujące pomocy i fachowej porady."
        "subiektywna ocena poprzez pryzmat wiedzy zdobytej na
        kursach "własnych" metod"
        "Chodzi tu raczej o szkolenia komercyjne - czytaj za kase, gdzie wybór
        szkoleniowca jest sugerowany jego "znaną twarzą",
        która przyciąga chociażby z ciekawości konfrontacji wiedzy."

        Następnie postawcie się w roli osoby, której te wypowiedzi dotyczą i zastanówcie
        się przez chwilę, czy nie narusza to Waszej godności.

        Jednocześnie pragnę przypomnieć, że w regulaminie forum znajdą Panie następujący
        punkt:

        Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników na łamach Forum Gazeta.pl
        treści uznanych powszechnie za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i
        naruszających zasady Netykiety.

        Jak również to, że założyciel tego forum, który jest zobowiązany do usuwania
        umieszczonych na stronach założonego przez niego forum treści sprzecznych z
        prawem oraz innych treści naruszających Regulamin Forum Gazeta.pl., nie zwrócił
        na ten fakt uwagi.

        Miejmy nadzieję, że to zwykłe przeoczenie.

        A sytuację oceńcie same zgodnie z Waszym sumieniem i zasadami.
        • padthai rozwojdziecka 02.01.08, 10:43
          to co piszesz faktycznie roklada - nie wazne jak, wazne by miec
          ostatnie zdanie
          skoro tak usilnie dazysz do konfrontacji, w tak nieprzyjemny sposob,
          niezwazajac na wywazone i rozsadne odpowiedzi to przynajmniej
          przedstaw sie, bo przeciez nie ukrywasz sie za nikiem :P prawda?
        • visenna2 Re: jak to bylo z Zawitkowskim 02.01.08, 12:58
          Aaaa, no i jasne :)
          O Sami-Wiecie-Kim należy sie wypowiadać tylko w superlatywach i z
          pokornym podziwem. Jeśli jakaś niedouczona mamuśka, nie daj Boże,
          ośmieli sie pomysleć że Sami-Wiecie-Kto się myli - ma szybko zatkać
          sobie gębę a jak nie, to prokurator jej zatka :) Wszak On nie myli
          się nigdy.
          Dziękujemy, będziemy pamiętać :)
          Drodzy moderatorzy, naprawcie swoje oczywiste przeoczenie, i
          skasujcie wszyskie posty krytyczne wobec Sami-Wiecie-Kogo :D Wszak
          oświadczenie że osoba często wypowiadająca się publicznie może
          jednak nie miec racji w JEDNEJ, podkreślam: JEDNEJ z poruszanych
          przez siebie spraw jest rażącym naruszeniem Netykiety i kilku
          paragrafów:)
          • donkaczka Re: jak to bylo z Zawitkowskim 02.01.08, 17:53
            ja tez umarlam :)))

            jesli sami-wiecie-kto jest takim profesjonalista i wypowiada sie tylko w
            kwestiach w ktorych jest ekspertem, to dlaczego na swoim forum, wypowiadajac sie
            jako ekspert skrytykowal bobomigi? hm??
            albo rybki albo pipki
            albo jestem ekspert i mam swoja dzialke i nie probuje miec odpowiedzi na
            wszystko, albo wystepuje jako wujek-ziutek-z-koziej-wolki i wtedy moge miec
            opinie na kazdy temat, chocby najdurniejsza

            metodzie domana tez by sie dostalo pewnie


            szkoda ze pan Pawel nie ma swoich dzieci, codzienna praktyka zweryfikowalaby
            wiele jego teorii
            dziecko 24 na dobe, jedno i to samo, ze swoimi humorami potrzebami roznym
            samopoczuciem potrafi wytknac slabe punkty jego teorii dotyczacych spedzania
            czasu z dzieckiem i jego rozwoju
        • bonkreta Re: jak to bylo z Zawitkowskim 03.01.08, 09:30
          Teraz padłam po wyliczeniu tych obraźliweych i naruszających godnośc
          wypowiedzi :-)))
          Mam ochote zaśpiewać "ale to juz byłooo" ;-) orównajcie sobie, czy
          nie brzmi to identycznie?
          www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4648770.html
          • agmani Re: jak to bylo z Zawitkowskim 03.01.08, 09:47
            Tym tam mozna optymistycznie pociagnac dalej "i nie wroci wiecej" (przynajmniej
            do nastepnej kampanii), a tu pan terapeuta ze wspolpracownica dbaja o regularne
            podkrecanie atmosfery.
            Inna sprawa, ze z ciekawosci poszlam na forum eksperckie i jak przeczytalam o
            kojcu i Tommy Tub, to sie uspokoilam, ze ekspert od wszystkiego w gruncie rzeczy
            jest chyba ekspertem od niczego i nie trzeba sie przejmowac.
            • rozwojdziecka Re: jak to bylo z Zawitkowskim 03.01.08, 16:23
              Rzeczywiście to już taka polska mentalność, że jak się nie ma nic do
              zaproponowania to najlepiej skrytykować czyjeś działania. Skoro tak hormony nie
              dają Wam spokoju to zróbcie z tym coś pożytecznego, np. same zacznijcie wydawać
              książki, albo organizować szkolenia, albo działać charytatywnie zamiast
              dyskredytować działania innych. Możliwości przekierowania energii jest naprawdę
              wiele.

              Przepraszam za swój błąd wejścia na to forum, bo rzeczywiście chyba trzeba być
              ponad tymi głupimi komentarzami.
              • donkaczka Re: jak to bylo z Zawitkowskim 03.01.08, 17:47
                droga Pani
                to chyba Pani hormony zyc nie daja
                trzeba byc BABA w 100% zeby z tak zenujacym argumentem wyskoczyc

                i polecam lekture forum
                dzialamy charytatywnie
                organizujemy spotkania dla chustonoszek
                a wydanie ksiazki przy takiej masie sposorow i zalewie produkt plejsmentu jak w
                ksiaze i filmie pana Pawla, to obawiam sie nie taka wielka chwala
                a szkoda
              • agamamaani rozwoju dziecka - najpierw poczytaj forum 04.01.08, 08:49
                ups pardon, ale chyba forum chustowe jako jedno z niewielu najmocniej działa
                społecznie.. za darmo, bez reklamowania i brania kasy za reklamę. ZA DARMO
                robimy szkolenia w szkołach rodzenia, wydajemy broszury, ulotki ( drukujemy to
                własnym sumptem na własnych komputerach),
                Jezeli chodzi o Pana Zawitkowskiego.
                Nikt nie krytykuje jego jako rehabilitanta, jako konsultatna itp. Jednak jego
                "wszechwiedza" jest IMO mocno naciągana. nikt nie zna sie na WSZYSTKIM.
                osobiście uważam, że jego wypowiedzi nt chust nie są poparte żadnymi konkretnymi
                argumentami ani badaniami ( w kazdym razie nie chce ich nam podać). to dośc
                irytujące. szeroko na świecie ( w literaturze naukowej również) mówi się np, o
                kanrgurowaniu wcześniaków i małych dzieci w pozycji PIONOWEJ (co krytykuje PZ).
                równiez mówi się,że noszenie w pozycji kołyskowej dla części dzieci jest
                niewskazane i nie powinno się tego robić bez konsultacji z lekarzem LUB w ogóle.
                irytujące jest to, że PZ nie czyta pochwalnych komentarzy na jego temat ( a tych
                jest bardzo wiele) a wyszukuje tylko te nieliczne komentarze negatywne. To
                własnie trąci polską mentalnością.
                Równiez ty droga koleżanko próbujesz uderzyć w "czułe" struny nie wczytując się
                dokładnie w to co tu jest opisywane.
                radzę najpierw poczytać a potem komentowac.
                PAX.
                • rozwojdziecka Re: rozwoju dziecka - najpierw poczytaj forum 04.01.08, 12:05
                  Odniosłam się do konkretnej wypowiedzi na tym forum i żadna z Pań nie uznała jej
                  za obraźliwą. A teraz agamamaani pisze, że nikt nie krytykuje go jako
                  rehabilitanta i konsultanta? A jak Pani nazwie wypowiedzi mówiące o głoszeniu
                  własnych teorii, o wprowadzaniu w błąd pacjentów, o robieniu tego dla kasy i
                  lansu? proszę w takim razie o odpowiedź wprost, czy nie jest to obraźliwe, bo
                  jak narazie żadna z Pań nie odniosła się konkretnie do tych wypowiedzi i nie
                  postawiła się w sytuacji osoby, o której było to pisane. Nikt nie siedzi i nie
                  wyszukuje wypowiedzi negatywnych, ale ta powaliła swoim brakiem zachowania
                  jakiegokolwiek poziomu.
                  Czy ktokolwiek i kiedykolwiek odnosił się do krytycznych wypowiedzi? Pan
                  Zawitkowski siedzi i odpisuje na każdy negatywny wątek na tym forum?
                  Vice versa - proszę poczytać.
                  • agamamaani Re: rozwoju dziecka - najpierw poczytaj forum 04.01.08, 12:27
                    akurat ja czytuję to forumdosc dokładnie.. w zasadzie BARDZO dokładnie.
                    moim zdaniem nie ma co się czepiac słówek. bo to wyglada na czepialstwo :)
                    wiele mam zachwala go za świetne podejście do dzieci. a to , że ma przeciwników
                    .. cóż to normalne w świecie.. na tzw "RYNKU" . prawa handlu takie są.

                    nie można jednak mówić, ze my nic nie robimy. bo jak najbardziej edukujemy. za
                    darmo z własnej woli. nic z tego nie mając ( oprócz własnej radości)

                    widzę, że wątek idzie w złym kierunku..
              • visenna2 Re: jak to bylo z Zawitkowskim 04.01.08, 09:02
                Przeczytałam i padłam.
                Ale my właśnie MAMY coś do zaproponowania, spotykamy się, uczymy się
                od siebie nawzajem, pożyczamy sobie różne typy chust i nosideł,
                wymieniamy informacje.
                O naszą energię proszę się nie martwić, to Pani chyba ma jej
                nadmiar.
            • jossphine Re: jak to bylo z Zawitkowskim 03.01.08, 16:56
              rzadko sie tutaj udzielam. ale ten post rozbawil mnie przednio.
              obydwie strony uwazaja, ze maja racje i swietnie byloby pozwolic kazdej ze stron
              w dowolny sposob poprzez dowolne media propagowac swoje swiete racje.
              zaskoczone/zaskoczeni, a przy okazji ubawione, jestescie ze ktos powoluje sie na
              prawo broniac swojej osoby. lecz jak to bywa z ludzka pamiecia bywa ona ulotna.
              jeszcze nie dawno na tym forum padl pomysl aby podciagnac PZ do
              odpowiedzialnosci gdyz miesza ludziom w glowach wypowiadajac sie na temat
              noszenia dzieci w chustach.
              zastanawia mnie co by sie stalo, gdyby PZ przyklasnal i podpisal sie dwoma
              rekoma i nogami pod tym co jest kwestia sporna? zastanawia mnie gdzie byloby to
              forum, albo czy w ogole istnialoby, gdyby nie to ze pewna firma nie nawiazala
              blizszego kontaktu z pewnym fizjoterapeuta? nie obrazcie sie lecz czy tak
              znienawidzony czleknie zrobil na temat propagowania wiedzy na temat chust wiecej
              od calego forum razem wzietego?
              czy zmieniloby cos gdyby PZ bylby lepszym specjalista gdyby mial dzieci? czy
              kardiolog bedzie lepszym lekarzem po tym jak dostanie zawalu i bedzie mial zakrzepy?
              pozdrawiam
              • donkaczka Re: jak to bylo z Zawitkowskim 03.01.08, 17:44
                wyjatkowo okazyjnie musisz tu zagladac, by twierdzic ze pz robi dla chustowania
                wiecej niz to forum
                pod wplywem jego wypowiedzi dziewczyny maja watpliwosci czy kupwac chuste..
                i jestes pewna, ze bez bebelulu chustowanie by w Polsce nie zaistnialo, hm..
                z powodu bebelulu i innych carrycotow chusty maja niepochlebna opinie, bo
                obydwaj producenci naduzywaja slowa chusta, a pierwsze spotkanie z tymi
                nosidlami konczy sie najczesciej porazka w noszeniu

                co do paragrafow, to jesli ktos taki pomysl w stosunku do pz mial, to pewnie tak
                samo byl obsmiany jak post powyzej

                a juz tekst zebysmy wydawaly poradniki itd
                zalamka
                zenujacy poziom dyskusji


                PS mialam okazje zapoznac sie z poradnikiem, zwlaszcza z czescia dotyczaca chust
                porazajace
                polecam zajrzec przy najblizej okazji
                • bebelulu Re: jak to bylo z Zawitkowskim 03.01.08, 17:58
                  Skoro i o nas tutaj mowa, to nie może nas zabraknąć. Przecież wielkość kłuje w
                  oczy.
                  Nie będę zdradzała, ile sprzedaje się chust Lulu i jakoś do tej pory nie
                  zauważyliśmy drastycznej liczby zwrotów lub reklamacji, mimo że każdy klient ma
                  prawo w ciągu dwóch tygodni oddać chustę. Ręczę, że jest to parokrotnie więcej
                  niż wszystkich chust wiązanych razem wziętych. Wątpię, że parę wypowiedzi ciągle
                  tych samych osób jest w stanie zagrozić naszej pozycji rynkowej.
                  Jednak w niedługim czasie dołączamy do Waszego grona, czyli chust wiązanych, ale
                  z pewnością znajdzie się powód do ich skrytykowania - może kolor materiału lub
                  nitki. A napewno już sposobu wiązania.

                  Jednocześnie pragnę podziękować Pawłowi Zawitkowskiemu, że zupełnie
                  bezinteresownie pomógł nam przy wprowadzaniu produktu na rynek polski i
                  przygotowywaniu instruktażu. Bo jak dotąd żaden specjalista nie odważył się
                  publicznie na ten temat wypowiedzieć.

                  Pozdrawiam serdecznie i też bardzo się obśmiałam, chociaż ostatnio coraz
                  rzadziej tutaj zaglądam
                  • donkaczka Re: jak to bylo z Zawitkowskim 03.01.08, 18:30
                    szkoda ze tylko dwa tygodnie :) ja zazyczylam sobie bebelulu gdy jeszcze bylam w
                    ciazy, poza tym moja walka z nia i nadzieja ze sie uda trwala duzo dluzej

                    druga rzecz, ze uzywanej pewnie oddac nie mozna ? a bez uzywania ciezko
                    stwierdzic czy sie bebelulu przyjmie


                    sprzedazy gratuluje, producenci chodzikow i lezaczkow tez niezla kase trzepia,
                    udany marketing to podstawa dobrej sprzedazy, ale niewiele mowi o samym produkcie
                    • primamama Re: jak to bylo z Zawitkowskim 03.01.08, 19:39
                      Muszę powiedzieć, że zawdzięczam bebelulu lulu moją przygodę z chustami. Chusty wyglądają baardzo ładnie, są porządnie uszyte z pierwszorzędnych materiałów, ale okropnie niewygodne. Ostatecznie oswoiłam tego stwora kiedy podarowałam sobie porady producenta :(. Im bardziej kierowałam się instrukcją tym było gorzej. Dopiero kiedy trafiłam na to forum zobaczyłam i przekonałam się jak się używa chusty kółkowej.
                    • bebelulu Re: jak to bylo z Zawitkowskim 03.01.08, 23:37
                      Trudno o bardziej trafne porównanie naszej chusty z nosidełkami czy leżaczkami.
                      Gratulacje!!! Zrobiliśmy chusty po to, żeby zarabiać wielką kasę i za chwilę
                      wprowadzimy kolejny shit na rynek.
                      Mam niestety wrażenie, że to forum powstało tylko po to, żeby dyskredytować
                      mocnego konkurenta. Niektóre z Was są tak bardzo zainteresowane naszymi
                      działaniami, że nie mogą się doczekać wprowadzenia "wiązanki" na rynek i wpadają
                      w związku z tym do naszego biura. Następny razem przedstawcie się, napijemy się
                      kawy, będzie milej. Jak na razie nikt nie został na Solcu ugryziony.

                      A chustę można oddać nawet używaną, wymiętoloną, etc... gwoli informacji.

                      A wracając do tematu - rzeczywiście najłatwiej jest zrobić na kogoś nagonkę. My
                      jednak, w przeciwieństwie do wielu życzliwych osób na tym forum, nie mielibyśmy
                      odwagi podważyć opinii żadnego ortopedy czy fizjoterapeuty własną opinią. Jeżeli
                      to robimy to tylko cytując specjalistę, w tym wypadku Pawła Zawitkowskiego,
                      który nam pomógł wtedy, gdy wiele z Was nawet nie wiedziało o istnieniu chusty.
                      Nawet zamieszczany był na tym forum pierwszy artykuł w "Mam dziecko" sprzed
                      ładnych paru lat i to nawet nie z naszymi chustami!!! Wysyłałam go do każdej
                      zainteresowanej osoby, żeby zakończyć temat, że Paweł Zawitkowski ma cokolwiek
                      wspólnego z Bebelulu.

                      I w przeciwieństwie do niektórych osób nie zdecydowalibyśmy się na własną rękę
                      na wskazywanie innym matkom pozycji podważanych przez specjalistę. Proszę
                      wskażcie na podstawie czyjej opinii dzieci często są sadzane w pionie w chuście
                      wiązanej przed 4 miesiącem życia albo w pozycji "żabki"? Oczywiście, że w takiej
                      pozycji wygodnie nosi się dziecko, bo ma się na czym oprzeć.
                      Wskażcie proszę to może dyskusja rozwiąże się pomiędzy specjalistami, bo ja
                      bynajmniej nie uważam się za osobę uprawnioną do instruowania innych matek,
                      jeżeli nie jest to poparte wiedzą i instruktażem specjalisty.

                      Obraliśmy kierunek szanowanego na rynku specjalisty, wbrew Waszym opinią, bo
                      jako pierwszy miał odwagę mówić o chustach.

                      Podajcie proszę imię i nazwisko specjalisty, który chciałby sobie na tym forum
                      podyskutować z innymi specjalistą, a może to załatwi spór.

                      Chętnie nawet spróbuję przekonać któreś z mediów do przeprowadzanie takiej
                      dyskusji w programie. Tylko jak do tej pory nikt nie miał odwagi lub argumentów
                      do tego, żeby się wypowiedzieć.

                      Pozdrawiam serdecznie
                    • bebelulu Re: jak to bylo z Zawitkowskim 03.01.08, 23:59
                      Trudno o bardziej trafne porównanie naszej chusty z nosidełkami czy leżaczkami.
                      Gratulacje!!! Zrobiliśmy chusty po to, żeby zarabiać wielką kasę i za chwilę
                      wprowadzimy kolejny shit na rynek.
                      Mam niestety wrażenie, że to forum powstało tylko po to, żeby dyskredytować
                      mocnego konkurenta. Niektóre z Was są tak bardzo zainteresowane naszymi
                      działaniami, że nie mogą się doczekać wprowadzenia "wiązanki" na rynek i wpadają
                      w związku z tym do naszego biura. Następny razem przedstawcie się, napijemy się
                      kawy, będzie milej. Jak na razie nikt nie został na Solcu ugryziony.

                      A chustę można oddać nawet używaną, wymiętoloną, etc... gwoli informacji.

                      A wracając do tematu - rzeczywiście najłatwiej jest zrobić na kogoś nagonkę. My
                      jednak, w przeciwieństwie do wielu życzliwych osób na tym forum, nie mielibyśmy
                      odwagi podważyć opinii żadnego ortopedy czy fizjoterapeuty własną opinią. Jeżeli
                      to robimy to tylko cytując specjalistę, w tym wypadku Pawła Zawitkowskiego,który
                      nam pomógł wtedy, gdy wiele z Was nawet nie wiedziało o istnieniu chusty.
                      Nawet zamieszczany był na tym forum pierwszy artykuł w "Mam dziecko" sprzed
                      ładnych paru lat i to nawet nie z naszymi chustami!!! Wysyłałam go do każdej
                      zainteresowanej osoby, żeby zakończyć temat, że Paweł Zawitkowski ma cokolwiek
                      wspólnego z Bebelulu.

                      I w przeciwieństwie do niektórych osób nie zdecydowalibyśmy się na własną rękę
                      na wskazywanie innym matkom pozycji podważanych przez specjalistę. Proszę
                      wskażcie na podstawie czyjej opinii dzieci często są sadzane w pionie w chuście
                      wiązanej przed 4 miesiącem życia albo w pozycji "żabki"? Oczywiście, że w takiej
                      pozycji wygodnie nosi się dziecko, bo ma się na czym oprzeć. Wskażcie proszę to
                      może dyskusja rozwiąże się pomiędzy specjalistami, bo ja bynajmniej nie uważam
                      się za osobę uprawnioną do instruowania innych matek, jeżeli nie jest to poparte
                      wiedzą i instruktażem specjalisty.

                      Obraliśmy kierunek szanowanego na rynku specjalisty, wbrew Waszym opinią, bo
                      jako pierwszy miał odwagę mówić o chustach.

                      Podajcie proszę imię i nazwisko specjalisty, który chciałby sobie na tym forum
                      podyskutować z innymi specjalistą, a może to załatwi spór.

                      Chętnie nawet spróbuję przekonać któreś z mediów do przeprowadzanie takiej
                      dyskusji w programie. Tylko jak do tej pory nikt nie miał odwagi lub argumentów
                      do tego, żeby się wypowiedzieć.

                      A udany marketing - chyba nie macie świadomości, ile czasu i cierpliwości
                      potrzeba, żeby wyedukować rynek i wprowadzić markę i produkt pt. chusta. Ładnie
                      to wszystko z boku wygląda prawda? Pstryk i już jest?!
                      Z całą pewnością nasza działalność przenosi się na zaistnieje chusty na rynku
                      jako produktu. Gwoli wyjaśnienia - jak na razie nie trzepiemy aż tak wielkiej
                      kasy i nie jesteśmy w pierwszej setce w Polsce, a nawet gdyby tak było to w moim
                      odczuciu, byłyby to pieniądze zarobione uczciwie - oparte na pomyśle,
                      wizjonerstwie i ciężkiej pracy paru osób. A co najważniejsze - dobrym,
                      bezpiecznym i pomysłowym produkcie, wbrew temu forum.

                      Pozdrawiam serdecznie
                  • mary-anne Re: jak to bylo z Zawitkowskim 03.01.08, 20:30
                    Bebelulu jest najwięcej reklamowaną chustą ze wszystkich i bardzo wiele osób w
                    ogóle nie ma pojęcia, że są jakieś inne chusty!!! Sama miałam dokładnie
                    identycznie - miałam gdzieś tam w głowie, że istnieje jeszcze coś takiego jak
                    "babybean", ale bebelulu, przez ilość reklamy wydawało mi się jedynym i
                    najlepszym wyborem. I oczywiście miała to być lulu :). Kupiłabym lulu, gdybym
                    nie trafiła na to forum.
                    Niewiele osób z mojego otoczenia próbowało chustonoszenia (prócz mnie
                    przypominam sobie o czterech koleżankach) i 3 z tych chust to były bebelulu, dwa
                    lulu i jedno hamalu, ta czwarta to chusta.pl. Z tych czterech przypadków
                    chustonoszenie wyszło tylko w pouchu z chusta.pl. Żadna z moich koleżanek nie
                    myślała w ogóle o oddawaniu chusty, szczególnie, że co jakiś czas ponawiały
                    próby i nie szło i trwało to dłużej niż dwa tygodnie. Nie ma sensu więc się
                    sugerować tym, że chusty nie są zwracane. I bebelulu jest wybierane na pewno nie
                    z tego powodu, że jest najlepsze, ale dlatego, że większość nie wie, że
                    alternatywy istnieją.
                    Miałam w ręku lulu i mimo tego, ze przez dwa miesiące z powodzeniem nosiłam
                    dziecko w chuście kółkowej, zupełnie nie wiedziałam jak sobie z nią poradzić -
                    zdecydowanie nie jest to chusta łatwa i zachęcająca do noszenia.
                    • jossphine Re: jak to bylo z Zawitkowskim 03.01.08, 23:39
                      najwyrazniej nie te gazety czytam, bo jakos nie widzialam ostatnio zadnej reklamy.
                      czemu latwiej narzekac, ze potencjalni klienci znaja tylko jedna marke i nie
                      wiedza nic o alternatywach? bo latwiej jest biadolic niz faktycznie popracowac,
                      a co najbardziej zadziwiajace ma to miejsce w przypadku jak to ktos wspomnial w
                      innym poscie ze za to lansowanie sie w tv nawet placa. czemu sie tam tylko
                      jedna osoba "lansuje" brak innych chetnych?

                      a czy jezeli jest juz za pozno na zwrocenie towaru do sklepu to nie ma juz
                      innego sposobu na pozbycie sie nie chcianej rzeczy? jakos na allegro nie widac
                      setek nie chcianych bebelulu, a patrzac na to ile tego sie tam sprzedaje i po
                      opiniach przeczytanych na tym jakze "obiektywnym" forum nalezaloby spodziewac
                      sie wysypu aukcji.

                      czy nie lepiej spozytkowac energie na cos bardziej pozytecznego?
                      • gronek123 Re: jak to bylo z Zawitkowskim 04.01.08, 00:24
                        Dowiedziałam się o tej dyskusji od mojej znajomej, więc postanowiłam wejść i
                        wstawić się za swoim ulubionym specjalistą. Jestem na tym forum pierwszy raz. A
                        nazywam się Beata Gronowska dla jasności.
                        Znam p. Zawitkowskiego osobiście i nie raz doradzał mi i mojej Julce i nie
                        sądzę, żeby kreował się na jakąkolwiek gwiazdę, a tym bardziej był pazerny na
                        kasę. Poza tym jest społecznikiem, udziela się w różnych akcjach, pomaga
                        wcześniakom. Może dlatego do tej pory nie miał czasu na własne dzieci. Zresztą
                        to nie moja sprawa.
                        Ale ma niebywałe podejście do dzieci, wiele wcześniaków w IMiDzie naprawdę
                        wyprowadził z ciężkich powikłań. W obliczu tego wszystkiego ta dyskusja jest po
                        prostu głupia. Bo nawet nie jesteście w stanie ocenić wielkości tego człowieka.

                        A chusty Bebelulu używałam i zamierzam używać również przy mojej drugiej
                        córeczce, która niebawem pojawi się na świecie. Bo to naprawdę świetny produkt!
                        Mam wrażenie natomiast, że nagonka na p. Zawitkowskiego i Bebelulu wynika z
                        czystej zazdrości.

                        Naprawdę strasznie przykre i krzywdzące. Nie dziwię się tym emocjom osoby
                        piszącej pod rozwojdziecka, bo jeżeli zna p. Zawitkowskiego, to wie, jakim jest
                        naprawdę człowiekiem. W każdym bądź razie lans i kasa nie są zupełnie w jego stylu.

                        To moje dwa grosze do tej dyskusji.
                        • donkaczka Re: jak to bylo z Zawitkowskim 04.01.08, 00:47
                          a ja sie nazywam Kasia Bartnicka, na forum tym bywam czesto, chusty bebelulu za
                          swietny produkt nie uwazam choc mam i chetnie zwroce ja skoro jest taka
                          mozliwosc (brak sladów uzywania zapewniam), pana Pawla niezmiennie szanuje i
                          powazam, szerze jego teorie pielegnacyjne i linkuje poradnik, w kwestii
                          chustowania natomiast zupelnie sie z nim nie zgadzam, a po zapoznaniu sie z
                          poradnikiem tym bardziej jestem utwierdzona w mojej opinii, ze o chustowaniu
                          wiedze ma pobiezna i hmm udziwniona, choc sam uwaza inaczej

                          specjalistow o odmiennych opiniach w kwestii pionizowania i slynnej zabki jest
                          wielu, ale pracuja w ciszy gabinetow nie w swietle kamer i nie sa tak szeroko
                          slyszalni, co najwyzej na forum sie ktoras mama pochwali, ze lekarz/rehabilitant
                          widzial i chwalil

                          czego i komu zazdroszcze to juz nie wnikam nawet, bo kierunek w ktorym ten watek
                          poszedl polozyl mnie na lopatki wystarczajaco, rewelacji mi juz wystarczy
                          narazie ;))
                      • visenna2 Re: jak to bylo z Zawitkowskim 04.01.08, 09:25
                        "jakos na allegro nie widac
                        > setek nie chcianych bebelulu,"

                        Od kilku miesięcy mam ustawione na allegro wyszukiwanie
                        słowa "chusta" (nie śledzę statystyk, po prostu poluję na okazje;) i
                        najczęściej sprzedawana chustą jest Lulu. Zazwyczaj pojawia sie
                        kilka dziennie.
                        Nie wszyscy klienci Bebelulu sprzedają na Allegro:) Część pewnie
                        odłozy do szafy albo odda znajomym. A częśc, pewnie spora, będzie
                        używać z mniejszym lub większym powodzeniem.
                        Wypróbowałam wszystkie chusty Bebelulu i moim zdaniem są kiepskie,
                        zwłaszcza Lulu. Listę moich zastrzeżeń umieściłam na swoim blogu, z
                        moją opinią nigdy się nie kryłam. A jako mama chustonosząca często
                        musiałam tłumaczyc laikom że "chusta" to nie jest synonim
                        słowa "bebelulu". A wręcz przeciwnie :)
                        Sorry, ale samo rozpropagowanie słowa "chusta" przez Bebelulu nie
                        oznacza jeszcze promocji noszenia :) Sporo dziewczyn (w tym ja
                        kiedyś) odkłada chustę (bebelulu) do szafy w przekonaniu że to całe
                        noszenie jest bez sensu i za trudne. Co z tego że słyszały o
                        chustach, jesli wiążą z ta nazwą tylko kiepski produkt bebelulu.

                        Rozbawiła mnie jeszcze nabożna wypowiedź Bebelulu pełna pokory wobec
                        Specjalisty. Ale już mi się nie chce o tym pisać :)
                • jossphine Re: jak to bylo z Zawitkowskim 04.01.08, 00:38
                  ilosc napisanych przeze uzytkownika postow nie moze swiadczyc o tym jak czesto
                  bywa na danym forum. co po niektorzy zanim zaczna pisac czasami korzystaja z
                  opcji "szukaj na forum", aby po raz tysiac ktorys nie zadawac tego samego
                  pytania. ale rozumiem zeby miec prawo wypowiadania sie gdziekolwiek trzeba co
                  najmiej raz dziennie napisac, nie wazne co ale zeby tylko napisac.
                  nie twierdze, ze nie istnialoby chustowanie bez PZ i bebelulu, lecz byloby to
                  sprawa marginalna - wystarczy przejrzec archiwum forum gazety, aby zauwazyc
                  wzrost informacji na ten temat od pewnego momentu.
                  moze zalozycielki tego forum powiedza nam kiedy zostalo ono zalozone (nie wiem
                  jak to sprawdzic bo najstarszy post jaki mi sie wyswietla to z sierpnia tego
                  roku) - jezeli istnieje dluzej to zwracam honor.
                  pierwszy artykul o chusta w gazecie pojawil sie w "dziecku" lecie 2005 roku,
                  nastepnie byly inne gazety i faktycznie byly tam wzmianki o bebelulu. i niestety
                  okazuje sie ze nie sa to artykuly sponsorowane jak to tutaj sie zarzuca.
                  chociaz moze ja sie na tym nie znam, moze jakas tam kasa pod stolem przeszla :)
                  zanim ktos mi zarzuci ze to tylko oni maja dostep do mediow to przypominam ze
                  rowniez chusta.pl miala swoj artykul (claudia nr styczen 2007)

                  wbrew pozorom serwis gazety i w tym takze jego fora nie sa najbardziej
                  popularnymi w Polsce, plasuja sie na piatym miejscu w rankingu z iloscia odslon
                  8 razy mniejsza niz lider.

                  nie bede sie z nikim licytowac o to co kto zrobil, a w szczegolnosci gdy nie
                  bronie swojej osoby inni niech robia to za siebie.

                  dziwi mnie porownywanie infanta z bebelulu. jedyne co je laczy to to ze sa
                  sprzedawane na allegro. jezeli ktos jeszcze pamieta slynna sesje w dziecku ze
                  wszystkimi rodzajami chust to zapewne pamieta rowniez to ze jedyny produkt ktory
                  zostal tam odrzucony to wlasnie infant. i jezeli te dwie chusty sa podobne to
                  zastanawia czemu jednej sie udalo a druga przepadla?

                  zgodze sie z tym, ze infant jest najgorsza rzecza jaka istnieje w temacie chust
                  - chociaz jak wszyscy wiemy z chusta nie ma to nic wspolnego.
                  ale czemu twierdzisz, ze bebelulu naduzywa slowa chusta? czy chusta.pl rozni sie
                  czyms od ich produktow tak diametralnie ze jedno jest chusta a drugie nie.

                  bede ponownie postulowac zeby swoja energie zuzywac na cos co przynosi efekty, a
                  nie po raz setny rozpisywac sie na temat PZ i jego opinii. on ma swoje forum -
                  i niech sobie tam pisze, a tutaj niech pisza "inaczej" myslacy - tu PZ nie
                  wyglasza swoich opinii (znalazlam tylko jeden post podpisany przez niego)

                  pozdrawiam

                  p.s. troche chaotycznie mi to wyszlo ale pora pozna :)
                  • donkaczka Re: jak to bylo z Zawitkowskim 04.01.08, 00:58
                    forum istnieje od jesieni 2006, ja swojego pierwszego didymosa kupilam w grudniu
                    2005 :) i gazety dziecko nie czytalam
                    a sa na forum mamy chustujace duzo dluzej


                    chusta to szmata - dluzsza lub krotsza
                    pouch to (chusta.pl) - zszyta w kolko szmata
                    kolkowa to szmata z kolkami

                    a zszyta kolkowa, ze sznurkami i poduszkami to juz nie kolkowa, co najwyzej
                    "zaawansowana technologicznie" kuzynka
                    idac tym tropem zszyta kolkowa z usztywnieniem i sprzaczka tez moznaby nazwac
                    chusta - sa takie nosidla poziome usztywniane
                    to tez bedzie chusta?

                    nie byloby w tym nic drazniacego, gdyby nosilo sie w tym dzieci bez wiekszego
                    problemu, ale ilekroc jest rozmowa "chusta? nie dzieki, mialam i nie dalo sie
                    uzywac/dziecko nie lubilo" okazuje sie ze to byla bebelulu albo carrycot
                  • mal_art Re: jak to bylo z Zawitkowskim 04.01.08, 11:17
                    Co do pierwszych artykułów o chustach - to myślę, że się mylisz, pierwszym
                    artykułem jaki ja czytałam o chustach, w "Dziecku" właśnie, był tekst Nataszy
                    Rączki o noszeniu w chuście kółkowej, z wykrojem, jak takową należy uszyć.
                    Pojawił się w piśmie jeszcze przed zmianą okładki i formatu pisma, czyli ok.
                    2002-2003 roku.
                    A co do Pana PZ - to ja właśnie bardzo chętnie przeczytałabym jego zdanie o
                    chustach, również na tym forum. Ale odpowiednio umotywowane - DLACZEGO uważa
                    tak, a nie inaczej???? Bo niestety samo ukończenie wszystkich wymienionych przez
                    jego współpracownicę szkół nie czyni z niego automatycznie eksperta od
                    wszystkiego. "Prawdziwa cnota krytyk się nie boi", nosimy - bo uważamy, że tak
                    jest dla naszych dzieci dobrze. Jeśli ktoś ma na ten temat inne zdanie, to nich
                    nas przekonuje, przedstawi uzasadnienie swoich poglądów i potraktuje jak
                    partnera w dyskusji, mimo że nie mamy pokończonych szkół rehabilitacji. Z tego
                    co wiem, większość nas nosi dzieci zdrowe i bez problemów z rozwojem ruchowym,
                    zatem nie musimy mieć głębokiej wiedzy o różnych schorzeniach i zaburzeniach
                    rozwojowych!
        • akaef Re: jak to bylo z Zawitkowskim 04.01.08, 02:22
          No to ja tylko dorzucę dwa grosze swoich spostrzeżeń. Kupiłam
          bebelulu lulu jeszcze w ciąży, całkiem w ciemno, bo obiło mi się o
          uszy, że dziecko można nosić w chuście, więc jak poszłam do sklepu
          po wyprawkę to kupiłam od razu też i "chustę". Przeczytałam
          instrukcję kilka razy. Obejrzałam filmik instruktażowy w necie kilka
          razy. Spróbowałam młodego nosić. Kilkanaście razy. Za żadnym razem
          ani mnie, ani jemu nie było wygodnie. Dopiero kiedy zaczął siedzieć
          (ok. 6 miesiąca) noszenie w lulu stało się łatwiejsze, ale młody był
          już ciężki, za ciężki dla mnie na jedno ramię.
          Stwierdziłam, że chustonoszenie ogólnie jest jednak trochę do bani.

          W październiku trafiłam na to forum i dopiero wtedy zorientowałam
          się, że produkty bebelulu nie są jedynymi chustami na świecie :)

          Pożałowałam, że wcześniej nie wiedziałam o istnieniu chusty wiązanej.

          Dwa tygodnie później przeczytałam, że ktoś nosił w sari. Ja mam
          wiele sari. Wyciągnęłam cieniutkie bawełniane - 5 m. Obejrzałam na
          chustomanii jak zamotać 2x. Spróbowałam i... jak w niebie - i mnie
          jest teraz dobrze, i młodemu (chociaż zaczęliśmy tak późno).

          Od tej pory motam dziecia w sari. Prawdziwej (czytaj: oryginalnej)
          chusty nie widziałam w życiu na własne oczy. Nawet sobie nie
          wyobrażam, jaka to może być różnica :)

          A, jeszcze probowałam nosić w kwadratowej chuście na plecach (tak
          jak np. Peruwianki). To też było o niebo wygodniejsze od lulu.

          Po przemyśleniu autorytatywnie (pomimo, żem laiczka w tym temacie)
          stwierdzam: lulu to nie chusta i jest do bani. I podejrzewam, że
          wiele matek nieświadomych tego, iż to nie jedyny sposób na chustę,
          podobnie jak i mnie, zniechęciło do chustonoszenia.

          A co do alegro - wydaje mi się, że najwięcej właśnie można tam kupić
          lulu (i nowych, i używanych) - tyle, że nie wydaje mi się, żeby one
          jakoś się rewelacyjnie sprzedawały.
    • lucy_cu Re: jak to bylo z Zawitkowskim 04.01.08, 06:01
      Śmieszna sprawa- akurat wczoraj zajrzałam na eksperckie,
      przeczytałam wypowiedź p. Z. na temat Tummy Tub i pozwoliłam sobie
      zapytać go, czy widział owo wiadro "w akcji", bo mam nieodparte
      wrażenie, że niekoniecznie. ;-) Wchodzę tu dzisiaj, a tu taka
      dyskusja, hoho! ;-)

      Mnie zdumiewa jedno- każda osoba, która ma w swojej pracy styczność
      z szerokim gronem słuchaczy, powinna być przecież przygotowana na
      głosy krytyczne. I to zarówno na krytykę konstruktywną, popartą
      rzetelnymi argumentami (jak na tym forum), jak i na krytykę
      typu "nie lubię pana X, bo nosi nietwarzowe koszule". Dopóki
      dezaprobata jest wyrażana w kulturalny sposób, nie widzę problemu.
      Nie ma szans, żeby ktoś się podobał wszystkim. I żeby jego poglady
      miały znaleźć wyłącznie zwolenników. Każdy człowiek "medialny"
      raczej chyba zdaje sobie z tego sprawę. Skąd więc aż taka reakcja
      pana Zawitkowskiego? O "rozwojudziecka" już nie wspomnę...;-)))
      Przyznam, że jestem ogromnie zaskoczona.
      • magme Re: jak to bylo z Zawitkowskim 04.01.08, 09:10
        Bardzo mnie dotknęło powiedzenie że nasze forum nie robi nic tylko gada!
        Osobiście jestem zaangażowana w wiele działań promujących chusty i to nie tylko
        wiązane ale i kółkowe i miękkie nosidła itd. Biorę udział w szkoleniach, pomagam
        je organizować, sama z własnej nieprzymuszonej woli poświęcam swój czas i
        pieniądze na przygotowywanie ulotek i pogadanki w szkołach rodzenia (gdzie mówię
        o różnorodności chust i ich zaletach bez podawania producentów czy marek czy
        podkreślania która lepsza). Jestem współliderką Łódzkiego Klubu Kangura, gdzie
        przychodzą Mamy które potrzebują pomocy w motaniu. I nie raz , nie dwa
        pomagałam motać m.in Bebelulu lulu - nigdy nie radzę oddać chusty tylko najpierw
        spróbować ją oswoić, często kontaktuję te Mamy z tymi którym się to udało
        (aczkolwiek lulu to niestety trudna chusta jest).Nikt mi za to nie płaci a
        wręcz wiele osób dziwi się że robię to za darmo. Więc bardzo drażnią mnie takie
        teksty.
        Na forum jestem od początku jego istnienia (jesień 2006) , a długo przedtem
        wymieniałyśmy opinie nt chust z różnymi osobami nie tylko z Polski ale równiez
        z krajów gdzie chusty są znane znacznie dłużej niż od r 2005. Forum bardzo się
        udziela i to jest niezaprzeczalny fakt.
        Bebelulu - czekamy na wasze wiązanki, i na pewno będą porównywane z innymi
        wiązanymi , ale nie pod kątem kolorystyki - bo to rzecz gustu (a ten zresztą
        macie dobry :P) ale pod kątem przede wszystkim materiału i utkania chusty, czy
        będą się dobrze nosić czy nie będą się uciągać itd. Bo sposób wiązania - cóż
        każda z na nas i tak zawiąże po swojemu - niekoniecznie jak w instrukcji . Może
        ewentualnie się "dostać" Wam jak Polekontowi swojego czasu za zdjęcie dziecka
        wiszącego przodem na swojej stronie jeśli sobie takie zamieścicie i to tyle.
        Więc może stop tej manii prześladowczej, ok? Bo to jest śmieszne.
        O Panu Pawle już pisałam i tez mnie dziwi że spośród tylu postów dokopał się
        tylko złych opinii i nie zauważył całej masy tych pozytywnych. I tez mnie dziwi
        to pragnienie bycia dla wszystkich we wszystkim naj - tak się nie da i trzeba
        się umieć z tym pogodzić. Krytykę trzeba umieć przyjąć.
        POzdrawiam wszystkie osoby dyskutujące.
        Magda
    • padthai Re: jak to bylo z Zawitkowskim 04.01.08, 09:03
      no pieknie
      opinia kilku bab wywolala taaaaaka burze hehehe
      skorsmy takie nierozgarniete dyletantki, to czym sie tu przejmowac
      hmmm?

      1. rozumiem wypowiedz pana Z - bo chcialby, zeby wszyscy..., a
      dyskusja poszla w jaks dziwna strone, a przeciez mowa byla o
      spotkaniu i chustach
      2. rozwojdziecka - zamiast pomoc, zaszkodzilas - na rzecznika to Ty
      sie nie nadajesz
      3. bebelulu - wszystko pieknie, tylko tak usilne udowadnianie, ze z
      panem Z to wy tylko na kawe...
      i jak latwo przeczytac w tym watku - praktycy nie uwazaja pana Z za
      eksperta od chust...
      i bebelulu nie jest chusta, choc tak nazywacie swoj produkt, ale w
      koncu chodzi o marketing...
      i dlaczego uwazacie, ze wszyscy musza was podziwiac?
      a wlasciwie to nie ma sprawy, bo stawiaciesie za kolega

      mam wrazenie, ze to polska specyfika
      - kiedy kilka osob ma przeciwne zdanie to nagonka

      wroce jeszcze do tego, ze skoro to takie nieistotne forum i
      forumowiczki takie nierozgarniete to skad tyle zainteresowania
      naszymi wypowiedziami

      moze jednak warto docenic wypowiedzi praktykow, nawet jesli sa one
      krtyczne, a moze wlasnie dlatego

      pozdrawiam
      Anna Wennyk

      • bebelulu Re: jak to bylo z Zawitkowskim 04.01.08, 11:22
        Nie aż tak bardzo mnie interesuje to forum, ale trochę przesadzacie.

        Ładnie potraficie krytykować, ale jeżeli chodzi o konfrontację specjalistów to
        okazuję się, że są oni tak skromni, że pozostają w zaciszu swojego gabinetu a
        dyskusja przestaje mieć sens.
        Rozbawiło mnie to bardzo!
        Tak więc Panie praktyczki, które stosują chusty wszystko wiedzą najlepiej. I
        nadajecie sobie prawo do krytykowania, jak to nazwałyście, naszego kolegi.

        To jest Wasza niestety subiektywna opinia, że Lulu nie jest chustą. Może
        napiszcie też do firm amerykańskich, że nie powinny używać nazwy sling dla chust
        kółkowych. Gwoli wyjaśnienia Lulu jako chusta została zgłoszona do UP.

        I nie wymagam podziwu dla własnej osoby, ponieważ czuję się na tyle pewną siebie
        istotą i przekonaną do własnych racji, że nie mam takiej potrzeby. Mam pomysł na
        życie i nie muszę koncentrować się na krytykowaniu innych.
        Dlatego też chciałabym skonfrontować nasze racje w oparciu o specjalistów nawet
        za cenę porażki. Ale jak na razie nie dajecie nam takiej szansy, bo Wasi
        specjaliści się nie "lansują", tylko chowają w cieniu gabinetów.

        A co do osoby p. Zawitkowskiego - popieram gronek123. Naprawdę daleko mu do
        lansu, raczej ma odwagę mówić o pewnych rzeczach, np. butach dziecięcych głośno,
        nawet jeżeli przeciwstawia się całemu gronu ortopedów. Ale jak do tej pory nie
        widzę, żeby jakiś specjalista głośno konfrontował jego argumenty.

        Pozdrawiam serdecznie
        Marlena Wieteska
        dla zainteresowanych albo osób, które miałyby ochotę na spotkanie przy kawie
        podaję tel. 510 196 249





        • bebelulu Re: jak to bylo z Zawitkowskim 04.01.08, 11:32
          Acha. I jeszcze jedna drobna rzecz. Włożyłam setki dzieci osobiście do chusty
          zgodnie z instruktażem p. Zawitkowskiego. Nigdy osobiście nie miałam żadnej
          reklamacji. Za każdym razem dzieci się uspokajały. Wyjątek stanowiły dzieci 3-4
          miesięczne, które miały "wygięciowe" ułożenie, ponieważ za dużo były noszone w
          pionie. W takiej sytuacji trzeba było je swobodnie do takiej pozycji przyzwyczajać.
          Większość osób jest zachwycona, że jest to takie proste i tak szybko się wkłada.
          Jedyna trudność to odpowiednio nauczyć się układać. Dlatego bardzo intensywnie
          edukujemy rynek, bo nie jesteśmy w stanie dotrzeć do każdej mamy i taty.

          A co do chowania do szafy chusty LULU - wypowiadacie się w imieniu swoim czy też
          przeprowadziłyście badanie wśród naszych klientów, że wypowiadacie się w imię
          większości?

          Pozdrawiam jeszcze raz

          • padthai Re: jak to bylo z Zawitkowskim 04.01.08, 12:24
            *
            pan Z - nie kolega, nie wpolpracownik, nie pratner biznesowy... a
            zapomnialam filantrop ;P

            *
            angielski to podstepny jezyk :P
            sling - temblak, proca, nosidelko, podwieszka

            *
            UP - to nie jezykoznawcy
            a marchewka bywa owocem

            *
            swoje doswiadcznie podajesz jako argument
            a na nasze sarkasz - nie ladnie

            *
            przyklad z butami aha
            dlaczego nie dopuszczasz, ze facet moze nie miec racji w kwestii
            chust, bo ma racje w kwestii butow???

            *
            za to na kawe chetnie pojde :))))
            • bebelulu Re: jak to bylo z Zawitkowskim 04.01.08, 12:57
              O wypraszam sobie. Nie podważam czyjegoś doświadczenia i proszę o nie wsadzanie
              w moje usta słów, których nie użyłam. Doświadczenie noszenia to jedna rzecz i
              każda z nas ma swoje, a wiedza i uczenie się od specjalistów to druga. Nie
              miałabym odwagi korzystać tylko z własnych doświadczeń. Nie podważam również
              Waszych doświadczeń, tylko mówię o skonfrontowaniu wiedzy.
              Nie śmiałabym tego robić ja jako Marlena Wieteska, bo nie nie jestem ani
              ortopedą, ani fizjoterapeutą. Mogę jedynie dbać o bezpieczeństwo naszych
              produktów pod okiem specjalisty. Dlatego też wprowadzamy udogodnienia, testujemy
              wytrzymałość poszczególnych elementów, zamawiamy specjalne stopery, bo na
              polskim rynku takowych się nie uświadczy. O ile łatwiejsza w produkcji jest
              chusta wiązana, prawda?

              Za chwilę okaże się, że powinniśmy zwrócić się do językoznawcy, który
              rozstrzygnie spór co do nazewnictwa. Dla zakończenia sporu przyjmijmy, że
              przyjęliśmy takie właśnie tłumaczenie z angielskiego, bo naprawdę szkoda na to
              czasu.

              A co do p. Zawitkowskiego to myślę, że się wypowiadałam dosyć wyczerpującą i
              szkoda tylko, że wyciągane są wypowiedzi między słowami, a nie faktyczne
              wypowiedzi. Z tego co mi wiadomo to oprócz pomagania Bebelulu, równie mocno
              współpracuje z innymi firmami na tym rynku i nigdy nie odmawia pomocy. Myślę, że
              może to potwierdzić również Mysia z chustomanii, bo przed końcem roku mieliśmy
              przyjemność razem się spotkać. A na spotkaniu w Multikinie byłam i nie
              słyszałam, żeby padło chociaż jedno słowo o Bebelulu pomimo że ktoś zadał wprost
              pytanie w jakiej chuście nosić. Zostały wytłumaczone różnice pomiędzy
              poszczególnymi produktami.

              To kiedy kawa?
              A może też jakieś spotkanie w większym gronie? Może zaprosimy jakiś specjalistów?
        • 377sil Nie wytrzymałam 04.01.08, 13:03
          jak przeczytałam
          "ale jeżeli chodzi o konfrontację specjalistów to
          okazuję się, że są oni tak skromni, że pozostają w zaciszu swojego
          gabinetu a
          dyskusja przestaje mieć sens. "
          Być może mąż mnie zabije, ale to napiszę. Mąż jest lekarzem w
          trakcie specjalizacji z ortopedii. Współpracuje z cenionymi
          lekarzami, do których ustawiają sie kolejki w punkcie konsultacyjnym
          (dziecięcym- dodam dla jasności)Kilkakrotnie pokazywałam mu forum p.
          Zawitkowskiego. Za pierwszym razem przeczytał dokładnie kim jest p.
          Zawitkowski, bo nie słyszał o nim wcześniej, przeczytał dokładnie
          wypowiedzi p. Pawła dotyczące głownie spraw związanych z ortopedią (
          na innych się nie znam i nie mogę się wypowiadać-podkreślił wtedy)
          Ale nie zgadza się z niektórymi opiniaminp. dotyczącymi chodzenia na
          bosaka. Odpowiedział nawet na jeden z postów i to była jedyna
          odpowiedz na zadane pytanie. P.Paweł niczego nie poprawił i nic nie
          dopowiedział. Natomiast,kiedy zapytał w szpitalu, czy znają Pawła
          Zawitkowskiego, usłyszał: Taaaa....
          A więc wybaczcie, Państwo, ale to nie my przesadzamy. Pana Pawła nie
          znam osobiście,więc nie mogę napisać jakim jest człowiekiem przy
          spotkaniu w cztery oczy. Właśnie tutaj na forum przeczytałam,że to
          ciepły człowiek z podejściem do dzieci. I super! Jestem bardzo
          ciekawa jego ksiązki, bo być może znajdę w niej porady użyteczne
          właśnie dla mnie. I to też będzie super. Ale nikt nie zna się na
          wszystkim. I wiele byłoby wybaczone, gdyby p. Paweł się po prostu do
          tego przyznał i wskazał,gdzie można znaleźć fachową pomoc. Byłby
          znacznie bardziej wiarygodny.
          • bebelulu Re: Nie wytrzymałam 04.01.08, 13:42
            Nie wypowiada się raczej w kwestii żywienia dzieci i ich psychologii z tego co
            mi wiadomo, a raczej ich rozwoju motorycznego.
            A co do bosaka - czytałam pod koniec roku artykuł ortopedy traumatologa, który
            również twierdził, że dziecko powinno jak najczęściej biegać na boso. I nie była
            to pierwsza tego typu wypowiedź ortopedy, chociaż jakiś czas temu jednym głosem
            gromili za to biednych rodziców, a wszystkie dzieci profilaktycznie wsadzali w
            podwójną pieluchę.
            To jak to jest? Dlaczego coraz rzadziej słyszy się o podwójnym pieluchowaniu
            podczas gdy mamy w krajach Europy Zachodniej w ogóle o takiej praktyce nie
            słyszały (chętnie odnajdę wypowiedź z Mam dziecko z zeszłego roku jednej mamy z
            Francji).

            Może dla dobra nas rodziców dobrze byłoby skonfrontować 2 bieguny? Wracam
            ponownie do tej kwestii.
            • agamamaani Re: Nie wytrzymałam 04.01.08, 14:43
              od jakiegoś czasu koresponuję z p. Justyną z bebelulu - zapraszałam na spotkanie
              chustowe już w listopadzie lub w grudniu :) w styczniu tym bardziej zapraszam,
              bo to bedzie spotkanie poświęcone własnie chustom kółkowym i noszeniu na biodrze
              w chustach wiązanych. a także jak zrobić kółkowa z wiazanej bez szycia :) .
              nie będzie to spotkanie eksperckie :) to bedzie spotkanie praktyków :) i nie
              handlowe ani nie marketingowe ( bez reklam i bez sprzedazy czegokolwiek)
              zapraszam serdecznie oficjalnie :)
              • alexkieszek Re: Nie wytrzymałam 04.01.08, 15:04
                Spotkanie bardzo chętnie, ale może i Pan Paweł by się dołączył i zobaczył o co
                chodzi chustonoszkom? Bo może problem tkwi w małym szczególe który trzeba
                wyjaśnić face to face?

                A przedmówczynie mają racje, że jeśli ktoś wystawia się na "handel" to musi
                liczyć się z krytyką. I ja sama niejednokrotnie krytykowałam na tym forum
                chociażby Mysię jak zrobiła coś źle. Przyznała, przeprosiła i problem w głowy. I
                inne "profesjonalistki" były krytykowane i nikt nie robił z tego powodu histerii.

                A i ja miałam bym do Pana Pawła kilka pytań/uwag bo moja matczyna intuicja
                podpowiada mi, że nie ma racji. Jako, że ta nigdy mnie nie zawiodła to może nie
                dla każdego rady Pana Pawła (którego pracę i odwagę podziwiam) zawsze się
                sprawdzają.

                To co może Panie Pawle spotkanie z chustonoszkami w Wawie?

                Może w któryś czwartek w św. Annie?

                Zapraszam

                Aleksandra Kieszek
                    • bebelulu Re: Nie wytrzymałam 04.01.08, 16:55
                      Paweł Zawitkowski wstępnie wyraził zainteresowanie spotkaniem, ale w tym
                      tygodniu z pewnością mu się nie uda. Czy może być przyszły czwartek? Godziny
                      bardziej popołudniowe?
                        • alexkieszek Re: Nie wytrzymałam 04.01.08, 17:55
                          ja także proponuje 17 stycznia godzina 11 :)
                          oczywiście salka w świętej Annie pomieści tak ze 30 osób nie więcej :)

                          Uprzejmie proszę o potwierdzenie bo ja muszę dać o tym znać x. Bartołdowi i
                          stałym uczestniczkom czwartkowych spotkań :)

                          Pozdrawiam
                          Ola Kieszek
                      • mal_art pytania do Pana Pawła Zawitkowskiego 04.01.08, 18:16
                        Jestem początkującą "chustonoszką", a przy okazji - pedagogiem ze specjalnością
                        rewalidacja (pedagogika osób niepełnosprawnych). I jako taka nie do końca (mam
                        nadzieję) "ciemna" matka, z 6-letnim stażem i pewną wiedzą o prawidłowościach
                        rozwoju dziecka - mam do Pana kilka pytań. Proszę nie traktować ich jak
                        prowokacji i złośliwości - nie jest to moją intencją. Proszę po prostu o
                        zrozumiałą i jasną odpowiedź - na forum lub na spotkaniu, na którym
                        prawdopodobnie nie będę mogła być obecna - ale ufam, że Koleżanki przekażą Pana
                        odpowiedź.
                        Twierdzi Pan, o ile dobrze rozumiem, że noszenie w chuście w pozycji pionowej
                        dzieci poniżej 4 miesiąca życia jest dla nich szkodliwe. Proszę wyjaśnić, na
                        czym opiera Pan to przekonanie? Czy dysponuje Pan wynikami badań naukowych,
                        wykazującymi szkodliwe oddziaływanie takiego noszenia na układ ruchu dziecka?
                        Czy pogląd ten głosi któraś ze szkół terapii, jakie Pan ukończył, a Pana
                        Współpracownica wymieniła? Czy wynika to może z Pana praktyki zawodowej?
                        Jeśli to pierwsze - to proszę nam takie badania przybliżyć.
                        Jeśli to drugie - to jakie jest uzasadnienie?
                        Jeśli to trzecie - to skąd Pan wie, co jest przyczyną zaburzeń rozwojowych u
                        Pana pacjentów? Skąd pewność, że to chusta, tylko i wyłącznie chusta i pozycja
                        spionizowana, a nie jedna z wielu przyczyn, jak np. urazy okołoporodowe,
                        działanie teratogennych czynników w okresie ciąży, ewentualnie nieprawidłowe
                        nawyki np. pielęgnacyjne rodziców? Ja sama nie zajmuję się zawodowo diagnozą
                        (nawet pedagogiczną) - ale uczono mnie, że bardzo często jednoznacznej przyczyny
                        zaburzeń rozwojowych nie da się ustalić, przyczyny te bywają też złożone.
                        Pewność, że (w uproszczeniu) "chusta szkodzi", nie zgadza mi się z tą
                        wcześniejszą wiedzą.
                        Nie zapamiętałam niestety autora badań porównawczych nad rozwojem psychoruchowym
                        dzieci europejskich i afrykańskich, noszonych w chustach. Pamiętam jednak, iż z
                        badań tych wynikło, iż dzieci afrykańskie rozwijają się szybciej od europejskich
                        rówieśników, wcześniej nabywają umiejętności np. siadanie - do momentu, kiedy są
                        noszone. Kiedy matki przestają je nosić - tempo rozwoju spada i dzieci
                        europejskie "doganiają je". Moim skromnym zdaniem wynika z tego raczej wniosek o
                        dobrodziejstwach chusty (a, o ile mi wiadomo, Afrykanki noszą dzieci w pozycji
                        spionizowanej). O badaniach tych słyszałam na wykładzie z psychologii
                        rozwojowej, od osoby kompetentnej (doktorat UWr) i z chustowaniem kompletnie
                        niezwiązanej. Ponadto, przepraszam za truizm - w chustach różnego typu noszą
                        dzieci mieszkańcy prawie każdego kontynentu od wielu stuleci. Wydaje mi się, że
                        zazwyczaj pionowo. Od wczesnych etapów życia, często - przez wiele godzin
                        dziennie (np. pracując na polu lub wędrując przez dżunglę - z pewnością dłużej,
                        niż noszę swoje dziecko ja). Czy wszystkie te dzieci mają w następstwie tej
                        praktyki wady postawy lub inne schorzenia czy zaburzenia? Śmiem twierdzić, że nie!
                        Rownież ten mój - być może zbyt śmiały wniosek - wydaje się kłócić z Pana poglądami.
                        Chciałabym usłyszeć coś więcej niż "nie bo nie" i "nie bo to szkodliwe" -
                        chciałabym wiedzieć, DLACZEGO Pan tak sądzi. Proszę mnie przekonać. Przecież
                        zarówno ja, jak i pozostałe Koleżanki z forum, nosimy swoje dzieci w taki
                        sposób, bo uważamy, że jest to dla nich dobre i nie chcemy im szkodzić!
                        Pozdrawiam serdecznie i życzę sukcesów w pracy zawodowej (naprawdę doceniam to,
                        iż Pana sukcesy - to zdrowie dzieci!)
                        Malwina Flaczyńska
                        • pawel.zawitkowski Re: pytania do Pana Pawła Zawitkowskiego 07.01.08, 12:35
                          Witam :)
                          Jako specjalistka w pedagogice specjalnej doskonale zdaje sobie Pani
                          sprawę, ze przeprowadzenie randomizowanych badań dotyczących
                          noszenia dzieci w chustach i wpływu tegoż na ich rozwój
                          psychoruchowy jest - ze względu na wielość i niejednoimienność
                          czynników wpływających na tenże rozwój NIEMOŻLIWE. Chodzi o cechy
                          osobnicze, stopień skomplikowania i nieróżnorodność opieki, warunki
                          życia i uwarunkowania zewnętrzne - społeczne, kulturowe,
                          przyrodnicze, środowiskowe, uwarunkowania genetyczne, tak różny
                          przecież wpływ w Afryce i w Europie poziom opieki medycznej, jakości
                          życia, warunki "doboru naturalnego"...
                          Można by tak wymieniać godzinami... Dlatego też właśnie dobór grupy
                          badanej i porównawczej, dobór warunków badania, a już na pewno
                          opieranie się na wynikach badań na ten temat - to wszystko - jest
                          obarczone tak dużym błędem, ze nikt rozsądny nie powoływałby się na
                          takie wyniki.
                          Można tego używać do celów marketingowych, ale każde z takich
                          wyników są tak łatwe do podważenia, ze szkoda nawet o tym gadać.
                          Poza tym badania takie musiałyby np. obejmować grupę maksymalnie
                          podobną pod względem cech osobniczych i wszystkich czynników, które
                          omówiłem i nie... - grupę badaną od urodzenia do wieku
                          wczesnomłodzieńczego - do ok. 14-16 roku życia. Powodzenia.
                          Jedyne na co możemy się powoływać to wiedza z neurobiomechaniki i
                          patobiomechaniki, anatomi i fizjologii niemowlęcia. Takie
                          wykształcenie posiadają fizjoterapeuci. Z tego co wiem nie ma takich
                          tematów, a jeżeli są to w żałosnym wymiarze na Akademiach Medycznych
                          w Polsce, a już na pewno nie na Uczelniach, które mogłaby Pani
                          kończyć. I nie chodzi mi o krytykowanie lub prowokacje lub
                          złośliwości, ale naprawdę nie mam jak Państwa przekonać o zasadności
                          tego co mówię, z jednego powodu. Państwa nie przekonają argumenty
                          merytoryczne ponieważ nie są Państwo przygotowani do ich analizy.
                          Jeżeli chodzi o wiedzę ortopedów, których szanuję więcej niż Oni
                          sami wewnątrz swojej grupy zawodowej... Szkoły ortopedii na które
                          często Państwo się powołują, analizują ciało ludzkie jako obiekt
                          statyczny - zbiór kości, stawów i mięśni. Pzry takim ujęciu
                          najważniejsze jest prawidłowe ze względów topograficznych ustawienie
                          wszystkich elementów aparatu ruchu. Co do szczegółów zawsze można
                          się sprzeczać, ale generalizując tak właśnie jest.
                          Fizjoterapia analizuje ciało człowieka jako system dynamiczny, jako
                          system naprężeń i obciążeń w określonych kierunkach i zakresach
                          ruchu, które, międzyinnymi, kształtują cechy motoryczne dziecka.
                          Oczywiście szanując predyspozycje genetycznie uwarunkowane. Stąd
                          właśnie wynika wiele nieporozumień.
                          To są dwie (3) różne filozofie człowieka...
                          Wzajemnie się uzupełniają, jeno trzeba, aby ktoś pozwolił im się
                          uzupełniać...
                          W liście Pani czytam o niejednoznaczności czynników rozwojowych -
                          jako żywo argument za tym co napisałem. Doktorat UW nie dowodzi, ze
                          osoba na którą się Pani powołuje bierze po uwage w swojej analizie
                          wszsytkie czynniki wpływające na nasze obserwacje i wyniesione stąd
                          wnioski.
                          W temacie chusty nie da sie pominąć uwarunkowań kulturowych, nawyków
                          społecznych, poziomu zycia osób, które z chust korzystają. Np.
                          Mógłbym napisać, ze Afrykanki, kóre nie noszą dzieci w chustach to
                          kobiety o wyższym statusie społecznym niż te, które w chustach
                          noszą. A to wiąże się z faktem, ze rodzą więcej dzieci, które są
                          słabiej przygotowane do samodzielnego życia niż w tej drugiej grupie.
                          Gorszy dobór naturalny, donaszanie ciąż zagrożonych, większa
                          przezywalność noworodków itd. Jeżeli chcą Panie rzeczywiście
                          dyskutować na ten temat to proszę zabrać się do tego naprawdę
                          poważnie i wziąć pod uwagę WSZYSTKIE czynniki.
                          Spędziłem w internecie naprawdę tak dużo czasu na wyjaśnianie
                          swojego stanowiska, ze przestaje to być konstruktywne. Wyjaśniałem
                          to w artykułach, na Forach, w książce... starczy. Jezeli chcą
                          Państwo podyskutować na ten temat zapraszam na jakieś - ograniczone
                          czasowo - spotkanie. Naprawdę, jezeli mam być pożyteczny, wolę zająć
                          się pacjentami i zgłębainiem zawodowych publikacji, kóre wiodą mnie
                          do właśnie takich wniosków.
                          Na koniec, doskonale zdaję sobie sprawę z mechanizmu, kótry
                          poruszyłem. Wszystkie Panie chcą zrobić wszystko co najlepsze dla
                          swoich dzieci. Nagle jakiś ktoś mówi, ze to nie do końca jest tak...
                          Naturalnym mechanizmem - jezeli ktoś jest do swoich racji
                          przekonany - jest oczekiwanie jasnej argumentacji (rzadko) lub
                          przeciwstawienie się. Rozumiem. Pozwoli Pani jednak, ze nie będę
                          przekonywał każdej Pani z osobna, tylko polecę teksty, kótre na ten
                          temat napisałem.
                          Nie będe ich przytaczał, to jest dostępne...
                          Nie zauważyłem tam, żebym poddawał pod wątpliwość zasadność używania
                          chust. Poddaję natomiast pod wątpliwość sens stosowania niektórych
                          pozycji u dzieci, które sa niedojrzałe i do tego nieprzygotowane.
                          Tym bardziej, ze nie jestesmy Afryką i jako wieloletni pracownik
                          Kliniki Neonatologii i Intensywnej Terapii Noworodka Instytutu Matki
                          i Dziecka doskonale soibie zdaje sprawę z niezbyt powalającego na
                          kolana poziomu jakości zdrowia ( w tym parametrów biomechanicznych)
                          naszej populacji.
                          Jestem pracownikiem "frontowym" i następstwa, o których piszę lub
                          mówię, są moim bezpośrednim dośwaidczeniem. To Ja i moi koledzy
                          rehabilitujemy miesiącami i latami "ofiary" profilaktycznych działań
                          leczniczych, wojen o mniej lub bardziej naturalne karmienie, zdrowy
                          rozwój bioderek lub stópek zabetonowanych w cięzkie buciska.
                          Moglibyśmy rozmawiać na ten temat godzinami.
                          Nie jest ani moim zamiarem, ani nie jest możliwe, abym Panią
                          przekonał. Odpowiadam na Państwa pytania i chętnie się spotykam,
                          ponieważ to mój zawód i moje doświadczenie. Ale proszę nie wymagać
                          ode mnie, abym na wszystkie Państwa listy odpowiadał w wyczerpujący
                          i dogłęgnie przekonujący spoóśb. To fizycznie karkołomne, a dodając
                          aspekt emocjonalny - absolutnie nierealne...
                          Na koniec, w jednej grupie zawodowej (ortopedów, neurologów,
                          pediatrów, fizjoterapeutów itp) znajdą Państwo koterie, grupy, które
                          mają skrajne wobec siebie zdania, używają tych samych lub czasem
                          innych, zawsze różnie interpretowanych argumentów. Każdy jest
                          święcie przekonany do swoich racji, a w realu - otwarcie,
                          najczęściej jednak za plecami - deprecjonują osiągnięcia swoich
                          kolegów.
                          Proszę nie oczekiwać zatem, że akurat w sprawie chust, pozycji
                          żabki, butów lub szerokiego profilaktycznego pieluchowania
                          specjaliści różnej maści wpadną sobie w ramiona i zgodnie zakrzykną
                          Eureka. Wiedza jest procesem dynamicznym i jako taki podlega
                          ciągłemu doskonaleniu. Wiedza również to nie tylko badania, ale też
                          doświadczenie własne i innych, to równiez dedukcja i ciągła praca u
                          podstaw.
                          Chciałbym teraz zająć się właśnie praca u podstaw, zatem pozdrawiam
                          Państwa serdecznie.
                          Paweł Zawitkowski
                          • ithilhin Re: pytania do Pana Pawła Zawitkowskiego 07.01.08, 22:52
                            pawel.zawitkowski napisał: "Dlatego też właśnie dobór grupy
                            badanej i porównawczej, dobór warunków badania, a już na pewno
                            opieranie się na wynikach badań na ten temat - to wszystko - jest
                            obarczone tak dużym błędem, ze nikt rozsądny nie powoływałby się na
                            takie wyniki.
                            Można tego używać do celów marketingowych, ale każde z takich
                            wyników są tak łatwe do podważenia, ze szkoda nawet o tym gadać."

                            Panie Pawle, krytykuje pan badania (z ktorymi jak rozumiem zapoznal sie pan w
                            calosci) przeprowadzone przez uznanych w Europie specjalistow. Z drugiej strony
                            nie podaje Pan zadnych nazwisk (oprocz swojego) na poparcie teorii, ktore sa
                            tutaj kwestiami spornymi miedzy nami - to znaczy miedzy czescia uczestnikow tego
                            forum a Panem (np. dlaczego dziecku ma byc wygodniej jesli material zamiast byc
                            rozlozonym od jednego dola podkolanowego do drugiego jedynie podpiera jego nogi
                            w okolicach ud - polecam tak lubiane przez Pana doswiadczenia na wlasnej osobie ;-))

                            Kiedys w korespondencji z Panem udalo mi sie "wyciagnac" jedno nazwisko i tytul
                            ksiazki specjalisty patrzacego na problem rozowju malego dziecka z tego samego
                            punktu co Pan ("Motor Skills Acquisition in the First Year" Lois Bly). Napisalam
                            i zadalam miedzy innymi takie pytanie (dolaczylam linki do zdjec, ktore
                            zalaczalam w korespondencji z Panem -
                            www.tunttarulla.com/images/image3KA.JPG):
                            Could you please be so kind and answer if from your point of view the wraparound
                            carriers (like Hoppediz or Didymos) is good for baby aged 0-3 months
                            (considering the upright position with baby's tummy to wearer's tummy and legs
                            in "frog" position).

                            Oto odpowiedzi jakie otrzymalam:
                            ------
                            • abepe Re: pytania do Pana Pawła Zawitkowskiego 08.01.08, 00:32
                              Znam spór ortopedzi kontra fizjoterapeuci na przykładzie dzieci z
                              MPDz - ortopedzi np. zlecają podcinanie ścięgien i gips,
                              fizjoterapeuci twierdzą, że to marnowanie czssu, który można by
                              poświęcić na ćwiczenia. To samo doryczy wstrzykiwaniu botoxu. I
                              filozofia fizjoterapeutów jest mi bliższa niż ortopedów.

                              A jak ocenia Pan wiedzę lekarzy ze specjlizacją rehabilitacja
                              medyczna na temat układu ruchu nie jako układu statycznego, ale w
                              ruchu? Bo moja szefowa z taką specjalizacją spytana o chustę -
                              poparła ją. Po Pana wypowiedzi mam świadomość, że powinnam dopytać o
                              szczegóły - pozycje, wskazania, wiek dziecka. Bardzo jestem ciekawa
                              jej opinii.
                            • pawel.zawitkowski Re: pytania do Pana Pawła Zawitkowskiego 08.01.08, 11:59
                              Gratuluję :)
                              Oniemiałem :) Pamiętam doskonale naszą wyczerpującą korespondencję.
                              A teraz co do Pani pytania. Nie napisałem, ze Pani Luis Bly
                              prowadziła badania na ten temat. Podałem Pani namiar na Jej książkę,
                              którą poleciłem prześledzić i poznać (przynajmniej w częsci)dzięki
                              temu uwarunkowania rozwojowe niemowląt. To oczywiście początek, ale
                              taka właśnie wiedza upoważnia mnie do wygłaszania teorii, kóre nie
                              są tylko moje. Jestem terapeutą NDT-Bobath i założenia właśnie tej
                              szkoły Państwu prezentuję...
                              Jeżeli chodzi o pojmowanie wartości badań randomizowanych i
                              nierandomizowanych to pozwoli Pani, że utnę tę dyskusję, ponieważ
                              ktokolwiek, kto się na tym zna uznałby moją argumentacjję i nie
                              podnosiłby tego wątku ponownie. Błagam, to pusta dyskusja. Badania
                              nierandomizowane są obarczone tak wielkim marginesem błędu, że nie
                              można ich traktować jako wyroczni. Zapraszam Panią na spotkanie
                              17.11. w kościele Św. Anny w Warszawie, chciałbym uciąć tym samym
                              naszą dyskusję. Potem oczywiście będzie Pani mogła opisać efekty
                              tego spotkania na Forum :) MOje obowiązki zawodowe i głód życia poza
                              internetem nie pozwala spełnić oczekiwań wszystkich Państwa.
                              Musiałbym siedzieć w necie od rana do wieczora. Dyskutowaliśmy juz
                              naprawdę dlugo :) Nie podejmuje się przekonać Pani, ponieważ chyba
                              nie ma takiej możliwości :) Poza tym, naprawdę nie mam takich
                              ambicji, aby przekonać wszystkich :) Tak wiele już napisałem na te
                              tematy, że mógłbym się jedynie powtarzać. Acha, autorytety sa po to
                              by je obalać. Jedne mają rację, inne nie ... :) ... Powodzenia.
                              Paweł Z.
                              • mal_art Re: pytania do Pana Pawła Zawitkowskiego 08.01.08, 12:29
                                Dziękuję za odpowiedź - nadal nie bardzo się z Panem zgadzam, ale przynajmniej
                                wiem, "na czym stoję". Oczywiście z interpretacją badań, o których pisałam,
                                można się nie zgadzać, można wysuwać zastrzeżenia co do sensowności takich
                                porównań w ogóle (zgadzam się, że noszenie dzieci w chustach to tylko jeden z
                                wielu czynników wpływających na rozwój dziecka - tak afrykańskiego, jak
                                europejskiego i każdego innego). Po prostu odwołałam się do własnej wiedzy o
                                rozwoju dziecka, którą nabyłam, zapewniam, poza kręgami chustowymi (a już
                                zwłaszcza marketingowymi). Zgadzam się też z faktem, że moje wykształcenie nie
                                jest wystarczające żebym mogła brać udział w dyskusjach specjalistów, czy
                                podważać Pana doświadczenia i wiedzę (zresztą od początku nie było to moim
                                zamiarem - cenię sobie zresztą Pana zdanie w wielu innych kwestiach). Ale jak
                                sam Pan napisał, autorytety można obalać, a wiedza wciąż się rozwija.
                                Mam nadzieję, że uda się wyjaśnić inne moje wątpliwości w trakcie spotkania (jak
                                pisałam, raczej nie będę obecna, ale liczę na Koleżanki, które na pewno przekażą
                                nam wnioski płynące z tej rozmowy).
                                Powodzenia w pracy u podstaw!
                              • ithilhin Re: pytania do Pana Pawła Zawitkowskiego 08.01.08, 12:31
                                Panie Pawle, czego owlasciwie Pan mi gratuluje?
                                Naprawde nie rozumiem tego protekcjonalnego tonu.
                                Przykro mi, ze sie nie rozumiemy.

                                W czwartek pracuje, ale mysle, ze osoby tam obecne podejma rzetelna dyskusje z
                                Panem i mam nadzieje, ze wnioski beda pozytywne.

                                Dla wyjasnienia:
                                Ja tez nie napisalam, ze powiedzial Pan, ze pani Bly pisala o chustach. Moje
                                pytanie dotyczylo:


                                From: "Gosia Garkowska" <gosia@petronet.pl>
                                To: <pawel@zawitkowski.pl>
                                Sent: Wednesday, October 11, 2006 6:46 PM
                                Subject: Re: pozycja "zabki"


                                > Panie Pawle,
                                >
                                > bardzo dziekuje za odpowiedz, choc nie ukrywam, bardzo mnie ona
                                > zdziwila. zwlaszca ten "brak kontroli miednicy, tułowia i główki".
                                > czy moge gdzies znalezc opracowanie na ten temat?
                                >
                                > pozdrawiam
                                > gosia garkowska


                                ------
                                • pawel.zawitkowski Re: pytania do Pana Pawła Zawitkowskiego 09.01.08, 13:03
                                  Rzeczywiście trudno nam się porozumieć, uznałem że to niemożliwe
                                  dlatego zaproponowałem ucięcie tego wątku i spotkanie 17.11. Jak się
                                  pewnie Państwo domyślają o godz. 11.00 w czwartki ja również
                                  pracuję... ale jeżeli nie ma innej możliwości - trudno. Śpieszę
                                  potwierdzić, że nie czytałem prac, które Pani przytoczyła :) - nie
                                  mam również tego w planach na nastepne miesiace :) Podobnie jak
                                  pewnie ponad miliona prac naukowych, których nie miałem okazji
                                  przeczytać w tym wcieleniu :) Postaram się w następnym... Zatem
                                  rozumiem, że spełniłem już wszystkie Państwa oczekiwania...
                                  potwierdzając lub nie swoje kompetencje. I to chyba starczy :) Jesze
                                  jedno. Z przytoczonego wątku naszej rozmowy wynika, że polecałem
                                  bardzo lekturę książki Pani Luis Bly, ponieważ uważam, że to jedna z
                                  najlepszych pozycji na temat rozwoju niemowląt. Czy miała Pani
                                  okazję zapoznać się z tą pozycją? Jezeli nie to polecam ponownie tak
                                  na początek tej przygody... Myślę, ze szersze spojrzenie na
                                  uwarunkowania rozwoju niemowląt pozwolą Państwu inaczej spojrzeć na
                                  moje argumenty :)
                                  Teraz pozwolą Państwo, że pożegnam się z tym wątkiem. Pozdrawiam :)
                                  Paweł Z.
                                  • ithilhin Re: pytania do Pana Pawła Zawitkowskiego 09.01.08, 13:46
                                    Dziekuje za odpowiedz.
                                    Ja naprawde nie mialam zamiaru podwazac Pana kompetencji i wiedzy na temat
                                    rozwoju dzieci.
                                    Po prostu skrytykowal Pan badania, ktorych Pan nie znal a na ktorych opiera sie
                                    wiekszosc "chustowego swiata" w Europie. Stad moje zdziwienie.
                                    Ksiazke Louis Bly mam w planach czytelniczych - w Polsce mi ja trudno kupic
                                    przeciez :-) Nie twierdze, ze to jest "zla" ksiazka. Sadze tylko, ze nie ma tam
                                    raczej nic o chustach i noszeniu w chuscie. Bo nie takie jej zalozenia. Na pewno
                                    jest tam wiele cennych informacji na temat rozwoju dziecka. Podobnie jak w Pana
                                    publikacjach na ten temat.
                                    W czwartek przyszlabym z przyjemnoscia - ale oprocz brania urlopu wiaze sie to
                                    dla mnie z wyjazdem do Warszawy, na co w tej chwili nie moge sobie pozwolic (na
                                    urlop tez nie niestety). Zaluje.

                                    Dziekuje za ta dyskusje jak rowniez za cenne uwagi zawarte w poradniku. I za
                                    prace u podstaw - to bardzo potrzebne mlodym, niedoswiadczonym rodzicom.
                                    Pozdrawiam.
    • petisu Re: jak to bylo z Zawitkowskim 04.01.08, 21:21
      By Dr. Evelin Kirkilionis
      University Freiburg
      - // -
      Unfounded fear of postural damage by carrying

      Very often parents who want to carry their child in carrying devices or carrying slings are warned that it may cause spinal damage, especially if they want to start carrying before the child is able to sit unaided. A longitudinal study of 192 children (Kirkilionis, 1989, 1992) of carrying methods, demonstrating the daily duration of carrying and the start of carrying showed no relationship between carrying in the upright position and an increase in postural damage. There was no increase in the number of spinal abnormalities in children who spent 2 to 2 1/2 hours a day in carrying devices nor among infants who were carried for 4, 5, 6 or more hours daily – some from as early as the first week of life. None of the children later showed postural abnormalities which could be attributed to early carrying. However, by the age of school entry 4 of the 192 children showed slight postural abnormalities which needed no treatment: 2 siblings, who had been carried for 1 1/2 to 2 1/2 hours a day starting from 6 months old showed a slight rounding of their backs. Another pair of siblings presented with a slight scoliosis that had occurred several times on the mothers side. One of these children had been carried between 1 and 2 hours a day, the other 6 to 8 hours (3 further siblings, who had also spent 6 to 8 hours a day as early as in the first two weeks in carrying devices, showed no postural abnormalities) (Kirkilionis 1994a). The number of postural abnormalities in the children of the study does not exceed the percentage of such abnormalities of children at school starting age. This shows that the fear of postural damage is unfounded. There is therefore no need to fear spinal damage in the children. Quite often there were questions regarding back problems for the mothers in the questionnaires. The strain on the back which increases naturally with the growing weight of the child intensifies previously present back problems of the mothers or develops them at that time. This is especially the case if the weight of the child is relatively high when the mother starts carrying. It is therefore also a good idea for these parents to start carrying early, because the lower early weight of a baby limits the strain on the carrying person. The mother can slowly become accustomed to the increasing demand on her body by the growing weight of her child. This results in a kind of firming of the body which at least reduces the strain of carrying.

      - // -


      To głos "ZA" skopiowany ze strony Didymosa.
      Chętnie poczytam jeśli istnieją badania "PRZECIW".



      www.gugu-gaga.pl-chusty i różne inne
      • guruburu Re: jak to bylo z Zawitkowskim 04.01.08, 22:05
        Rozwoj dziecka napisała:
        "Jak również to, że założyciel tego forum, który jest zobowiązany do
        usuwania
        umieszczonych na stronach założonego przez niego forum treści
        sprzecznych z
        prawem oraz innych treści naruszających Regulamin Forum Gazeta.pl.,
        nie zwrócił
        na ten fakt uwagi.

        Miejmy nadzieję, że to zwykłe przeoczenie."

        Owszem, niestety nie sledziłam na bieżąco tego wątku, jednak po
        przeczytaniu wszystkich wypowiedzi nie widzę postów, ktore nalezalo
        by usunąć. Nie trzeba grozić paragrafem - wystarczy zglosić fakt
        naruszenia regulaminu Gazety.pl do administratorow forum Agory.
      • kanga_roo Re: jak to bylo z Zawitkowskim 08.01.08, 14:40
        chciałam dodać jakąś mądrą i wyważoną wypowiedź, ale nie mam czasu.
        w każdym razie w/w wacik nieźle mnie ubawił, ale i utwierdził w
        nieufności do guru wszelakich.

        precz z prawdami objawionymi, niech żyje dyskusja!

        pozdrawiam
        kanga_roo :-)
        • gronek123 Re: jak to bylo z Zawitkowskim 08.01.08, 14:58
          Rzeczywiście trzeba mieć najpierw co powiedzieć, żeby brać udział w dyskusji i
          dodawać mądre i wyważone wypowiedzi, bo w niektórych postach ich brak, jak
          również kultury osób wypowiadających się.
          Hasła typu niech żyje dyskusja bez jakiegokolwiek argumentu, tylko
          przyklaskiwanie atakom z pewnością nadaje się na wiec wyborczy.
          Żałosne w kontekście osoby szanowanej. A nie uważam, żeby p. Zawitkowski jako
          osoba nad wyraz skromna, kiedykolwiek uważał się za guru.
          Któremu specjaliście zależałoby, chciało się i miał czas na udzielanie tak
          wyczerpujących wypowiedzi biorąc pod uwagę stan i specyfikę polskiej służby
          zdrowia? Najlepiej siedzieć cicho i nie wychylać się z szeregu, bo zjedzą rekiny.
          I nie jest to atak pod adresem osób na tym forum, które rzeczywiście pragną
          zgłębić swoją wiedzę, słuchają argumentów i na nie odpowiadając, ale niektórych
          żałosnych wypowiedzi i pustosłowia.
          • kanga_roo Re: jak to bylo z Zawitkowskim 08.01.08, 23:33
            ale mieć co powiedzieć ad meritum czy odnośnie samego wątku?

            jeśli to pierwsze, to przykro mi, ale postać i twórczość pana
            Zawitkowskiego są mi kompletnie nieznane (telewizor zbanowałam lata
            temu, a gazet dzieciowych i poradników prawie nie czytuję). poza tym
            nosić w chuście zaczęłam zanim pojawiło się to forum, i do tego
            dziecko już pięciomiesięczne, a więc omawiany powyżej problem
            pionowania niemowląt młodszych mnie nie dotyczył.

            jeśli zaś mówimy o wątku, to zdecydowanie miałabym coś do
            powiedzenia; jest to rzecz jasna moja s u b i e k t y w n a i
            wrażeniowa ocena całości. jesteśmy na forum, służącym wymianie
            poglądów na interesujące nas tematy. poglądy, jak i dyskutujący, są
            różni. tu, na chustach, dziewczyny są fajne i otwarte, pełne energii
            i inicjatywy, choć IMHO czasem w realu przesadzają z niesieniem
            kaganka oświaty ;-) ale wypowiedź p. Zawitkowskiego "dlaczego mnie
            tu nie lubią i błotem obrzucają" wydała mi się zdrowo wyrwana z
            kontekstu. podobnie jak udzielone mu wsparcie.

            rozumiesz, gronek? dla mnie to nie "osoba szanowana" (nie bardziej
            niż inne osoby), tylko po prostu użytkownik forum, który wypowiada
            się rozwlekle, trochę obok tematu, i czuje się urażony krytyką. po
            czym stwierdza, że nie ma czasu na dyskusje :-)

            a że z wypowiedzi forumowych (Twojej także) wywnioskować można, że
            człowiek ten cieszy się opinią specjalisty i osoby zaufania
            publicznego, stwierdzam subiektywnie i prywatnie, że ja nie mam
            zaufania do podobnych osób, tak samo, jak do instytucji kreujących
            w/w opinie (czytaj: media).

            ps. no, ale teraz to już będę musiała z czystej przyzwoitości
            poczytać te poradniki :-)
            • gronek123 Re: jak to bylo z Zawitkowskim 09.01.08, 12:34
              I życzę Ci, żebyś nigdy nie musiała skorzystać z pomocy tych specjalistów,
              którym nie ufasz, którzy nie mają u Ciebie poważania i tak łatwo jest ich
              skrytykować na forum, a moim skromnym zdaniem tak wiele robią w kwestii
              profilaktyki.
              Myślę, że gdyby zapytać pacjentów, którzy trafili bezpośrednio do Pana
              Zawitkowskiego, to przynajmniej 90% potwierdzi, że nie rehabilituje na siłę tak
              jak niektórzy inni i nie każe umawiać się na kolejne wizyty kiedy nie ma takiej
              potrzeby.

              Ciesz się więc bardzo tym, że Twoje dzieci są zdrowe i nie musisz zastanawiać
              się nad tym, jak i komu zaufać. Bo nie wszystkim jest to dane.

              Życzę wszystkim Paniom miłego, konstruktywnego dnia.
                • ankas4 CHYBA schizofrenia jakas ogarnela niektore mamy.! 09.01.08, 19:52
                  Dopiero dzis natknelam sie na ten watek i jestem w szoku... WNIOSEK MAM JEDEN;
                  dziewczyny, ktore byly na spotkaniu WROCLAWSKIM, a ktore ATAKUJA P.
                  Zawitkowskiego maja CHYBA schizofrenie - kompletnie wtedy nie kwestionowaly
                  tego co mowil i czego uczyl P. Zawitkowski, a nawet ochoczo wszystkie sie
                  fotografowaly z usmiechem na ustach ... nie sadze, aby w owych dziewczynach byla
                  az taka dawka zawisci i obludy i wszystko to moge wyJASNIC jedynie schizofrenia,
                  bo inaczej nie umiem...Bylam na tym spotkaniu wiec wiem co pisze!
                  Spotkanie bylo super, wszystkie zagadnienia wyjasniane na spokojnie i wcale nie
                  glosem medrca, ale zwyklego czlowieka, ktory chce sie podzielic wiedza. P.
                  Zawitkowski spokojnie i bardzo rzeczowo odpowiadal na pytania z sali, rowniez te
                  ktore dotyczyly chust, nie sprawial wrazenia czlowieka wszystko-wiedzacego, ale
                  takiego ,ktory pojecie ma - jednak nie narzuca swojego zdania. DLACZEGO wtedy
                  zadna z Was nie atakowala , nie pytala , nie dyskutowala??? nie przypominam
                  sobie, aby ktoras z Was (atakujacych teraz) sprzeciwila sie jakos stanowczo
                  wyglaszanym pogladom... i z drugiej strony tez nie rozumiem... skoro na tym
                  spotkaniu P. Zawitkowski wykazal sie wg. niektorych kompletna niekompetencja w
                  sprawie chust to czemu zadna wtedy nie powiedziala mu tego prosto w oczy????
                  Smutne to, ze internet daje takie negatywne pole do popisu dla osob, ktore
                  uwazaja sie za totalne madrale w kwestiach chustowych, nie zarzucam Wam
                  atakujacym P.Zawitkowskiego tego, ze wszystko wiecie, ale to ,ze jestescie
                  strasznymi tchorzami chowajacymi sie za forum, byla okazja podyskutowac...
                  niestety zadna z Was nie skorzystala z tej okazji... . Mam (mamy , bo to opinia
                  szerszego grona osob) opinie, ze co niektore mamy chustowe wROCLAWSKIE
                  (PODKRESLAM ,ZE NIE WSZYSTKIE!) specjalnie prowokuja, czekaja tylko na maly znak
                  aby wylac na innych swoja "wszechsronnosc" i "wielka wiedze", juz nie raz (
                  podkreslam jeszcze raz ,ze tylko niektore dziewczyny chustowe) podczas seansu
                  kinowego pokazywaly pogarde dla pracownikow nakazujac im protekcjonalnym tonem
                  podkrecenie swiatla czy tez przyciszenie dzwieku podczas seansu. Takie
                  zachowanie razi i tylko z powodu kultury osobistej nikt nie zwrocil uwagi Paniom
                  chustowym, ze takie zachowanie jest zlym wzorcem dla ich dzieci i ze okazywanie
                  pogardy innym i rozkazywanie im nie jest najszczesliwszym sposobem na zycie...
                  jak widac to zachowanie przeniosly niektore mamy chustowe na P.zawitkowskiego i
                  tylko przykro, ze zrobily wroclawskim mamom taka slaba reklame, i jeszcze
                  wyjasnie tylko, ze nie uwazam P.Zawitkowskiego za wyrocznie ale uwazam, ze takie
                  przedstawienie sprawy przez niektore MAMY jakie tu zaisnialo to zwykle
                  prostactwo i brak kultury.

                  Ps. Jeszcze raz podkreslam, ze nie odnosilam sie do wszystkich wroclawskich mam
                  chustowych , sama znam bardzo fajna, ktora uzywa chusty - nie zgadza sie z
                  pogladami P.Zawitkowskiego ale umie to normalnie i kulturalnie przedstawic.
                  • beannshi Re: CHYBA schizofrenia jakas ogarnela niektore ma 09.01.08, 21:31
                    Czuje sie wywolana do tablicy :)

                    Jestem jedna z tych niewychowanych prostaczek z Wrocławia.To ja
                    bylam na tyle glupia i mam tak totalna schizofrenie ze odpuscilam
                    sobie publiczne udowadnianie Panu Pawłowi że na chustach to zna sie
                    raczej slabo, bo po co.Ja to spotkanie pamietam nieco inaczej niz
                    ty. Pamietam ze toczyla sie dosc zazarta dyskusja na temat
                    chustowania.Nie czulam jednak potrzeby pojscia na noze w celu
                    udowodnienia swojej racji.Poza tym mialysmy swidomosc ze na sali sa
                    tez rodzice nie zainteresowani tematem chust a majacy za to inne
                    pytani wiec nie chcialysmy w nieskonczonosc zajmowac eksperta jednym
                    zagadnieniem. A usmiechalam sie i fotografowalam bo naprawde milo
                    wspominam zarowno to spotkanie jak i Pana Pawła.Nie musze sie z kims
                    we wszystkim zgadzac zeby go lubic i doceniac.

                    Przykro mi ze ktos moj albo moich kolezanek ton uznal za
                    protekcjonalny. Nie mialam takiego zamierzenia zwracajac uwage czy o
                    cos sie upominajac. Ze swojej strony moge obiecac ze nastepnym razem
                    postaram sie bardziej zwrocic na to uwage.

                    Co zas do tchorzostwa, to pozwole sobie jedynie zauwazyc ze latwo
                    jest chyba nazwac kogos schizofrenikiem, chamem i prostaniem i nawet
                    sie pod tym nie podpisac, prawda? :)

                    Pozdrawiam

                    Anna Beyga - Strzelecka
                    • ankas4 Re: CHYBA schizofrenia jakas ogarnela niektore ma 09.01.08, 22:02
                      MOJ post to odpowiedz do dziewczyn ktore byly na tym spotkaniu a nastepnie je
                      zjechaly od gory do dolu... Czy Ty to zrobilas?

                      Napisalam ,ze P.zawitkowski odpowiadal na wszystkie pytania... jesli chodzi o
                      dyskusje na temat chust to chyba raczej mozna to nazwac atakiem ale odpartym
                      przez P.Zawitkowskiego , bo potem juz dziewczyny siedzialy cichutko jak
                      myszki... nie chce mi sie nawet pisac , bo wstyd takie przyklady przytaczac jak
                      jedna z chustowych mam zadala pytanie jak wiazac chuste i podczas gdy P.
                      Zawitkowski mowil jak nalezy to robic podkreslila "ale to Pana zdaniem jest
                      prawidlowo" wiec gdzie logika... skoro zaraz po udzielonej odpowiedzi
                      zaatakowala ... to po co sie pytala? po co byc na takim spotkaniu skoro wie sie
                      lepiej... i najsmieszniejsze jest to, ze ja jestem za tym zeby kazdy kierowal
                      sie swoim rozumiem/ przekonaniem ale po co poznawac opinie kogos innego skoro z
                      gory sie wie,ze ON NIE MA RACJI!

                      Strasznie to smutne,ze bardzo fajne spotkanie odbilo sie nieprzyjemna czkawka...
                      smutne to jest...
                      • chanastel Re: CHYBA schizofrenia jakas ogarnela niektore ma 09.01.08, 22:15
                        Jak się tak głębiej zastanowię to nawet nie jestem zdziwiona że powstal taki
                        wątek:) czuło się na tym spotkaniu że pewna grupa ma podejście roszczeniowe.
                        Chusty niby pytały ale nie słuchały odp bo miały już swoją opinię na ten temat i
                        prawdę mówiąc na temat biomechaniki nie miały zielonego pojęcia ale jak się do
                        tego przyznać? osoba która zaczęła ten wątek ma chyba z tym niezły problem-
                        świadczy o tym reakcja na odp pana Pawła_ "to Pana zdaniem" po co pytasz Kobieto
                        jak tam kwtujesz odp? Nie sądzisz że to z deka niekulturalne? I pomyśleć że pan
                        Paweł po spotkaniu powiedział że było to jego najfajnejsze spotkanie do tej pory
                        a tu taki bekuś i do tego z ulewankiem. Fe nieładnie nieładnie
                        • padthai Re: CHYBA schizofrenia jakas ogarnela niektore ma 09.01.08, 23:04
                          kto pyta nie bladzi
                          nie pytaja tylko glupcy
                          itd
                          :P

                          - pytalam, by uzyskac odpowiedz to proste :P
                          - z dana odpowiedzia nie zgodzilam sie i dalam temu wyraz
                          - wlasciwie to pan Z powinien powiedziec - moim zdaniem, tak bylo by
                          uczciwie, bo przeciez to jego zdanie na ten temat, sprzeczne z
                          zaleceniami solidnych, doswiadczonych i wieletnich producentow oraz
                          instruktorow ze szkol niemieckich czy francuskich
                          - nie mowiac juz o tym, ze to nie bylo spotkanie fizykoterapeutow
                          tylko promocja ksiazki i kazdy mogl zadawac pytania itd
                          - i... nie widze w tym nic niekulturalnego

                          - nie dziwie sie tez ,ze byl zadowolony, bo wreszcie cos sie dzialo
                          i ktos byl zainteresowany, co nie znaczy, ze mogl sie spodziewac
                          tylko pozytywnych opinii - to byloby naiwne

                          - i jeszcze tak sie sklada, ze mam swoja opinie na temat chust
                          niezgodna z panem Z i nie widze nic w tym zdroznego, a pytajac
                          mialam nadzieje, ze uzyskam satysfakcjonjujaca opowiedz ( co nie
                          oznacza zgodna z moimi pogladami), niestety pan mnie zbywal np.
                          kiedy pytalam o kregoslup mowil o mienidcy, a twierdzenie, ze kat
                          90stp to 180 stp to robienie ze sluchacza idioty

                          - skoro nie zajmuje biomechanika to nie moge zadawac pytan ????
                          - pan Z zwraca sie do takich laikow, wiec powinien jasno, tresciwie
                          oraz wiarygodnie przedstawic swoich racje, by takie jak ja - proste
                          mamy mogly zrozumiec :PPPP

                  • padthai Re: CHYBA schizofrenia jakas ogarnela niektore ma 09.01.08, 22:34
                    jak juz wiadomo i ja tam bylam hehe i od tego sie zaczelo :P
                    - praktycznie to ja zaczelam temat chust
                    - to na mnie pokazywal jak nie dobrze mam ulozone dziecko, bo nozki
                    podgiete - glosno powiedzialam, ze wg tylko jego opinii
                    - na tekst, ze chusty to alternatywa, powiedzialam, ze trudno
                    nazwac alternatywa cos co trawa juz pare tysiecy lat
                    - to ja prosilam o zamotanie sie, pan Z tlumaczyl, ze tak szybko i
                    na chwile, wiec niestarannie
                    - to ja pytalam o sine jajka i niedostalam odpowiedzi
                    - to ja pytalam o zabke i nie zgodzilam sie z panem Z, ze kat 90 stp
                    to nie 180
                    - to ja mowilam, ze chwyt siusiakowy jest swietny
                    - to mi pan Z tlumaczyl jak niestabilnej miednicy i jak chwytac na
                    dziecko sadzajac na biodro
                    - to ja stalam przez wiekszosc spotkania blisko pana Z i pytalam o
                    rozne rzeczy
                    itd

                    ups pewnie to ja ta niekulturalna :PPPPP

                    1. cenie sobie pana Z ale nie w temacie chust
                    2. spotkanie nie dotyczylo chust, wiec byl to watek marginalny
                    3. nie widze powodu zeby "atakowac" pana Z, nie po to przyszlam do
                    kina
                    4. moimi wrazeniami podzielilam sie z osobami, ktore byly tym
                    zainteresowane - czyli kolezankami z forum
                    5. z Panem Z - to byla jedynie krotka wymiana zdan,
                    6. mam prawo do wlasnej opinii, a swoich racji nie musze udowadniac
                    innym :)

                    a propo kina i swiatla, za kazdym razem kiedy jestesmy w kinie, a
                    chodzimy od samego poczatku i obsluga nas poznaje, ustalamy
                    temperature, swiatlo itd zawsze obsluga pyta, a my zawsze prosimy
                    to seanse dla nas i do nas sa dostosowywane

                    jakby co to jestesmy tam praktycznie w kazda srode, a potem mozna z
                    nami wybrac sie do coffe heaven i pogadac przy kawie o filmowych
                    wrazeniach, chustach i zyciu

                    pozdrawiam zszokowana wroclawska mame
                    i jeszcze raz sie przedstawie - zeby nie bylo, ze kospira :)))
                    Anna Wennyk
                          • ankas4 Re: zabuRZenie a nie zabuzenie 10.01.08, 00:18
                            Zaburzenie a nie zabuzenie wiec blagam nie pisz mi tutaj o precyzyjnosci........

                            a co do schizofreni to odpowiedz do tytulu mojego posta masz tutaj:


                            Schizofrenia (gr. σχίζειν, schizein, "rozszczepić" i gr. φρήν, φρεν-, phrēn,
                            phren-, "umysł", rzadziej stosowana nazwa – choroba Bleulera, łac. Morbus
                            Bleuleri, w skrócie MB) – zaburzenie psychiczne zaliczane do grupy psychoz
                            endogennych. Objawia się upośledzeniem postrzegania lub wyrażania
                            rzeczywistości, najczęściej pod postacią omamów słuchowych, paranoidalnych lub
                            dziwacznych urojeń albo zaburzeniami mowy i myślenia, co powoduje znaczącą
                            dysfunkcję społeczną lub zawodową."


                            Koncze juz dyskusje, wiem wiem... Wy i tak nie przyjmujecie innych argumentow, a
                            jeszcze jedno faktycznie bardzo cenicie inna wiedze P.Zawitkowskiego :) a
                            swiadczyc o tym cala ta dyskusja... mysle ze P.Zawitkowski rowniez czuje sie
                            doceniony.....:)

              • guruburu Re: jak to bylo z Zawitkowskim 09.01.08, 21:58
                Gronek123 napisala:
                "Myślę, że gdyby zapytać pacjentów, którzy trafili bezpośrednio do
                Pana
                Zawitkowskiego, to przynajmniej 90% potwierdzi, że nie rehabilituje
                na siłę tak
                jak niektórzy inni i nie każe umawiać się na kolejne wizyty kiedy
                nie ma takiej
                potrzeby."

                A czy to jest na temat?
              • mal_art Gronek 10.01.08, 11:07
                Gronek - mam wrażenie, że zapędziłaś się w obronie kogoś, kto obrony aż tak
                bardzo nie potrzebuje.
                Nikt tu nie kwestionuje autorytetu Pana Zawitkowskiego jako specjalisty od
                rehabilitacji dzieci. Nikt nie odbiera mu zasług, przecież już w pierwszych
                postach padają słowa że jest dobrym specjalistą, fajnym facetem, lubi dzieci a
                dzieci lubią jego - ja ze swej strony czułabym się zaszczycona, gdyby tak
                powiedziano o mnie (też pracuję z dziećmi). Po prostu część poglądów tego pana
                nie odpowiada naszej wiedzy i naszym doświadczeniom. Czerpiemy tę wiedzę i
                doświadczenia z innych niż P. Zawitkowski źródeł, w tej chwili w wielu
                dziedzinach wiedzy jest przecież sytuacja taka, że eksperci i autorytety nie
                zgadzają się ze sobą i mają całkowicie odmienne poglądy na wiele spraw. My
                oczywiście do miana autorytetów pretendować nie możemy, ale mamy prawo do
                własnej opinii.
                Jak rozumiem, miałaś kontakt z P. Zawitkowskim przy okazji problemów ze zdrowiem
                Twojego dziecka - życzę mu zdrowia, a P. Zawitkowskiemu sukcesów w pracy
                zawodowej. Nie musimy się zgadzać, ale możemy szanować - i naprawdę tu na forum
                nie ma braku szacunku. Jest tylko różnica poglądów.
      • beannshi Re: jak to bylo z Zawitkowskim 10.01.08, 08:24
        Ehh.... Najbardziej ubawila mnie opinia jednaj z Pan ze "te"
        chamskie chustowe mamy z wroclawia przy blizszym poznaniu okazuja
        sie niefajne. Nie przypominam sobie zebym ktorakolwiek z atakujacych
        mnie tu osob poznala osobiscie. No ale schizofreniczce moze sie to
        chyba zdarzyc, prawda? :)))))
        • padthai Re: jak to bylo z Zawitkowskim 10.01.08, 09:45
          desant (dobre:))) przybyl z lipcowek 2007
          teraz rozumiem
          przypomnialam sobie pewna sytuacje z kina
          Na seansie zaledwie kilka mam. Ja i kolezanki z dziecmi raczkujacymi
          i chodzacymi reszta z nieruchawkami, no i konflikt interesow. One
          chcialy by bylo ciemno, a my wrecz odwrotnie ( to chyba ten tryb
          roszczeniowy :P). Jak na ironie ustapilysmy.
          Poza ta krotka wymiana zdan nie przypominam sobie, bym miala okazje
          poznac te panie blizej.

          Zdaje sie, ze stajemy sie - jako mamy chustowe, ktore nie kryja
          swoich pogladow i ktore latwo dostrzec w tlumie i zapamietac -
          osobami publicznymi hehehe, wiec...
          musimy sie liczyc z roznymi opiniami o nas :PPPPPPPP

      • aurinko Re: jak to bylo z Zawitkowskim 10.01.08, 09:38
        donkaczka napisała:

        > a desant przybyl stad:
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=43618&w=74118984&a=74118984
        > no prosze, niefajne jestescie wroclawskie dziewczyny
        > wiadomo, kazda chustomama to wcielenia pokory i uleglosci
        >
        > :))))


        Bez przesady, jedna jaskółka wiosny nie czyni, więc jaki to desant ;-)
      • patrice7 donkaczka 10.01.08, 17:26
        donkaczka napisała:

        > a desant przybyl stad:
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=43618&w=74118984&a=74118984
        > no prosze, niefajne jestescie wroclawskie dziewczyny
        > wiadomo, kazda chustomama to wcielenia pokory i uleglosci

        A kim Ty jestes zeby nas Wrocławskie mamy oceniac?
        • donkaczka Re: donkaczka 10.01.08, 17:53
          a gdzie tu ocene widzisz?

          to Ty pisalas o wroclawskich chustomamach "te dziwczyny (niektore oczywiscie)
          mogac je poznac osobiscie naprawde sa niefajne.
          a szczegolnie ich tryb roszczeniowy..."

          a swoja droga kim musialabym Twoim zdaniem byc zeby oceniac? mysle za masz jakas
          odpowiedz skoro sama sie do takich ocen posuwasz
        • patrice7 Re: donkaczka 10.01.08, 18:02
          przeciez to ty napisalas "...> no prosze, niefajne jestescie wroclawskie
          dziewczyny..." znasz mnie zeby oceniac czy jestem fajna czy niefajna?
          Piszac o (niektorych) chustowych mamach mialam okazje "poznac" je sosobiscie
          wiec pisze jakie odniosłam wrazenie i wyrazilam swoje zdanie.
          Moge prawda?
    • donkaczka Re: jak to bylo z Zawitkowskim 10.01.08, 10:16
      a ja mam jeszcze jedno srodnocne przemyslenie


      wlasciwie to my, matki powinnysmy sie poczuc obrazone przez pana PZ w tej calej
      dyskusji
      zaden lekarz, zadnej specjalizacji nie traktowal z gory mojej wiedzy o moim
      dziecku, mojej opini nt jego rozwoju, moich teorii nt przyczyn alergii, czy
      zachowania
      jako matka jestem traktowana jako najlepszy obserwator, bo 24 dobowy, mocno
      skupiony na swoim dziecku

      zdarzylo mi sie popelnic bledy: pielegnacyjne, zywieniowe, wychowawcze, ale na
      biezaco oceniam skutki i naprawiam bledy bo nikt doskonaly nie jest
      gdybym miala choc cien podejrzenia, ze chustowanie mojemu dziecko szkodzi w
      jakimkolwiek aspekcie, nie byloby mowy o noszeniu
      ale ani moja obserwacja, ani opinie pediatry tego nie powtierdzaja

      moje chustowane od urodzenia w PIONIE dziecko rozwija sie fenomenalnie, juz jako
      5 tygodniowy maluch z podziwem zostalo okreslone jako "symetryczne", z tygodnia
      na tydzien widac nowe umiejetnosci



      tu zderza sie nasza praktyka z teoriami i tylko teoriami pana Zawitkowskiego, bo
      jak rozumiem ani z pionizacja ani z wczesnym chustowaniem nie ma on doswiadczen
      trzeba nie lada tupetu, by tak duza grupe doswiadczalna po prostu spuszczac po
      schodach, posilkujac sie stwierdzeniem, ze sie na neuroczymstam nie znamy, wiec
      nie mozemy ocenic..

      no nie, nie musze byc psychologiem dzieciecym, by wychowywac swoje dziecko,
      litertura i serce matki wystarcza, nie musze byc alergologiem, literatura,
      obserwacja i wsparcie (tak wsparcie, to matka jest sila napedowa) lekarza wystarcza
      i nie musze byc fizjoterapeute, zeby czuc i widziec, ze chustowanie jest
      fenomenalnym sposobem na kontakt z dzieckiem, litertura, moje doswiadczenia na
      tym polu oraz opinia pediatry mi wystarcza



      a do polemiki zmusza mnie tylko fakt, ze jak osoba medialnie rozpoznawalna swoim
      nastawieniem i nierzetelna opinia nt chust wyrzadza pan szkode chustowanie w
      Polsce i dzieli mamy na chusciarska sekte i reszte
      ze szkoda dla reszty oczywiscie :))
      • visenna2 Re: jak to bylo z Zawitkowskim 10.01.08, 10:44
        Ja miałam bardzo podobne przemyślenia:)
        Gdyby można było całkowicie polegac na wiedzy lekarzy/rehabilitantów
        czy kogo tam jeszcze, to nie powstawałoby tyle różnych formalnych i
        nieformalnych grup rodziców mających dzieci z różnymi chorobami,
        wymieniających się literaturą, badaniami, wszelkimi informacjami,
        spostrzeżeniami, doświadczeniami z leczenia. Wystarczyłoby zasięgnąć
        porady lekarza/rehabilitanta bo ON WIE i już.
        Ale często zdarza się że o pewnych zagadnieniach rodzice mają
        większe pojęcie i szerszą wiedzę niż lekarze opiekujący się ich
        dzieckiem. Mimo, że rodzicom brak ugruntowanej medycznej "wiedzy
        ogólnej" i stosownych tytułów naukowych.
        Pan Paweł wyraźnie dał nam do zrozumienia za kogo nas ma:) Z
        badaniami Kirkilionis, czy innymi niemieckimi (w Niemczech z tego co
        wiem chusty zbadano najlepiej bo są tam znane długo) się nie
        zapozna - sam napisał. Ze zdobytej przez siebie wiedzy wysnuł
        wnioski i ich się trzyma.
        Tak się zastanawiam...
        W swoim poradniku odsyła na strony internetowe dotyczące użytkowania
        chust - na jakie??? Na wszystkich z jakimi do tej pory się spotkałam
        (z wyjątkiem bebelulu) pokazane jest ułożenie takie jak my stosujemy
        a on krytykuje:) Ja mam tu dysonans poznawczy:)
        • mal_art Re: jak to bylo z Zawitkowskim 10.01.08, 10:56
          Też mi się wydaje, że nie potrzeba mieć doktoratu ani nawet magisterki z
          pedagogiki, psychologii ani medycyny, żeby wychowywać dziecko ;-)
          Zresztą, jak zostało to już w tej i innych dyskusjach wspomniane,
          rehabilitancji, fizjoterapeuci i ortopedzi też mają różne poglądy na wiele
          spraw, ci od Vojty patrzą czasem krzywo na tych od Bobathów itd. Nie mam
          pojęcia, jakie jest podejście do chustowania innych szkół terapii (jak rozumiem,
          Pan Zawitkowski wypowiada poglądy szkoły NDT Bobath) - ale ja nie jestem
          wyznawcą żadnej z tych szkół, co daje mi błogosławioną wolność wyboru tego, co
          robić powinnam.
          Czego i pozostałym dyskutantom życzę.
          Aha, drobny dopisek o schizofrenii - to naprawdę OKRUTNE, że nazwy chorób i
          zaburzeń psychicznych funkcjonują nam w języku jako wyzwiska. Ciekawe czy pani,
          która pierwsza użyła tego określania, kiedyś widziała schizofrenika. Nie życzę
          jej, żeby choroba ta dotknęła kogoś z jej bliskich. I nie wiem, w czym ona
          dostrzega schizofreniczność - w tym, że nie wszyscy podzielają poglądy p.
          Zawitkowskiego, czy w tym, że mają śmiałość przyznawać się do tego publicznie?
      • bebelulu Re: jak to bylo z Zawitkowskim 10.01.08, 12:49
        Drogie Panie,

        Moim skromnym zdaniem zaczyna dochodzić do paradoksu obarczania Pawła
        Zawitkowskiego, jego skromnej osoby (tylko przez to że głosi swoje opinie)
        odpowiedzialnością za tworzenie rozłamów. A może Wasze podejście jest zbyt
        emocjonalne do tej sprawy? Przecież nikt nie zmusza do słuchania jego opinii i
        poglądów.

        Często nam zarzucacie, że Bebelulu to dobry marketing, za co bardzo dziękuję, bo
        to raczej komplement. Może Wam się to nie podobać, ale w moim odczuciu jest to
        marketing etyczny, opierający się na wiedzy i opinii specjalisty, a nie własnych
        badaniach i eksperymentach, bo to nie wystarcza do edukowania rynku.
        Odpowiedzialność w tym przypadku jest za duża.

        Spójrzcie z boku na badania, którymi się podpieracie. To tak jak pasta jakaś tam
        jest rekomendowana przez jakieś tam Stowarzyszenie Stomatologów założone przez
        firmą produkującą tę pastę. Przez wiele lat pracowałam w marketingu
        korporacyjnym i wiem, jak łatwo ze wszelkich badań robionych na zlecenie firmy
        jest wyciągnąć to co w danym momencie się sprzeda. Może nie jest to polityczne
        co w tej chwili robię, bo jestem marketingowcem, który jednak z wyboru rezygnuje
        z tego typu działań. Do Waszej decyzji pozostaje to, w co chcecie wierzyć, bo i
        tak kupujecie te czy inne produkty.

        Proponuję złapać trochę dystansu do wszystkiego co się robi, bo to odświeża i
        nie pozwala popadać w skrajności.

        Kończąc tę wypowiedź - świata się nie zbawi. Ważne jest, żeby osoba
        wypowiadająca swoje opinie lub firma sprzedająca swoje produkty miała poczucie
        zachowania pewnych zasad i etyki.
        • donkaczka Re: jak to bylo z Zawitkowskim 10.01.08, 12:58
          Drogie Bebelulu,
          pan Zawitkowski nie glosi swoich opini w zaciszu domowych. Upowszechnia je w
          poradniku, na forum, na lamach pism, w telewizji. Gdybysmy nie natykaly sie na
          jego opinie i nie byly czesto zmuszone z nimi polemizowac lub odkrecac, pewnie
          serdecznie by nas trącały.

          Co do badan, to najwyrazniej nie ma Pan/Pani pojecia o jakie badania chodzi.
          • bebelulu Re: jak to bylo z Zawitkowskim 10.01.08, 13:23
            Forum, na którym głosicie swoje poglądy, również nie jest zaciszem domowym. I
            nikt Was nie zmusza do polemizowania.

            Możecie głosić swoje poglądy podpierając się swoimi autorytetami, wydać książkę,
            gazetę, zrobić program telewizyjny, wszystko co chcecie.

            Zupełnie niepotrzebnie wysuwasz argument, że nie wiem o jakie badania chodzi, bo
            nie mam zamiarów wojennych, jak również nie jest to argument, który podważa mój
            argument dot. zasadność przeprowadzania tego typu badań. Nie mam również
            kompetencji do ich podważania, a jedynie pod rozwagę poddaję ich zasadność. To
            czy ktoś w nie wierzy jest jego sprawą, tak samo jak nie każdy wierzy w poglądy PZ.

            Taka puenta i do zobaczenia 17.01 mam nadzieję, w miłej atmosferze.

            Bo nawet jeżeli nasze poglądy są różne, można spróbować podyskutować spokojnie
            tak jak udało nam się to zrobić z Mysią.

            Pozdrawiam serdecznie
        • ithilhin Bebelulu! 10.01.08, 13:32
          Badania, na ktore sie powolujemy nie byly wykonane na zlecenie firmy
          produkujacej chusty :-)

          To tak jakbysmy uznali, ze Pawel Zawitkowski poleca pozycje noszenia na zlecenie
          i "pod firme" Bebelulu.
          Wielokrotnie pisalas, ze tak nie jest i nie widze powodow aby zarzucac Ci klamstwo.

          Wiec prosze, nie zakladajmy z gory, ze skoro kilka firm produkujacych produkt X
          powoluje sie na jakies badania to sa one wykonane w sposob jaki opisalas.

          Skoro to o czym piszemy jest uznawane, przez autorytety w Europie a Pan Pawel
          radosnie twierdzi, ze nie bedzie poznawal badan, ktorych nie omieszkal
          skrytykowac, to sama zobacz w jakim swietle go to stawia...

          A szkoda.

          Poza tym - my wykazujemy chec poznanaia argumentow "drugiej strony". Pytamy o
          zrodla, pytamy o literature. To nie tak, ze nie jestesmy przygotowane do
          argumentacji bo nie znamy sie na danej dziedzinie.Ale wiekszosc z nas jest po
          studiach, gdzie miala stycznosc z zagadnieniem jak prtzeprowadza sie badania
          naukowe, jak sie je analizuje, jak wyciaga wnioski. Ale zeby cos krytykowac,
          trzeba to poznac. My tego chcemy - dlatego drazymy i zadajemy pytania. Nie
          dlatego, ze znamy z gory odpowiedz. Chcemy po prostu argumentow innych niz "nie
          bo nie" i "szkoda nawet o tym gadać".
          • bebelulu Re: Bebelulu! 10.01.08, 14:26
            Nie zakwestionowałam badań, tylko napisałam, że można z nich wyciągnąć to co
            jest w danej chwili potrzebne.
            W zaprezentowanym badaniu danych wyjściowych jest naprawdę niewiele, czyli dobór
            grupy docelowej (w jaki sposób, w jakim wieku, z jakich rodzin, etc...),
            metodologia badawcza, analiza wyników (kto, w jaki sposób, etc...). Jeżeli
            przeprowadza się jakiekolwiek badania ilościowe czy jakościowe to tego typu
            elementy powinno się zamieszczać. Chyba że w oryginale gdzieś rzeczywiście to
            wszystko zostało zamieszczone i nie ma się do czego przyczepić i podważyć to z
            góry przepraszam. Bardzo chętnie bym się z tymi danymi zapoznała.

            A mam nadzieję również, że spotkanie 17.01 będzie dobrym momentem do wymiany
            poglądów. Z chęcią Ci je nagram, bo wiem, że nie możesz w nim uczestniczyć.

            A co do dostosowania pozycji do chust Bebelulu przez Pawła Zawitkowskiego -
            argument ten obala fakt, że po pierwsze: w każdej chuście można nosić na różne
            sposoby, nie tylko w pozycji leżącej i piszemy od jakiego wieku dana pozycja
            jest dopuszczalna, po drugie: wprowadzamy chusty wiązane z tymże zastrzeżeniem,
            że w pozycji pionowej od 4 miesiąca.

            Jeszcze raz pozdrawiam