alawuwu
08.02.08, 21:14
Nie ma to jak zakupy z dzieckiem pod ręką, umotanym w mei taju
;)Problem w tym, jak małe, ciekawskie cichaczem rączki sobie w górę
wyciągnie i nie wiadomo kiedy, wiedzione pokusą szelszczących
opakowań, capnie któreś w zasięgu ręki i spowoduje kataklizm... :)
Tak nabroiło dzisiaj moje dziecko w Kauflandzie, kiedy to niczego
nieświadoma przeszłam koło ściany papieru toaletowego. Mała łapnęła
kawałek folii tak zgrabnie, że całą alejkę za mną zasypało paczkami
papieru, tworząc porządną wyrwę w asortymencie papierowym :D
Zaznaczam, że to zdarzyło się po raz drugi, ale przedtem nie na taką
skalę! Dzięki Bogu personel widząc zadowoloną sprawczynię, z trofeum
w postaci kawałka folii, chowającą się nieśmiało w mei taju, zmiękł
i nie wyciągnął żadnych konsekwencji. Eh, trzeba tych dzieci
pilnować nawet jak zachustowane. Czy którejś się zdarzyło coś
podobnego? :)