Chusta jednak nie dla bliźniaków ;-) - wrażenia

23.02.08, 21:48
No nie dałam jednak rady załadować moich bliźniaków do jednej chusty. Przede wszystkim nie umiałam. Nauczyłam się za to wiązać polekonta do pozycji na żabkę. Pisklak, który potrzebuje więcej noszenia i przytulania od Dużego oprotestował i kołyskę i kieszonkę. To małe Stworzenie MUSI widzieć i zdaje się raz tylko dał się zamotać w kieszonkę, gdzie zresztą uciął sobie komara na pół godzinki. Potem już same wrzaski. Nawet żabka nie do końca Pisklakowi odpowiada, bo jest TYŁEM do świata i musi wykręcać głowę. Dzisiaj wymemłał kawałek chusty, bo jakiś niedojedzony przez cały dzień był i żądał karmienia ostatecznie noszenia (i chodzenia! Nie daj Boże było usiąść), więc nie było zmiłuj i musiałam się omotać.

Motanie wychodzi mi chyba całkiem nieźle, choć ciągle jeszcze jakoś tak krzywo mi się wydaje. Kilka dni temu zamotany był Mąż, który został skazany na noszenie Dużego. Ufff... Ale sobie chwalił ;-)

Tak więc chusta dla bliźniaków jak najbardziej, ale jednak do pojedyńczego noszenia. Dzisiaj właśnie Pisklak siedział w chuście na żabkę, a Duzego zabawiałam w jego własnym łóżeczku. I tak był szczęśliwy, choć ostatnio domaga się sprawiedliwości widząc Pisklaka na rękach. A obaj niebawem skończą już 3 miesiące.

No i teraz zastanawiam się, co dalej. Duży rośnie jakby na sterydach był. Niebawem sięgnie 7 kg. Pisklak, choć chudy, waży niespełna pół kilograma mniej? No i do kiedy mi ten polekont starczy i trzeba będzie się przesiaść na tkaną? Inna sprawa, że nadal mam obawy, że nie wiążę prawidłowo, że tkana wytknie mi wszystkie moje błędy. BO niby na przykład skąd mam wiedzieć, czy nie za mocno ściągam?

To chyba tyle. Ale generalnie fajno jest :-)
    • ewelinab-r Re: Chusta jednak nie dla bliźniaków ;-) - wraże 23.02.08, 22:30
      szkoda... a ja liczyłam ze zamotanie blizniat jednoczesnie jednak bedzie proste, moze nie do konca przyjemne i "lekkie".
      ja bede probowala chyba w przyszly weekend, mysle, ze juz wtedy bede miała moja pierwsza, najpiekniejsza chuste:)
      a próbowałas/ dajesz radę wziac na rece synka majac drugiego zamotanego z przodu (w 2x czy kieszonke). moze pytanie głupie, ale ja jako totalny laik nie bardzo potrafie to sobie wyobrazic...
      • ai.ni Re: Chusta jednak nie dla bliźniaków ;-) - wraże 23.02.08, 22:40
        ewelinab-r napisała:

        > szkoda... a ja liczyłam ze zamotanie blizniat jednoczesnie jednak bedzie proste

        wiesz, to że mnie nie wyszło (w zasadzie nawet nie próbowałam) nie znaczy, że Tobie nie wyjdzie. Ja spasowałam oceniając obiektywne okoliczności.

        > a próbowałas/ dajesz radę wziac na rece synka majac drugiego zamotanego z przod
        > u (w 2x czy kieszonke).

        Pisklaka noszę wyłącznie na żabkę i muszę mu jednak podtrzymywać główkę, bo mimo że nieźle już trzyma, to jeszcze mu się kiwa. Tak że podnoszenie Dużego zupełnie nie wchodzi w grę na tym etapie.

        Tak sobie myślę, że pewnie podnieść drugiego synka to bym i mogła, ale raczej wyłącznie w celu szybkiego przeniesienia. Z tym, że nie za bardzo mogę się jeszcze wypowiadać w tym konkretnym temacie, bo jednak nie próbowałam.

        W każdym razie Tobie życzę powodzenia w eksperymencie z dwójką. Ale na pozbycie się wózka to nie licz, nie da rady ;-)))
        • ewelinab-r Re: Chusta jednak nie dla bliźniaków ;-) - wraże 24.02.08, 00:00
          dzieki
          na pozbycie sie wózka nie licze... chce tylko byc w stanie wyjsc sama z domu, aktualnie nie mam szans, (mieszkam na 7 pietrze w bloku z maleńka winda, gdzie najmniejszy blizniaczy wózek nie ma szans sie zmiescic, wiec mam dwa pojedyncze z łącznikiem)
          a z chusta... zaczne nowe zycie:)))
          sprawdze, wrazenia przekaze za tydzien:)
          i Tobie powodzenia w motaniu!
          • ai.ni Re: Chusta jednak nie dla bliźniaków ;-) - wraże 24.02.08, 16:55
            No u nas zmieścił się Peg Perego Duette. Na szerokość nie wszedłby zaden, nawet Kees, ale PP wszedł prawie na styk, z tym, że ma postawione oparcia. Chłopaków w nosidła wkładam i w poprzek na wózek.
            Też mieszkam w wielkiej płycie, i to na 9 p.
    • agamamaani Re: Chusta jednak nie dla bliźniaków ;-) - wraże 24.02.08, 12:44
      ai.ni...
      weź ekipę zbierz, umówmy się ze wszystkimi gdzieś ( na mokotowie mieszkam więc pola mokotowskie albo plac zabaw na odyńcu) i damy radę :D umieszczę ci wszystkich - całą trójkę w chustach :D albo w kwietniu do OKA ( bo w marcu chyba nie dam rady zrobic w OKU spotkania bo mam strasznie dużo imprez chustowo/mamowych na głowie już)

      a na serio .. tez się bałam, że jednak nie wyjdzie.. ale zawsze to masz dla jednego rece wolne - wyobraź sobie co by było BEZ chusty:D

      moim zdaniem - zainwestuj w jedną tkaną - błędy się poprawi bez problemu - sama zauważysz jak coś za luźno bęzie :D
      wtedy ty pisklaka, mąż dużego a dla córy lalkową :) ( sama możesz z szalika jej zrobić) .. i całą ekipą na spacer BEZ wózka idziecie :D
      • ai.ni Re: Chusta jednak nie dla bliźniaków ;-) - wraże 24.02.08, 16:53
        Aga, ja nie narzekam, bynajmniej ;-) Bez chusty czasem byłoby naprawdę ciężko, bo Pisklak to jednak mały szatażysta jest: nie weźmiesz na ręce, to będę płakał.

        My mieszkamy na Stegnach, więc niedaleko od Ciebie. Jak pogoda ładna będzie, to jak najbardziej, chętnie wybędziemy z domu na instruktaż i odsapnięcie. Na razie chłopaki w kombinezonach, więc niewygodnie by było. No, chyba że masz ochotę nas odwiedzić, to zapraszamy ;-))) Może być z latoroślami. No i jeszcze w tkaną muszę się zaopatrzyć zawczasu, ale to dopiero po pierwszym ;-)))
Pełna wersja