alilaa !

06.04.08, 22:53
A może to mnie widziałaś na cytadeli w niedzielę? Byłam z całą moją
trójką (9 m-cy ,9 lat i 15 lat).Dumna jak cholerka bo to moje
pierwsze wyjście z chustą do ludzi.....A na cytadelę mam....50
kilometrów (ale się tak złożyło).Jak się prezentowałam??????
Pozdrawiam serdecznie-trzeba było kopnąć...mnie w kostkę...
    • agnen Re: alilaa ! 06.04.08, 23:01
      ha! a ja też byłam na cytadeli w niedziele. w zielonej chuście przez większość
      czasu na tatusiu ;>
      • 27agnes72 Re: alilaa ! 06.04.08, 23:14
        moja jest błękitna...
        • alilaa Re: alilaa ! 07.04.08, 09:49
          tak! to była niebieska! w cienkie paseczki :) pozdrawiam - nie
          kopnęłam, bo cię nie znałam, jeszcze byś mi oddała ;) hihi
          • alilaa Re: alilaa ! 07.04.08, 10:15
            A prezentowałaś się znakomicie :) Tylko tak ci się przygladałam, jak
            ty to robisz, ze to twoje dziecko tak grzecznie siedzi, bo moja się
            wierci. No ale moja Kalinka jest młodsza, ma 4 miesiące, więc musi
            być wyżej opatulona, bo jeszcze nie siedzi i to jej się chyba
            niezbyt podoba. Wtedy na Cytadeli mieliśmy ją zresztą w wózku.
            Pierwsze wyjście w chuście odbyło się po tym spotkaniu u Tobatki
            właśnie, czyli wczoraj. Ośmieleni sukcesem (na spotkaniu mała spała
            w chuście i podobało jej się) wzięliśmy ją na spacer nad Maltę - bez
            wózka! Bo tak jakoś głupio pchać pusty wózek. I w sumie
            pożałowaliśmy. Bo najpierw fajnie, oglądała sobie świat, potem spała
            długo, ale jak się obudziła to koniecznie chciała wyjść! A tymczasem
            pogoda się zmieniła i zrobiło sie zimno, wietrznie i deszczowo... No
            i do domu daleko... Więc był dramat. Nie chcieliśmy jej wyciągać,
            nawet otulonej kocykiem, bo w chuście cieplej. Wyjęliśmy tylko na
            chwilę, napoilismy ciepłą herbatką i dalej do chusty. Ryczała chyba
            z 20 min., aż pewnie wyczerpana zasnęła znów...
            Pomijając to, jak mi jej było żal, miałam wyrzuty sumienia, że ją
            męczę, a na dodatek bałam się, że mnie ktoś skrzyczy po drodze, co
            ja dziecku robię, hehe. A ja uznam, że ma rację.
            Więc mam pytanie do wszystkich - na jak długo wychodzicie z dziećmi
            w chuście i kiedy ewentualnie zabieracie na zapas wózek? My chyba
            zbyt optymistycznie podeszlismy do sprawy, w końcu nie jest jeszcze
            do chusty przyzwyczajona, poza tym pewnie po prostu jej nóżki
            ścierpły i chciała zmienić pozycję. 2 godz. to chyba za długo...
            pozdrawiam serdecznie
            • agnen Re: alilaa ! 07.04.08, 10:57
              My wychodzimy czasem na 3h spacery. Powody buntu mogły być różne. Być może
              poluzowało się wiązanie i małej było po prostu niewygodnie. Może rzeczywiście
              jeszcze nie jest przyzwyczajona... (ale raczej to pierwsze). Następnym razem
              przy takiej akcji na dłuższym spacerze na chwilę ją wyjmij i popraw albo zmień
              wiązanie. :)
            • 27agnes72 Re: alilaa ! 07.04.08, 10:58
              No proszę- my wczoraj też zawędrowaliśmy w okolice Malty... ;-)
              Uważaj bo jutro można mnie spotkać przy katedrze i na
              Półwiejskiej....Ja chyba nie zarobię na paliwo ale jestem zmuszona.W
              chuście to moje początki-małemu jak się znudzi to strasznie krzyczy
              niezależnie czy to chusta, fotelik samochodowy, kojec czy
              wózek.Wtedy wstaje i koniec.A najgorsze jest to, że nigdy nie wiem
              jak długo wytrzyma....
              • roneczka Re: alilaa ! 07.04.08, 11:46
                27agnes72 napisała:

                małemu jak się znudzi to strasznie krzyczy
                > niezależnie czy to chusta, fotelik samochodowy, kojec czy
                > wózek.

                Tak, a najgorsi są wtedy mijający cię ludzie i ich złowrogie
                spojrzenia i komentarze w stylu: ale wymyśliła, przecież widać że
                temu dziecku tam niewygodnie:-(((( Co za matka, tak męczy swoje
                dziecko....
                Skąd ja to znam.
                • alilaa Re: alilaa ! 07.04.08, 13:28
                  To prawda, jak jej się coś nie podoba, to w wózku też wrzeszczy i
                  też się uspokaja dopiero jak uśnie, albo jak się ją wyjmie. Ale
                  wtedy wiem przynajmniej, że jej deszcz nie zacina w twarz, bo jest
                  szczelniej osłonięta i że jej nóżki nie ścierpły. No bo nawet jak
                  jedziemy dłuzej samochodem czy autobusem, to po jakimś czasie mamy
                  ochotę rozprostować nogi, czy dziecko w chuście też nie ma czegoś
                  takiego? W wózku zawsze moze pomachać wszystkimi kończynami ;)
                  Rozluźnienie wiązania chyba odpada, bo przecież ją wyciągnęłam i
                  zawiązałam od nowa (na mężu, myslałam, ze może zmiana osoby pomoże,
                  coś nowego zawsze). Byc może u niej to wynika z odruchu prostowania
                  nóg, który ma od zawsze - niezbyt zdrowy, ale żabka to dla niej
                  jednak ćwiczenie, może się po prostu zmęczyła i chciała rozprostować
                  nóżki? Mam na myśli to, ze w jej przypadku moze powinnam zaczynać od
                  krótszych wyjść, z czasem nóżki jej się przyzwyczają do tej pozycji.
                  No w każdym razie postanowiłam póki co wychodzić w chuście na dłużej
                  tylko przy naprawdę ładnej pogodzie, żeby mozna ją było w razie
                  czego wziąć na ręce, w innym wypadku pewnie weźmiemy awaryjnie wózek.
                  Ale generalnie chusta to dla mnie wybawienie, bo ja mieszkam na 4
                  piętrze bez windy... Poza tym myslę, że ona to lubi, po domu chętnie
                  daje się nosić jakiś czas.
                  Pozdrawiam wszystkie chustonoszki i do zobaczenia na Cytadeli, na
                  Malcie, czy gdzie tam jeszcze :) Przy katedrze też bywam ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja