rehabilitacja chustowych dzieci

12.12.08, 02:31
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=1017&w=88268857&a=88352989
przeczytałam wypowiedź Pana Eksperta i się teraz dziwię... jak sobie radzą ci
wszyscy, którzy swoje maluchy nosili w pionie od początku... chyba wszystkie
dzieci z tego forum muszą mieć jakiś problemy w rozwwoju motorycznym...
a ja u Stacha zaraz zaczęłam szukać zaburzeń. poszukałam, poszukałam, nie
znalazłam i już mi przeszło. oczywiście nie mówię o noszeniu w chuście
    • olik1980 Re: rehabilitacja chustowych dzieci 12.12.08, 08:48
      Chyba trzeba brać wszystko z przymrużeniem oka. My zawieźliśmy Kornelię do
      świetnego ortopedy, który właśnie zalecił nam trzymanie dziecka w pionie i z
      nóżkami na żabkę. Oczywiście ma być dobrze podtrzymywana, podpierana ręką. Nie
      wydaje mi się by taki specjalista chciał nas namawiać do robienia krzywdy dziecku.
    • obasic Re: rehabilitacja chustowych dzieci 13.12.08, 20:58
      Hmm... a ja od kilku dni zastanawiam się czy moje 6-m-ne dziecko nie
      spędza zbyt dużo czasu w chuście i na rękach, a zbyt mało w
      swobodnej pozycji leżącej w celu edukaci ruchowej. Jak jest u Was ?
    • nowianka87 Re: rehabilitacja chustowych dzieci 13.12.08, 21:16
      Ja małego rehabilituję Bobathem od 10 tygodnia życia, noszę w pionie od 7
      tygodnia (wcześniej kołyska). rehabilitantka powiedziała, że postawa małego w
      chuście jest idealną pozycją do noszenia dziecka (oczywiście chusta musi byc
      dobrze dociągnięta żeby podpierała odpowiednio plecki). Na nas zobaczyła
      pierwszy raz wiązaną, obejrzała nas dokładnie a potem poszukała literatury żeby
      się utwierdzić w swoich przekonaniach. Powiedziała tylko, że mały nie powinien
      być cały czas w chuście, musi sporo czasu spędzać na podłodze, żeby mieć czas na
      ćwiczenia ruchowe. U nas młody przeciętnie spędza w chuście ok. 2 godziny
      dziennie głównie na spacerze, w domu leży na podłodze chociaż jak mu się znudzi
      to bywa noszony na rękach albo w pouchu. oczywiście były dni gdy o wiele dłużej
      siedział w chuście, bo gdy była ładna pogoda to grzechem było w domu siedzieć,
      więc sobie wędrowaliśmy.
      • roneczka Re: rehabilitacja chustowych dzieci 13.12.08, 23:23
        Temat stary jak świat, wiele razy tutaj wałkowany.
        Moje dziecko jest klasycznym przykładem tego, że Pan Zawitkowski nie
        koniecznie ma rację w tym zakresie.
        Przekomuje mnie jednak teoreia, że dziecko noszone w chuście w
        pionie szybciej rozwija sie fizycznie, ponieważ poprzez ruch
        następuje stymulacja błędnika, który odpowiedzialny jest za zmysł
        równowagi. Podobną rolę spełniają również huśtawki.
        ja przez tę teoriię straciłam 2 miesiące chustowania. Dwa
        najfajniejsze miesiące!!!!!!! A tylko dla tego, że mój mąż
        przeczytał tę wypowiedź na edziecko i nie zgadzała sie na noszenie w
        pionie. Troche walczyliśmy, ostatecznie nosiłam jak on był w pracy,
        ale dopiero po po jakimś czasie, a nowiutka chusta leżała w kącie,
        brrrr....
        Pozdrawiam
        • abepe Re: rehabilitacja chustowych dzieci 14.12.08, 12:35
          Roneczko - nie zawsze chusta przyspiesza rozwój ruchowy. Moje
          chustowe dziecko zaczęło chodzić późno, bo w wieku 16 miesięcy. Były
          osoby zaniepokojone faktem nie chodzenia małego, ale ja widziałam,
          że aparat ruchowy jest gotowy, tylko głowa potrzebuje pewności, żeby
          ruszyć. Mały sporo się ruszał, raczkował, wspinał się na meble, ale
          potrzebował większego niż tylko stopy kontaktu z podłożem. Znam się
          na tym, bo jestem terapeutką SI i jako psycholog pracuję też z
          maluszkami. Moim zdaniem chusta ma bardzo dobre działanie
          terapeutyczne, gdy dziecko ma problemy z układem przedsionkowym
          odpowiedzialnym za zmysł równowagi. I działa też dobrze na kilka
          innych zmysłów - tych najważniejszych w pierwszym okresie.
          Mały - gdy już zaczął chodzić - od razu robił to bardzo pewnie,
          prawie się nie przewracał, nie zatrzymywał na ścianie, skręcał,
          nosił przedmioty. Teraz - po 3 miesięcach super celnie kopie piłkę
          biegnąc w jej kierunki (gdy ona toczy się w jego stronę). Nie wiem,
          ile w tym zasługi chusty, ale robi to ponaprzeciętnie sprawnie:))

          Mały został też obejrzany przez specjalistów z mojego ośrodka-
          rehabilitantów i lekarkę rehabilitacji rozwojowej. Nikt nie
          powiedział "źle":))

          Oczywiście pod warunkiem, że dziecko nie jest noszone w chuście cały
          dzień. I jeśli jest odłożone do samodzielnej aktywności ruchowej nie
          jest umieszczone w leżaczku, tylko na podłożu, które umożliwia ruch.

          Chyba, że domaga się częstego brania na ręce - wtedy bym nosiła i
          próbowała odkładać co jakiś czas i zabawiać. Mój starszy przez
          pierwsze półrocze życia był noszony, żałuję, że nie miałam wtedy
          chusty.

          Ale należy pamiętać, że są problemy i problemy. Podejrzewam, że mogą
          być także takie zaburzenia rozwoju, które wykluczają noszenie w
          chuście, albo wymagają dopasowania pozycji. Ale wtedy trzeba
          poszukać mądrego rehabilitanta.
          Miałam wczoraj pacjenta, który spędza na rękach rodziców cały dzień.
          Duże dziecko, pięcioletnie, ale ważące tylko 11 kg. Już miałam
          zaproponować chustę, gdy zorientowałam się, że dziecko ma problem z
          brzuszkiem - jest karmiony sondą dożoładkową przez stomię. Ech...I
          jak go tu zawiązać?
          • agamamaani off topic 14.12.08, 15:38
            abepe napisała:


            > Mały - gdy już zaczął chodzić - od razu robił to bardzo pewnie,
            > prawie się nie przewracał, nie zatrzymywał na ścianie, skręcał,
            > nosił przedmioty. Teraz - po 3 miesięcach super celnie kopie piłkę
            > biegnąc w jej kierunki (gdy ona toczy się w jego stronę). Nie wiem,
            > ile w tym zasługi chusty, ale robi to ponaprzeciętnie sprawnie:))


            mój dwulatek nie czeka na piłkę. idzie w jej kierunku gdy się do niego kopie . gdy sam zaczyna grę ustawia sobie piłke raz na prawą raz na lewą nogę (różnie ), sprawnie prowadzi piłkę do celu ( w sensie biegnie za nią i kopie do bramki).
            też nie wiem ile w tym zasługi chusty a ile męża, który uparł się, że Franc będzie napastnikiem polskiej reprezentacji ;)
            • monicus Re: off topic 14.12.08, 20:12
              hehe, dobre.
              ja mam takiego 10miesieczniaka. co to jeszcze za palec sie trzyma ale pilke goni
              i kopie tak, ze sie wierzyc nie chce. piszczy i rechocze przy tym za radosci.
              i tu tez obale troche teoriw chustowa, bo starszy byl noszony w kolkowej prawie
              do 2 roku zycia ale na pilke nawet nie spojrzy. zaczal chodzic jak mial roczek.
              mlodszy juz w zasadzie chodzi tyle, ze za bardzo sie spieszy :)
            • abepe Re: off topic 14.12.08, 22:56
              He, he, nasz też nie czeka na piłkę, tylko pędzi, gdy widzi. A, że
              rozmaite piłki walają się wszędzie - dziecko co jakiś czas zrywa się
              do biegu. I zawsze lewą nogą trafia bezbłędnie:) Kręci też piłki
              jednym ruchem ręki (też lewej, je prawą:)
              Mąż piłkarskich ambicji nie ma, był chyba jedynym facetem, który
              zupełnie zigorowł ostatnie mistrzostwa (nawet nie pamiętam czego one
              były:), ale zawsze czekał, żeby ze starszym w piłkę pograć, tak
              sobie pokopać. Starszy taki poziom, jak ma młodszy obecnie osiągnął
              w wieku 4 lat:))

              He, he - sygnaturka mi się dobrała bardzo na temat:))I to mówi
              wszystko - starszy jest od pracy umysłowej, młodszy fizyczny:)
          • bird-dogging Re: rehabilitacja chustowych dzieci 14.12.08, 21:15
            myślę sobie, że umiar we wszystkim:-)
            Stacho nie był kolkowy, więc w domu go prawie nie nosiłam. większość czasu
            spędza na podłodze, gdzie do woli może sobie ćwiczyć.
            zaciekawił mnie ten fragment (i zaniepokoił też), że dzieci mogą mieć problemy
            przy przewracaniu się z brzucha na plecy, bo w chuście w pionie mają szeroko
            łapki rozłożone...
            a potem na spokojnie popatrzyłam się na swoje dziecko, które jest całkiem do
            przodu;-) i przypomniałam jak kładłam go na brzuchu i na stoper patrzyłam, żeby
            choć minutę wytrzymał w tej pozycji. a teraz leży i po kilkadziesiąt minut.
            czyli musi ćwiczyć, a reszta przyjdzie w najlepszym dla niego momencie
            a w taki dzień jak dziś, nie ma to jak mały piecyk na brzuchu:-)))
    • sentja Re: rehabilitacja chustowych dzieci 24.12.08, 19:51
      Jestem w 31 tyg ciazy, niedawno odkrylam (na razie w teorii) chuste
      i jestem nia zachwycona. Jednak mysle, ze trzeba zachowac umiar.
      Napewno male niemowle bede nosic tylko w pozycji kolyski (z tego co
      sie zorsientowalam to jest kilka wariantow). Jak opamuje siad-
      pocwiczymy noszenie w pionie. Nie kazde 2-miesieczniak noszony w
      pionie musi miec problemy z rozwojem. Taki samo jak nie kazde
      dziecko ukladane do spania na brzuchu mialo SIDS. Ale wieksze ryzyko
      jest dla mnie nie do przyjecia, dlatego sie na to nie decyduje. O
      ile wiem nie ma wiarygodnych badan na ten temat, a opinie
      fizjoterapeutow opieraja sie o doswiadczenie i teorie rozwoju
      ruchowego dziecka, jednak wole nie ryzykowac. Mam jeszcze pare
      tygodni czasu, wiec postaram sie poszukac wiarygodnych informacji na
      ten temat...
      • guruburu Re: rehabilitacja chustowych dzieci 26.12.08, 20:27
        sentja napisała:

        > Taki samo jak nie kazde
        > dziecko ukladane do spania na brzuchu mialo SIDS. Ale wieksze ryzyko
        > jest dla mnie nie do przyjecia, dlatego sie na to nie decyduje.

        BTW - pan Zawitkowski nie widzi przeciwskazac, zeby zdrowe dziecko ukladac do
        snu na brzuchu.

        • petisu Re: rehabilitacja chustowych dzieci 27.12.08, 01:05
          A ja szczerze wątpię, żeby się udało nosic dziecko w pozycji kołyski
          do momentu aż opanuje siadanie....
    • mkoltun Re: rehabilitacja chustowych dzieci 28.12.08, 21:59
      Moj synek niedlugo skonczy 16 mies. a ciagle jeszcze nie chodzi.

      Tzn chodzi za raczki, przy pchaczach, jest bardzo sprawny w sensie wspinania
      sie, chodzenia i schodzenia po schodach, itp. Ma bardzo dobrze rozwiniety zmysl
      rownowagi, ale samodzielnie na stopkach chodzic nie chce, tak samo, jak jeszcze
      sam nie stoi.

      W chuscie noszony byl duzo, od 7 tygodnia.

      Mial stwierdzona dysplazje bioder 2c, musial nosic frejke, ale ta wkladalam
      tylko na noc, w dzien duzo byl w chuscie.

      Dysplazja ladnie sie wyleczyla, Macius pelzac, raczkowac zaczal razem w innymi
      rowiesnikami, tylko tego chodzenia jakos zatrybic nie moze.

      Nie wiem, czy to wina chusty, ale na forum rowiesniczym jeszcze 2 dzieci duzo
      noszonych w chuscie nie chodzi.

      Mysle, ze to ma jakis wplyw.

      Mimo to nosze dalej, tyle ze rzadko i krotko.,
      • roneczka Re: rehabilitacja chustowych dzieci 28.12.08, 23:25
        Ja znam kilka dzieci nie noszonych w chuście, które w wieku 16 mies. jeszcze nie
        chodzą.
        Uważam że to nie ma związku z chustą: ani późniejsze ani szybsze pierwsze
        kroki.Może poprostu niektóre dzieci są ostrożniejsze? Albo genetyka się kłania.

        Mój synek- chustowy - zaczął chodzić jak miał 10 i pół miesiąca. Mąż nie był
        noszony w chuście i też zaczął chodzić około 10 mies.:-)))

        My lubimy chustę, ale mamy do niej dystans, tzn. nie przypisuję jej wszystkich
        dobrych i złych rzeczy, które doświadczą mego synka.
        Aha, w jedną rzecz wierzę bezgranicznie: chodzenie z zamotanym dzieciem
        odchudza:-))))))Oczywiście nosicielkę:-))))
    • buszka24 Re: rehabilitacja chustowych dzieci 03.01.09, 17:25
      Ja noszę małą od 3 miesiąca życia, ortopeda (miała dysplazję)
      klaskał uszami na wieść, że noszę małą, fascynował się ułożeniem na
      żabkę.
    • shipa Re: rehabilitacja chustowych dzieci 11.01.09, 03:51
      W naszym spoleczenstwie chusty i ich efekty maja baaaardzo krotka historie- celowo pomijam czasy ,,przedwozkowe", bo z tego okresu brakuje zrodel, a i poziom zycia, takze zdrowotnego, byl odmienny. Patrzac jednak na dzieci w krajach, gdzie chusty i nosidla sa w codziennym uzyciu i sa naturalna konsekwencja posiadania dziecka, nie widzi sie bynajmniej masowych efektow zdrowotnych (czyt.: zaburzen opisanych w zalinkowanej wypowiedzi).

      Jakos nikt tez nie straszy koniecznoscia rehabilitacji i zaburzen rozwoju dzieci noszone w pionie na rekach ( z roznych powodow) przez wiele godzin...

      Oczywiscie, nie smialabym polemizowac z opinia Pana Eksperta. W koncu zrobil wiele dobrego dla promocji noszenia dzieci- nie wnikajac w szczegoly sposobow, jakie proponowal.
      Mam jednak watpliwosci co do stwierdzenia o ,,nadmiernym wyproscie"- taki efekt ciezko jest uzyskac w dobrze zawiazanej chuscie czy sensownie dobranym nosidle, tym bardziej, ze rzadko ,,nosiciele" sa plascy jak deska, a dziecko scisle przylego do noszacego.

      Taaa, daje takie dobre rady, a cichcem polecialam zapisac na rehabilitacje dziecia noszonego od poczatku w pionie, bo inaczej skubana nie chciala;-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja