trudne początki - czy to minie?

19.01.09, 12:18
Witam :)
Mój synek ma 7tyg. Od tygodnia mamy w posiadaniu chustę tkaną Nati. Mnie się noszenie bardzo podoba, niestety mój syn chyba nie podziela mojjego entuzjazmu. Noszę go w kieszonce, a on się strasznie pręży i odpycha ode mnie (jakby mu było za ciasno). Zwykle po 5-10min zaczyna się płacz i go rozwiązuję. Próbowałam też wiązać kołyskę, ale było jeszcze gorzej. Staram się ponosić go codziennie 2 razy, ale na razie nie widzę poprawy.
Jak było u Was, czy maluch się w końcu przekona? Ile to może potrwać? Bardzo mi zależy, aby polubił chustę. Będę wdzięczna za rady.
Pozdrawiam
    • ithilhin Re: trudne początki - czy to minie? 19.01.09, 13:19
      najprawdpodobniej minie.
      musi sie przyzwyczaic, wiec przekonuj go malymi kroczkami. sprobuj tez innych
      wiazan, bo dzieci maja rozne preferencje.
    • eli81 Re: trudne początki - czy to minie? 19.01.09, 14:19
      mój 2,5 miesięczny synek wrzeszczy jak opętany, próbuję nosić go "na żabkę", ale
      po paru minutach wymiękam, raz wiążę luźniej, raz mocniej, zawsze jest krzyk,
      mam nadzieję że u Ciebie i u mnie to minie i będzie lepiej :)
    • zaisa Re: trudne początki - czy to minie? 20.01.09, 01:02
      Mój miał ok. 3-3,5 gdy były pierwsze próby w pożyczonej na tydzień Nati. Max.
      było 15 min. Z duszą na ramieniu zamówiłam chustę. Przez pierwszy tydzień było
      podobnie. Potem już jakoś poszło. Choć teraz jak jest noszony to w manduce
      (nosidło ergonomiczne), to jednak tydzień temu bidola ( ma już 2l 3m) w drugim
      dniu jelitówki (torsji już nie miał) wsadziłam sobie w chustę. Z przodu.
      Dziewczyny, upewnijcie się, czy Waszym maluchom nie za gorąco w chuście. Akurat
      u nas z tym był kłopot, jak już Młody doszedł do wniosku, że całkiem fajnie być
      w chuście.
    • ninuczka Re: trudne początki - czy to minie? 20.01.09, 07:27
      U mnie było podobnie. Córka, kiedy miała kilka tygodni, strasznie
      płakała i prężyła się w chuście. Dałam jej spokój na jakiś czas
      (uznałam, że musi przyzwyczaić się najpierw do świata i przekonać,
      że nie umrze z godu ani żaden tygrys jej nie zje). Spróbowałam
      ponownie, kiedy miała jakieś trzy miesiące. Totalne zaskoczenie -
      radość, zabawa, spokój. Żadnego przyzwyczajania nie było trzeba -
      uśmiechnęła się i zasnęła a ja poszłam po raz pierwszy na zakupy do
      sklepów ze schodami :). Myślę, że może będziesz miała podobnie. I na
      koniec dygresja - zauważyłyście, że wiele dzieci (w tym moje) przez
      pierwsze tygodnie życia często drze się również w wózkach? W
      kąpieli?. Kiedy to minęło to i w chuście było dobrze - choć kiedy
      wyluzowała się i poznała zalety chusty to w wózku nadal
      popołakiwała :).
      • agn22 Re: trudne początki - czy to minie? 20.01.09, 09:07
        Dzięki dziewczyny za dobre rady, mam nadzieję, że polubi chustowanie. będę
        cierpliwie proponować.
        Co do popłakiwania noworodków w różnych miejscach, to zauważyłam, że mój bał się
        latających we wszystkie strony rąk :) Jak go kąpię to mąż trzyma go za rączki,
        żeby nimi nie machał i jest zadowolony, a wcześniej darł się w niebogłosy.
        pozdrawiam

        Dodatkowa praca w domu - ankiety w necie
        badanie-rynku.net.pl/index.php?new=490061cad7d03'
    • obasic Re: trudne początki - czy to minie? 20.01.09, 08:25
      Mój synek polubił hustę na przełomie 4/5 m-ca życia. Wcześniej też
      się buntował więc dałam spokój na jakiś czas. Teraz ma 7 m-cy i
      uwielbia się chustować ;-))
      • martajotka Re: trudne początki - czy to minie? 20.01.09, 12:17
        Zaczęłam wiązać Młodegojak miał ok 6 tyg. Na poczatek w elastycznej. I właściwie od razu ją zaakceptował.Afera było tylko wtedy, gdy był głodny lub było mu za gorąco.
        • olik1980 Re: trudne początki - czy to minie? 20.01.09, 14:14
          I sucho w pieluszce musi być ;)
    • sosenkowa Re: trudne początki - czy to minie? 20.01.09, 16:41
      nasz córka ma 2,5 m-ca, chustę mamy od tygodnia

      też lekko nie jest - uwielbia być na rękach, więc byłam pewna, ze
      polubi pozycję kieszonki, ale na poczatku krzyk, a potem... zasypia
      wkońcu

      w pozycji "kołyski" nie mam mowy o noszeniu - pręży się potwornie

      próbowaliśmy też "podwójnego x", ale kołyska łatwiejsza chyba do
      wiązania
Inne wątki na temat:
Pełna wersja