paskud_agg
28.08.09, 09:35
Hej wszystkim!
Pomóżcie. Kupiłam dla bratanka chustę (długą, wiązaną), dziecko ma się urodzić
lada dzień. Mój brat zadowolony, bo co się będzie babrał w wózki. Ale nasza
mama...
"Ja nie chcę żeby mój wnuk miał krzywy kręgosłup"
"A dlaczego nie to... nosidełko ergo...nomiczne?"
"No ja nie wiem, dla takiego małego dziecka...?"
"Przecież jak ona (mama dziecka) się tym zawiąże, to zginie"
"Dziecko będzie miało krzywe plecy, powinno leżeć na płasko w takim nosidełku"
"Widziałam takie nosidełka, że dziecko leży w nich normalnie i im kupię"
"A nie lepsze takie usztywniane nosidełko?"
"To jakimś średniowieczem mi zalatuje"
bla bla bla
Ja wiem, że najlepiej się nie przejmować, ale zanim oleję zupełnie temat i
zanim mama zrobi ewentualnie bratowej pranie mózgu nt. szkodliwości chusty,
chciałabym jeszcze spróbować jej jakoś wyperswadować, że dziecko nie skończy w
gipsie i na rehabilitacjach z kręgosłupem w paragraf.
Na tłumaczenia, że dziecko rodzi się zwinięte w C, a dopiero potem powoli
kręgosłup nabiera kształtu S słyszę "aha" i na drugi dzień coś o wisiadełkach.
Albo "no tak. i dziecko powinno leżeć na płaskim". Nie, kurna, mama chyba
myśli, że ja sądzę, że leżeć wcale nie powinno i ma być chustowane 24/7.
Poradźcie co zrobić. Tłumaczyć jakoś cierpliwie, czy jednak już przystąpić do
olewania?