Dodaj do ulubionych

Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe...

04.10.09, 03:19
Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe,
gdy się dzielimy nim.


Z filmu In the wild.
Znowu go obejrzałem...
Obserwuj wątek
      • korfi Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 04.10.09, 05:00
        Widzę, że spać nie możesz. Od dawien dawna zastanawiałem się nad
        definicją szczęścia. Taką oczywiście nie do końca naukową. Kidyś
        nawet cos na swój użytek wydumałem, ale nie pamiętam już. Na pewno
        szczęście trzeba umieć identyfikować i szybko je eksploatować. Jest
        stanem przejściowym. Dużą część szczęścia stanowi brak nieszczęść
        (trąci minimalizmem, ale to prawda).


        -------------------------------------------------------
        Każda akcja wywołuje co najmniej równy i skierowany przeciw niej
        krytycyzm
          • alex-0_0 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 05.10.09, 09:40
            Fajny osąd na temat szczęścia ma Tomasz Piątek (nominowany do Nike)
            we wczorajszej gali nagrody N. powiedział coś mniej więcej takiego:
            Człowiek musi zdecydować czy chce być szczęśliwy czy żyć. Bo jedno
            drugiemu przeczy. Stan szczęścia jest stanem chwilowym (bo się już
            osiągnęło wszystko o czym się marzyło) a potem znowu jest się
            niesczęśliwym. Dlatego Tomasz P. uważa że lepiej żyć niż być
            szczęśliwym.

            I cholera .... coś w tym jest smile
            • andreas.007 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 05.10.09, 09:59
              Twierdzenie takie przypomina mi czasy, gdy społeczeństwu tlumaczono,
              ze musza być realistami i nie da się zmienić rzeczywistości
              na taka jaka by chcieli i musi być jsk jest!

              To samo z tym zdaniem...

              Twierdzenie, ze albo szczęście albo zycie, to proba wmowieni
              w tym wypadku przede wszystkim sobie, usprawiedliwienia,
              ze życie polega na nie byciu szczesliwym i ma boleć!

              Bzdura życie polega na tym by kochać i być szczęśliwym,
              a najważniejsze by się tym dzielić z innymi,
              bo wtedy jest to prawdziwe...

              Bywają w życiu momenty kiedy czujemy się nieszczesliwi,
              ale one nadają koloru i są pieknym tłem dla naszego
              szczęśliwego życia!

              Nie musi boleć...bycie szczęśliwym to także
              kochać i być kochanym, przebaczac i by nam wybaczano,
              powiem nawet, ze życie jestvwtedy, gdy jesteśmy szczęśliwi,
              a te chwile, powtarzam chwile drgania naszej duży w nieszczęściu,
              to da tylko chwile, jak z pogoda!

              Eskimos zapewne powie, ze śnieg jest wieczny i to całe życie,
              Afrykanin opowie o słońcu, ktoś o klifach czy wodzie,
              która daje życie.... bo wszyscy widza w tym swoje szczęście,
              a przecie śnieg, słońce, woda, piasek niosą tez nieszczęścia...
              ale życie to szczęście!







              • alex-0_0 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 05.10.09, 10:19

                andreas.007 napisał:

                > Twierdzenie takie przypomina mi czasy, gdy społeczeństwu
                tlumaczono,
                > ze musza być realistami i nie da się zmienić rzeczywistości
                > na taka jaka by chcieli i musi być jsk jest!
                >


                A nie sądzisz, że taka opinia na temat szczęścia wynika z
                doświadczeń życiowych, i najnormalniej w świecie, Piątek
                woli unikać rozczarowań i prawdziwie się cieszyć jeśli
                naprawdę jest szczęśliwy?
                I właśnie dzięki temu, że owo szczęście jest tak sporadyczne,
                potrafi je bardziej docenić niż np. Ty, który, dążysz do stanu
                permanentnej nirvany w życiu doczesnym?


                > Bzdura życie polega na tym by kochać i być szczęśliwym,
                > a najważniejsze by się tym dzielić z innymi,
                > bo wtedy jest to prawdziwe...
                >


                a mógłbyś doprecyzować co rozumiesz przez
                "dzielenie się z innymi swoim szczęściem"?
                (i byłabym wdzięczna gdyby odp nie dotyczyła kasy)

                Nie sądzisz że takie dzielenie się z innymi swoim szczęściem
                (vide gadanie non stop pt. .... och, jaki jestem szczęśliwy)
                może być - w najlepszym razie - odbierane jako egzaltacja?
                • andreas.007 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 05.10.09, 10:57
                  Jestem pod wrazeniem filmu Into the wild...
                  nie wiem czy ogladałas, ale mlody chlopak z rodzinnymi zaszłosciami
                  postanawia odszukac swojej siły w sobie polegajac tylko na sobie.
                  Doprowadza go to do pewnej samotnosci, na poczatku kontrolowanej,
                  ale potem staje sie jej wiezniem i wtedy dopiero docenia,
                  ze to wlasnie w innych było jego szczescie!

                  Chłopak ten przez dwa lata - to prawdziwa historia, przemierza
                  wzdłuz i wszerz Ameryke spotykaja roznych ludzi...
                  Oczywiscie jak sie domyskasz w drodze z plecakiem bez pieniedzy,
                  w roznych sytuacjach spotyka go i szczescie i nieszczescie,
                  ale wiesz co widzialem tam, jak i on - tylko szczescie,
                  mimo pewnych trudnosci - ktore nie nazwalbym nieszczesciem!

                  To jest wlasnie sztuka zycia, gdy zyjesz i jestes tym wszystkim,
                  co Ciebie spotyka szczesliwa... a nie nieszczesliwa i jeszcze
                  tlumaczyc to sobie, ze takie prawdziwie jest zycie!
                  To przepraszam jakis masochista musialby byc.

                  Doszukuje sie w zyciu szczescia i nie sa to chwile, ale zycie,
                  a nieszczescie to sa chwile tylko - ktore zaraz mijaja,
                  gdy przestane sie nad soba rozczulac...

                  Wyobraz sobie chodzenie po górach, gdy uwiera Ciebie but -
                  tak mialem teraz jak "biegałem" po górach,
                  ale szybko o tym zapomnialem, bo wolalem cieszyc sie i byc szczesliwy
                  moim zmeczeniem, no i widokami, jak i towarzystwem!

                  Powiem wiecej, uderzyłem sie w oko, mialem wylew, cale oko we krwi,
                  ale wiesz łaziłem po górach i zapomnialem o oku - zagoiło sie.
                  Byłem szczesliwy tym, ze meczyłem sie, sprawdzałem sie,
                  a w nagrode mialem przepiekne widoki, zdrowy oddech i pot!

                  To było szczescie dla mnie, a te chwile nieszczescia...
                  wspominam ze smiechem.

                  Dzielenie sie znaczy dla mnie tak konkretnie bycie z kims,
                  widzenie jego szczescia, wspolne cieszenie sie z czegokolwiek...
                  moze to byc wycieczka, film, impreza, wszystko!

                  Nawiazałas do pieniedzy - nigdy pieniadze nie stanowiły,
                  ani nie stanowia dla mnie zadnej wartosci -
                  nigdy tez
                  nie pracowałem dla pieniedzy, ani z powodu pieniedzy!
                  Prawda jest, ze za mlodu choc bywało nie mialem co jesc -
                  tak bywałem głodny, ale takze nigdy nie interesowało mnie
                  zdobywanie pieniedzy, zas teraz mam wystarczajaco pieniedzy,
                  by zyc jak chce... i nawet zrezygnowałem z oferty zarabiania
                  naprawde duzych pieniedzy z ludzmi naprawde bogatymi!

                  Jest mi jakos tak przykro i glupio gdy ktos prosi mnie o pieniadze,
                  bo to nie pieniadze sa wazne, a dla wielu to jednak tak...

                  Nie potrafie prawie cieszyc sie bedac sam...
                  to nawet urasta do rangi problemu mojego -
                  bo zagrac w golfa samemu czy gdzies wyjecha w piekne miejsce,
                  a nawet czesto trzymam fajne filmy, by obejrzec je razem z kims
                  albo gdy przeczytam ksiazke, to zaraz wciskam ja komus bliskiemu,
                  by razem cieszyc sie ta ksiazka...

                  MNatomiast, gdy ktos powie, ze juz ja czytał, to jestem taki jakis
                  rozczarowany, ze przeczytał taka piekna ksiazke i nic mi nie
                  powiedział, bo ja zaraz mowie o tym wszystkim!

                  Ale sie rozgadałem, ale jakis taki fajny dzien dzis chyba bedzie -
                  wstałem taki jakis szczesliwy od rana... piekny jest swiat,
                  wspaniale jest zycie i jeszcze to sloneczko!


                  Nie lubie, gdy ludzie sa nieszczesliwi...
                  boje sie sprawiac nieszczescie,
                  chcialbym wszystkim przynosic szczescie!
                  Szcesliwego zycia Alex, szczesliwego dnia!
                  Wszystkim... tego zycze.
                  • alex-0_0 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 05.10.09, 11:19
                    Co do filmu - nie wypowiadam się
                    nie widziałam, więc nie wiem czy odebrałabym go tak samo jak Ty ...

                    > Wyobraz sobie chodzenie po górach,
                    [...]
                    > To było szczescie dla mnie, a te chwile nieszczescia...
                    > wspominam ze smiechem.


                    Hmmmmm .... po przeczytaniu tego kawałka
                    pierwsze co mi przyszło do głowy, to to,
                    ze chciałabym Cię zabrać ze sobą w góry ...
                    i doprowdzić do stanu, w którym będziesz przeklinał
                    dzień podjęcia decyzji o wyjeździe ...
                    (będąc w górach, namiętnie wykopuję towarzystwo z łóżek
                    o 5 rano i gonię na szlak oraz dostarczam atrakcji w postaci spania
                    pod gołym niebem ... wink smile)


                    > Dzielenie sie znaczy dla mnie tak konkretnie bycie z kims,
                    > widzenie jego szczescia, wspolne cieszenie sie z czegokolwiek...
                    > moze to byc wycieczka, film, impreza, wszystko!
                    >


                    Szczęścia czy cieszenia się? Bo to 2 różne bajki mój Drogi
                    Bliźniaku ....
                    Nie przekonasz mnie że wyjście do dyskoteki jest powodem szczęścia

                    >
                    > MNatomiast, gdy ktos powie, ze juz ja czytał, to jestem taki jakis
                    > rozczarowany, ze przeczytał taka piekna ksiazke i nic mi nie
                    > powiedział, bo ja zaraz mowie o tym wszystkim!
                    >


                    Ciekawa jestem, jaka byłaby Twoja opinia
                    (w świetle poglądów na szczęście)
                    o książe "Fabryka muchołapek" Andrzeja Barta
                    • andreas.007 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 05.10.09, 12:02
                      Nie wiem, bo wstaje raczej dosc pozno...
                      tak wstawalismy na 8 na sniadanie.

                      Ale wierz mi "biegalismy" po górach po 7-8 godzin dziennie.
                      Powiem Tobie tak, szlismy gesiego - meskie towarzystwo,
                      na szlaku nie było zadnych rozmów tylko tempo!
                      Mozesz mi wierzyc, ze to była przesada, ale to zmeczenie,
                      to cos naprawde wspanialego było!

                      Nieprawda wyjscie nawet do dyskoteki,
                      to tez jest element szczescia - radowania sie zyciem i zdrowiem!
                      Przepraszam, na dyskotece zawsze skacze niemal, jak Michael...
                      potem boli mnie kregosłup.

                      Wszystko co nas spotyka jest szczesciem,
                      jezeli jest na naszej drodze - znaczy,
                      jezeli nie robimy tego wbrew sobie!

                      Powiedzmy, karuzela - nie wchodze,
                      bo mnie to nie sprawia przyjemnosci,
                      a wiec to nie jest dla mnie nic ciekawego i tyle.

                      Dla kogos moze byc odwrotnie dyskoteka, to nic ciekawego,
                      a karuzela czy inna górska kolejka, to sama radość.

                      Na dyskotece przychodze z ludzmi, ktorzy chca sie bawic,
                      a wiec sie razem bawimy - jestesmy szczesliwi, bo sie bawimy!
                      Nie rozumiem, jak na dyskotece mozna byc nieszczesliwym...

                      Jak cos powoduje, ze nie czuje sie z tym dobrze -
                      moze to byc karuzela, jakas osoba, miejsce, to po prostu
                      unikam tej sytuacji, a ide tam gdzie czuje sie
                      szczesliwy i zadowolony - bo zycie, to sztuka bycia szczesliwym,
                      a nie wytrwałe znoszenie nieszczescia jakie nas spotyka...
                      • andreas.007 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 05.10.09, 14:52
                        Wprawdzie nie lubie grupowej dyscypliny
                        wole to samo robic, ale w mniejszej grupie...
                        ale o takim obozie wlasnie marze - od schroniska do schroniska,
                        z plecakiem - spotkałem nawet kilka lat temu czlowieka,
                        ktory co roku od 17. roku zycia łazi w wakacje po górach,
                        a mial lat ze 60-70...

                        Plecak taki stary, harcerski, koszula flanelowa...
                        siedlismy razem, jadł kanapke, poopowiadał o swoim zyciu,
                        troche o górach, cos tam polecił, ale musiał isc,
                        bo pozno sie robiło, a mial kawalek do schroniska.

                        Spod Wrocławia był.
                  • andreas.007 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 05.10.09, 11:23
                    Rozumiesz Alex, to ze polwiedzmy bohater filmu
                    przemierza na piechote, na stopa, kajakiem...
                    bywa głodny przeciez, ale to chwila,
                    bo zaraz zje jako Supertramp zje superjabłko!
                    Szczesliwy, ze ma to superjabłko!

                    Bo to jest zycie, gdy jestes szczesliwa...

                    Nieszczescie jest tylko bodzcem, sygnałem, znakiem,
                    ze nie podążasz swoja droga i powinnnas zmienic trase,
                    bo to nie jest Twoja droga - skoro jestes nieszczesliwa!


                    Jezeli jestes na swojej drodze, to wszystko jest szczesciem -
                    nawet nieszczescie... ktorego nie ma.

                    Niegdys chcialem pojechac do Czestochowy, bylismy ponad 200 km do,
                    ale cale moje towarzystwo - było przeciwne,
                    rety co tam sie nie wyrabialo... był płacz, krzyki, wzrok laserowy...
                    Powiedziałem, ze jade i pojechałem i byłem szczesliwy,
                    szczesliwy, ze oni taka jatke zrobili, bo tym bardziej
                    utwierdzili mnie w mojej decyzji - bylem szczesliwy, tym bardziej,
                    ze obraz byl odsloniety, bramka otwarta i dwie godziny
                    prawie sam kleczalem przy obrazie...

                    Nie mogłem wstac, ale byłem szczesliwy, a moi towarzysze
                    dopiero wtedy zobaczyli, jak bardzo mi zalezalo...
                    podziekowałem im za ich walke by mnie powstrzymac.
                    Bo doprowadzenie do przyjazdu tam było moim wielkim szczesciem.
                    Pamietam to jako szczescie.
                    • bella1 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 05.10.09, 12:15
                      Troche przyjemnosci myslenia o temacie zabil tytul....
                      Co to znaczy ' tylko wtedy'?...
                      A co z ludzmi,ktorzy odczuwaja szczescie - pomimo,ze otoczenie sadzi
                      inaczej?...Albo ,co z tymi,ktorzy nie odczuwaja potrzeby dzielenia sie?
                      'Biblijnie' - tak powinno byc.Szczescie powinno byc motorem dla innych i
                      'produkowac' szczescie innych....Ale - latwo zauwazyc,ze ......szczescia /wink/
                      sa rozne.I - czasami szczescie jednych - jest nieszczesciem innych....Tak wiec
                      - ta teoria z 'nie krzywdzeniem' odpada.....Bo - jak to mialoby wygladac?Pytac
                      otoczenie - przed wstapieniem w 'faze szczescia' ,czy przypadkiem nasze
                      szczescie odpowiada ich pojeciu o ich szczesciu?
                      Mozna sobie 'poopierac' swoje poglady na filmach,ksiazkach,poezji,obserwacji
                      sasiadow - ale to blad....Bo nigdy nie da odpowiedzi na nasza wersje
                      szczescia.Moze tylko podeprze 'wizje,czy statystyke 100 respondentow' na temat wink)))
                      Mam takie wrazenie,ze nieszczesliwych ludzi nie jest tak wielu....Bo tych
                      gadaczy o pechu,braku sprawiedliwosci w zyciu,urodzeniu sie nie tam gdzie trzeba
                      bylo ,prostych wlosach zamiast kreconych,palantach z wyboru,czy pogodzie nie
                      takiej - i tak wrzuce do 'wora szczesliwych',acz niezbyt inteligentnych,zeby
                      swoja szczesliwosc zobaczyc....
                      • andreas.007 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 05.10.09, 12:44
                        Alez Bela, jezeli przebywanie z Toba sprawiac bedzie mi przyjemnosc,
                        ale Tobie nieszczescie, to nie powinnas w tym trwac -
                        mowiac, ze takie jest zycie, ale po prostu zaprzestac przebywania
                        z ta osoba, ktora jest powodem Twoich nieszczesc.

                        Przynajmniej ja tak robie.

                        A mozesz mi wierzyc, ze sytuacja
                        w ktorej jedna ze stron jest nieszczesliwa
                        powoduje tzw. toksyczny zwiazek i tak naprawde obie osoby
                        nie sa szczesliwe... i hamuje to ich rozwój i dazenie do szczescia!

                        Nie ma czegos takiego,
                        ze szczescie jednej jest nieszczesciem drugiej...
                        chyba ze mowimy o jakis patologiach, ale to inny temat!
                        Patologiach, ze ktos lubi znecac sie nad druga osoba...
                        i wtedy jest szczesliwy, ale powtarzam to patologia!

                        Otoczenie nie moze decydowac o tym jak masz zyc.
                        Otoczenie nie moze powodowac, ze jestes nieszczesliwa,
                        jezeli tak jest to w miare mozliwosci nalezy to zmienic,
                        znaczy otoczenie...

                        Tu tez nie chce mowic o Arabce, ktora jest nieszczesliwa...
                        kocha innego Araba niz ten z ktorym jest,
                        ale za to moga ja ukamieniowac... bo to skrajnosci.

                        Pamietaj, ze spoleczenstwo sie rozwija i zmieniaja sie
                        standardy zycia, ale takze mozliwosci wyboru jednostki!

                        Ludzi szczesliwych jest wielu, bo czlowiek zaadaptuje sie
                        do kazdych warunków, a nasz umysł wmowi nam szczescie...

                        Nie wiem czy wiesz, ale umysł potrafi zaakceptowac klamstwo,
                        a po pewnym czasie przyjmuje to za prawde.

                        Robiono doswiadczenia i ludzki umysł kupuje czasami klamstwo,
                        a potem uznaje, ze tak wlasnie było czy jest,
                        ale wydaje mi sie, ze to wynika z tego, ze czlowiek nieszczesliwy
                        traci sens zycia i mogłby popelnic samobójstwo,
                        a wiec mózg by temu zapobiec wciska nam kity w swojej obronie.

                        Mam zalozony alarm w biurze i jest tak zwany SABOTAZ,
                        jakakolwiek próba grzebania w urzedzeniach - takze przeze mnie,
                        nawet po zdezaktywowaniu systemu spowoduje alarm i interwencje.
                        System ma wiec swoja ochrone nawet przede mna -
                        jedynie monter moze po uprzedzeniu ochrony grzebac.
                        Cos takiego jest z nami... to samoobrona.
                        • andreas.007 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 05.10.09, 12:59
                          System ma takze na stale wlaczona ochrone przeciw pozarowa,
                          a wiec nie moge tego wylaczyc - to dziala non stop,
                          bo chroni obiekt, ale takze system ochronny!

                          Wszystko tworzymy na nasze podobienstwo...
                          czlowiek tez ma takie syatemy ochrony,
                          ktore moglyby doprowadzic do zniszczen organizmu!
                          • andreas.007 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 05.10.09, 13:50
                            Własnie, ze to nie chodziło o przygode...
                            bo trwało to dwa lata i raczej poszukiwanie swojej siły.

                            Natomiast prawda jest, ze rodzice czuli sie nieszczesliwi,
                            ale raczej był to zwiazek toksyczny - stad problemy tego chlopaka,
                            ktory nie chcial zyc w klamstwie i szukał prawdy.

                            Nie chce sprawiedliwosci, nie chce milosci, nie chce...
                            chce tylko prawdy!

                            Rodzice bedac ze soba oklamywali dzieci i siebie.
                            Mozna wiec spokojnie uznac, ze byl to patologiczny zwiazek.
                            Aczkolwiek nam patologia kojarzy sie z bieda i alkoholem,
                            a tu raczej pieniadze były, ale zwiazek patologiczny.

                            On od tego uciekał poszukujac prawdy w sobie i kontaktach z ludzmi,
                            zreszta odnalazł to, ale stał sie wiezniem
                            tego co mialo dac i dalo mu sile...
          • piernicyna Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 05.10.09, 23:49

            esmeralda_2 napisała:

            > Szczęście się czuje, a to dobra passa, a nie cud.


            Im jestem starsza, tym łatwiej jest mi podać 'definicję' Szczęścia - to nasza miłość, którą mamy dla siebie i innych oraz radość życia. Zgadzam się z Andreasem: Szczęście to RZECZ, która się mnoży przy dzieleniu. Jesteśmy szczęśliwi, gdy umiemy kochać i cieszyć się życiem.

            P.s.
            Wiesz, Korfi, To - co napisałeś o szczęściu, jest mi bliskie.
                  • andreas.007 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 06.10.09, 12:43
                    Alex nie osłabiaj mnie - napisałas co innego niz ja...

                    Stwierdziłem, zreszta tez za jednym z bohaterów filmu Into the wild,
                    ze jezeli przebaczysz, to splynie na Ciebie miłosc...
                    a nie ze jak nie przebaczysz, to nie potrafisz kochac!

                    Tak wiec najpierw przebaczmy,
                    a wtedy poczujemy w nas dobro i miłosc!


                    Alex...
                    • alex-0_0 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 06.10.09, 13:30

                      > Stwierdziłem, zreszta tez za jednym z bohaterów filmu Into the
                      wild,
                      > ze jezeli przebaczysz, to splynie na Ciebie miłosc...
                      > a nie ze jak nie przebaczysz, to nie potrafisz kochac!
                      >


                      Przepraszam, a czyja miłość na mnie spłynie?
                      Tylko nie mów że Boga (bo jestem ateistką i Jego miłość mnie nie
                      interesuje)

                      >
                      > Tak wiec najpierw przebaczmy,
                      > a wtedy poczujemy w nas dobro i miłosc!
                      >


                      Gówno prawda!
                      Czuję w sobie dobro i miłość co nie zmienia faktu
                      że są osoby, którym nie wybaczyłam okrutnych postępków ...
                      I co teraz powiesz?
                        • andreas.007 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 06.10.09, 13:55
                          Belka, napisałem to ponizej...
                          to jest od wielu lat znana prawda,
                          ze jezeli komus nie przebaczamy, to my mamy z tym problem.

                          Napisałem ponizej - o wybaczeniu rodzicom ich jakis bledów,
                          bo jak sie tego nie zrobi, to mamy problem z nasza sfera
                          emocjonalna i uczuciowa - tego nie zalatwisz inaczej,
                          musisz wybaczyc rodzicom, bo inaczej bedziesz krecila sie w miejscu.
                          Nie uciekniesz od tego co jest w Tobie!

                          To nie z tego filmu, nawet nie ja to wymysliłem.

                          Jezeli pytasz o mnie, to jestem jak Ukrainiec...
                          pamietliwy i nie wybaczam!
                          crying

                          Natomiast jestem kochany, w sensie, ze sa osoby ktore mnie kochaja.
                      • andreas.007 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 06.10.09, 13:49
                        Alex, czytaj co pisze...
                        Nie jest to warunek "tylko i wyłacznie",
                        ale jezeli ktos potrafi przebaczac, to potrafi takze kochac!

                        Bo to nie tylko chodzi o to zebysmy byli kochani,
                        ale takze zebysmy potrafili pieknie kochac!

                        Spróbuje Tobie jakos to wytłumaczyc...

                        Osoby, ktore trenuja w golfa duzo - osiagna dobre wyniki,
                        ale sa osoby, ktore nie trenuja bywa tez graja dobrze...
                        ale mowimy na poziomie amatorskim, bo niestety,
                        by osiagnac wyzszy poziom gry trzeba trenowac!

                        Alex, jezeli nie przebaczysz komus, to jest TWÓJ problem,
                        a nie jego - musisz to zrozumiec.

                        Byc moze nie wiesz o tym, ale bedzie to zadra w Twojej psychice,
                        a nie jego i sobie szkode wyrzadzasz najwieksza.

                        Spróbuje tak, przeczytasz o tym w wielu ksiazkach pschologicznych,
                        jezeli nie wybaczysz swoim rodzicom jakis bledów ich - to jest pewne,
                        ze bedziesz TY miala problemy ze swoim zyciem
                        emocjonalnym i uczuciowym...

                        Na prawde Alex tak jest - nie napisałem nic nowego,
                        dosłownie stara prawda o ktorej wie kazdy domorosly psycholog!
                        • andreas.007 Alex i Belka prosze bardzo 06.10.09, 13:59
                          metoda-tippinga.pl/
                          Wybaczajmy skutecznie - darowanie krzywd ma moc uzdrawiania
                          "Nie ma chyba na tej planecie człowieka, który choć raz w życiu nie
                          doznałby poważnej krzywdy. Drobne przykrości dotykają nas tak
                          często, że nie potrafimy ich nawet zliczyć. Któż z nas nie obwiniał
                          innych o to, że brak mu szczęścia? Dla większości, jeśli nie dla
                          wszystkich jest to sposób na życie.

                          W gruncie rzeczy archetyp ofiary zakorzenił się w nas głęboko i
                          bardzo silnie oddziaływuje na powszechną świadomość. Przez wieki
                          odgrywaliśmy rolę ofiary w każdej dziedzinie życia, przekonując
                          samych siebie, że świadomość ta jest podstawowym składnikiem
                          ludzkiego losu.

                          Nadszedł czas, by postawić pytanie: jak przestać budować swoje życie
                          na archetypie ofiary? Jeśli chcemy się uwolnić od tego silnie
                          działającego wzorca musimy go zastąpić czymś radykalnie innym, tak
                          pociągającym i wyswobadzającym naszą duchowość, że zdołamy się
                          wyzbyć świadomości ofiary i opuścić świat złudzeń".

                          Colin C.Tipping
                          • andreas.007 Re: Alex i Belka prosze bardzo 06.10.09, 14:05
                            www.metoda-tippinga.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2&Itemid=3

                            Jak twierdzi autor, większość problemów osobistych, zawodowych, a
                            być może nawet chorób, ma swoje źródło w braku wyrażania emocji, w
                            utrzymywaniu zranienia i gniewu w sobie. Prowadzi to do powstawania
                            w naszym ciele blokad, skutecznie hamujących przepływ energii
                            życiowej, a w relacjach z innymi do powstawania napięć kreowanych
                            podświadomie przez wyparte emocje i uczucia. Wybaczenie krzywd jest,
                            jego zdaniem, najskuteczniejszym sposobem na uwolnienie się od
                            negatywnych emocji i związanych z nimi blokad energetycznych.
                            ....

                            Colin dostrzegł, że tak długo jak przyjmujemy, iż stała nam się
                            krzywda, nie jesteśmy w stanie, mimo największych chęci i
                            determinacji, prawdziwie wybaczyć, uwalniając się od zgubnego
                            ciężaru emocji. Proponuje więc coś, co z punktu widzenia zdrowego
                            rozsądku wydaje się nie do zaakceptowania, a mianowicie otworzenie
                            się na możliwość, że wyrządzona nam krzywda była tak naprawdę darem
                            dla nas, więc nie ma czego, ani komu wybaczać. Podejście to zakłada,
                            iż jednocześnie istniejemy w dwóch światach: ludzkim i duchowym. To
                            co w świecie ludzkim jest krzywdą zasługującą na karę i
                            zadośćuczynienie, w świecie duchowym jest darem dla nas, szansą na
                            uzdrowienie i wzrost. Jak twierdzi autor, nie musimy nawet być
                            głęboko przekonani do takiej duchowej interpretacji rzeczywistości,
                            by poczuć ulgę, uwalniając się od emocjonalnego bagażu bólu,
                            nienawiści, czy zazdrości. Wystarczy jedynie odrobina otwartości na
                            tę ideę.



                        • alex-0_0 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 06.10.09, 14:11
                          smile smile
                          fajnie jak się terapeucie tłumaczy pewne kwiestie smile

                          Jeśli chciałeś wywołać u mnie katarsis
                          to bardzo mi przykro ale nic z tego ... wink

                          Adek, mam świadomość że brak wybaczenia komuś - czegoś
                          jest moim problemem ... o ile jest problemem.
                          Ja tego problemu nie mam.

                          Nie wybaczyłam Hitlerowi Oświęcimia,
                          Nie wybaczam Stalinowi Katynia,
                          Nie wybaczam NKWD znęcania się nad moim dziadkiem
                          Nie wybaczam złodziejowi, który ukradł cos dla mnie wyjątkowo
                          cennego ...
                          Nie wybaczam exprzyjacielowi że mnie oszukał i zawiódł
                          I mimo to, mam się dobrze i nie mam z tym problemu że nie
                          wybaczyłam ....
                          Taki mam cholerny charakter i co gorsze - lubię siebie za to smile
                          • andreas.007 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 06.10.09, 14:25
                            Alex skoro uwazasz, ze masz sie dobrze, to dobrze.

                            Przeciez nie bede nie znajac Ciebie pisał,
                            ze skoro jest w Tobie tyle negatywnej energii,
                            tyle złosci, to na pewno otoczenie wokól Ciebie czuje...
                            nie wiem w pracy moze - tam te wszystkie blokady emocjoinalne
                            daja sie w kosc Twojemu otoczeniu!

                            Hitler tez sie czuł dobrze, ze swoim negatywnym nastawieniem,
                            ze swoja nienawiscia i zla energia - czul sie swietnie,
                            a jeszcze zarzala nia innych ludzi,
                            ktorzy wtedy tez czuli sie z tym dobrze -
                            skoro juz wchodzimy na te grzede.

                            Jezeli rozmawiam z kolega z silowni, ktory bierze prochy na miesnie,
                            pakuje ostro i chodzi napakowany agresja, ze musi troch zbastowac,
                            a on mi mówi, ze czuje sie z tym dobrze... a potem czytam,
                            jak kolesie poszli na ustawke i jeden drugiego nozem zabił.
                            Taka czuli energie i sile.

                            Alex, tez jestes zadowolony z siebie i swojego zycia,
                            ale wiem, ze nie łatwo wybaczam i to mój problem,
                            ze moje zycie mogłoby wygladac inaczej... moze nawet lepiej.

                            Pamietaj takze, ze swoje problemy przekazujesz swoim dzieciom,
                            a wiec im mniej w Tobie Twoich problemów tym mniejszym bagazem
                            obciazasz swoje dzieci... jedno - jezeli masz kilkoro - nawet
                            przejmie wszystkie Twoje problemy!

                            Rozumiesz, przejmie Twoje problemy i blokady -
                            czy tego chcesz Ty czy nie, czy tego chce ono czy nie,
                            a potem ono bedzie mialo problem - moze Ty sobie z tym radzisz,
                            ale zbyt duzy bagaz moze przygniesc słabsza osobowosc.

                            To tez nie ja wymysliłem, zeby Wam panie kochane zaoszczedzic...
                            agresji wobec mnie.
                            • andreas.007 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 06.10.09, 14:45
                              Pamietaj, ze cos co sie stało juz sie nie odstanie...
                              zlodziej ukradł, exprzyjaciel zawiódł, cos tam sie stało -
                              nie wrócisz tego, a nie wybaczenie jest w Tobie, jak drzazga.

                              Czasami gdy wyskoczy nam kurzajka nie przeszkadza,
                              bo jest w takim miejscu, ale czasami moze wyskoczyc na dupie,
                              a wtedy mamy duzy problem...

                              Wpadałem niekiedy do firmy i robiłem jazde pracownikom
                              z jakiejs tam sprawy - mialem racje, mialem juz tego dosc...
                              tylko potem zdawalem sobie sprawe, ze jazde zrobilem nie z powodu
                              tego problemu, ale bo bolal mnie kregoslup, bo sie nie wyspalem,
                              bo cos poszlo mi nie tak jak chcialem, bo...

                              Ta moja awantura była moim problemem, a nie ich!

                              Nadto podnosilem sobie cisnienie i moglem wykitowac na zawal,
                              bo.... jakis pracownik czego nie polozyl czy nie zadzwonil gdzies...
                              gdybym przezyl zawal, to myslalbym, ze przez tego pracownika,
                              a to nieprawda, to byl problem we mnie inny!

                              Cos czego nie zalatwilem i bylo we mnie...
                              jakas blokada emocjonalna, energia zla,
                              ktora musiala jakos ze mnie wyjsc!

                              Alex zastanow sie, jak odbiera Ciebie otoczenie...
                              a moze jak Hitler masz wrogów smiertelnych,
                              ktorych nienawidzisz, a dla swoich jestes misiem pluszowym?
                              To znaczy, ze zla energia jest produkowana i musi wyjsc.

                              Zastanow sie czy to kontrolujesz...
                                  • andreas.007 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 06.10.09, 15:10
                                    Naprawde Alex myslisz, ze wszystko dzieje sie tylko
                                    w tym zakresie o ktorym myslisz... ze jak nie myslisz,
                                    to problemu nie ma?

                                    Nasza czesc komorek swiadomych dzialania to jakis ulamek.

                                    Zaraz znajde artykul w Rzeczpospolitej o tym,
                                    ze nasz umysl nieprawde czesto przyjmuje za prawde...
                                    ze umysl sobie cos czego nie było wmawia -
                                    teraz juz mysla sprzedacwy towarow i politycy,
                                    jak to wykorzystac...
                                    • andreas.007 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 06.10.09, 15:30
                                      Nie znajde tego teraz...

                                      Chodzi o to, ze czasami nasz umysł przyjmuje cos za prawde,
                                      jakies wydarzenie, ze sie zdarzyło choc tego nie było!

                                      Robili doswiadczenia - w jakims Disneylandzie umiescili
                                      na plakatach informacje o tym, ze bedzie spotkanie z Królikiem Bugs
                                      czy innym, ktory w Disneylandzie nie wystepuje, bo to inna bajka.
                                      Po czym po wizycie rozpytywali ludzi o to spotkanie to i wielu
                                      mówiło wlasnie, ze tam spotkali tego Królika...

                                      Alex, to nie byli klamcy - ich umysl jakos to kupil
                                      za prawde i tyle... tak samo jest z Toba i ze mna.
                                      Nie jestesmy inni!

                                      Tak wiec czesto ja i Ty fałsz przyjmujemy za prawde,
                                      nawet nie wiedzac o tym i bedac przekonany, ze to prawda!

                                      Postepujesz Alex bardzo czesto nie wiedziec czemu tak,
                                      a nie wlasnie inaczej, bo decyduje o tym Twoja podswiadomosc,
                                      a tu juz graja role Twoje blokady rozne!

                                      Alex pamietaj - to wazne -
                                      Twoje problemy przejmuja Twoje dzieci!
                                      Jedno z Twoich dzieci przejmie je wszystkie!

                                      Mozesz mu troche tego bagazu zaoszczedzic - to zalezy od Ciebie!

                                      Alex, to nie ja wymysliłem...
                                • andreas.007 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 06.10.09, 15:05
                                  Bella nie jestem zawodowym psychologiem,
                                  ale wlasnie dlatego tym sie interesuje,
                                  by zmieniac swoje zycie i siebie.

                                  Oczywiscie, ze nie jestem idealny...

                                  Nie zauwazyłas Bella na forum Szczecin, ze juz nie wdaje sie
                                  w karczemne awantury i wyzwiska... nie jest jeszcze idealnie,
                                  ale juz raczej spokojnie pisuje, bez agresji...
                                  no moze bez nadmiaru agresji!

                                  Wprowadzilem bardzo solidne zmiany w swoim zyciu -
                                  mam juz dzis zupelnie inna sytuacje w zyciu zawodowym,
                                  ale takze w zyciu prywatnym - co wielu moich znajomych dziwi.

                                  Nie jest jeszcze idealnie, a wrecz powiem ciaza na mnie zaszlosci,
                                  z niektorymi nie moge sobie poradzic...

                                  Czesto znamy droge jaka powinnismy wybrac, decyzje jakie podjac,
                                  ale tak zwana mala asertywnosc powoduje, ze zwlekam...
                                  a to nie ułatwia, a komplikuje.

                                  Wprowadzam Belka, na tyle na ile potrafie.

                                  Nadto, co juz pisałem mam swoja teorie...
                                  nie wiem moze jest juz opisana, ale nie czytalem -
                                  pisałem o tym tu - resetu.

                                  Zszcyszczenia wszystkiego i zaczecia od nowa,
                                  ale wszystkich kontaktow i zaleznosci!
                                  Bo nie mozna tylko czesci - gdyz wirus moze sie zaczaic.

                                  Jestem na etapie realizacji - poziom 50-60 proc.
                              • andreas.007 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 06.10.09, 14:57
                                Alex, to nie znaczy, ze Ty obnosisz sie z tym
                                w sensie ze chodzisz i mowisz o tym, ale ze to blokuje Ciebie
                                w innych sferach - powiedzmy kontaktow miedzyludzkich w pracy!
                                Nie wiem, tak tylko improwizuje, bo pamietam niegdys
                                tu na forum były jakies takie tematy...

                                Czlowiek jest jak naczynia połaczone...
                                jak boli zab, to gdy ktos Ciebie potraci na ulicy czy w pracy
                                to mozesz go zjechac jak psa...
                                • alex-0_0 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 06.10.09, 15:07
                                  andreas.007 napisał:

                                  > Alex, to nie znaczy, ze Ty obnosisz sie z tym
                                  > w sensie ze chodzisz i mowisz o tym, ale ze to blokuje Ciebie
                                  > w innych sferach - powiedzmy kontaktow miedzyludzkich w pracy!
                                  > Nie wiem, tak tylko improwizuje, bo pamietam niegdys
                                  > tu na forum były jakies takie tematy...
                                  >

                                  Adek
                                  Jestem jednostką bardzo tolerancyjną i jeśli ktoś
                                  załapuje się u mnie do kategorii "niewybaczalne"
                                  to musiał zrobić w życiu wyjątkowe kurestwo
                                  (w mojej hierarchi wartości)
                                  I gwarantuję Tobie że nie ma to wpływu
                                  na moje relacje z otoczeniem ...
                                  Nawet jednostka "niewybaczalna" ma poprawne relaje ze mną
                                  (swoją drogą naliczyłam 2 osoby,
                                  którym czegoś tam nie wybaczam)


                                  > Czlowiek jest jak naczynia połaczone...
                                  > jak boli zab, to gdy ktos Ciebie potraci na ulicy czy w pracy
                                  > to mozesz go zjechac jak psa...
                                  >
                                  >

                                  Jak się parszywie czuję, to staram się trzymac od innych
                                  z daleka, żeby właśnie nie opierdzielać nikogo bez powodu.

                                  Jak widać - mam jeszcze ludzkie odruchy tongue_out
                                  • andreas.007 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 06.10.09, 15:16
                                    Alex masz bardzo mala kontrole nad soba...
                                    swiadomosc, to ulamek "rzadzenia i decydowania" Toba!
                                    decyduje podswiadomosc!

                                    Gdyby wszystko dzialo sie w sferze swiadomej,
                                    to nie moglibysmy funkcjonowac - to sie dzieje poza Toba.

                                    Jestem/bylem wysportowany i sprawny fizycznie,
                                    cwicze na silowni, zajecia aerobowe, biegam...
                                    ma lek wysokosci - wyobraz sobie, ze byle lamus wchodzi,
                                    a ja sptrwny, elastyczny, wygimnastykowany nie moge,
                                    bo moge spasc - to jest poza mna i tym, ze moja sprawnosc
                                    jest wueksza od tego lamusa, ale on wejdzie i zejdzie, a ja nie!

                                    I co moze moja swiadomosc... gowno!

                                    Oczywiscie moja swiadomosc, jak i Twoja wmawia sobie,
                                    ze to niepotrzebne ryzyko, ze nie trzeba tam wchodzic...
                                    ze to moja decyzja... sprytna nie.
                                        • andreas.007 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 06.10.09, 16:05
                                          to tym bardziej dziwi mnie, gdy piszesz,
                                          ze masz pelna kontrole... bo jej nie masz!

                                          Czasami rozne leki w nas, problemy, nerwowosc,
                                          a nawet wrecz choroby fizyczne biora sie wlasnie
                                          z takich roznych blokad emocjonalnych powstalych
                                          z błahych powodów - z ktorych nie zdajemy sobie sprawy.

                                          Jak mi kiedys powiedziano, ze powinienem pogodzic sie
                                          ze swoja mama i tata, ktory nie zyje, to myslalem,
                                          ze padne ze smiechu... gdy powiedzialem, ze tata nie zyje.
                                          Okazuje sie, ze problemy nie sa mojej mamy czy taty,
                                          ale moje - wystarczy wiec, jak bede zapalal swieczke i myslal o nim!

                                          Jestesmy bardzo skomplikowanym systemem - komputer przeciez,
                                          ktory czasami zawiesza sie, czy cos tam - jest prostszy.

                                          Czlowiek dazy do stworzenia takiego urzadzenia, jakim jest czlowiek,
                                          ale nie rozumie jego dzialania, bo dzieje sie wiele
                                          gdzies poza nami...

                                          Niedawno w filmach SF było kierowanie urzadzeniami przez mysli,
                                          a dzis dla sparalizowanych w Japonii sa takie wozki, ktorymi
                                          kieruja wlasnie myslami.
                                          • bella1 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 06.10.09, 16:27
                                            To ladnie,ze starasz sie zrozumiec,ze wiekszosc agresji kreujesz 'sam sobie' ..
                                            Zastanawia mnie cos jednak....Jezeli wiesz,ze problemy sa Twoje,a nie Twojej
                                            mamy,czy taty - czemu tak chetnie operujesz 'funkcja',ktora odbiera Tobie pelna
                                            odpowiedzialnosc za swoje czyny?....
                                            Pewnie,ze fajnie byloby zwalic wine za niepowodzenia na innych....Ale to jest
                                            ...beznadziejnie niekonstruktywne....


                                          • alex-0_0 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 07.10.09, 09:46

                                            andreas.007 napisał:

                                            > to tym bardziej dziwi mnie, gdy piszesz,
                                            > ze masz pelna kontrole... bo jej nie masz!

                                            Nie dorabiaj ideologi tam gdzie jej nie ma smile

                                            Tak, mam absolutną kontrolę nad tym, że nie wybaczyłam komus -
                                            czegos ....
                                            Nie powiedziałam że mam absolutną kontrolę nad wszystkim swoim
                                            reakcjami ...
                                            To sa dwie różne bajki Adek
                                            • andreas.007 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 07.10.09, 18:56
                                              Alex nad tym, ze nie wybaczylas może tak,
                                              ale mnie się rozchodzi o skutek tego dla Ciebie-
                                              a nad tym już kontroli nie masz - o to się rozchodzi!

                                              Nie wybaczasz i masz kroczek bliżej powiedzmy
                                              do stanu chrobowego, bo wywoła to w Tobie
                                              poczucie krzywdy, złych ludzi czy swiata,
                                              a to może przyblizy Ciebie do zawali czy czego -
                                              nad tym nie masz kontroli Alex!

                                                • andreas.007 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 12.10.09, 14:40
                                                  Większość z nas miewa napady złego nastroju, które – jak nam się wydaje
                                                  - pojawiają się bez konkretnej przyczyny. Jednak nic nie dzieje się bez
                                                  powodu. Psycholog Tanya Char-trand z Uniwersytetu Stanowego Ohio (USA)
                                                  dowodzi, że takie negatywne emocje jak smutek czy przygnębienie
                                                  odzywają się w nas wtedy, gdy doświadczamy niepowodzenia, dążąc do
                                                  nieuświadomionego celu. Czy to możliwe, byśmy realizowali jakiś plan,
                                                  nie mając o tym zielonego pojęcia? Wydawałoby się przecież, że wiemy,
                                                  jakie są nasze cele życiowe. – Niektóre zamiary oczywiście znamy, ale z
                                                  wielu innych nie zdajemy sobie sprawy – mówi tymczasem Chartrand.

                                                  Wiele osób na pytanie, dlaczego robią to czy tamto, nie potrafiłoby dać
                                                  jednoznacznej od-powiedzi. A przecież musi istnieć jakiś motor, który
                                                  sprawia, że dążymy właśnie w tym, a nie innym kierunku. – Jest on
                                                  ukryty gdzieś na dnie podświadomości, w otchłani przeżyć, wspomnień,
                                                  doświadczeń i przemyśleń. Wydaje się, że na zawsze ulotniły się one z
                                                  naszego mózgu. Jednak zwykle pozostaje po nich ślad. To jest ten
                                                  ukryty, także przed nami, sens naszych świadomych dążeń – mówi
                                                  Chartrand.

                                                  Większość ludzi ma takie ukryte cele, do których dąży. Wyjątek stanowią
                                                  te raczej nielicz-ne jednostki, które potrafią drobiazgowo analizować
                                                  swoje reakcje i zachowania. Jaka jest geneza tego mechanizmu? Chartrand
                                                  tak to tłumaczy: - Niektóre cele życiowe są dla nas tak oczywiste, że
                                                  po pewnym czasie przestajemy się nad nimi zastanawiać. Realizujemy je
                                                  automatycznie, bez udziału świadomości. Jeśli więc coś nam się
                                                  powiedzie, wtedy na-sze samopoczucie się poprawia. Jeśli przegrywamy –
                                                  stajemy się smutni.

                                                  Chartrand próbowała prześledzić, w jaki sposób niektóre nasze
                                                  zamierzenia przechodzą stopniowo ze sfery świadomej do zakamarków
                                                  podświadomości. Zdaniem uczonej warto sobie zdawać sprawę z działania
                                                  tego mechanizmu, ponieważ dzięki temu łatwiej zrozumiemy, dlaczego
                                                  czasem miewamy dobre, a czasami z kolei fatalne samopoczucie.

                                                  - Wyobraźmy sobie, że młoda osoba regularnie pojawia się na imprezach
                                                  towarzyskich, podczas których jej głównym celem jest wywarcie dobrego
                                                  wrażenia na płci przeciwnej. Dlatego stara się zachowywać w taki
                                                  sposób, aby zrealizować swoje zamiary. Z czasem w jej mózgu wytwarza
                                                  się łańcuch skojarzeń, który każdą prywatkę łączy z potrzebą
                                                  osiągnięcia wspomnianego wcześniej celu.


                                                  Tkwi on głęboko w psychice i ma poważny wpływ na za-chowanie podczas
                                                  spotkań. Jednak gdy zapytamy taką osobę, czy głównym jej celem jest
                                                  wywieranie wrażenia na innych, zwykle zaprzeczy, wymieniając szereg
                                                  innych powodów uczestniczenia w prywatkach. Wnikliwy obserwator
                                                  natychmiast dostrzegłby, że istnieje rozziew między jej słowami a
                                                  czynami – tłumaczy Chartrand.

                                                  Ale emocji nie da się oszukać. Smutek w sercu po błahym z pozoru
                                                  niepowodzeniu towa-rzyskim zdradza, o co naprawdę chodziło. Nasze mózgi
                                                  są pełne podobnych nieświadomych dążeń, których geneza sięga odległej
                                                  przeszłości.

                                                  Rada, jaką daje Chartrand, to od czasu do czasu zajrzeć w głąb siebie,
                                                  aby przypomnieć sobie, na czym to nam zależało. Może okazać się, że
                                                  nadal są to ważne sprawy, które zepchnęliśmy na margines psychiki, ale
                                                  one nadal nas uwierają.
                                                  • bella1 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 12.10.09, 17:27
                                                    Andreasie...
                                                    Chyba lekko 'zboczyles' wink.
                                                    Wyparcie spraw,ktore nie maja bezposredniego wplywu na nasze zycie - jest
                                                    pozytywne.A to,ze nie maja - powinienes zauwazyc...Nawet jak Alex doda do swojej
                                                    listy 'osob,ktorym nie wybaczy' Castro - bedzie sie Jej zylo tak samo.
                                                    Dopiero 'bezposrednie zagrozenie' powoduje ryzyko....
                                                    Humorystycznie patrzac - poprzez fakt,ze uczestniczysz w 'szarpankach' na forum
                                                    lokalnym - skrociles sobie /zapewnie/ zycie o ladnych pare lat....
                                                    Nie wspominajac,ze Twoje 'akcje' mogly sie przyczynic,ze skrociles czyjes zycie
                                                    o tyle samo....
                                                    Co wcale nie jest zadna przeszkoda,prawda?...Szarpanie jest takie....genetyczne
                                                    wink))) /a wiec - usprawiedliwione!...?...
                                                    Mozna -dla rownowagi wink - walnac ....niezrozumialy dla siebie samego tekscik na
                                                    innym forum.... - usiasc na brzegu rzeki Odry....i zaplakac wink
                                                  • andreas.007 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 12.10.09, 20:58
                                                    Moja droga skracam sobie zycie na rozne sposoby....
                                                    ale staram sie takze je wydłuzac.

                                                    Podswiadomosc nami kieruje - obiecalem wprawdzoie tekst
                                                    o tym, ze nasz mózg czasami cos czego nie było
                                                    uznaje, ze było i nawet wykrywacz klamstw nie da rady!
                                                    Bo jest przekonany ze było, ale nie znalazlem.
                                                    Byl w Rzeczpospolitej - temn artykul jest z Głosu.

                                                    Artykul ten pokazuje tylko jak wielka sila jest podswiadomosci,
                                                    a wiec mozemy sobie gadac, ze to my podejmujemy swiadomie decyzje,
                                                    ze nic nie wplywa na nasze decyzje poza naszymi decyzjami,
                                                    a tu prosze... podswiadomosc nami rzadzi i jak w artykule stoi,
                                                    tylko bardzo swiadome jednostki moga sobie z tego zdac sprawe,
                                                    ale co nie znaczy, ze kontrolowac...
                                                  • andreas.007 Re: Szczęście jest tylko wtedy prawdziwe... 12.10.09, 21:42
                                                    ... a tak poza tym, to mysle, ze akurat w tym poscie,
                                                    to jednak zagrała Twoja podswiadomosc, bo widze próbujesz
                                                    jakos zaszpanowac sprafarazowac pseudointelektualnie,
                                                    ale nie za bardzo rozumiem, nie wstawki mojej, ale Twojego postu!

                                                    Czy masz pretensje do mnie, ze pisuje na forum Szczecin?

                                                    Szarpie sie tam, bo Szczecin to moje miasto.

                                                    Zas tu zostawiam sobie pole do odlotów... w swiat mysli,
                                                    moich czy nie moich, ale ktore drąża takze moja podswiadomosc!

                                                    Jak mam wiec potrzebe to pisuje o przyziemnych sprawach,
                                                    a jak chce sobie polatac intelektualnie to wchodze pieterko wyzej,
                                                    czyli na nasze forum... a jak chce to robie zdjecia,
                                                    a jak mi sie nie chce, to spie cały dzien....

                                                    A nie dalej jak w sobote balowałem na dyskotece...
                                                    co dla mnie bardzo dziwne, po skonczonej imprezce towarzystwo
                                                    rozeszlo sie do domow, a mnie sie zachcialo i napity ostro,
                                                    sam łaziłem po moim miescie, by wyladowac w Sing Song i balowac!

                                                    A teraz mam ochote moze na przeczytanie ksiazki
                                                    albo obejrzenie filmu - jeszcze nie wiem!
                                                  • alex-0_0 Inna para kaloszy ... od rana, dla Adka 13.10.09, 08:15

                                                    Przeczytałam sobie Twoją polemikę z Belcią
                                                    i tak mnie naszło ....
                                                    Na dole cytaciki .... ciekawam jak je zinterpretujesz?
                                                    (pamiętając o swym poglądzie na szczęście i podświadomość)

                                                    PRAWO MURPHY'EGO
                                                    Jesli coś może się nie udać, to sie nie uda.

                                                    KOMENTARZE HILLA NA TEMAT
                                                    PRAWA MURPHY'EGO
                                                    1. Jesli masz wiele do stracenia w przypadku, gdyby
                                                    sprawy przyjęły zły obrót, powinieneś podjąć wszelkie
                                                    możliwe środki, aby temu zaradzić.
                                                    2. Jeśli nie masz nic do stracenia, odpreż sie.
                                                    3. Jeśli możesz wiele zyskać odpreż sie.
                                                    4. Jeśli to nie ma znaczenia, to nie ma
                                                    znaczenia.
                                                    DRUGIE PRAWO CHISHOLMA
                                                    Jeśli wszystko idzie dobrze, na pewno wkrótce coś sie nie uda.
                                                    Uzupełnienie:
                                                    1. Jeżeli wydaje sie, że już nie może być gorzej -
                                                    - na pewno bedzie.
                                                    2. Zawsze kiedy wydaje ci się,
                                                    że będzie lepiej, to znaczy że coś przeoczyłeś
                                                  • andreas.007 Re: Inna para kaloszy ... od rana, dla Adka 13.10.09, 13:01
                                                    Te cytaty oddaja dokladnie moje podejscie do rzeczywistosci,
                                                    ale z góry przyznam sie, iz jest to bardzo meczace!

                                                    Juz wielokrtonie pisałem - chodzac po miescie, zaposiadam w kieszeni
                                                    wielofunkcyjny przyrzad z nozem i wszystkim,
                                                    zawsze mam w kieszeni latarke - taka miniaturyzacja,
                                                    a telefon zawsze ma naładowana baterie!
                                                    W aucie zawsze - spiwór i nawet namiot, nie mowiac o narzedziach...

                                                    Chodzac po górach - specjalny telefon trzymajacy 2 tygodnie,
                                                    ale zaposiadajacy kompas, termometr i wysokosciomierz, barometr.

                                                    Brakuje mi umiejetnosci odprezenia i wyluzowania...
                                                    ale tez nie analizuje wstecz - co zle zrobiłem, czego zabraklo,
                                                    ale do przodu - co teraz mam zrobic, jak rozwiazac problem,
                                                    no i najwazniejsze - drugi raz rzadko popelniam ten sam blad!

                                                    No, chyba ze w pelni swiadomie na zasadzie wiem, ze ryzykuje,
                                                    ale sprawia mi to jakas przyjemnosc kosztem nawet zdrowia!

                                                    Nie wiem o jaki komentarz Tobie chodzi...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka