Dodaj do ulubionych

jak byc szczesliwym?

05.05.07, 13:43
Chyba sie nie da. Tak naprawde szczesliwi sa tylko bohaterowie wywiadow w
pisemkach kobiecych, czule trzymajacy sie za rece. Wywiadow przeprowadzanych
z reguly na pare tygodni przed rozwodem.

Moze szczescie polega na umiejetnosci cieszenia sie chwila, malymi
przyjemnosciami? Docenieniu tego co sie ma - rzeczy z pozoru oczywistych
takich, jak zdrowe, sprawne cialo na przyklad.

Zycie jest troche jak ukladanka z puzzli, czasem kawalki pasuja idealnie, a
czasem nie chca sie ulozyc. Jak jest rodzina, to w pracy grasuje glupi szef,
jak w pracy idzie wszytko do przodu, to czlowieka z cicha cholesterol
zatka... Gdyby umiec oddzielic te kawalki, i cieszyc sie tym, co sie ma
dobrego, to juz byloby cos.

Ha pudelku od herbaty, ktora czesto pijam, jest taki napis:
"Happiness is when what you do, what you think and what you feel is in
harmony..."

Tylko tyle i az tyle...

Zeby jeszcze czlowiek do konca wiedzial, co czuje i co mysli...smile
Obserwuj wątek
    • andreas.007 Re: jak byc szczesliwym? 05.05.07, 14:30
      ulotne bardzo poczucie...

      Przeciez niezaleznie od tego co nam wmawiaja reklamy
      nie zależy od posiadanego telefonu, auta czy LCD TV...

      Jadac na urlop spedzamy go w modnym w TV miejscu na lezaku w toples,
      wracajac wzbudzamy zazdrośc u wybranych przyjaciól
      pokazujac fotki czy obrazki jakie widzielismy jedynie przez wizjer kamery!
      Takze samo opalenizna jest dowodem naszego szczescia i dobrobytu!

      Od czego wiec albo co jest naszym szczęsciem...?

      Szczescie jest bodaj tylko w nas...

      Czasami przeciez tak niewiele potrzeba i naprawde najwazniejsze
      by nie dac sobie wmówic,
      ze jak nie bylismy w Egipcie, Bahama czy innym SPA,
      to nie jestesmy szczęsliwi!

      Pamietam jako licealista potrafiłem godzinami
      w samotnosci spacerowac po lesie, biegac lub na rowerku...
      A teraz jak nie mam z kim pojechac nad morze czy w góry,
      to czuje sie nieszczesliwy, musi byc ten KTOŚ!

      Szczęscie jest poczuciem bardzo subiektywnym, bardzo...

      Na siłowni po porcji wysiłku, saunie kilkukrotnej i kapieli,
      gdy zdrzemne sie na leżaczku w ciszy - czuje sie szczesliwy!

      Nie lubie gonitwy, przymusu, tłoku...

      Kazdy pewnie czuje sie szczesliwym w innej sytuacji!
      • andreas.007 Re: jak byc szczesliwym? 05.05.07, 14:31
        i prawdopodobnie szczęsliwsi czujemy sie nie na tym lezaku w zarze słonca,
        ale własnie wtedy gdy przyjaciołom pokazujemy te fotki,
        widząc ich twarze i słysząc pomruk zachwytu tak miły dla naszego ego!
        • 1.bazyl Re: jak byc szczesliwym? 05.05.07, 15:10
          "musi byc ten KTOŚ!"

          Z Ktosiem zawsze problemsmile. Nawet jak sie wydaje, ze to ten Wlasciwy Ktos, to
          po pewnym czasie czesto sie okazuje, ze zamiast nas uszczesliwac, to dziala
          raczej odwrotnie...

          Ale liczenie na Ktosia to troche podobnie jak liczenie na to, ze Cos z Zewnatrz
          sprawi, ze wreszczie bedziemy szczesliwi. Co sie stanie, jesli Ktos odejdzie?

          Mojej kolezance zmarl ojciec. Mowila "To bylo takie zgodne malzenstwo... Zawsze
          raem - kiedy Mama zmywala, On wycieral, razem na zakupy, wszedzie razem..."
          Martwila sie, ze jej mama tego nie przezyje... I tak rzeczywiscie bylo...

          Juz chyba lepiej bez Ktosia...
          • andreas.007 Re: jak byc szczesliwym? 06.05.07, 14:11
            pamietaj jednak, ze to jest poza nami...
            Człowiek jest zwierzeciem stadnym!
            Jakos tak...

            Nie mamy tu wyboru specjalnego dązymy do zgrupowania sie,
            bo tak nas ukształtowała natura i walka o przezycie...
            mamy to w formie rodziny, grupy towarzyskiej, partyji, państwa, społecznosci...

            Wracajac jednak do tej najmniejszej grupy,
            owszem możemy ja zastapic innym zwiazkiem... tyle mozemy!

            Ktos jest zawsze dla nas Kims kogo jednak potrzebujemy
            chocbysmy nie wiem jak mocno sobie wmawiali, ze tak nie jest,
            a im mcniej to udowadniamy sobie, tym bardziej potrzebujemy!

            Skrajne przypadki pustelników sa na to dowodem,
            nawet zauwaz zakonnicy z klasztoru zyjacy w samotności -
            stanowia grupe zakonników majacych pewne reguły zycia wspólne!
            Stanowia grupe, czuja ta więź samotników... wink)
            • 1.bazyl Re: jak byc szczesliwym? 08.05.07, 17:29
              Z ksiazki czytanej wczoraj do poduszki:"Jak dlugo bedziemy oczekiwac, ze inni
              nas uszczesliwia, tak dlugo bedziemy cierpiec"...
              ...
              Fakt, jest taka potrzeba podzielenia sie czyms, co sie wlasnie widzi pieknego z
              Ktosiem - problem tylko, gdy Ktos reaguje nie tak, jak oczekujemy, i zamiast
              spodziewanego entuzjazmu dostajemy kubel zimnej wodysmile.
              • andreas.007 Re: jak byc szczesliwym? 08.05.07, 17:37
                o własnie napisałas wazna rzecz....
                "gdy Ktos reaguje nie tak, jak oczekujemy"!
                Jak sama widzisz to tylko kwestia NASZYCH OCZEKIWAN!!!

                Nasze szczeście czy nieszczęscie zalezy od nas,
                od naszych oczekiwań - szczególnie wobec innych!
                • 1.bazyl Re: jak byc szczesliwym? 08.05.07, 18:00
                  No, faktycznie...

                  Ale to juz by trzeba naprawde jakiegos mistrza zen (jesli w ogole nie
                  Supermanasmile, zeby podchodzic do ludzi zupelnie bez oczekiwan...
                  Padamy chyba ofiara treningu - jesli ktos jest dla nas mily, to dosc
                  automatycznie zakladamy, ze przy nastepnym kontakcie tez taki bedzie, a wiec
                  juz OCZEKUJEMY...

                  Trzeba by zyc w stanie ciaglej jakiejs takiej medytacji? zeby nie oczekiwac
                  niczego, dobrego ani zlego, tylko przyjmowac to, co dobre, a nie przejmowac sie
                  zlym...

                  To ja moze w nastepnym zyciu sie naucze, bo teraz to za mala na to jestemsmile.
                  • andreas.007 Re: jak byc szczesliwym? 08.05.07, 23:04
                    niezgadzam sie z Toba, mozna oczekiwac - ale zalezy czego oczekujemy!
                    Nawet moze i trzeba stawiac jakies oczekiwania, by mozna było je spełnic!
                    Jezeli ktos ode mnie bedzie oczekiwał czegos ponad moje mozliwosci
                    czy nawet tylko ponad moje oczekiwania ode mnie oczekiwań... wink)
                    To wtedy moge zawieśc...

                    Faktem jest, ze wobec osoby której chcemy spełnic oczekiwania
                    staniemy na głowie by spełnic jej oczekiwania!

                    Sami tez nie wymagamy od siebie cudów,
                    oczekiwania czy cele stawiane innym i sobie
                    powinny byc realne i możliwe...

                    To nie jest sztuka medytacji, ani nawet braku oczekiwan,
                    ale raczej oczekiwań na miare... akurat!

                    Nie wymagamy od psa by grał na fortepianie...
                    czego innnego oczekujemy!
                    • 1.bazyl Re: jak byc szczesliwym? 09.05.07, 20:02
                      " Faktem jest, ze wobec osoby której chcemy spełnic oczekiwania
                      > staniemy na głowie by spełnic jej oczekiwania!"

                      Bede zlosliwa i napisze, ze faceci z poczatku, faktycznie staja na glowach, po
                      to, zeby po pewnym czasie zrobic zrecznego fikolka i ulozyc sie wygodniesmile.

                      Czyje oczekiwanie wazniejsze - zony wracajacej z dziecmi po wielogodzinnej
                      podrozy i spodziewajacej sie, ze maz wyjdzie na dworzec, czy meza, ktory
                      oczekuje, ze zona zrozumie, ze w tym czasie jest mecz, ktorego ABSOLUTNIE nie
                      wolno przepuscic? Po paru latach nie lubi sie nie tyle swojego partnera, co
                      mysli, ze zawiodlo sie jego/jej oczekiwania...

                      Moze po prostu nie powinnismy W OGOLE zakladac, ze bedziemy w zyciu szczesliwi?
                      A nawet jesli sie tak zdarzy, to bedzie to przez chwile, wlasciwie troche tak
                      przez nieuwage i mimochodemsmile. Moze przysiega malzenska powinna byc zmieniona
                      na: "Obiecuje Ci, ze pomimo trudnosci i konfliktow miedzy nami BEDE SIE
                      STARAL/A az do smierci"?
                      • andreas.007 Re: jak byc szczesliwym? 09.05.07, 20:43
                        wiesz moze jednak nie powinnien zwiazek trwac dłuzej niz 10 lat?
                        A z drugiej strony znam, naprawde znam takie małzeństwa długoletnie!
                        Kiedys czytałem, ze co 10 lat trzeba było odnawiac małzenstwo,
                        coś jak przegląd techniczny, który sie konczy...

                        Poza tem czy zwiazek jest by było szczęsliwie?

                        Pomyslmy... raczej wygodniej czy łatwiej, oszczędniej,
                        ale niekoniecznie szczęsliwie!
                        Na pewno realizujemy naturalne zapotrzebowanie na ciągłośc gatunku!
                        Czy to nie wszystko, czego mozna wymagac od dwojga osób,
                        było nie było - obcych?

                        To my sobie egoistycznie wymyslilismy szczęscie!
                        I to nasze szczęscie własciwie, bo sie okazuje,
                        ze kazda strona ma troche inne zrozumienie tego szczęścia!

                        Szczęscie w zwiazku nadaje sie na odrebny watek i to raczej nieszczęsliwy...
                        • 1.bazyl Re: jak byc szczesliwym? 10.05.07, 18:30
                          Wiesz, ze z tym przegladem malzenskim to naprawde dobry pomysl...smile

                          Czy to nie wszystko, czego mozna wymagac od dwojga osób,
                          > było nie było - obcych?
                          Przypomina mi to troche odpowiedz mojej kolezanki, od kilku lat bedacej w
                          stanie narzeczenskim, ktora na pytanie:"czemu wy sie wlasciwie nie pobierzecie"
                          stwierdzila: "No wiesz! Przeciez to jest wlasciwie obcy dla mnie czlowiek! I
                          jak mam z nim zamieszkac w jednym domu!?"

                          Moze jest po prostu za duze, hm, cisnienie moralne na instytucje malzenstwa.
                          Tak jak my z mezem zawsze sie w swieta klocimy, bo presja, zeby byc odswietnie
                          milym dla siebie jest nie do wytrzymania...wink.
                          • andreas.007 Re: jak byc szczesliwym? 11.05.07, 02:04
                            wiesz o tym obcym człowieku z którym zdecydowalismy sie zyc...
                            czy chocby spedzic z nim chwilke, to pisałem z ironia!
                            Taka osoba przeciez staje sie nam bliska, nawet najblizsza...

                            Mój przyjaciel, partner w biznesie, Niemiec juz niezyjacy,
                            mawiał zawsze, ze jak z kims nie jest miło,
                            to mówi przepraszam, ale to jest moje 5 minut
                            z mojego zycia i nie mam ochoty oddac je Tobie...
                            i on to realizował!
                            czy był szczęśliwy czy tylko korzystał z przyjemnostek...?

                            Nie wiem, bo żył rzeczywiscie jakby tylko dla siebie,
                            acz przyznam wiele sie od niego nauczyłem i wiele mi dał...
                            firma - bez niego jej by nie było,
                            wspólne wypady z jego zona (5 miesiac ciazy)
                            campingiem po Hiszpanii dwa tygodnie!

                            Naprawde niezapomniane chwile...

                            To był mój przyjaciel,
                            gadalismy po angielsku i ja uzywałem formy friend jak mówiłem
                            o jakims znajomym - a on mi zawsze wyppominał, ze on przyjacielem
                            mało kogo by nazwał, a ja tak szafuje...

                            W zyciu tak jest, że drugi człowiek
                            odgrywa w naszej historii duza role...
                            nie zawsze musi to byc rodzic czy ukochana osoba!

                            Duzo jest w tych oczekiwaniach
                            im mniej oczekujemy - tym wiecej otrzymujemy!
                            • beatrix13 Re: jak byc szczesliwym? 11.05.07, 06:34
                              andreas.007 napisał:

                              > Mój przyjaciel, partner w biznesie, Niemiec juz niezyjacy,
                              > mawiał zawsze, ze jak z kims nie jest miło,
                              > to mówi przepraszam, ale to jest moje 5 minut
                              > z mojego zycia i nie mam ochoty oddac je Tobie...
                              > i on to realizował!

                              ..........................
                              To bardzo mądry człowiek był,
                              ja o kilka lat za późno na ten sam pomysł wpadłam,
                              szkoda ,bo wiele x po 5 minut toksyczni ludzi mi odebrali,
                              od pewnego czasu unikam ludzi ,z którymi czuję dyskomfort przebywania
                              i czuję się o wiele lepiej,
                              bo to moje życie
                            • 1.bazyl Re: jak byc szczesliwym? 11.05.07, 17:00
                              wiesz o tym obcym człowieku z którym zdecydowalismy sie zyc...
                              > czy chocby spedzic z nim chwilke, to pisałem z ironia!
                              smile
                              Ahaaasmile))
                              Andreas, z mojej strony to tez tylko taki zarcik bylsmile.
                              Malo smieszny, wynika z tego...Moze powinnam jakos ludzi ostrzegac?smileZeby
                              wiedzieli, w ktorym miejscu sie nie smiac z niesmiesznego zartu...

                              "mawiał zawsze, ze jak z kims nie jest miło,
                              > to mówi przepraszam, ale to jest moje 5 minut
                              > z mojego zycia i nie mam ochoty oddac je Tobie...
                              > i on to realizował!"

                              Wiesz, jak chyba z wszystkim - mial racje Twoj przyjaciel i troche jej nie
                              mial. Taka zasada stosowana zawsze i bezwzglednie doprowadza do eliminacji z
                              naszego zycia ludzi, ktorzy moze maja troche odstreczajacy sposob bycia (na
                              pierwszy rzut oka), czesto przykrywajacy ich jakies leki czy kompleksy, ale w
                              gruncie rzeczy majacych bardzo wiele do zaoferowania.

                              Juz nie wspomne o zobowiazaniach rodzinnych.... typu zdemenciala ciotka
                              starowinka, nad ktora opieka nie wiaze sie dla nas z zadna praktycznie
                              przyjemnoscia, ale jakos tak... nie wypada inaczej...

                              Podziwiam bardzo ludzi, ktorzy zamiast unikac ludzi trudnych potrafia znalezc
                              do nich kluczyk, sprawic, zeby sie otworzyli czy usmiechneli. Sa tacy
                              sztukmistrze...
                      • beatrix13 Napoleon: 09.05.07, 20:48
                        "Rodzimy się po to, aby korzystać z życia.
                        Szczęście nie jest niczym innym jak korzystaniem z życia w sposób zgodny z
                        naszą naturą.
                        Rodzimy się więc po to abyśmy byli szczęśliwi."
      • 1.bazyl Re: jak byc szczesliwym? 05.05.07, 19:22
        Swiete slowasmile. I jakze pelne nadziei dla wszystkich nieszczesnikowsmile.

        Swoja droga, zawsze zastanawia mnie, jak sie czuja wierne owieczki, ktore cale
        zycie spedzily na czynieniu zboznych uczynkow, kiedy widza, ze jeden grzesznik
        nawrocony pod koniec pelnego wszelkiego lajdactwa zycia wyzej jest stawiany,
        niz cala ich trzodka...
        • praszczur1 Re: jak byc szczesliwym? 05.05.07, 19:33
          1.bazyl napisała:

          > Swiete slowasmile. I jakze pelne nadziei dla wszystkich nieszczesnikowsmile.
          >
          > Swoja droga, zawsze zastanawia mnie, jak sie czuja wierne owieczki, ktore cale
          > zycie spedzily na czynieniu zboznych uczynkow, kiedy widza, ze jeden grzesznik
          > nawrocony pod koniec pelnego wszelkiego lajdactwa zycia wyzej jest stawiany,
          > niz cala ich trzodka...
          ........................................................................
          Dobre uczynki sie nie opłacają bo nigdy nie zostają bezkarne. Myślę, że robienie
          dobrych uczynków z wyrachowania ,dla uzyskania jakichś nieokreślonych korzyści w
          przyszłości jest obłudą prosząca o karę.A człowiek musi być trochę grzeszny bo
          inaczej będzie świętym a to strasznie nudne jak sie ich żywoty poczyta. Zresztą
          wg.mnie to Pan Bóg nie lubi namolnych co mu dupę trują miast samemu rozwiązywać
          swoje problemy.
          • andreas.007 uczynki 06.05.07, 15:34
            dobre uczynki, złe uczynki...

            zyjemy na pokaz?
            Dla kogo, kto wycenia nasze uczynki?

            Czy miara naszych uczynków jest prawo, zapisane i obowiazujace
            w danym momencie naszego zycia,
            bo przeciez prawo w róznych krajach jest inne i czasach było inne!?

            Co jest dobrym uczynkiem, a co złym...?

            Jezeli we Francji napojenie alkoholem jest 0,7 promilla dopuszczalne,
            w Niemczech 0,5, a w Polsce fizjologiczne 0,2...
            I teraz co z tymi uczynkami...
            zreszta Kosciół łamanie przepisów kodeksu drogowego podciaga pod grzech!
            To jak, to co we Francji nie jest grzechem, jest w Niemczech,
            a to co nie jest grzechem w Niemczech jest w Polsce!

            No i bądź tu człowieku madry!
            Zyj spełniajac dobre uczynki i nie grzeszac...

            Teraz jakis wazny w Watykanie został złapany z 80 g kokainy...
            Oskarzono go o handel!
            Zdymisjonowano go, acz w regułach Watkanu nic sie nie mówi o narkotykach!
            W Indiach różne dopalacze nastrojów sa na kazdym rogu legalne...

            Reguły zachowania ot chocby na cmentarzu
            u nas cisza i podniosły nastrój zadumy!
            A w Ameryce Pld. nieomal festyn - zabawy, tance i picie...

            Moze to poczucie dobra, to takie SAMOPOCZUCIE,
            wiec to MY ustalamy zasady dobrych uczynków!
            Oczywiscie poddajemy sie regułom grupy w jakiej zyjemy,
            przyjmujemy jej zasady, bo tak nam wpojono!

            W afrykanskim plemieniu, gdzie kobiety zakładaja sobie na szyje kregi,
            nie jest to objaw jakiegos fizycznego znecania sie,
            ale droga do bycia kochanym...
            moze to własnie bycie lubianym i kochanym nas kształtuje i nasze uczynki!

            Zauwazcie, ze całkiem spokojny człowiek
            w kinie, w pociagu jest taki jak inni,
            ten sam jako kibic na stadionie, w tramwaju czy pociagu
            staje sie groźny - tego oczekuje od niego grupa!
    • andreas.007 a moze postawmy problem inaczej 06.05.07, 14:36
      moze nie jak byc szczęsliwym - bo to bedzie konsekwencja naszego zycia,
      ale JAK ŻYĆ?

      Wydaje mi sie, ze jak bedziemy realizowac jakies swoje marzenia, cele,
      to powinnismy byc powiedzmy szczęsliwi!
      Nie jest wazne czy to bedzie rozwijanie wielkiego korsompcjum,
      czy zbieranie makulatury, a moze ogródek...

      Wielokrotnie mowi sie o roli pracy w zyciu naszem,
      ale ja nie tyle prace bym tu widział w znaczeniu leninowskim,
      ale tworzenie czegoś... realizowanie jakiegos celu!
      Celem tym moze byc zbieranie znaczków, moze byc budowanie, bogacenie sie...
      tak ta ostatnia "praca" zdominowała nasze zycie!
      Juz nie musimy walczyc o zycie, mozemy tylko byc....

      Tak czasami patrze na psy...
      sobie cos zjedza, wystawia sie na słonku, cos powachaja,
      jakis seksik, sikanko... i jest fajnie!

      Jakie to proste... nie wymagajace tych wszystkich przedmiotów,
      tych wycieczek urlopowych, pubów.... tego image!

      Czy taki zbieracz makulatury i butelek nie zna uczucia szczęscia,
      czy jest ono dostepne tylko tym z tarasów nad lazurowym morzem...
      a moze Ci z plecakami i karimatami wedrujacy po górach je znaja?

      Taki pobyt w hotelu - mozna w hotelu z basenem na 22 pietrze
      z widokiem na cała Warszawe, ze sniadaniem za 90 zeta!
      A mozna za 20 zeta w schronisku z widokiem na góry!
      Kto jest bardziej szczęśliwy,
      czy to poczucie da sie w jakis sposób wartosciować?

      Czy przypadkiem nie staramy sie tylko udowodnic,
      ze jestesmy bardziej szczęsliwi od innych?
      I to jest miara naszego szczęscia - nieszczęscie innych,
      czy raczej brak szczęscia innych!

      Jak wyjezdzam gdzies, napotykam piekne miejsca, czuje sie szczesliwy
      zaraz mam potrzebe podzielenia sie z tym uczuciem z kims - wysyłam mmsy!
      Tłumacze to sobie potrzeba podzielenia sie,
      a moze to jest ohydne chwalenie - miara mojego szczęscia!?

      Zauwazcie, ze w gruncie rzeczy nie ma znaczenia
      czy sa to gorace wyspy, Austria, Włochy, Karpacz czy Rewal...
      ba jezioro Głebokie... to uczucie szczęscia,
      te jakies endorfiny tylko - sa takie same, takie same szczęscie!!!

      A wiec moze nie ma znaczenia jak zyjemy,
      biedno czy bogato... to szczescie subiektywne jest nam jednako dostepne...

      Czyli odpowiedź o szczęsliwe zycie bedzie dla kazdego inna,
      w zaleznosci jak go los rzucił czy jak mu zapisane!

      Moja koncepcja jest taka i lansuje ja od dłuzszego czasu,
      dojdziemy do takiego momentu cos jak matrix,
      kombinezony, chemia i wybór programu... i szczęsliwi bedziemy!

      Bo to wszystko jest tym tylko co nasze receptory przechwyca,
      a organizm zareaguje wytwarzajac w nas poczucie szczęsliwości...
      • andreas.007 Re: a moze postawmy problem inaczej 06.05.07, 14:53
        mozna by zapytac kto jest szczęsliwszy, albo czy nie sa...
        Posiadacze rezydencji w Hollywood, czy mieszkańcy Pogodna
        albo jakiejs wioski w Azji...

        Czy Amerykanie sa szczęsliwski od Rosjan....
        Rosjanie nie maja takiego pedu na szmal!
        Jak gadam z nimi to ciesza sie dobrym zarcie, wódeczka, bania...
        peoste zycie - prosta radośc!
        Zawsze spotykani Rosjanie wydaja mi sie szczęsliwi!

        pewnie jedno i drudzy i trzeci sa szczęsliwi...
        • andreas.007 tak szczescie to tylko produkcja endorfin 06.05.07, 18:19
          "John Hughes i Hans Kosterlitz podali chemiczny skład tajemniczej substancji
          nazwanej później endorfiną (czyli wewnętrzną morfiną). Wytwarzana przez mózg,
          działa podobnie jak morfina, zmniejsza ból i wprawia w błogostan. Emocjom
          doświadczanym podczas zbliżeń seksualnych towarzyszy również wzrost poziomu
          endorfiny we krwi - w krótkim czasie nawet o 200 proc. Autorzy naklejek "Hugs
          not Drugs" nie mylili się. Uściski i narkotyki wprawiają w stan ekstazy o
          podobnym podłożu chemicznym, pierwsze są jednak znacznie bezpieczniejsze.
          Wkrótce odkryto kilkanaście różnych endorfin produkowanych w mózgu i rdzeniu
          kręgowym, wpływających na odczuwanie bólu, stan uczuć i świadomości. Nazwano je
          molekułami emocji. Najwięcej receptorów emocji znaleziono w mózgu, w obszarach
          uważanych za siedzibę uczuć i ośrodki odczuwania przyjemności. W latach 60. w
          słynnych eksperymentach na szczurach pokazano, że elektryczna stymulacja tych
          miejsc budzi w zwierzętach doznania tak intensywnej ekstazy, że wolą paść z
          wyczerpania niż przerwać doświadczenia. Powstało pytanie: jaka jest właściwie
          natura emocji? Czy mogą być stymulowane elektrycznie, a równocześnie są
          przenoszone przez molekuły substancji chemicznych? I gdzie w rzeczywistości
          jest ich źródło - w ciele czy w mózgu? (Tygodnik "Wprost", Nr 861 (30 maja
          1999))

          Niektóre z innych bodźców powodujących wydzielanie endorfin, to:

          poczucie zagrożenia
          wysiłek fizyczny (chociaż niektórzy naukowcy twierdzą, iż to udział w
          rywalizacji sportowej, a nie sam wysiłek to powoduje)
          niektóre przyprawy, np. papryka chili
          promienie ultrafioletowe
          w niektórych przypadkach akupunktura
          podczas stymulacji prądami TENS
          czekolada "


          za wikipedia pl.wikipedia.org/wiki/Endorfiny
      • 1.bazyl Re: a moze postawmy problem inaczej 08.05.07, 17:48
        "Wydaje mi sie, ze jak bedziemy realizowac jakies swoje marzenia, cele,
        to powinnismy byc powiedzmy szczęsliwi!
        Nie jest wazne czy to bedzie rozwijanie wielkiego korsompcjum,
        czy zbieranie makulatury, a moze ogródek..."

        Tez tak mysle - dokladnie tak samo. Wniosek z tego, ze pierwszym krokiem do
        szczescia jest znajomosc wlasnej natury, i umiejetnosc przeforsowania swoich
        planow i realizacji marzen.

        Tymczasem czesto jest tak, ze mamy w sobie wdrukowane jakies opinie innych,
        jakies kategoryczne stwierdzenia naszych rodzicow/nauczycieli/przyjaciol o
        naszym braku talentow (czy tez na odwrot)albo cechach charakteru, ktore wcale
        nie musza byc prawdziwe.

        " Moja koncepcja jest taka i lansuje ja od dłuzszego czasu,
        > dojdziemy do takiego momentu cos jak matrix,
        > kombinezony, chemia i wybór programu... i szczęsliwi bedziemy!
        >
        > Bo to wszystko jest tym tylko co nasze receptory przechwyca,
        > a organizm zareaguje wytwarzajac w nas poczucie szczęsliwości..."

        Tak jest, jak mowisz, ale jest w tym tez jakies przeklamanie. Faktycznie,
        czlowiek doznaje uczucia szczescia, euforii po zazyciu, nazwijmy je -
        ulepszaczy rzeczywistoscismile- ale to jest zwodnicze, takie zagluszanie, jak u
        tych myszek - prowadzace do uzaleznienia i smierci z wyczerpania.

        Moze zamiast euforycznej rozkoszy powinnismy sie raczej starac o poczucie
        spokojnego zadowolenia z siebie?

        Tak sie zastanawiam (pamietajac tez o Twoim innym watku) co pomyslimy, kiedy
        pod koniec zycia obejrzymy sie wstecz? czy poczujemy wieksza satysfakcje z
        zycia spedzonego glownie na, hm, chemicznym draznieniu naszych receptorow w
        sposob sprawiajacy nam najwieksza przyjemnoscwink, czy tez z tego, ze cos po nas
        zostalo - np. dobrze wychowane dzieci, czy cokolwiek innego?

        PS. Jestem pod duzym wrazeniem Twojego powaznego podejscia do tematusmile. Rany,
        niedlugo chyba bede musiala dobrze poszperac po bibliotekach i sie przygotowac
        do napisania postu z podaniem wyczerpujacych informacji o materialach
        zrodlowychsmile. W zasadzie to - odnoszac sie do mojego poczatku - powinnam juz
        chyba napisac, ze cytat zaczerpniety zostal z opakowania herbaty "Celestian
        Seasonings", rok produkcji...wink
        • 1.bazyl Re: a moze postawmy problem inaczej 08.05.07, 18:10
          Tak sobie jeszcze pomyslalam - tu dopisze, bo nie wiem gdzie wlasciwie wkleic
          wczesniej - ze oprocz (jak juz uzgodnilismy w innym Twoim watku) zadz i glupoty
          ludzkoscia kieruje tez NUDA, a scislej, walka z nia.

          Zwroc uwage, ze nawet stany takiej spokojnej blogosci, jak opisane przez Ciebie
          wczesniej polezenie na lezaczku, jesli przeciagniete przesadnie - staja sie
          nudne, a w koncu nie do wytrzymania. jakbys tak mial lezec, powiedzmy, miesiac
          bez przerwy?wink

          Moze to jest zreszta jakis naturalny mechanizm, ktory chroni nas przed smiercia
          w wyniku przedawkowania orgazmusmile? Tak jak te myszki...

          Zobacz, ze nawet stereotypowe wyobrazenie raju przyprawia ludzi raczej o
          ziwanie, niz ekscytacje (no, moze za wyjatkiem muzulmanow, ktorych mami sie
          zastepem dziewic).

          Moze te opisane przeze mnie troche gornolotnie w innym watki checi poznania,
          zdobywania - to tak naprawde tylko przykrywki dla walki z nuda?
      • andreas.007 Re: jak byc szczesliwym? 06.08.07, 01:56
        Witam, jak tylko znajdziemy, to natychmiast Ciebie powiadomimy... wink))
        Powiem wiecej - powiadomimy cały swiat!
        Ale jednak obawiam sie, ze odpowiedź jest po prostu w nas...
        i jest najprostsza jaka moze być...
          • andreas.007 Re: proponuje rozszerzyć zestaw pytań równie 06.08.07, 11:40
            Bea jak ktos nie chce znaleźć czy szukac,
            to po prostu nie musi!
            Zas to pytanie zadaje sobie człowiek od... nie od czasu,
            jak ja pojawiłem sie na forum, ale duuuużo wcześniej!
            Czy to swiadczy o infantylnosci, czy o madrosci...
            Moze to dziecinada, a moze jednak potrzeba uswiadomienia sobie,
            usprawiedliwienia swoich czynów, taka legitymizacja swoich decyzji!
            Ty juz wiesz... ja jeszcze szukam!
            Ja bede szukał do konca sokego swiadomego zycia...
            bede szukał nawet jak znajde - taka natura!

            Infantylne pytania, czyli najprostsze sa najprawdziwsze!
            To ja dziecko zapyta... zawsze takie pytania nam sprawiaja trudnosci!
            Bo nie trzymaja standardów!
            • beatrix13 Re: proponuje rozszerzyć zestaw pytań równie 06.08.07, 16:39
              andreas.007 napisał:

              > Ty juz wiesz... ja jeszcze szukam!
              > Ja bede szukał do konca sokego swiadomego zycia...
              > bede szukał nawet jak znajde - taka natura!

              ......................
              Obawiam sie
              Autor: andreas.007
              Data: 06.08.07, 01:52 + dodaj do ulubionych wątków

              + odpowiedz cytując + odpowiedz

              --------------------------------------------------------------------------------
              obawiam sie jednak, i stwierdzam to z przykroscia,
              że nie ma zadnej gry, zadnego sensu...
              tylko czujemy sie tak wybrani, tak lepsi od wyszystkich innych istot na Ziemii,
              ze doszukujemy sie jakiejs misji, sensu, gry...
              a to po prostu tak sie układa i rzadzi nami teoria przypadku...



              ........................
              sam sobie zaprzeczasz pisząc,że szukasz i będziesz szukał,
              z drugiej strony dochodzisz do wniosku,że to ustalony jakiś chaos,więc skoro
              masz tak nań mały wpływ to po co szukać ,drążyć ,wahać się ,nie lepiej poddać
              teorii przypadku??
              • andreas.007 Re: proponuje rozszerzyć zestaw pytań równie 07.08.07, 03:23
                Bea uzyłem dosc wyraźnie słow wskazujacych na moje watpliwosci...
                a wiec nie wiem jak jest naprawde!
                Nadto jak wiesz, wiem ze nic nie wiem,
                raczej nie jest rekomendacja by usiąść w zwiazku z tym
                i nic nie robic...
                bo przeciez, wiem, ze nic nie wiem,
                jest raczej asumptem, by ograniczac swoja niewiedze!
                A w zadnym razie wskazówka, by spoczac w błogiej niewiedzy!
                  • andreas.007 Re: proponuje rozszerzyć zestaw pytań równie 07.08.07, 11:13
                    człowiek wielu rzeczy nie rozumie czy źle interpretuje.
                    Powiedzmy machanie ogonem przez pieska traktujemy jako powitanie,
                    a nie jest to prawda, bo piesek ma jak wiemy wyostrzony węch
                    macha ogonkiem by mymusic ruch powietrza, rotacje zapachów...

                    Meska decyzja, jest synonimem czego Twoim zdaniem?
                    Twardosci wobec innych, brutalnosci, decyzji bez watpliwosci...
                    Moze nie patrzenia na innych potrzeby, a tylko swoje?
                    A moze wprost przeciwnie?
                    A moze udawania, ze wie sie o co chodzi i do czego sie dąży?
                    • andreas.007 Re: proponuje rozszerzyÄ zestaw pytaĹ rĂłwnie 08.08.07, 02:36

                      Jeszcze raz Bea. Piesek machając ogonem nie bawi sie ani nie chce rozbawiac, czyni to w określonym celu. Osoby które darzy uczuciem nie ugryzie a nawet obroni. Natomiast jak inni interpretują jego machanie, to jest ich problemem. Zle czy błędnie tłumaczysz postępowanie. Pies ugryzie kogos czy okaże mu obojętnośc, ale obdarzy uczuciem i miłością kogo innego. A tylko człowiek zle zinterpretuje.
    • xxtoja_live Re: jak byc szczesliwym? 28.10.07, 22:02
      Oj Bazyl, da się da być szczęśliwym, to wcale nie musi aż tak długo trwać, są pewne chwile, które Twoje serce napełnia się pewnym stanem zwanym szczęśliwością.Poczucie jest takie, że Twoje serce oddycha całą swoją pełnią i się tak ciepło robi i czujesz się dobrze, czujesz wokół siebie życzliwość i spokój ze spełnieniem. Mózg wtedy nie czuje żadnych podświadowmych lęków ani świadomych strachów, Jest to stan teraz stan błogi, trzeźwy i świadomy, to nadaje sens Twojego życia i poczucie, że dobrze wybrałaś swoją drogę choć jest ona w pewnych trudach czy pod górkę i choć masz poczucie straconego czasu. Ale te momenty dają power i nadzieję na trudne chwile, bo masz wspomnienia. Wybory nasze kosztują , ale świat jest piekny i doczekaliśmy się czasu interentu, dzieki któremu też możemy ogladać świat piekny i zły. Takie jest życie i cóż poznajmy swoje jestestwo.
        • xxtoja_live Re: to troche jak z seksem 30.10.07, 08:48
          Po co, chcesz przedłużać, to pachnie wtedy uzaleznieniem i zapomnieniem, ze poczucie szczęścia jest. Pewnie, ze jest w tym seks, ale udany i spełniony i wtedy te poczucie masz. Jest to poczucie, uczicie, a to ma do siebie, że jest wiele uczuc w człowieku i czucie tylko jednego to wtedy jest patologia, szczurek w laboratorium mając cały czas poczucie przyjęnosci zdechł, bo zapomniał, że też są inne potrzeby.
          • andreas.007 Re: to troche jak z seksem 30.10.07, 11:24
            a niestety wiekszosc z nas jest takimi szczurkami!

            ja sie przyznam ja jestem!

            Jakos tak zyje dla przyjemnosci... swojej,
            ale staram sie nie tylko!

            Masz racje, ale przeciez i tak i tak "zdechniemy"
            czem nie miałoby to byc z przyjemnosci...
            wolisz umrzec z bólu i nieszczęścia?
              • andreas.007 Re: to troche jak z seksem 31.10.07, 00:45
                prosze Ciebie, ostatnio wiele piszesz o mnie,
                a mnie nie znasz, ja nie pisze o Tobie, bo Ciebie nie znam!
                Staram sie pisac o sobie, bo siebie troche znam!

                Ja staram sie poznac wszystko, zarówno dół jak i góre...
                wszystkie uczucia, te dobre i te złe!
                Oczywiscie mam ograniczenia i pewnych granic nie przekrocze!

                Nie wierze Tobie, ze unikasz przyjemnosci,
                ale w skrajnym przypadku nieprzyjemnośc moze byc przyjemnoscia!

                Nie jestem zadnym ideałem ani wzorcem,
                no na pewno nie dobrym - z tym sie zgadzam!
                Postepuje źle, a bywa dobrze - szukam przyjemnosci,
                a przyjemnoscia moze byc wiele...
                staram sie, jak chyba kazdy, odnaleźć przyjemnosc
                w roznych uczuciach - ostatnio moze z wiekiem nie mam juz tego pedu!
                Jakos tak bywa unikam pewnych zdarzen majac doswiadczenie!

                Na pewno nie przejade juz skrzyzowania
                na pelnym gazie z zamknietymi oczami!
                Nie skocze na bangi!

                Ale chetnie poznaje inne warianty wrazliwości!

                Tak skrajnosci sa najbardziej pociagajace,
                bo otwieraja całą game nieznanych odczuc, ale mam ograniczenia!

                Uwielbiam poznawac miejsca, do których normalny człowiek nie zajrzy,
                uwielbiam poznawac ludzi, których normalny sie boi...
                Sam nie potrafiłbym tak zyc czy robic,
                ale poznajac tych ludzi i te miejsca nieomal dotykam!

                Oczywiscie jest to kwestia definicji normalnosci,
                bo gdybym wypisał konkretnie, to mogłoby sie okazac,
                że to nic takiego, nic wielkiego!

                Na pewno wiele uczuc, które zaznaja inni nie poznam,
                nie poznam, bo przeszedłem obok uznajac je mylnie za nie istotne,
                nie poznam, bo gram na innej skali wrazliwosci i nie jestem w stanie!

                Miałem psy, które słyszały strzały z daleka i sie bały,
                a ja tych strzałów nie słyszałem... inna skala!
                Zapewne kazdy człowiek ma zblizona, ale inna wrazliwosc,
                której drugiemu nie bedzie dane zaznac....

                Tylko tyle... tyle ile moge i na ile mnie stac!
                • xxtoja_live Re: to troche jak z seksem 31.10.07, 07:45
                  Słowo pisane tez niesie pewną energię, jest w nim ukryte tez emocje, a Ty ostatnio chyba się zapedziłeś, to tylko analiza Twoich słów i emocji w nich ukrytych i pewnych stwierdzeń. Czasami się zastanawiałam, czy Ty w tym uczestniczyłeś, bo widzisz można byc wyborcą i mieć przekonanie i gadać banialuki, ale chodzi zawsze o fakt uczestniczenia w tym procesie zmian.
                  Tak samo Twoja statystyczna znajomość znalezienia pracy tez to znam z autopsji, i dla pewnych zawodów nie ma w Szczecinie szans aby pracę znaleźć.
                  Widzisz ja po prostu unikam stresowego życia i unikam ludzi, z którymi źle się czuje, nie pedzę za przyjemnością, nie jest to dla mnie sensem mojego życia.
                  Napisałeś starsz się odnaleźć przyjemnosc
                  w roznych uczuciach - moim zdaniem troche fałszujesz te uczucia szukając w nich przyjemności, bo uczucia to sa odpowiednie uczucia, które sie je powinno czuc takie jakie one są po prostu autentyczne, a nie szukać w nich przyjemnosci. I dopiero wtedy poczujesz autentyczna przyjemność, jak poczujesz pozytywne uczucie, jeżeli umiesz je przyjmować. Uczucia są różne i nie zawsze jest z nich przyjemność, po prostu maja swój koloryt i ten paskudny też. Ja znam ludzi, którzy boją się takich uczuć. Skoczenie na bangi - raczej to andrealina sie wydziela i nie dla każdeho to jest ekcytujace i przyjemne, tam wchodzą tez inne sprawy swojego własnego poczucia wartości. Widzisz cały problem jest taki, że Ty nie poznasz uczuc innych, jeżeli sam tego nie doświadczyłeś. Najpierw poznaj swoje uczucia sam. A innych mozesz empatycznie odczuwać, jeżeli posiadasz ten dar empatii.
                  Przeczytałam teraz tytuł Twojego postu i z seksu też można zrezygnować zamieniając tą energię na inne działanie. Niektórzy starsi ludzie zamieniają to np na przyjemność jedzenia różnych smacznych potraw, ale akurat w tym wypadku działania i tej zamiany duży wpływ mają zwyczaje kulturowe i samo podejscie danej osoby do tej tematyki.
                  • andreas.007 Toja zakochałas sie we mnie? 31.10.07, 12:22
                    Wybacz Toja, nie wiem czy jestes ta "stara" Toja,
                    ale wszystkie posty - powtarzam - WSZYSTKIE posty pisujesz o mnie,
                    nie wiem czego ode mnie chcesz, nie wiem w jakim celu to robisz,
                    ale starasz sie pisac negatywnie o mnie...
                    i nawiazujesz zawsze do wyborów!
                    Nie na temat, ale o mnie!

                    Bardzo sie zapedziłas Toja - Twoja energia idzie w złym kierunku!
                    Zastanów sie nad tym naprawde nie umiesz juz o niczym innnym?

                    Wybacz, ale absolutnie nie zmienisz moich wypowiedzi i opinii,
                    ba powiem wiecej Toja OBIECUJE Tobie
                    jeszcze wieksze moje zaangazowanie w temacie... wink)
                    temacie, o którym Ty wiesz!
                    • xxtoja_live Re: Toja zakochałas sie we mnie? 01.11.07, 07:59
                      andreas.007 napisał
                      > Wybacz Toja, nie wiem czy jestes ta "stara" Toja,
                      ...
                      a co tęsknisz?
                      ......
                      ale starasz sie pisac negatywnie o mnie...
                      > i nawiazujesz zawsze do wyborów!
                      > Nie na temat, ale o mnie!
                      .......
                      jednak coś Ciebie kręci
                      ........
                      powiem wiecej Toja OBIECUJE Tobie
                      > jeszcze wieksze moje zaangazowanie w temacie... wink)
                      > temacie, o którym Ty wiesz!
                      ......
                      OKI Andre OKI najważniejsze jest Twoje zaangażowanie w tym temacie, wtedy czuć tą Twoją odrobinę serca
                      A będziesz miał w tym przyjemność, tylko proszę nie zagalopuj się, bo możesz przekroczyć granicę.


        • xxtoja_live wcale nie 03.11.07, 08:27
          portalwiedzy.onet.pl/4868,20195,1447931,1,czasopisma.html
          Starość - sama radość
          Los Angeles Times Naukowcy starają się zrozumieć, dlaczego starsi ludzie są zwykle tacy zadowoleni. »
          Życzę Ci pogody ducha, a nie jakieś podejrzenia, że ja sie w Tobie zakochałam, może chciałeś z tym mnie sprowokować do odpowiedzi, ale widzisz najważniejsze sa uczucia do człowieka, a nie do zdjęciaa!
    • abir1111 Re: jak byc szczesliwym? 22.11.07, 19:26
      ...ze szczególną starannością szukam chwil,pięknych gestów i
      słów.Odkrywam swoją niezwykłość i siłe,ważność tego co robię i kim
      jestem.Dla jednych tylko przechodniem i to wystarczy,dla innych
      przyjacielem i to jest cudowne,dla Mojego Mężczyzny - Miłością...i
      to jest szczęście!
        • andreas.007 Re: jak byc szczesliwym? 26.11.07, 15:01
          szczescie jest bardzo subiektywnym odczuciem,
          tak samo jak nieszczescie...

          Powiem indywidualnym.

          Własciwie to niezlezy od niczego, tylko od nas...

          Bo dajmy na to jakis wariat czy narkoman...
          moze czuc sie szczesliwy!

          Czy ludzie w biednych krajach sa szczesliwi?

          Poczucie szczescia.... to tylko poczucie...
          budowac je mozemy w sobie w pelni swiadomie
          niezaleznie od dookolnej rzeczywistosci!
    • touch_me_im_sick Re: jak byc szczesliwym? 03.04.08, 20:44
      Moim zdaniem szczęście to poczucie, że jesteś niezależny i wolny, bez rutyny i
      mnóstwa obaw, stresu. Dla mnie szczęście to czas gdy mogę usiąść i nie martwić
      się niczym, nie ma na mnie wpływu żadna komercja i nikt mi nie powie co mam
      robić. Gdy czuje, że wszystko wokół to błahostka, że ludzie są czasem niegodziwi
      i nieodpowiednio się zachowują, gdyż jest to ich natura, a nie psikus wymierzony
      przeciwko mnie. Szczęście to taki pryzmat, przez który zdarza mi się patrzeć
      wokół, tak jakby w dal, a gdy chwile uwolnię głowę od myśli to nie przypomnę
      sobie nic niepokojącego, jedynie usłyszę błogą ciszę i będę mógł pomarzyć o czym
      chce.
      Wychodzi na to, że prawdziwe szczęście to pewien dystans do życia swojego i
      innych ludzi, a osiągnięcie takiego dystansu wymaga sporego spokoju, posiadania
      odpowiedniej ilości czasu i niewielu spraw, które mogą nas niepokoić.
    • touch_me_im_sick Re: jak byc szczesliwym? 03.04.08, 20:47
      bo wesołe to są chwile, a szczęśliwy to jest człowiek...
      Na korzystaniu w pełni z wolnego czasu i brania z życia tego co najlepsze nie
      zbuduje się szczęśliwości, to może zdarzyć się gdy wesoła wyda nam się każda
      chwila, w której nie stało się nic naprawdę złego.
      • abir1111 Re: jak byc szczesliwym? 04.04.08, 13:35
        "Jestem twórczynią mej radości i mojego szczęscia.Dzisiaj wiem że
        nie znajdę szczęścia jeśli będę czekała aż samo do mnie przyjdzie
        albo jakiś czarodziej mi je podaruje.Cieszę się że jestem tym kim
        jestem i rozkoszuję się tym co życie ma mi do
        zaproponowania.Prawdziwe szczęście nie pochodzi z zewnątrz(...)Do
        szczęścia nie jest mi potrzebny "właściwy człowiek".Nie szukam
        szczęscia tak jak szuka się zgubionego pęku kluczy.Swoje szczęście
        definiuje sama dla siebie.Dzisiaj jestem sama twórczynią swojego
        szczęścia,a radość czerpię z tego że żyję po swojemu,w wyjątkowy
        sposób"
        "Codzienne Afirmacje" Rokelle Lerner
        • andreas.007 Czy da sie życ samemu dla siebie 11.02.09, 14:12
          czy da sie zyc samemu dla siebie i byc szczesliwym...

          Wedle mnie NIE!

          Ale moze jest i taka droga do szczescia, bo kazdy podaza
          swoimi sciezkami i moze nadejsc taki moment,
          gdy wiemy, ze musimy stac samotnikiem w naszej drodze,
          ale przeciez nie osamotnionym...
          • exman Re: Czy da sie życ samemu dla siebie 11.02.09, 14:22
            Można i tak i tak, byle nie być w tym wszystkim samolubem. Żyjemy
            wśród ludzi, czy tego chcemy, czy nie i należy się z tym liczyć,
            inaczej porażka jest niespodziewana i dotkliwa. Pierdowły o samotni,
            odosobnieniu należy sobie darować.
            • andreas.007 Re: Czy da sie życ samemu dla siebie 11.02.09, 14:39
              Czasami tak mysle (?) sobie, ze wlasnie przez chwilowe odosobnienie
              w ciszy bede mógł pogadac sam ze soba, okreslic pewne priorytety...

              Był taki momemnt, ze byłem aresztowany,
              to musze Wam przyznac, ze zupełnie inny swiat -
              rzeczywiscie inne wartosci i czlowiek zaczyna wiecej myslec...
              bo na wolnosci masz zdjecia, swoj komputer, swoje rzeczy,
              a tam tracisz wszystko co jest osobiste...

              Jedyne co masz intymne, osobiste, to to co w glowie.

              Taka chwila na inne zycie... zderzenie,
              ze jest inne zycie...
              • exman Re: Czy da sie życ samemu dla siebie 11.02.09, 14:49
                Myślałem o odosobnieniu na resztę życia, bo takie krótkotrwałe - to
                ja jestem jak najbrdziej za ale w przyjemniejszych okolicznościach,
                niż areszt. Z resztą byłem kiedyś w niesamowitym ośrodku zen, i
                wrócę tam na dłużej niż kilka godzin, mam nadzieję.
                • andreas.007 Re: Czy da sie życ samemu dla siebie 11.02.09, 14:58
                  ja myslalem o klasztorze pod Krakowem,
                  ale okazało sie, ze nie mozna tam tak sobie wpasc,
                  ale trzeba uczestniczyc caly rok w ich zajeciach
                  zanim pozwola stac sie ich gosciem na kilka tygodni...

                  Czasami jest człowiekowi potrzebna taka chwila dla samego siebie,
                  trudno jest sie na nia zdecydowac, ale taki areszt
                  musze Tobie powiedziec - tez ma swoje dobre strony.
                  Niesamowite przezycie - tracisz zupelnie osobowosc, intymnosc,
                  stajesz sie po prostu jednym z wielu, taki sam...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka