wszystko jest w nas, to my generujemy

19.11.07, 00:38
właśnie słucham audycji i pani mówi,
ze kazde pojecie emocjonalnie - szczescie, nieszczescie,
jest w nas i my jakby czynimy z tego emocje dobre lub zle!

No i rzeczywiscie, ktos moze miec milion,
a czuc ze ma nieudane zycie, ze nie osiagnął nic,
a inny moze czuc sie szczesliwym nie majac nawet konta czy auta...

Jak nam cos zginie, jakas rzecz, to albo wyzwalamy w sobie
negatywna emocje albo neutralna, co nie zmienia faktu,
ale wplywa na nasze samopoczucie...
    • andreas.007 Re: wszystko jest w nas, to my generujemy 19.11.07, 01:09
      mozemy wobec tego sterowac swiatem dookolnym
      jego wizualizacja emocjonalna, mozemy wyzbywac sie emocji złych.

      Podobno poprzez przetlenianie...
      i inne metody!

      Czyliz swiat moze byc cudowny?
      To wszystko zalezy od nas, a nie od swiata... wink

      Nadto nosimy w sobie traumy całego rogu,
      czyli dziedziczymy nie tylko majatek, ale i emocje!
      • tikki Re: wszystko jest w nas, to my generujemy 19.11.07, 13:33
        > Nadto nosimy w sobie traumy całego rogu,
        > czyli dziedziczymy nie tylko majatek, ale i emocje!

        Wiesz, nie wiem czemu, ale zawsze jak piszesz, ze jakas pani w radiu
        powiedziala to czy tamto, to we mnie natychmiast budzi sie przekora
        i mam ochote napisac, ze to wszystko nie ma sensu...smile Ale postaram
        sie powsciagnac swoje zle emocjesmile. Rogu - rozumiem, ze masz na
        mysli rodu?

        W sumie jest to logiczne - wychowani jestesmy przez rodzicow, ktorzy
        z kolei wychowani byli przez dziadkow itd. Pewne cechy sa
        dziedziczne, albo utrwalane przez przekaz tzw. tradycyjnych wartosci
        ("u nas w rodzinie robi sie zawsze to i to...").

        Kiedys na ktorychs tam targach Magii i Niezwyklosci, czy jak sie tam
        zwa, zostalam zanecona przez syberyjska szamanke na seans
        odczytywania aury. Powiedziala mi, ze pochodze z rodziny, w ktorej
        mezczyzni zle sie czuja - umieraja przedwczesnie, choruja,
        wyjezdzaja, i jest to zwiazane z linia mojej mamy... (przyznam
        szczerze, ze w tym momencie dosyc mnie to zmrozilo - bo tak
        faktycznie jest. nie bede tu opisywac tragicznych wypadkow, ale
        rzeczywiscie - zeby mezczyzna przezyl w rodzinie mojej mamy to jest
        to pewna sztuka...).

        Zapytalam ja, dlaczego tak jest? Wpadla w lekki trans i powiedziala,
        ze to jest klatwa, ze bardzo dawno temu ktos z rodziny mojej mamy
        wycial jakies swiete drzewa. Poradzila, zebysmy my z kolei posadzili
        piec drzew - trzy meskie i dwa zenskie, jak to okreslila.

        Po wielu zabiegach organizacyjnych te drzewa faktycznie zostaly
        posadzone przez moja mame i kuzynke. Okazal sie to byc trud
        prawdziwie katorzniczy, poniewaz poradzono im, zeby drzewka
        przywiadzac do palikow, ktore okazaly sie grubymi palami, i ciagnely
        je na ksztalt krzyza niemalze... W kazdym razie drzewka sie
        przyjely, moze to dobrze wrozy na przyszlosc...

        Rodzimy sie i tak naprawde nie wiemy, jaki jest nasz bagaz - jakie
        nasi przodkowie mieli choroby genetyczne (moze nie mialy czasu sie
        ujawnic, bo wielu zginelo na wojnach), komu sie narazili, kto ich
        sklal do dziesiatego pokolenia, kogo skrzywdzili, wobec kogo mieli
        dlug wdziecznosci...

        Czy jesli nie wiemy o klatwie - ona wciaz dziala? Czy przeciwnie,
        dziala tylko sugestia?

        Powinnismy sie starac naprawiac ich bledy, czy moze przyjac, ze
        zyjemy tylko tu i teraz?


        • andreas.007 Re: wszystko jest w nas, to my generujemy 19.11.07, 13:47
          oczywiscie rodu!

          Natomiast to jest tak, jak pisze jako swoje mysli,
          to spotykam sie z opinia, ze mitoman... robie sobie wiwisekcje.
          Jak, ze pan konkretny specjalista (np. Lew Starowicz),
          to zaraz jest podwazany jego autorytet i ograniczany
          do białego fartucha...
          Tak wiec postanowiłem pisac tak nie konkretnie -
          jedna paniu w radio powiedziała... wink)

          No, zeby nie skupiac sie na tym KTO to powiedział,
          ale na samym temacie, ale widze nie da rady...wink))

          Na reszte potem, bo ide sobie...
          • tikki Re: wszystko jest w nas, to my generujemy 19.11.07, 13:52
            Cholera, to faktycznie masz przerabane...
            smile
          • beatrix13 Re: wszystko jest w nas, to my generujemy 19.11.07, 13:55
            dobra rada: nie wierz we wszystko co w mediach mówią i piszą, bo
            zagubisz się ,jak któregoś tygodnia jedna pani w poniedziaek powie
            coś na dany temat , a 2 dni potem jakiś pan coś zupełnie odwrotnego;
            poza tym to wszystko już dawno w książkach napisano, wystarczy
            tylko czytać je
            • andreas.007 Re: wszystko jest w nas, to my generujemy 19.11.07, 14:58
              te audycje akurat robia Ci co pisza te ksiazki,
              a nadto audycje nadawane sa w pasmie audycji,
              których autorzy i goscie mówia prawde i nie manipuluja,
              bo to nie sa polityczne pasma najwyzszej słuchalnosci... wink)

              Mozna czytac ksiazki, a moza słuchac ich autorów.
              • tikki Re: wszystko jest w nas, to my generujemy 19.11.07, 15:14
                Hm, moze dodatkowo sluchaj ksiazek z kaset dla niewidomych?smile

                A wracajac do Twojego problemu - to mysle, ze stosunkowo najmniej
                zlych emocji wzbudzasz, kiedy piszesz cos w formie rozwazania
                zakonczonego pytajnikiem. Wtedy nie ma to tak zdecydowanej i
                okreslonej formy zwiekszajacej agresje, a raczej zacheca do
                zastanowienia sie.
                • andreas.007 Re: wszystko jest w nas, to my generujemy 21.11.07, 15:43
                  nawet nie wiesz jak blisko jestes...

                  Ja w liceum słuchałem - uwielbiam to - słuchowiska powiesci,
                  ale nie czytanie, ale słuchowiska!

                  Teraz juz nie ma, a kiedys zawsze o 19 na Trójce były!
      • tikki Re: wszystko jest w nas, to my generujemy 20.11.07, 15:22
        > mozemy wobec tego sterowac swiatem dookolnym
        > jego wizualizacja emocjonalna, mozemy wyzbywac sie emocji złych.
        >
        > Podobno poprzez przetlenianie...
        > i inne metody!
        >
        > Czyliz swiat moze byc cudowny?
        > To wszystko zalezy od nas, a nie od swiata... wink


        Poszedles sobie gdzies, ale napisze jeszcze o glownym motywie watku,
        bo poki co zeszlo na manowce...

        Mysle, ze do pewnego stopnia (!winkto jest prawda, jesli chodzi o, jak
        to Ty (czy tez tajemnicza pani z radia) okreslies - emocjonalna
        wizualizacje swiata. Mozemy wlasciwie wybrac - czy Wszechswiat
        generalnie uwazamy za nam przyjazny, czy za miejsce nam wrogie. czy
        ludzi oceniamy z nastawieniem, ze to potencjalni oszusci, czy dajemy
        im kredyt zaufania. czy narazamy sie na przypiecie latki "naiwny i
        latwowierny", czy tez "podejrzliwy i zgorzknialy". Mimo wszytsko ta
        pierwsza latka jakos sympatyczniejsza, choc skutkuje bolem
        rozczarowania.

        Jest duzo ksiazek reklamujacych sterowanie myslami, (chocby
        przytoczona tu przeze mnie w sasiednim watku ostatnia ksiazka "the
        Secret")ba caly kosciol scjentologiczny na tym sie opiera.

        Ale jak tak wniknac glebiej, to do czego to prowadzi?

        Moim zdaniem, do swoistej emocjonalnej lobotomii. Przeciez, jesli
        ktos nas zrani, to autocenzura myslowa typu"nie dopuszcze do siebie
        mysli, ze jest mi przykro, jestem szczesliwa szczesliwa szczes..."
        tak naprawde tego zranienia nie usunie, nie przetrawi.

        I w ogole, jak wygladalby swiat powszechnie zaludniony przez ludzi
        stale usmiechnietych a la Tom Cruise? Bez tych, ktorzy czasem czuja
        melancholie, smutek, zal... Jakos tak - nieludzko...



        • andreas.007 Re: wszystko jest w nas, to my generujemy 20.11.07, 15:36
          wizualizacja emocjonalna, to akurat moje!

          Wiesz audycja dwugodzinna była, ja rzuciłem tylko mysl przewodnia,
          ale było takze o eliminacji emocji negatywnych,
          które nawet moga powodowac choroby...

          Bo to nie chodzi, zeby sobie w mawiac szczescie,
          ale by takim sie poczuc naprawde!

          Emocje negatywne mozna, a nawet trzeba z siebie wyrzucic,
          podawali tam metode na przetlenianie, ale takze na jakby
          nie tłamszenie, ale uswiadamianie sobie i podbijanie...

          Ja uproszcze oczywiscie, powiedzmy, ze mnie nienawidzisz,
          to nie polega zebys sobie wmawiala, ze nic takiego,
          ale jakby podwajała, potrajala, no stajesz i mowisz sobie
          nienawidze go, nienawidze - potrajasz to uczucie, wzmacniasz,
          bo jak tlamsisz je i uznajesz za niedobre, to powoduje szkody,
          a przez uswiadomienie i podbicie pozbywasz sie go,
          jakby ucieka z Ciebie...

          Jakos tak chyba ze cos pokrecilem, ale raczej nie... wink)

          A co do mnie, kurde jakos nie mam czasu
          by sobie posiedziec przed kompem - teraz tez!
          • tikki Re: wszystko jest w nas, to my generujemy 20.11.07, 17:39
            No, ze trzeba wniknac w takie uczucie - to pewne. Ale dosc pomaga
            pytanie: Dlaczego? Dlaczego tak bardzo ktos mnie irytuje?
            Jakos mimochodem czlowiek przestaje sie wkurzac, a zaczyna
            analizowac, i cala optyka sie zmienia...

            A jak nie masz czasu siedziec przed kompem - to pewnie dobrzesmile.
            • andreas.007 Re: wszystko jest w nas, to my generujemy 21.11.07, 15:12
              ja zawsze byłem facet z humorem do zabawy,
              a ostanio jakis kataklizm plag zyciowych mnie napadł!
              Jak bym jakąś puszke otworzył albo mumie ruszył!

              Faktem, ze nie chce mi sie nic robic...

              A brak czasu jest wynikiem rozwiazania,
              zeby jeszcze bardziej nic nie robic... wink)


              Ale tak mnie to zastanowiło, ze rzeczywiscie rzeczy sa jakie sa,
              ale my im nadajemy jakąs wartośc, no pozytywna lub negatywna!
              To my powodujemy, ze cos staje sie problemem...

              Bo chcemy kupic sobie cos z reklamy, widzielismy,
              ze ktos kupił i był szczesliwy, miał przyjaciół - chcemy tak samo!
              Ale nie mamy szmalu - i mamy stres, emocje negatywna!

              No, chyba ze to staje sie kopem do zdobycia...wtedy pozytywna!

              Chociaz z drugiej strony pogon za szmalem,
              zeby nadążyc za reklamami - negatywna!

              No i mamy taki kociokwik bigosowy... negatywów i pozytywów!
Pełna wersja