Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich

29.12.07, 13:55
Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich rozterkach?

Przeciez nie wierze, zebyscie nie miały/mieli...
a takie wybebeszenie naprawde daje ulge,
a to nawet nie chodzi o jakies rady - aczkolwiek moga byc,
ale samo wyrzucenie z siebie...

Ale takze przeciez, jest to tez jakies podzielenie sie doswiadczeniem
nawet jezeli przykrym, ale mogacym komus w pore pomóc
na zasadzie podobienstwa...

Naprawde to pomaga!

Oczywiscie pewne znajomosci siegajace do reala
na pewno temu przeszkadzaja, bo łatwiej jest anonimowo...
ale przeciez na pewno nie znacie sie wszyscy!
    • exman Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 29.12.07, 14:42
      ale przecież na pewno nie znacie sie wszyscy!

      ożesz kurwa, rozbroiłeś mnie tym zdaniem...bingo !!!
    • beatrix13 Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 29.12.07, 16:10
      to proste - o swoich rozterkach wolę wyspowiadać się zaprzyjaźnionym
      osobom w realu,a nie na ogólnodostępnym forum
      • gosia.43 Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 29.12.07, 16:24
        ..a nawet jeżeli nie znam nikogo z Was - to powinnam zacząć się
        obnażać ?....
        gosia
        • andreas.007 Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 29.12.07, 16:29
          to przeciez nie chodzi o obnazanie sie,
          ale bardziej o jakies sygnalne opowiesci...

          Powiedzmy, ze napisze ze kobiety sa podłe i kłamczuchy,
          bo mnie okłamała jedna, no tak ja czuje!
          To przeciez nie jest obnazanie moim zdaniem...
      • kakq Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 29.12.07, 16:26
        W pierwszych słowach mojego listu do pragne Ci podziekować za rozszyfrowanie
        moich relacji z Eksiem
        Bea świete słowasmile
        pzdr goraco Was
        • andreas.007 Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 29.12.07, 16:31
          musze Tobie powiedziec, ze słowa niosa wiecej informacji
          niz nam sie wydaje, ze napisalismy...
          Pewne rzeczy, szczególnie dla bywalców sa tak ewidentne...
          • beatrix13 Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 29.12.07, 23:05
            andreas.007 napisał:

            > musze Tobie powiedziec, ze słowa niosa wiecej informacji
            > niz nam sie wydaje, ze napisalismy...
            > Pewne rzeczy, szczególnie dla bywalców sa tak ewidentne...
            >
            > ....................
            tak więc potrzebne ci info,żeby skutecznie potem komuś szpilki pod
            paznokieć wbijać
            >
            >
      • andreas.007 Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 29.12.07, 16:27
        ale widzisz zaprzyjaźnione osoby moga
        miec juz dosc swoich historii,
        a nadto to nie chodzi by przyjaciołom zatruwac zycie,
        ale zeby z siebie wyrzucic,
        a to nie ma znaczenia komu mówisz - przeciez jak sie spowiadasz,
        to nawet mozesz nie widziec ksiedza!

        Nadto tu obcym mozna powiedziec wiecej niz zaprzyjaźnionym...

        Bo jak wiesz chyba doskonale,
        bywa ze dzisiaj zaprzyjaźniona osoba -
        jutro jest wrogiem smiertelnym
        nie bede tu przytaczal nawet konkretnych przykladów forumowych!

        A szczególnie kobiety potrafia byc bezwzgledne
        wykorzystujac historie opowiedziane w zaprzyjaźnieniu... wink

        Siegnij na swoje forum Bea.
        • gosia.43 dobra - wchodzę...:) 29.12.07, 16:45
          Faceci są okrutni , zawracają w głowach , zdradzają , okropni
          bałaganiarze , nadęci bufoni , niesłowni , olewający wszystko ,
          plotkarze , bardzo slabi psychicznie , sami nie wiedzą czego chcą ...
          TAKIE DUŻE DZIECI

          gosia
          • oktomvre Re: dobra - wchodzę...:) 29.12.07, 16:50
            Mój mąż jest zaprzeczeniem wszystkich tych cech. Chyba mam
            problem... żyję z kobietą???
          • andreas.007 Re: dobra - wchodzę...:) 29.12.07, 16:52
            o NIE...
            Bałaganiarze - moze tak,
            ale reszta to stek kłamstw swiadczacych,
            ze kobiety sa podłe i kłamia!

            Kobiety maja kompleks penisa, którego nie maja...
            wink))))))
            • gosia.43 Re: dobra - wchodzę...:) 29.12.07, 17:05
              ja nie o mężach - tylko o facetach....smile
              gosia

              samochód - ponoć - posiadany samochod - to przedłuzenie penisa -
              według facetow..
              ja tego zupełnie nie rozumiem...smile))

              kobiety to miód - trzeba je tylko umieć próbować....
              g
              • andreas.007 Re: dobra - wchodzę...:) 29.12.07, 17:38
                aaaa rozumiem próbowac, kosztowac...
                czyli troche tu troche tam, ale nie przywiazywac sie
                do okreslonego smaku miodu?

                No, tak bo z wierzchu słodkosci a przy dluzszym smakowaniu
                wychodzi goryczka i boli brzuch!
                • gosia.43 Re: dobra - wchodzę...:) 29.12.07, 18:23
                  nie trochę tu , troche tam - tylko z jedną kobieta próbować
                  róźnie..., najgorsza jest monotonnia i nuda..smile

                  gorycz i ból brzucha powstaje tylko i wylącznie na wlasne zyczenie
                  mężczyzn , bowiem sposoby smakowania sa rozmaite ...smile
                  gosia
          • kakq Re: dobra - wchodzę...:) 29.12.07, 20:56
            gosia.43 napisała:

            > Faceci są okrutni , zawracają w głowach , zdradzają , okropni
            > bałaganiarze , nadęci bufoni , niesłowni , olewający wszystko ,
            > plotkarze , bardzo slabi psychicznie , sami nie wiedzą czego chcą ...
            > TAKIE DUŻE DZIECI
            >
            > Gosiu ja nie jestem facetem a mam wszystkie te cechy charakteru wink
            coz zawsze wiedzialam ze jestem z innej bajki


            >
            • gosia.43 Re: dobra - wchodzę...:) 29.12.07, 21:34
              a czy tu tak całe bajdurzenie -poza nadmiarem myśli - brane jest
              tak dosłownie i tak dowcipnie ?
              gosia
            • oktomvre Re: dobra - wchodzę...:) 29.12.07, 21:37
              popadasz w samouwielbienie, to przestaje być zabawne wink))
              • gosia.43 Re: dobra - wchodzę...:) 29.12.07, 21:43
                to do mnie - bo nie bardzo rozumiem ?
                smile
                gosia
                • oktomvre Re: dobra - wchodzę...:) 29.12.07, 21:45
                  i słusznie, ze nie rozumiesz bo to do kakq smile
                  • gosia.43 Re: dobra - wchodzę...:) 29.12.07, 21:47
                    ale Ona jest z innej bajki...a My z tej piaskownicy...k....mać smile
                    sorry..smile
                    gosia
                    • oktomvre Re: dobra - wchodzę...:) 29.12.07, 21:52
                      ale piachem w oczy sypać nie będziemy, co? smile
                      • gosia.43 Re: dobra - wchodzę...:) 29.12.07, 21:55
                        ależ skąd ...najwyżej łopatką się szturchniemy..smile
                        gosia
                        • andreas.007 Re: dobra - wchodzę...:) 29.12.07, 22:06
                          no ja mam blizne na twarzy po łopatce....
                          ale kolega tez ma blizne, ale jego wzieli nieprzytomnego....
                          dziewczyny dosc tego - WOLNA MIŁOŚĆ,
                          dziewczyny kochajmy sie!
                          Massive Attack miłosci!
                          • andreas.007 Re: dobra - wchodzę...:) 29.12.07, 22:08
                            o przepraszam ale dupek ze mnie to Archive...
              • kakq Re: dobra - wchodzę...:) 31.12.07, 07:23
                oktomvre napisała:

                > popadasz w samouwielbienie, to przestaje być zabawne wink))
                Okto juz dawno popadłam u mnie to juz choroba
                i masz racje to nie jest zabawne to jest wspaniale: udany romans na cale zycie
                kochanie samego siebie
          • beatrix13 Re: dobra - wchodzę...:) 29.12.07, 23:06
            to oczywista oczywistość gosiu.43 co napisałaś
            • gosia.43 Re: dobra - wchodzę...:) 29.12.07, 23:11
              beatrix13 napisała:

              > to oczywista oczywistość gosiu.43 co napisałaś

              no tylko mi nie mów o tej politycznej oczywistości
              bo...wrrrrrrrrrrr...., a o prywatnej , a czyż My kobiety - nie
              jestesmy wspaniałe ?...jak tylko chcemy...wink
              gosia
              • xxtoja_only Re: dobra - wchodzę...:) 30.12.07, 09:17
                Nie dziel my- wy, kobiety - mężczyźni - przeciez są rózni ludzie i kobiety i mężczyźni, ta charakterystyka pasuje do obu stron obojetnie jakiej płci, tylko do niektórych, te cechy w zależności do jakoś i świadomości danej osoby.
                • gosia.43 Re: dobra - wchodzę...:) 30.12.07, 11:23
                  a Ty ..umiesz czytać między wierszami ?....
                  tak tylko pytam - z ciekawości...smile
                  gosia
                  • andreas.007 Re: dobra - wchodzę...:) 30.12.07, 11:33
                    ale kto ja?
                    Ja uwielbiam wiersze... a szczególnie te spiewane!
                    • gosia.43 Re: dobra - wchodzę...:) 30.12.07, 11:47
                      nie - moja przedmówczyni , która mnie tak poucza...., jacy są
                      ludzie..smileMam tylko nadzieję , że niezłośliwie....smile
                      gosia

                      poezja śpiewana jest kapitalna..smile)
                      g
                      • andreas.007 dzien donry kocham Cie 30.12.07, 12:01
                        tekst piosenki Dzień dobry kocham cię - Strachy na Lachy

                        Dzień dobry kocham cię

                        Bo chodzi o to by od siebie
                        Nie upaść za daleko
                        Jak te dwa łyse kamienie nad rzeką
                        Chodzi o to
                        By pierwsze chciało słuchać
                        Co mu to drugie
                        Powiedzieć chce do ucha:
                        Że po mej głowie ?
                        Czasem się ich boje -
                        Chodzą słowa nie do powiedzenia...
                        Nie-do-powiedzenia

                        Dzień dobry
                        Kocham cię
                        Już posmarowałem tobą chleb
                        Dzień dobry
                        Kocham cię
                        Nie chce cię z oczu stracić więc
                        Jeszcze więcej dzień dobry
                        Kocham cię
                        Podzielimy dziś ten ogień na dwoje
                        Dzień dobry
                        Kocham cię
                        To zapyziałe miasto niech o tym wie

                        Tu chodzi o to by od siebie
                        Nie upaść za daleko
                        Kiedy długo drugie
                        Nie widzi pierwszego
                        Bo gdy siedzi człek samemu
                        Z czarnymi myślami
                        Człowiek rzuca słuchawkami
                        Rzuca słuchawkami

                        Bo chodzi o to by od siebie
                        Nie upaść za daleko
                        Nawet jeśli czasem między nami wykipi mleko
                        Choćbyś nawet i wieczorem zasypiała zdołowana
                        Chciałbym ci zaśpiewać z rana
                        Móc ci zaśpiewać z rana
                        Kochana...



                        Dzień dobry
                        Kocham cię
                        Już posmarowałem tobą chleb
                        Dzień dobry
                        Kocham cię
                        Nie chce cię z oczu stracić więc
                        Jeszcze więcej dzień dobry
                        Kocham cię
                        Podzielimy dziś ten ogień na dwoje
                        Dzień dobry
                        Kocham cię
                        To zapyziałe miasto niech o tym wie
                        Dzień dobry
                        Kocham cię
                        Już posmarowałem tobą chleb
                        Dzień dobry
                        Kocham cię
                        Nie chce cię z oczu stracić więc
                        Jeszcze więcej Jeszcze więcej Jeszcze więcej
                        DZIEŃ DOBRY
                        Kocham cię
                        Podzielimy dziś ten ogień na dwoje
                        Para-twoje
                        Para-moje
                        Onomatopeiczne
                        Paranormalne
                        Paranoje
                        Dwoje


                        autor słów utworu: Grabaż

                        kompozytor: Strachy na Lachy

                        pl.youtube.com/watch?v=mOthoN8I82s
                      • xxtoja_only Re: dobra - wchodzę...:) 30.12.07, 13:13
                        gosia.43 napisała:
                        > nie - moja przedmówczyni , która mnie tak poucza...., jacy są
                        > ludzie..smileMam tylko nadzieję , że niezłośliwie....smile
                        > gosia
                        ...
                        oczywiście nie złosliwie i nie poucza, tylko może za bardzo nie lubie generalizować i dlatego takie są moje spostrzeżenia. Po prostu tak odbieram te słowa. Nie lubię podziałów co później rodzą niepotrzebne konflikty. Bo po co? Tak tylko mi się nasunęło czytając ogólnie wszystkie posty i z tego wyciągnęłam wnioski. A chyba mam do tego prawo pisać, co myślę akurat.
                        • andreas.007 Re: dobra - wchodzę...:) 30.12.07, 13:22
                          Toja masz racje uogólnianie nie jest słuszne.

                          Ale przeciez Toja to zabawa... taka słowna...
                          bo chyba nikt nie bierze tego na powaznie takich podziałow.
                          Kazdy z nas ma jakies doswiadczenia,
                          watpie by ktokolwiek przyznal, ze to wylacznie jego wina...

                          Łatwiej jest nam zwalic wine, zreszta podobno nasz mózg,
                          no mój na pewno, ma takie cos wbite w DNA, zeby zwalac wine
                          na innych, zeby upiekszac, bo jak by tego nie robil,
                          nie akceptował swoich posuniec, to by wpadł w szał i destrukcje
                          prowadzaca do samozagłady!
                          • xxtoja_only Re: dobra - wchodzę...:) 30.12.07, 13:40
                            Oj, ale masz tego świadomość i nie chcesz tego zmienić? Ja wiem po sobie, że to trudno pewne sprawy zmieniać w sobie, bo wilka ciagnie do lasu.
                            • andreas.007 Re: dobra - wchodzę...:) 30.12.07, 13:52
                              wybacz Toja, ale powtórze to mamy wbite w DNA mózgownicy,
                              zmienic sobie DNA... to przerasta moje mozliwosci!

                              Nasz mózg, nasz organizm rzadzi sie pewnymi prawami,
                              które sa poza nami - podswiadome.
                              Takim czyms jest chocby takie zwykłe i proste mruganie powiekami,
                              nie zastanawiasz sie, ze trzeba by mrugnąc, by przeczyścic oczko...
                              nie myslisz, zeby teraz nabrac powietrza!

                              Wybacz Toja rozumiem Twoje próby, moze i skuteczne,
                              zmieniania siebie, ale wybacz nasz organizm nie jest zalezny od nas!
                              My tylko jakby, znaczy nasza swiadomosc,
                              gosci w ciele podswiadomosci!

                              Zmieniac mozemy DUPERELE, a nie tak fundamentalne rzeczy!
                              A taka na pewno jest akceptacja samego siebie przez mózg,
                              bo gdyby nasz mózg nie akceptował sam siebie, to wybacz...

                              Ja akceptuje sam siebie, takiego jakim jestem...
                              potrzeba zmiany - duperelki, fryzura, buty, wyjazd w góry....
                              • xxtoja_only Re: dobra - wchodzę...:) 30.12.07, 14:05
                                Można zmienić fundamentalne rzeczy, ale tego trzeba chcieć i to powinno wychodzic od Twojego jestestwa, od tego co jest tam w środku Ciebie, świadomie i podświadomie, sprawy nieświadome to sobie odpuść, bo po co do nich docierać, Tutaj chodzi o pewną harmonię i homeostazę, aby byc w zgodzie samym ze soba czyli pisząc prosto sumienie serce i działanie, ale spoko już kończę pisać te treści. Reszta to zawsze wybór wolny człowieka.Każdy człowiek na zmianę musi się zgodzić sam i tyla, a ja nie mam nikogo do tego zmuszać, bo to jest wybór jednostki. Zmykam pozdrawiam serdecznie
                                xxtoja
                                • andreas.007 Re: dobra - wchodzę...:) 30.12.07, 14:13
                                  oczywiscie masz racje jakos tam mozemy próbowac oddzialywac,
                                  ale ja zawsze bylem typem nocnym...
                                  Zeby to zmienic nie sypialem cala noc, w dzien nie,
                                  by pojsc spac wczesnie i wstac nastepnego dnia rano, jako wyspany...
                                  I gówno bo momentalnie wracałem do mojego trybu nocnego!

                                  Oczywiscue jest chemia...
                                  na sen tabletki, a na spanie - spray!
                                  Teraz czytałem w USA wynalezli jakis spray z hormonem oreks... A,
                                  jakos tak, co przy checi spania jeden wdech i mózg pracuje,
                                  jak by nie był spiacy, bo brak tego hormonu stwierdzono
                                  powoduje sennosc... ale mysle, ze niedługo bedzie to zakazane,
                                  jako narkotyk powodujacy uszkodzenia mózgu!

                                  Chemia mozna troszke, ja stosuje zioła na ten przykład,
                                  na nerwowosc czy dolegliwosci albo dla witalnosci!

                                  Ale to nie sa zmiany jestestwa...
                                  • xxtoja_only Re: dobra - wchodzę...:) 30.12.07, 14:20
                                    Oczywiście, masz rację. Zmiany jestestwa nie robi się za pomocą środków zewnetrznych, tyko za pomocą środków wewnetrznych siebie samego. Zmienianie zależy bowiem tylko od danego człowieka od niego samego. Ej idę se wreszcie . Buziaczki wirtualne dla Was wszystkich.
                        • gosia.43 Re: dobra - wchodzę...:) 30.12.07, 13:27
                          no dobra - jak tak Ty dosłownie - toja to i ja...smile
                          Czy Ty maprawdę nie widzisz , że te moje wpisy w tym wątku o
                          facetach to jeden wielki pic...., czy nie chcesz widzieć ?
                          big_grin
                          gosia
                          • xxtoja_only Re: dobra - wchodzę...:) 30.12.07, 13:49
                            Pic czyli nic i może jak to napisał Andre to tylko zabawa. Cóż ja lubię filozofować i z picu cosik może zrobić. W sumie myślałam, że to jest przyneta rzucona na takiego jednego - exa co pływa wirtualnie na podbrzuszach oczywiscie tylko wirtualnie. Ale jeżeli w słowie jest ex, to przeciez to jest były, podobnie jak exmąż, czy exżona. Widzisz ja za to lubię się bawić słowem i myslę, ze tylko tutaj słowa są, a np. nie Ty, nie ja i nie Andreas, dlatego tego nie można brać do siebie. Cóż to tylko wirtualny Swiat! i nic wiecej, np. mnie to nie dotyczy, bo nikogo z was nie z nam w realu, tak jak tutaj co niektórzy.
                            • andreas.007 Re: dobra - wchodzę...:) 30.12.07, 13:58
                              a moze całkiem odwrotnie,
                              moze to TU jestesmy prawdziwi, bo w realu niestety
                              mamy pewne konwenanse, nie przeklniemy, musimy byc usmiechnieci...
                              A tu jako anonimowi mozemy sobie pozwolic na cos co jest w nas,
                              ale w realu nie robimy tego, bo... bo... bo... cos zawsze!
                            • gosia.43 Re: dobra - wchodzę...:) 03.01.08, 13:20
                              xxtoja_only napisała:

                              > Pic czyli nic i może jak to napisał Andre to tylko zabawa. Cóż ja
                              lubię filozof
                              > ować i z picu cosik może zrobić. W sumie myślałam, że to jest
                              przyneta rzucona
                              > na takiego jednego - exa co pływa wirtualnie na podbrzuszach
                              oczywiscie tylko w
                              > irtualnie. Ale jeżeli w słowie jest ex, to przeciez to jest były,
                              podobnie jak
                              > exmąż, czy exżona. Widzisz ja za to lubię się bawić słowem i
                              myslę, ze tylko tu
                              > taj słowa są, a np. nie Ty, nie ja i nie Andreas, dlatego tego nie
                              można brać d
                              > o siebie. Cóż to tylko wirtualny Swiat! i nic wiecej, np. mnie to
                              nie dotyczy,
                              > bo nikogo z was nie z nam w realu, tak jak tutaj co niektórzy.


                              A wiesz , ja też lubię róźne zabawy i na różne sposoby ..i nawet
                              słowem też ..smile ale zapewniam Cię , że gdybym cokolwiek na
                              kogokolwiek chciała zarzucic - to zrobiłabym to w znany sobie
                              sposób ale z pewnoscią nie tak - jak sugerujesz..-
                              .. sorry , że nie po Twojemu ..smile
                              no , to pa smile

                              gosia
        • beatrix13 Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 29.12.07, 23:03
          może inaczej to Andy Tobie zobrazuję ,skoro poprzednia moja
          deklaracja nie przemówiła,
          nie mam ochoty na ekshibicjonizm,ale chętnie przed swoim facetem
          zrobię striptiz,
          tak to u mnie działa,
          a moi zaprzyjaźnieni od spowiadania ( a jest mało i w sam raz)
          również mi zatruwają życie swoimi historiami,ale ja mam na to
          odtrutkę
          • andreas.007 Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 30.12.07, 12:12
            masz racje OCHOTA jest najwazniejsza...

            Nie rób nic jak nie masz ochoty!
            • bella1 Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 30.12.07, 17:15
              Wybeberzanie sie niewiele daje.....Zamiast tracic energie na gadanie o
              rozterkach - lepiej konstruktywnie podejsc do tematu i zmienic cos....
              Nikt tak siebie nie zna - jak sami siebie znamy...Po co siegac po polsrodki?
              Jaka Ty -Andy - wniesiesz prawde lub wyniesiesz nauke z watkow ' Kobiety sa
              podle"....,"Kazdy szef jest glupi"....,"Mezczyzni mysla tylko o
              jednym"......etc...-chocby wpisy siegaly nieba.....


              • andreas.007 Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 02.01.08, 14:47
                kazdy wynosi taka nauke - jaka chce wynieśc... wink)
    • beatrix13 Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 30.12.07, 20:06
      powiem więcej
      nawet wątek "Andreasek ma wredny charakterek i jest kłamczuszkiem"
      nic by nie zmienił, bo on jest wporzo, wie swoje itp. itd.
      • bella1 Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 30.12.07, 20:22
        Ilez Ty juz razy - Andy - wspominales o checi wprowadzenia zmian w swoim zyciu.....
        Czekasz na jakies znaki,jakies daty....A tu 'tik - tak,tik - tak,tik -
        tak"....Obudzisz sie kiedys...- i tak po ludzku....juz sie Tobie nie bedzie
        chcialo...,nie bedziesz mial sil.....I trafi Cie wtedy to paskudne uczucie - ze
        spieprzyles calosc....Bo taka chwila - to nawet 'dobre' przyczernia....
        Mam pomysl - zrobmy kolejna / wink/ terapie - wspolna,zeby wspomoc
        Andreasa......Zakladam nowy watek.......
        • beatrix13 Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 30.12.07, 20:25
          ok bella , na mnie możesz liczyć w terapiiwink
        • andreas.007 Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 30.12.07, 21:47
          Bella obiecuje pierwsze dni stycznia - CAŁKOWITA ZMIANA!
          • xxtoja_only Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 30.12.07, 21:52
            Przestraszyłes sie terapii, a co w niej takiego strasznego?
            • andreas.007 Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 30.12.07, 22:07
              nie, tylko od pierwszych dni stycznia,
              nie przepraszam, juz, TERAZ zaczęło sie wszystko zmieniac,
              a do marca... bedzie totalna REWOLUCJA!!!

              Pracowałem nad tym latami, teraz finiszuje ustalenia,
              troche mi sie rypło na dniach, ale chuj z tym wszystkim,
              wszystko bedzie zmienione, nie pozostanie kamien na kamieniu...

              terapia, za późno i nie chce...

              Jestem terrorysta swojego dotychczasowego zycia!
              Ładunek załozony i powoli sie zaczyna.... jebnie strasznie!
              • andreas.007 Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 30.12.07, 22:10
                Byc moze potrzebuje nawet terapii,
                ale terapia stanie sie totalna rozpierducha -
                bez litosci, bez jenców!

                Teraz za póxno, za późno, szkoda, bo niestety
                przy okazji juz staja sie rzeczy, których nie przewidzialem...
                to konsekwencja, ale cóz...
                Kto wiatr sieje, zbiera burze!
                • xxtoja_only Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 30.12.07, 22:40
                  Nic nie jest za późno, a kogo w niewolę bedziesz brał i lepiej sie zastanów, po co masz się rozwalać i czy to masz byc Ty, Twoje jestestwo. Ale spoko Andre jest przecież kształtowanie osobowości poprzez dezyntegracje pozytywną.
                  • andreas.007 Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 30.12.07, 22:48
                    Nic nie ma, nic sie nie ostanie...

                    Toja to sie juz dzieje.

                    Niestety, dzieja sie nieprzewidziane.

                    teraz widze, jak wiele zostawiłem niewiadomych,
                    ja taki taktyk, realista, ale ludzi nie da sie przewidziec!

                    Ale to jeszcze nie jest główna detonacja!

                    Nie wiem, chyba mnie zmiecie takze z forum... crying(
                    • andreas.007 Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 30.12.07, 22:49
                      jestem chyba lepszym biznesmenem niz psychologiem...
                      Taki amator piropsycholog...
          • beatrix13 Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 30.12.07, 23:13
            andreas.007 napisał:

            > Bella obiecuje pierwsze dni stycznia - CAŁKOWITA ZMIANA!

            ................
            na jeszcze gorsze?
            >
            • andreas.007 Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 30.12.07, 23:17
              no tego sie nie da przewidziec - moze tak byc...

              Ale na pewno na co innego, drastycznie innego,
              z tego starego wszystkiego nic sie nie ostanie...
              no tylko ja, ale tez ulegam zmianom niechcacy przeciez!
              • beatrix13 Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 30.12.07, 23:21
                to może i lepiej, bo ostatnio nie do zniesienia jesteś
                • andreas.007 Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 31.12.07, 00:36
                  bede jeszcze gorszy - jezeli bede!
                  • beatrix13 Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 31.12.07, 12:39
                    a to już nie moja broszka
    • korfi Re: Dlaczego tak niechetnie piszecie o swoich 02.01.08, 16:20
      Myślę, że są też takie banalne przyczyny z gatunku, rzakłbym,
      technicznych. Otóż łatwiej sie mówi niż pisze. Mówiąc o sprawach
      często trudnych łatwo mozna cos poprawić, inaczej wyrazic, do czegos
      wrócić, wspomóc słowa intonacją, wyrazem twarzy, powtórzeniem.
      Pisanie jest do bólu bezwzględne. Trudno wracać by poprawiać,
      zostaje ślad bez mozliwości bieżących objasnień. Poza tym pisanie tu
      i oczekiwanie na jakiś odzew wymaga w miarę częstego zagladania,
      odwrotnych odpowiedzi. Nie ma tu synchronizacji w czasie. Nie wiesz
      też do kogo piszesz a nieraz masz zupełnie błędne wyobrażenie co do
      osoby. A wypluć z siebie cos ważnego ot tak, w przestrzeń, to taka
      sobie ulga.

      -------------------------------------------------------
      Każda akcja wywołuje co najmniej równy i skierowany przeciw niej
      krytycyzm
Inne wątki na temat:
Pełna wersja