gosia.43 06.01.08, 21:37 na jakieś poważne niespełnienie , na jakąś porażkę ..a właściwie trzy porażki w jednym czasie - krótkim czasie ; wszystkie z rożnych zagadnień życia ale wszystkie istotne - jakiś sposób na to - macie ? gosia Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
andreas.007 Re: Sposób na cholernie ciężkie dni... 06.01.08, 23:18 moja droga wydaje mi sie, ze jestem specjalista od tego, jest ucieczka w nałóg... ale nie polecam, bo to na chwile, a ockniecie sie nie jest miłe! Najlepsze dla mnie jest siłownia polaczona bardziej z sauna... A super jest odnalezienie w sobie czegos nowego, czegos o czym sami nawet nie wiedzielismy... po prostu spróbowanie sie w czyms nowym, w nowymm towarzystwie, na pewno nie ma co rozpamietywac - nawet wybranie sie z przyjaciólka po sklepach pomoze, kilka godzin łazenia... Metoda - NIE MYSLEĆ o tym, nie gnebic sie bardziej! Odpowiedz Link
andreas.007 Re: Sposób na cholernie ciężkie dni... 06.01.08, 23:56 Pamietaj, ze to my nadajemy range i wage zarówno naszym problemom, jak i przyjemnosciom... To Ty decydujesz gonitwa swoich mysli, czy cos staje sie tylko dla Ciebie sprawa zyciowa, ale jak rozmyslasz o tym, nawarstwiasz i spietrzasz, wtedy nawet bzdet staje sie problemem, ale jak wyjdziesz poza swoje mysli, poza swój swiat, to sie zorientujesz, ze nie ma takich rzeczy dla których warto sie zakatowac na smierc myslami! Sami katujemy sie swoimi myslami... nikt inny tylko my sami sobie stwarzamy problemy, winimy czy tez wyciagamy konsekwencje.... zbyt dalekie! A jak spojrzysz wstecz na swoje zycie, na problemy wtedy, to sie usmiejesz... ta milosc dla której gotowa bylas umrzec, dzis sie smiejesz z tej zdrady... Wtedy bolało, a dzis juz dokladnie nie pamietasz o co chodzilo! Tak to jest wszystko jest w nas, cały ten swiat woidzimy oczami naszych mysli, jak sie nimi gnebimy, to zostaniemy w tym samym miejscu na całe zycie, ale jak potrafimy sie zdystansowac, to odkryjemy jeszcze wiele pieknych chwil i wartosci! Wiele rzeczy, ktore stana sie najwazniejszymi... ) Odpowiedz Link
gosia.43 Re: Sposób na cholernie ciężkie dni... 07.01.08, 07:38 Dzięki , dzięki i jeszcze raz dzięki - Andreas... Życie jest popieprzone ale człowiek potrafi sobie jeszce bardziej je spieprzyć na własne życzenie.... gosia a dziś mam akurat urodziny - więc życzę sobie , żeby było lepiej... g Odpowiedz Link
dyrgosia Re: Sposób na cholernie ciężkie dni... 07.01.08, 11:44 Wszystkiego najlepszego !!! A co do problemów, spisz je na kartce, kartkę schowaj do szuflady i wyjmij za miesiąc, jeśli nadal bedą aktualne, to wtedy trzeba się zastanowić... Odpowiedz Link
exman Re: Sposób na cholernie ciężkie dni... 07.01.08, 12:41 Kolejnych osiemnastu lat i siły sprawiania samego dobra życzę Odpowiedz Link
gosia.43 Re: Sposób na cholernie ciężkie dni... 07.01.08, 16:08 exman napisał: > Kolejnych osiemnastu lat i siły sprawiania samego dobra życzę no ,szczególnie to osiemnaście lat mi się podoba... dziękuję , Ex Odpowiedz Link
tikki Re: Sposób na cholernie ciężkie dni... 07.01.08, 13:31 > Metoda - NIE MYSLEĆ o tym, nie gnebic sie bardziej! No nie, to ja mam przeciwna metode - wlasnie PRZEMYSLEC i wyciagnac wnioski. Ale - po pierwsze trzeba zmienic terminologie. Nie ma zadnych tam porazek, tylko sa DOSWIADCZENIA, latwiejsze czy tez trudniejsze do przejscia. Jesli stwierdzasz, ze cos tam, Ci nie wyszlo, to na bardzo spokojnie usiadz i przeanalizuj, czemu nie wyszlo tak jak oczekiwalas. W ktorym miejscu moglas zachowac sie inaczej. Dlaczego zachowalas sie wlasnie tak. I czy gdybys miala wybrac zycie w jakiejs rownoleglej rzeczywistosci po raz drugi, to czy dokonalabys mimo wszystko tych samych wyborow. I czy to ze nie wyszlo jak pierwotnie planowalas to nie jest czasem lepsze?? Czasem nie wychodzi tak, jak sie spodziewalismy z powodu innych, albo w ogole czynnikow niezaleznych zupelnie od Ciebie. Jesli uznasz, ze rozwiazanie problemu zalezy od Ciebie, to dreczenie sie myslami zmien na konstruktywny PLAN DZIALANIA. Ale jezeli nie masz wplywu na rozwoj wydarzen, to odpusc sobie i przestan sie tym zajmowac. Wiec moj sposob jest taki - zmienic sposob myslenia z destruktywnego (typu zaglebianie sie w poczuciu winy, rozdrapywanie ran, wspominanie lepszych chwil, ktore minely bezpowrotnie itd.) na konstruktywny (co konkretnie moge zrobic i kiedy, zeby sie poleszylo i zmienilo). Ale na zakupy i do fryzjera to swoja droga tez mozna isc... Odpowiedz Link
tikki Re: Sposób na cholernie ciężkie dni... 07.01.08, 13:40 Acha, i jak juz sobie wszytsko przemyslisz, to wtedy wskazane jest wlasnie wyjsc do ludzi, tak jak Andreas radzi, ale nie na popijawy, tylko bardziej na wysluchanie. Wtedy widzisz, ze to co zdawalo Ci sie problemem nie do przezycia tak naprawde jest powszechne, albo wrecz male przy problemach innych ludzi... Moze ktos mial podobne doswiadczenia, i opowie Ci, jak sobie poradzil? Pomaga tez czytanie biografii. Ostatnio czytam wciaz i wciaz biografie Jane Fondy - rewelacja (jak dla mnie przynajmniej). Raz ze masz zajety mozg czytaniem tekstu, a dwa ze efekt podobny jak wyzej - zlapanie dystansu. Odpowiedz Link
andreas.007 Re: Sposób na cholernie ciężkie dni... 07.01.08, 14:47 Moja droga ja nie namawiam do popijaw, ale do spotkan... Nadto kolejnosc musi byc odwrotna, najpierw wyjscie, a potem wyciaganie wniosków, ale bez wpadania w jakas negacje. Bo jak czlowiek zacznie rozmyslac nad tym co go sp[otkało, to moja droga juz nigdzie nie wyjdzie, zamknie sie w sobie, nie bedzie w stanie zlapac dystansu i rozsadnie wyciagnac wnioski! Bo chyba nie rozmawiamy o problemie z gotowaniem jajka na miekko, wtedy mozna sprawe przemyslec, ale jak to jest cos, co nas doluje, to nie jestesmy w stanie o niczym rozsadnie pomyslec! Musimy sie oderwac, złapac dystans, a po jakims czasie dopiero jestesmy w stanie wyciagac wnioski na spokojnie... Jak spadasz na dno, to nie bedziesz analizowac czemu, ale trzeba sie złapac czegos co cie uratuje... a potem dopiero przeanalizujesz! Odpowiedz Link
andreas.007 Re: Sposób na cholernie ciężkie dni... 07.01.08, 14:52 jak sie znajdziesz w ciemnym zaułku z trzema problemami, zarosnietymi, metr osiemdziesiat sześć, to trzeba spieprzac, a potem dopiero wyciagac wnioski, by sie nie powtórzyło... Odpowiedz Link
gosia.43 Re: Sposób na cholernie ciężkie dni... 07.01.08, 16:06 Bardzo Wam dziękuję wszystkim za odzew i za mądre słowa , z ktorych mogę czerpać. To naprawdę miłe , jak ktoś odpowie na czyjeś pytanie . Tak się czasami składa w życiu , że spadnie na człowieka jakieś pasmo mało ciekawych zdarzeń jak grom z jasnego nieba i to zupełnie niespodziewanie. Na te moje "zdarzenia", które zupełnie inny obrót miały przybrać wiele pracowałam , solidnie pracowałam i włożyłam w to wiele i serca , i pasji , i czasu ..dałam z siebie naprawde dużo. Mam zupełne prawo przypuszczac , ze wszystko szło pomyślnie i wlaściwie wtedy , kiedy prawie , ze już byłam " u szczytu" wszystko - nagle obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni i to w zasadzie z przyczyn ode mnie niezależnych , albo zależnych w minimalnym stopniu. Nagle wszystko sie zawaliło i pociagnęło w dół inne sprawy..prawo serii... Czy to są rzeczy nieodwracalne ? - no , nie ... bo taka jest tylko śmierć , jednakże aby znowu zaczęło wracać i aby nadać temu bieg - musi nastąpić dość znaczne przeunięcie w czasie... Żyję , pracuję , uśmiecham się , spotykam się z ludzmi , czasami się napiję..wydawałoby się , ze funkcjonuję normalnie dla zwykłego obserwatora - a jednak wszystko co robię - to jest takie bez radości , bez tego napędu , pasji ..takie - bo być musi..i z tym jest mi źle...bo to jest taka "wegetacja"... Wróci to zapewne na właściwe tory - tylko pewnie musi troche czasu upłynąć i muszę sie trochę pozbierać w sobie. Nie robię sobie specjalnych wyrzutów i nie obwiniam się za bardzo , chociaż też może parę szczegółów przegapiłam... Po prostu coś niezwykle ważnego , parę istotnych dla mnie spraw - uciekło , odwróciło się a ta pustka jest może większa i bardziej dotkiwa - bo skumulowało się to w dość krótkim czasie.... gosia Odpowiedz Link
andreas.007 Re: Sposób na cholernie ciężkie dni... 07.01.08, 16:52 wiesz Gosiu jak to czytam, to tak jak bym o sobie... Takie cos mialem w tamtym roku ze szczególnym nasileniem na koncowce roku.... katastrofa, katastrofa wszystkiego.... Bardzo pomaga, no mi pomogło, cos nowego... mi pomogło cos nowego, co nie robisz utartym torem, ze tak powiem z zamknietymi oczami, ale co wymaga zainteresowania, uwagi, cos nowego - dla kazdego jest to cos innego! To moze byc nawet prozaiczna jakas czynnosc, ale nowa dla Ciebie... a na przyszłość... tez to sie przyda! Odpowiedz Link
dyrgosia Re: Sposób na cholernie ciężkie dni... 07.01.08, 17:18 Gosiu, powiem Ci z własnego doświadczenia, też się starałam i zostało to przekreślone..., ale dzięki temu wskoczyłam na zupełnie nowe tory, zobaczyłam z perspektywy,że tkwiłam w miejscu..., teraz czas na nowe rozwiązania..., tak to sie jakoś układa, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło... Powodzenia !!! Odpowiedz Link
beatrix13 Re: Sposób na cholernie ciężkie dni... 07.01.08, 18:09 tikki napisała: > Czasem nie wychodzi tak, jak sie spodziewalismy z powodu innych, albo w ogole czynnikow niezaleznych zupelnie od Ciebie. Wiec moj sposob jest taki - zmienic sposob myslenia z destruktywnego (typu zaglebianie sie w poczuciu winy, rozdrapywanie ran, wspominanie lepszych chwil, ktore minely bezpowrotnie itd.) na konstruktywny (co konkretnie moge zrobic i kiedy, zeby sie poleszylo i zmienilo). ,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,, muszę to sobie wbić gumowym młotkiem do głowy, bo po dobroci nie wchodzi Odpowiedz Link
gosia.43 Re: Sposób na cholernie ciężkie dni... 08.01.08, 19:33 nie mam zupełnie dziś głowy do myślenia , ale jutro przeczytam to wszystko jeszcze raz i pewnie coś wyskrobię ... gosia Odpowiedz Link