Czyje życie jest lepsze?

07.04.08, 12:44
Czyje zycie jest lepsze - moje czy Twoje?

Nie macie takiego odczucia, ze inni
to jakos sobie poukładali lepiej...
no nie wszyscy, ale inni.

Ja mam takie, a jak bywa dowiem sie o ich zyciu,
to okazuje sie, ze mieli gorzej.
    • tikki Re: Czyje życie jest lepsze? 07.04.08, 17:51
      Tez mam czasem takie odczucie - ostatnio szczegolnie kiedy spotykam
      swiadkow Jehowy. Srednio raz na tydzien pukaja do drzwi i zostawiaja
      broszurki. Niezaleznie od plci, rasy i wieku laczy ich jedno -
      usmiech na twarzy, spokoj i rozjasnione spojrzenie. No i ten brak
      watpliwosci...

      Po odbiorze broszurek i grzecznym ale stanowczym niepozwoleniu na
      wejscie i dluzsza rozmowe czuje sie zawsze tak samo - jakas taka
      wewnetrznie sklebiona, nieporzadkowana i wrecz myslowo brudna...

      Ale potem taka refleksja mnie nachodzi - ze jak mam do wyboru
      rozjasnione spojrzenie i brak watpliwosci, albo ciagle zastanawianie
      sie i szukanie, to chyba mimo wszytsko wole to drugie.

      To mnie troche uspokaja na koniecsmile.

      • andreas.007 Re: Czyje życie jest lepsze? 07.04.08, 22:25
        a jakby sie tak zamienic na zycia?
      • bella1 Re: Czyje życie jest lepsze? 07.04.08, 22:27
        Nie umiem tak patrzec....
        Ludzi zadowolonych interpretuje jako zadowolonych....
        Zastanawianie sie i szukanie - bez granicy - to .......chec zastanawiania sie i
        szukania...Chec polemiki....A czy nie celem polemiki jest ...no
        wlasnie....chodzi o to,zeby byc zadowolonym .....
        Nie porownuje mojego zycia do innych... - czujac bezsens....
        Nie da rady....Moje jest - nie,to nie bedzie proznosc - najwspanialsze...Bo
        moje..../innego nie bedzie wink/,bo jedyne mozliwe,jedyne,na ktore mozna spojrzec
        i...zgodzic sie,albo nie zgodzic....
        A 'nie zgodzic sie' - to tak jak splunac na siebie i ...ucichnac....
        .....
        • bella1 Re: Czyje życie jest lepsze? 07.04.08, 22:48
          Kiedys ogladalam program 'Calkowita zmiana "...Chodzilo o wyglad...Bohaterka
          programu - nieciekawa fizycznie - zamienila sie w wampa...,ale takiego wampa
          pozytywnego...Patrzylam i cieszylam sie razem z nia.....Ale - kiedy wyobrazilam
          sobie siebie po takiej przemianie - poczulam,ze byloby mi strasznie zal.
          ....Czesci siebie.....Strasznie sie przyzwyczailam do znajomego i
          ....sprawiedliwego...widoku....wink
          A przeciez to bylo tylko o powierzchownosci.....
          A co do zamiany na zycia.....-
          Andy - lubie Cie - i pewnych momentow z mojego - Tobie nie zycze...
          Ale zycze zdolnosci regeneracyjnych - jakie posiadam.....smile


          • andreas.007 Re: Czyje życie jest lepsze? 07.04.08, 22:51
            wiesz w telewizji, to i słonia moga pokazac jako małego...
            Z tymi przemianami, to spoko - no a na pewno nie w tydzien!
        • andreas.007 Re: Czyje życie jest lepsze? 07.04.08, 22:49
          nie to nie chodzi o niezadowolenie ze swojego zycia,
          choc moze tak maja jakies jednostki, ale bardziej o taka zazdrośc...
          O ten to ma fajnie, sobie wszystko ułozył, firma fajna,
          taki to sobie pozyje, a ja mam problemy... musze sie ciagle szarpac!
          Ale to nie jest niezadowolenie, ale bardziej, ze mozna było inaczej!

          Moze to nawet byc mobilizujace, to jak sportowcy
          ciagle sa niezadowoleni, a to wlasnie dopinguje ich
          do treningów i walki!

          Tak samo tu stan, ze mozna lepiej czy inaczej powoduje,
          ze staramy sie, bo jak inni moga, to dlaczego nie ja...
          • bella1 Re: Czyje życie jest lepsze? 07.04.08, 23:00
            Moze to nie za sprawa 'zazdrosci'...,a raczej ambicji...
            A ja takowej nie posiadam....smile
            • andreas.007 Re: Czyje życie jest lepsze? 07.04.08, 23:07
              no to taka zazdrośc i ambicja!

              Jak nie posiadasz?

              Moze myslisz o tej zlej ambicji, takiej z zawisci?
              • bella1 Re: Czyje życie jest lepsze? 07.04.08, 23:24
                Nie mam...zadnej.....
                Sa naprawde zyczliwi wokol mnie,ktorzy maja mi to za zle...,mili,ktorzy obalaja
                moja teorie,niedowiarki,ktore widza kokieterie...- a ja tej 'czaczy' naprawde
                nie czuje....
                Moglabym wlosy rwac z glowy - ze zostalam oberwana z waznego...
                Ale mi z tym dobrzesmile
                Mam taka teorie...-ambicja to odmiana nerwicy...I ja - tej cholery wink nie posiadam.
                • andreas.007 Re: Czyje życie jest lepsze? 08.04.08, 00:26
                  zamienic zycia, to chyba bym nie zamienił,
                  ale chetnie bym uzupenił swoje o elementy innych zyc!

                  Piekna wysoka blondi w kowbojskim kapeluszu palaca Marlboro
                  kuszacy element zycia, ale palaczowi jedzie z ust,
                  a wszystko wokół niego jest żółte....

                  Cos nam sie moze podobac,
                  ale jednak zupełnie nie dla nas!
                  • bella1 Re: Czyje życie jest lepsze? 08.04.08, 00:39
                    Oj,Andy....Strasznie uprosciles.....
                    Zaczales z grubej rurki tylko po to,zeby wycisnac plamke zjelczalej bitej
                    smietany na przeterminowane lody.....
                    I co mam powiedziec?
                    Ze trzy wpisy zmieniaja peryspektywe myslenia/smile

                    • andreas.007 Re: Czyje życie jest lepsze? 08.04.08, 19:58
                      nie uprosciłem nic albowiem pisałem wyraznie o takim odczuciu,
                      a takowe moze spowodowac brak słonca czy wizyta świadków Jehowy...
                      Od razu sugerowałem o chwilowym odczuwaniu!

                      A to Ty poszłas od razu w plucie na swoje zycie!

                      Taki stan zapewne nie pozwlalby na normalne zycie przeciez.

                      Kazdy z nas ma pewien niedosyt, jest niezadowolony,
                      ale przeciez to nie jest od razu negacja całego zycia!

                      A czego sie spodziwalas, ze napisze ze nic mi sie nie udalo,
                      ze moje zycie jest do dupy... - tak nie jest!

                      Kazdy z nas zyje tak by byc szczesliwym,
                      a czasami mu sie wydaje, ze inni sa jakby wiecej czy bardziej,
                      ale my na ich miejscu moglibysmy nie byc szczesliwi...
                      i wlasnie o taka konkluzje mnie sie rozchodzilo.

                      Bo czesto nasze rozterki o nasze zycie wynikaja z tego,
                      ze myslimy ze inni maja lepiej czy normalnie,
                      a tak naprawde nie jest, bo my mamy swoje chwile,
                      które sa nasze...
                      • andreas.007 Re: Czyje życie jest lepsze? 08.04.08, 20:00
                        ja rozumiem, ze Ty bys chciala zeby od razu
                        z grubej rury puscic fekalia i zasmrodzic...
                        Moze to by bylo efektowniejsze, ale przeciez nie prawdziwe.
        • beatrix13 Re: Czyje życie jest lepsze? 08.04.08, 19:44
          bella1 napisała:

          >...Bo moje..../innego nie bedzie wink/,bo jedyne mozliwe,jedyne,na
          ktore mozna spojrzec i...zgodzic sie,albo nie zgodzic....
          > A 'nie zgodzic sie' - to tak jak splunac na siebie
          i ...ucichnac....

          ..............................
          bardzo mądre i piękne słowa, dzięki bella
          • andreas.007 Re: Czyje życie jest lepsze? 08.04.08, 20:04
            swoje zycie zawsze mozemy zmienic czy zmodyfikowac,
            ale zawsze to bedzie nasze zycie!
    • tikki Re: Czyje życie jest lepsze? 01.06.08, 21:24
      "Ja mam takie, a jak bywa dowiem sie o ich zyciu,
      to okazuje sie, ze mieli gorzej."

      To tak jest czasem, ze wyrabiamy sobie zupelnie, bywa, bledne
      przekonanie o kims.

      czytam czasami "Pania", a w niej felietony Janusza Wisniewskiego.
      Nie czytalam zadnej jego ksiazki, ale felietony mi sie podobaly.
      Pozwolilam sobie nawet na przelotna refleksje typu "ach, taki
      wrazliwy myslacy facet - pewnie ma szczesliwa zone...".

      Tymczasem ostatnio kupilam "Arytmie uczuc" - wywiad-rzeke z
      Wisniewskim przeprowadzony przez Dorote Wellman. (Ksiazka zreszta
      bardzo warta przeczytania, szczegolnie przez mezczyzn gwaltownie
      zblizajacych sie do 50-tkiwink. I co sie okazalo? Ze przez cale zycie
      byl kawalem egoistycznego gnoja, tyle tylko, ze zrozumial to teraz...
    • andreas.007 i znowu to miałem... wanilia i pieprz 09.06.08, 19:47
      odwiedzilem przyjaciól, pozyłem kilka dni ich zyciem,
      a wlasciwie tym, co mi sie wydaje ich zyciem,
      tak fajnie, sielsko, spokojnie, slonecznie...

      Tak sobie pomyslalem, a moze ja tez bym tak sobie pozył,
      ale wiem, ze to ICH zycie jest dobre dla mnie na te kilka dni,
      bo ja mam swoje zycie... i prawdopodobnie w ICH zyciu
      nie dalbym rady zbyt sielko i radosnie.

      Ale ludzie sobie fajnie zycie ukladaja,
      maja marzenia takie fajne, zyja szczesliwie...
      realizuja sie i zaraz znajduja kolejne cele!

      Dobrze jest spotkac takich ludzi,
      dobrze jest miec takich przyjaciół!

      Ja bym chcial zyc zyciami wszystkich...
      byc tym co podrózuje, ale i tym co zajada owoce ze swojego ogrodu,
      gnac szybkim autem, ale i tym co przysiadzie na zboczu góry,
      tym co zaczyta sie w myslach innych i tym co nie moze usiedziec,
      bo go gna na przełaj...!

      Ktos polecal mi czekolade z chili,
      a lody waniliowe z pieprzem...
      wanilia i pieprz!
      Jedno podkresla smak drugiego!

      Posmakowac...
      • andreas.007 Re: i znowu to miałem... wanilia i pieprz 09.06.08, 19:53
        zawsze gdy spotkam ludzi, ktorzy WIEDZA, bo oni wiedza,
        dokad chca iśc, to naprawde jestem pelen podziwu dla nich,
        nie dla celu, ale dla tej drogi, dla tej ich pewnosci...
        pewnosci, ze oni wiedza dokad!

        Jak kolega mowi mi, ze nauczy sie rzezbic w drewnie,
        ze bedzie rzezbił, bo zawsze tego pragnął,
        to stoje z podziwem, bo on wie dokad zmierza!

        Ci ktorzy nie wiedza, nie znalezli swojej drogi,
        ci mowia o nowym aucie czy budowie basenu...
        Tak mysle, zeby kupic sobie jakies terenowe auto,
        zeby był taki mocny silnik, ale nie wiem czy pic up...
        czy tez zabudowany z tyłu....
        wink)
        • andreas.007 Re: i znowu to miałem... wanilia i pieprz 09.06.08, 20:01
          i to nawet nie chodzi czy to z mojego punktu widzenia
          dobra, ekonomiczna, łatwa, nieosiagalna, kosztowna...
          To nie jest wazne, wazne, ze oni wiedza, ze chca ta droga!

          Jakie to wazne miec swoja droge...
          czy to pod wiatr czy z wiatrem!

          Pod wiatr nawet lepiej, bo wysilek wiekszy!

          Czyli co wystarczy zeby sie chciało chciec?

          A jak sie nie chce, to usiasc?

          A moze kupic auto i kawalek podjechac,
          ale czy bedzie sie chcialo wysiasc z takiej bryki?
          Czy czlowiek bedzie potrafił pójść... i sie zmeczyc?
      • beatrix13 Re: i znowu to miałem... wanilia i pieprz 09.06.08, 20:14
        mam w domu czekoladę z chilli,
        po jednej kostce dalam szansę drugiej, trzeciej juŻ NIE DAM
        • bella1 Re: i znowu to miałem... wanilia i pieprz 09.06.08, 20:37
          Andriuszka.... - Ty chcesz pozyc moim zyciem wink....
          • andreas.007 Re: i znowu to miałem... wanilia i pieprz 10.06.08, 16:02
            moze nie do konca czytelnie sie wyrazilem...
            prawda jest, ze innym prezentujemy te fajne strone naszego zycia!
            Odwiedzajac kogos, jest fajnie, pokazuje mi swoje miejsca,
            bo kazdy ma cos fajnego, pieknego, madrego...

            Nie tyle chciałbym zyciem innych, ale jakby zaznac,
            ale oczywiscie najchetniej te chwile, ktore prezysparzaja
            radosci, szczescia i takie tam... ale nie pozbawione wysilku!
            • andreas.007 ot taka historyjka o poznaniu! 12.06.08, 12:54
              Wyczytałem taka oto historyjke...

              Ojciec z córka poszedł nad jezioro sie kapac,
              poprosił córke by sprawdziła jaka jest woda.
              Podeszła, zanurzyła noge i mówi:
              - Zimna.
              Ojciec podszedł i wrzucił ja do wody i pyta:
              - A teraz?
              - Dobra - odpowiedziała córka.
              Ojciec dodał wtedy, ze jezeli chcesz cos poznac,
              to zanusz sie w tym bez namysłu cała...
              • tikki Re: ot taka historyjka o poznaniu! 12.06.08, 20:30
                W ogole Twoja historyjka mi sie nie podoba.

                Po pierwsze, zadna mlodociana panienka wrzucona znienacka do wody
                nie pluska sie w niej i nie mowi, ze woda nagle pocieplala, tylko
                piszczy i robi awanture.

                Po drugie ojciec doradzajacy nieletniej corce, zeby zamiast najpierw
                pomyslec zanurzala sie w nowe sytuacje bez namyslu, celem lepszego
                ich poznania, jest chyba sam niespelna rozumu.

                Nie wiem w ogole, skad ostatnio taki lans emocji kosztem rozumu...
                • beatrix13 Re: ot taka historyjka o poznaniu! 12.06.08, 20:53
                  tylko wyrodny ojciec wrzuciłby córkę do zimnej wody celem jej
                  utopienia się smile
                  tylko głupiutka córka cieszyłaby się z tego, o ile przeżyłaby
                  • oktomvre Re: wolę historyjki o warszawie ;) 12.06.08, 21:20
                    ech, wspomnienia..
                    • andreas.007 historyjka z ksiazki jest 12.06.08, 23:09
                      historyjka zostala opisana w najnowszej pozycji Paulo Coelho "Brida".

                      Jestem wlasnie w trakcie...

                      Moze tam było plytko,
                      a poza tym moczac tylko noge rzeczywiscie odczujemy
                      roznice jako ZIMNO, zas wchodzac w calosci... dobre!

                      To tak jak w saunie jak wsadzimy nosa, to gorac!
                      Przebywajac sie przyzwyczajamy, a wychodzac schladzamy sie!

                      Zreszta nie bez kozery ludzie wskakuja do wody,
                      a moczac sie potrochu czuja zimno!
                      • beatrix13 Re: historyjka z ksiazki jest 12.06.08, 23:13
                        masochista !
                        • andreas.007 Re: historyjka z ksiazki jest 12.06.08, 23:15
                          ?
                          • andreas.007 Re: historyjka z ksiazki jest 13.06.08, 11:07
                            nasze odczucia zimna-ciepła, to głownie kwestia roznicy temperatur!
                            Tak samo jak nasze odczucia dobra-zła, moralne-niemoralne...

                            Cos moze nam sie wydawac złe u innych,
                            ale sami cos robiac nie dostrzegamy tego, akceptujemy...

                            Gdy na ulicy zobaczymy pijanego, to patrzymy z obrzydzeniem,
                            ale gdy nam sie to zdarzy, to przeciez czlowiek chce sie zabawic!

                            Na pewno wsadzajac noge do wody tak naprawde to nie jestesmy
                            w stanie okreslic czy zimna czy ciepla,
                            bo to jak z klimatyzacja w aucie!

                            Czasami siadam do auta z klimą i wydaje mi sie zimno,
                            a jak wychodze z auta to na zewnatrz goraco sie wydaje...
                            • bella1 Re: historyjka z ksiazki jest 13.06.08, 20:14
                              Ale to takie trudne......wink
                              Po co sie zastanawiac,zanurzac,wchodzic 'na obce terytoria' myslenia i
                              postepowania.....Czy nie latwiej i bardziej bezpiecznie zanurzyc swoja
                              stopke.....- krzyknac ' bylam,widzialam,slyszalam,domyslam sie'......I tyle....
                          • beatrix13 Re: historyjka z ksiazki jest 13.06.08, 21:27
                            co znowu Dziubku nie rozumiesz?
                      • tikki Re: historyjka z ksiazki jest 13.06.08, 22:11
                        "Moze tam było plytko,"

                        Jakby bylo plytko, to nie moglaby sie zanurzyc w calosci, zgodnie z
                        rada ojca.

                        > a poza tym moczac tylko noge rzeczywiscie odczujemy
                        > roznice jako ZIMNO, zas wchodzac w calosci... dobre!
                        >
                        Wcale tak nie jest. Wsakujac nagle do wody nie odczuwamy jej jako
                        cieplej, tylko przezywamy szok termiczny. Nie bez powodu zaleca sie
                        powolne wchodzenie do wody rozgrzanym sloncem ludziom.


                        A traktujac to bardziej metaforycznie, to nadal nie rozumiem, jaka
                        jest zaleta pakowania sie w rozne sytuacje bez namyslu, celem
                        doglebniejszego poznania.

                        Mamy nie tylko cialo i zmysly, ale tez i rozum, i dobrze byloby
                        czasem z niego skorzystac przed faktem, a nie po fakcie.

                        Nie wiem, czy ten ojciec bylby szczesliwy, gdyby jego nastoletnia
                        corka przyszla po paru tygodniach do domu i oznajmila mu, ze jest w
                        ciazy z zonatym i dzieciatym sasiadem z dolu, bo ja szal zmyslow
                        poniosl...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja