Ludzie podróżujcie, wyjezdzajcie, poznawajcie

16.05.08, 00:02
Ludzie podrózujcie, wyjeżdżajcie, poznawajcie...
Świat i zycie jest takie piekne,
ludzie sa tacy mili, a wszystko takie inne...

Naprawde wszystko i wszyscy, a my tu gnusniejemy!

Nawet nie trzeba do Włoch czy na Kanary,
wystarczy gdzies niedaleko nawet...
    • bella1 Re: Ludzie podróżujcie, wyjezdzajcie, poznawajcie 16.05.08, 07:39
      Gnusniejemy?Bea byla w bajce,White i Okto tez,Tikki w Polsce,Gosia w gorach,Ty w
      Kolobrzegu,ja spelnilam marzenie z ubieglego roku.....
      Oby tak wszyscy gnusnieli.....smile
      ...
      Ale rozumiem przeslanie...Podroze daja dystans.....
      • gosia.43 Re: Ludzie podróżujcie, wyjezdzajcie, poznawajcie 16.05.08, 08:43
        podróże kształcą...
        gosia
        • andreas.007 Re: Ludzie podróżujcie, wyjezdzajcie, poznawajcie 16.05.08, 14:04
          Musimy jeszcze wiecej podrózowac...
          ja tez bylem kilka dni w pieknych polskich miastach!
          Ludzie bardzo mili, a czlowiek uczy sie, uczy sie, uczy sie...
          • beatrix13 Re: Ludzie podróżujcie, wyjezdzajcie, poznawajcie 16.05.08, 20:50
            andreas.007 napisał:

            > Musimy jeszcze wiecej podrózowac...
            ..........................................
            tak,a banknociki na wojaże światowe i dodatkowe dni urlopwe przy
            okazji najbliższego deszczu spadać będą z nieba
            • andreas.007 Re: Ludzie podróżujcie, wyjezdzajcie, poznawajcie 17.05.08, 11:50
              ale z Ciebie materialistka... wiedziałem, wiedziałem...
              wink
    • beatrix13 to oczywista oczywistość 16.05.08, 20:49
      wolałabym jednak dalej niż Kanary i Włochy
    • korfi A co pcha ludzi do podróżowania? 16.05.08, 20:50
      Wiecie? Bo w zasadzie podróżowanie samo w sobie jest mało sensowne.

      -------------------------------------------------------
      Każda akcja wywołuje co najmniej równy i skierowany przeciw niej
      krytycyzm
      • oktomvre Re: A co pcha ludzi do podróżowania? 16.05.08, 22:07
        Zastanawiam się nad sensem sensu Twojego pytania smile
        • korfi Powiem wam 17.05.08, 07:16
          Ciekawość albo chęć zaimponowania innym. Trzeba przy tym stwierdzić,
          że w obecnych czasach elektonicznych dobrodziejstw można wiele z tej
          ciekawości zaspokoić nie ruszając się z domu. A pytanie jak pytanie.
          Jeden sens w nim znajdzi a drugi nie. W zależności od potrzeby
          własnej smile.

          -------------------------------------------------------
          Każda akcja wywołuje co najmniej równy i skierowany przeciw niej
          krytycyzm
          • oktomvre Re: Powiem wam 17.05.08, 08:38
            Owszem, sens widoczny gołym okiem... Chęć podzielenia włosa na
            czworo smile

            ps. zapomniałeś Korfi o przyjemności, takiej zwykłej radości, no...
            chyba, że podróży towarzyszy tak wielki stres co tłumi tego rodzaju
            doznania, wtedy rzeczywiście lepiej nie ruszać się z fotela.

            Chęć zaimponowania innym??? Jakie to małostkowe, przyznasz...
            • korfi Re: Powiem wam 17.05.08, 10:27
              Nie wiem czy na czworo, ale bywa, że ciekawie jest się pozastanawiać
              nad prostymi wydawałoby się rzeczami. Rzeczywiście małostkowość ta
              chęć. dużo jednak teraz małostkowości wokół.
              Uwaga o stresie świetna i bardzo celna. Nie wiem jakiego rodzaju
              pochodzenia stres miałaś na mysli. Związany bezpośrednio z podróżą
              czy ten codzienny, zabierany ze sobą gdy ktoś nie potrafi się go
              wyzbyć.

              -------------------------------------------------------
              Każda akcja wywołuje co najmniej równy i skierowany przeciw niej
              krytycyzm
              • oktomvre Re: Stres 17.05.08, 11:19
                Ha! Z własnego doświadczenia. Gdy nie było dzieci, wszelkie wyjazdy
                były nierozłącznie związane z wyluzowaniem, odpoczynkiem plus to, o
                czym napisała Bella. Niezaprzeczalnym faktem jest, że teraz stresa
                przedpodróżnego mam wielkiego, gdy ogarnąć muszę całą masę rzeczy
                niezbędnych do zabrania, przewidzieć wszelkie ewentualności i tak
                zabezpieczyć dzieciaki, by im było ok, mnie przy okazji też smile
                Aczkolwiek wiem, ze to sytuacja przejściowa, im dalej w las, tym
                będzie coraz łatwiej. Dlatego, mimo wszystko, co jakiś czas zmieniam
                otoczenie. To swego rodzaju nawyk i chyba już uzaleznienie wink
                Nie pokusiłabym się chyba jednak o wyjazd, mając świadomosć
                dolegliwości typu choroba lokomocyjna, morska /nie mam/, strach
                przed kontaktami z "nowym", strach przed korzystaniem ze środków
                transportu, swoistym czarnowidztwem typu "i tak się nie uda",
                rozterkami natury finansowej - dobra jadę, potem będę przymierać
                głodem i zaciągać długi /albo je spłacać/, nie wspominając już o
                psuciu otoczeniu nastroju spowodowanym moimi osobistymi porażkami, z
                którymi nie radzę sobie bez względu na okoliczności zewnętrzne,
                meteopatią /wink/, fobiami... Uzbierało się tego trochę.
                • andreas.007 podróze pozwalaja nam spotkac innych ludzi 17.05.08, 11:56
                  podróze pozwalaja nam spotkac innych ludzi,
                  zobaczyc ich zycie, zobaczyc ich sposob na zycie,
                  skonfrontowac z naszym... zobaczyc ich sztuke, poznac inne
                  jakze czesto bardzo rozne od naszego sposoby na szczescie!

                  Nam wydaje sie, ze szczescie, to telewizor, szybki net i komp,
                  a spotykamy ludzi, ktorzy sa szczesliwsi od nas, a nie maja tego
                  albo potrafia zobaczyc co innego w zyciu co nam wydawalo sie
                  malo wazne, a moze dawac szczescie...

                  Podrózujemy by byc szczesliwi..
                  Po to takze wszystko robimy!
            • beatrix13 mnie pcha przeogromna potrzeba spełniania 17.05.08, 17:21
              swoich marzeń,
              a ,że nie jestem typem kanapowca jak kolega Korfi to wolę osobiście
              podróżować niż tylko palcem po mapie względnie korzystając z
              dobrodziejstw Travel Channel
              • beatrix13 + możliwość pogadania z tubylcami w ich językach 17.05.08, 17:25
                a Ty Andreas mnie nie denerwuj, bo dziś mnie w pracy wnerwiono,
                wrrrrr
      • bella1 Re: A co pcha ludzi do podróżowania? 16.05.08, 22:14
        Rownie 'celne' byloby stwierdzenie,ze malo sensowne jest gotowanie obiadow - jak
        zdrowiej i mniej skomplikowanie- byloby skonsumowanie surowych warzyw bez
        obierania skory,kawalka surowej wolowiny / swiezej/ i popicie woda..wink
        Chec zobaczenia,doswiadczenia,ciekawosc.......

        • bella1 Re: A co pcha ludzi do podróżowania? 17.05.08, 15:09
          Andy - podrozujac - spotykam roznych ludzi...Nie tylko szczesliwych i milych.....smile
          • andreas.007 Re: A co pcha ludzi do podróżowania? 17.05.08, 23:25
            wiesz tak mnie teraz to zastanowiło,
            bo w moich podrózach raczej spotykałem ludzi szczesliwych!
            Powiem wiecej - znam tez w wiekszosci szczesliwych!
            No, jakies problemy kazdy ma, ale sa szczesliwi!
            • bella1 Re: A co pcha ludzi do podróżowania? 18.05.08, 09:16
              Statystyki na temat szczesliwosci nie prowadze,natomiast - sam uzyles slowa '
              raczej'.......Ja rozumiem 'stan patrzenia wakacyjnego'....-wiekszosc zdarzen
              nabiera innego wymiaru...Szczesliwszego....Ale moze nie jestes az tak dobrym
              obserwatorem,skoro nie widzisz nieszczescia.....,czy ludzi,ktorzy wcale nie sa
              mili.....Bo nawet - podrozujac innymi sciezkami - trudno nie zauwazyc - ze nie
              ma miejsca idealnego.....
              Przykladem niech Tobie posluzy moja przygoda - kilka tygodni temu.....W wielkim
              skrocie.....
              Policjant,ktory odprawial moj samochod kilka dni wczesniej - juz prywatnie - w
              garniturze i pod krawatem - wyzebral ' na benzyne' wartosc 50$.
              Recepcjonistka w hotelu - po zamianie waluty - kiedy nawet do glowy mi nie
              przyszlo,ze za taka czynnosc nalezaloby dac napiwek - podleciala do nas przy
              drzwiach i wyszarpnela mi z reki
              banknot wartosci okolo 3$ - twierdzac,ze sie pomylila przy liczeniu.....
              Nie pomylila sie - obliczylam.....
              Niech tez wspomne o pracownikach granicznych,ktorzy za kazdy ruch reki,ktory
              spowoduje,ze Twoj samochod przesunie sie sie pol metra - zadaja ruchu Twojej
              reki,ktora siega do kieszeni...Zaznaczaja przy tym,ze tylko euro ich interesuje.....
              Trzeba bylo widziec miny Anglikow,Francuzow,Wlochow,ktorzy na poczatku odmawiali
              - a pozniej - karnie siegali do kieszeni i odliczali kase....Ich musialo to
              dziwic bardziej,niz nas....
              Nie chcac sie zrazic na ' dzien dobry' - tlumaczylismy sobie te
              zwyczaje....Bieda,inna kultura,desperacja,latwe mozliwosci 'wycyckania' ... -
              ale zalagodzilo to sprawe tylko troche....Bo to - ani nasz sposob walki z
              bieda,ani nasza kultura,ani nasza desperacja....
              Wyobrazam sobie pobudke poranna -'dzien po ' -policjanta w garniturze
              wink.....Wstaje,idzie do lazienki...,a tam lustro....Przeglada sie w nim,usmiecha
              z zadowoleniem i spokojnie zabiera sie za golenie.....Taki ...moze i
              szczesliwy,ale wcale nie mily......
              ..............
              Byles kiedys w miejscu,ktorego 'nazajutrz' moze nie byc?/odstepujac od zasady,ze
              wszedzie tak moze sie zdazyc - chodzi o miejsce,z konkretnym ,calkiem
              prawdopodobnym ostrzezeniem/...
              Turysta sporo moze sie nauczyc o nieszczesciu,nadziei i
              szczesciu....Niekoniecznie w takiej kolejnosci......
              ............
              Jezeli Twoja teoria o podrozowniu jest prawdziwa - to oznacza,ze wszyscy sa
              'raczej ' szczesliwi i mili.....wink







              • andreas.007 Re: A co pcha ludzi do podróżowania? 18.05.08, 10:30
                Bella czepiłas sie tego słowa "raczej" jak tonacy brzytwy...
                uzyłem go chcac podkreslic moje zdumienie faktem, odkryciem,
                ze spotykałem ludzi szczesliwych!

                Albowiem moja droga ludzie w kazdych warunkach
                potrafia czuc sie szczesliwi, adaptuja sie,
                a ci ktorzy z uwagi na swoj stan psychiczny
                nie czuja sie szczesliwi wymagaja leczenia,
                a z uwagi na warunki zewnetrzne, to naprawde musi byc tragedia...
                a ja jakos nie jezde w miejsca, gdzie ludzi spotyka tragedia!

                Ludzie sa szczesliwi, a tylko my tu na ten przyklad TY
                patrzac z punktu swojego oceniasz innych jako nieszczesliwych!

                Ja byłem w krajach rosyjskojezycznych i dawalem dolarki,
                ale nie bylem z tego powodu nieszczesliwy, bo zaakceptowałem
                taki sposób zycia i staralem sie to zrozumiec,
                jak zarabiaja oficjalnie 10 dolarow, a zycie kosztuje 50...

                Jezeli Ty dajac czułas sie nieszczesliwa, to wspolczuje,
                a na pewno ci bioracy czy jak Ty sugerujesz zebrzacy
                czuli sie szczesliwi.

                Ale nie okreslilbym ich jako wymuszajacych czy zebrzacych,
                co Ty czynisz, bo dla nich jest to tak samo normalne,
                jak "wymuszanie" sciagniecia butów czy czapki przed wejsciem
                do religijnego obiektu - chyba nie czujesz sie wtedy oburzona?

                Tak wiec spotykałem ludzi szczesliwych
                w tych warunkach w jakich zyli i na swoj sposób,
                oczywiscie przejezdzajac luksusowym autem z klima popijajac whisky
                przez dzielnice powiedzmy biedy uznasz,
                ze ci ludzie sa nieszczesliwi, ale oni naprawde na swoj sposob
                sa szczesliwi...

                Czy bedac w jakims kraju na polu golfowym i widzac
                jak ludzie sa dla mnie mili - spodziewajac sie mojej szczodrosci
                mam myslec, ze sa nieszczesliwi, bo spodziewaja sie mojego gestu
                w postaci pieniedzy?

                Zarówno ja dajac im czuje sie zadowolony, jak i oni biorac!

                Zaprzyjazniony Niemiec nauczył mnie dawania napiwków,
                ale takze ludziom zebrzacym pieniedzy...
                Mawiał, ze nie wiadmomo, moze my kiedys bedziemy w takiej sytuacji,
                potrafił dac nawet duza kwote, ale nie byl z tego nieszczesliwy,
                a obdarowani tez raczej byli szczesliwi...

                Wydaje mi sie, ze zarówno nasze poczucie i nasz oglad swiata,
                a szczegolnie odczuc innych ludzi zalezy od nas, naszych odczuc!

                Osoba, ktora widzi wokól siebie samych niemiłych i nieszczesliwych,
                musi byc bardzo nieszczesliwa... wink)))

                Ja spotykam ludzi milych i szczesliwych - i niech tak zostanie!

                Co do mojeje zdolnosci obserwacji, to mozesz mi wierzyc lub nie,
                ale nie narzekam.... ale trzeba patrzec nie powierzchownie,
                jak Ty to czynisz, a tak wynika z Twojego opisu,
                ale zaobserwowac inne, glebsze mechanizmy kierujace ludzmi!

                Osoby, które wymagaja od Ciebie czegos
                do czego nie jestes przyzwyczajona,
                ale jest to w ich kulturze normalne nie sa niemili...
                zle to interpretujesz, polwtórze, jak przed wejsciem
                do obiektu religijnego zwróca Tobie uwage byc sciagnela buty,
                to nie znaczy, ze sa niemili... chca tylko bys spelnila
                pewna norme, ktora dla nich jest normalna.

                To tak samo, jak ktos zwróci uwage bys w restauracji
                nie dłubała w nosie... wink))
                • andreas.007 Re: A co pcha ludzi do podróżowania? 18.05.08, 10:35
                  a jeszcze zaostrzajac dyskusje i spychajac w niebezpieczna sfere
                  zapytam, gdy widzisz osobe na wózku inwalidzkim,
                  to myslisz, ze jest nieszczesliwa?

                  Jezeli tak myslisz, to mozesz sie grubo mylic,
                  bo takie osoby potrafia byc szczesliwe w ogóle nie mniej
                  niz TY czy ja czy inni "normalni"...
                  • andreas.007 Re: A co pcha ludzi do podróżowania? 18.05.08, 10:52
                    a w ogóle Twój oglad swiata, oceny ludzi ograniczyłas bardzo
                    do sfery finansowej... a to nie jest wszystko!
                    Zdolnosci obserwacji powinny siegac daleko poza pieniadze.

                    Czy płacac za wejscie na wieze Eiffla uwazasz, ze sa niemili?
                    Czy płacąc za parkowanie w strefie uwazasz, ze sa niemili?
                    Czy ... kazda oplata to oznaka, ze sa niemili i Ciebie chca,
                    jak Ty oktreslasz "wycyckac"... nie moja droga!
                    • andreas.007 Re: A co pcha ludzi do podróżowania? 18.05.08, 11:09
                      zreszta ja pamietam czasy kiedy jadac na Zachód musialem placic
                      za przejazd autostrada, ba nawet tunelem,
                      to jak Ty uwazalem, ze mnie "wycyckali", bo przeciez
                      u nas drogi i mosty byly bezplatne, a tam trzeba bylo placic!

                      Podobnie sie czułem... ale teraz juz to rozumiem!

                      Kelnerzy zatrudniani czesto dostaja pensje 500 zlotych,
                      bo wlasciciel kalkuluje, ze dorobia sobie z napiwków,
                      tak samo w niektórych krajach sie dzieje...
                      zauwaz w Polsce celnicy zarabiali zawsze grosze,
                      a teraz jak nie ma granicy, to zaczynaja domagac sie,
                      bo wczesniej jakos sobie radzili i wszyscy doskonale wiedzieli,
                      jak sobie radza!

                      To jest taka norma - i wszyscy sa szczesliwi!
                      • bella1 Podrozujac - spotykalam ludzi...;) 18.05.08, 13:45
                        Drogi Andy.....
                        Poswieciles wiele czasu na odpowiedz....Nie uwzgledniles jednego.....Ze ,ani o
                        moim samopczuciu,ani o moich doswiadczeniach - nie masz pojecia....
                        BO....- jezeli Tobie poradze,zebys wyobrazil sobie mnie - jako osobe
                        szczesliwa,spelniona,radosna..... - to jak bedzie sie miala Twoja ocena tego -
                        co mowie - do swojej.....- utopijnej w/g mnie - teorii.....
                        Zmienisz ja?Nie sadze.....
                        W Twoich wypowiedziach -czlowiek - tubylec -to jak ciekawostka
                        turystyczna.....Mily,zawsze i wszedzie.....
                        To dobrze,ze patrzysz pozytywnie na ludzi - ale w dyskusji - nie powinno byc
                        miejsca na obrazanie sie,ze ktos ma inna opinie.Inna - ale wcale nie taka
                        odlegla od Twojej.....Bo ja tez widze wiecej pozytywow,tez spotykam wiecej
                        milych ludzi i takimi sie otaczam - w miare mozliwosci......Ale nie bede
                        zaklamywac prawdy....Jak sie cos zlego przydazylo - to sie przydazylo....I
                        tyle......
                        Ja - dajac wyzebrany datek zdrowo i sprawnie wygladajacej osobie- czuje sie
                        bardzo zazenowana....Jakbym ja obrazala....A daje czasami - zeby miec swiety
                        spokoj.....I nie - nie cieszy mnie to...Inna sprawa - jak nie ma oszustwa,ani
                        przymusu....
                        Piszesz o innosci kultur....Czyli to idzie w jedna strone?Czyli - w/g Twojej
                        teorii,ci ludzie po drugiej stronie - nie wiedza o istnieniu kultury,ktora widzi
                        nagannie takie zachowania....?To nie malpki,ktore kurczowo trzymaja sie palmy......
                        Raczej nie - ich 'wlasne' panstwa - walcza z tym zwyczajem - nie tylko
                        prawnie,ale i edukacyjnie.
                        Rozumiesz roznice - pomiedzy oszustwem,czy wymuszeniem - a zwykla
                        zebranina?Nazwalbys kogos takiego 'czlowiekiem milym'?
                        .............
                        Inwalidzi.....Oj,Andy - zebys Ty wiedzial - gdzie i ku komu skerowane sa moje
                        uczucia - jak patrze na ludzi - na wozkach inwalidzkich.....
                        Ale - ten temat - nie ma zadnego zwiazku.....Bo ja traktuje tych ludzi - jak
                        ludzi.....,a nie jak kolejna ciekawostke...
                        Sa wsrod nich zawsze mili,nieraz mili lub niemili i calkowicie niemili.....smile
                        I znowu - moglabym zaczac sie zastanawiac - dlaczego tak jest....Ale to nie jest
                        tematem tej dyskusji.....
                        Kelnerzy....,napiwki......,'zaklete rewiry'......wink
                        Ty nauczyles sie dawac napiwki...- a moja rola / mam nadzieje,ze odczytasz
                        poprawnie/ - bywa czesto - uczenie,ze napiwkow nie powinno sie brac w niektorych
                        przypadkach.....,nie za wszelka cene,nie kosztem oszukiwania...,a nawet -zdarza
                        sie - nie za cene swojej godnosci........
                        Zarzucasz,ze podchodze do tego materialnie.....Chyba nie ja - a ci,ktorych
                        opisalam....Niemili ludzie.....,ktorych - niestety - spotkalam ,podczas swoich
                        podrozy......
                        /Do kosciola,banku,sklepu,restauracji,szpitala,szkoly i innych obiektow -
                        wchodze na zasadach ustalonych przez 'ustalajacych' w w/w obiektach.......
                        Do kultury,pojecia dobra i zla .......podchodze na zasadach ,ktore sama
                        wyksztaltowalam/ korzystajac z dobrodziejstwa sztabu ludzi w moim calym
                        zyciu,ktorym chcialo sie inwestowac w moje wychowanie/
                        Do zwyczajow,typowych dla innych zachowan,tradycji - podchodze wybiorczo -
                        ...jak nie krzywdzi - to jest o.k.....smile

                        • andreas.007 Re: Podrozujac - spotykalam ludzi...;) 18.05.08, 22:01
                          W zadnym zie nie chcalem Ciebie obrazic czy urazic,
                          Ty wytknełas mi brak zmysły obserwacji,
                          to ja postanowłem i Tobie wytknac słaby punkt... wink)
                          Tak dobre slowo, za dobre slowo!

                          Wracajac do meritumu, to nie do konca jest tak,
                          ze władza tamtych krajow walczy z korupcja,
                          a ja powiem, ze wrecz toleruje,
                          bo jest to swego rodzaju zaradnosc,
                          a takze przeciez ta korupcja
                          zalezy od stanowiska, a wiec to takze wspieranie swoich!

                          Na zadnym poziomie tam z korupcja sie nie walczy,
                          tak samo zreszta jak w Polsce, a wrecz wspiera sie
                          stwarzajac mozliwosci!

                          Powtarzam, ja czułem sie oszukany, gdy musiałem placic
                          za drogi i tunele na Zachodzie, a oni gdy musza dawac napiwek
                          policjantowi czy celnikowi... tyle.

                          To nie jest wyzebrane, bo panstwo mogloby wprowadzic podatek,
                          ktory dawano by w formie pensji temuz, ale ta forma
                          jest mniej zbiurokratyzowana... wink)
                          Powiedzmuy bezposrednio trafia.

                          Nie nazwałbym tego zebranina,
                          ale wlasnie przyjetym zwyczajowo podatkiem wreczanym urzednikowi.
                          Zauwaz, ze na Zachodzie nie trzeba nic dawac urzednikowi,
                          ale placi sie za drogi, za tunele i wiele innych rzeczy,
                          a u nas mamy niby za darmo, ale sie placi bezposrednio komus!
                          Wychodzi na to samo!

                          Tyle w kwestii powiedzmy podatkow,
                          bo ja w tej kategorii na to patrze!

                          Co zas sie tyczy milych ludzi, to wszedzie sa mili i niemili,
                          ale to zalezy od nas, bo ci niemili, dla innych sa mili,
                          a wiec oni nie sa w ogóle niemili, ale nie mili konkretnie!

                          Zas kazdy czlowiek dazy do szczescia,
                          ale co dla jednego jest szczytem szczescia dla innego... niczem!

                          Mialem kiedys firme w poblizu punktu wydawania posilku bezdomnym,
                          czasami przychodzili do mnie po papierosa....
                          Pamietam, jak raz kolega dał jednemu cała paczke.
                          Był normalnie zachwycony, dziekował, bo mógł zaszpanowac
                          przed swoja kobieta paczka fajek - bilo od niego szczescie!
                          A innemu nowy model lexusa nie sprawi radosci i w ciagu
                          kilku tygodni odsprzeda koledze, bo to nie to...

                          Nie uwazam, ze ludzie sa niemili, ani ze nieszczesliwi,
                          a juz na pewno nie sa to tozsame zbiory!

                          Spotykalem ludzi niemilych dla mnie, a jakze,
                          ale nie uwazam, ze byli nieszczesliwi, a zawsze potrafilem
                          okreslic z jakiego powodu sa tacy... bo generalnie
                          czesto okazywali sie potem bardzo mili!
                          Takze celnicy... powiedzmy spotykani potem prywatnie!

                          Jeszcze raz - wymusza sie na nas podatki,
                          wymusza okreslone zachowanie,
                          czasami wymusza pierwszenstwo...
                          cóz takie jest zycie - ma dobre i zle strony dla nas,
                          ale staram sie zbytnio nie rozpaczac nad tym,
                          kazdy chce zyc - zyj i daj zyc!

                          Co do Ciebie czy innych - nie uwierzysz,
                          ale specjalnie nie wyobrazam sobie nikogo,
                          staram sie jedynie odpowiadac na wystukane slowa,
                          które niosa jakas mysl, a w ludziach dostrzegac
                          przede wszystkim cel ich postepowania...
                          Nie uwierzysz, ale jestem w stanie zmienic zdanie i zmieniam,
                          ale moze nie zawsze to na forum ogłaszam.

                          Dlatego nie dziwi mnie, ani nie oburza
                          wygórowana cena na parkingu w Wenecji,
                          ani to ze w Weronie tansze sa pamiatki z Wenecji...
                          nie uwazam, ze to zebranie czy wycyckanie,
                          to nic osobistego, to biznes!
                          • bella1 Re: Podrozujac - spotykalam ludzi...;) 19.05.08, 07:47
                            Ty o sobie - ja o sobie.....
                            Ty sie czules oszukany - korzystajac z platnych autostrad i tuneli - ja -czulam
                            wdziecznosc za oszczednosc czasu i jakosc podrozowania.Co wcale nie oznacza,ze
                            zawsze z nich korzystam....Ty widzisz kolory teczy - ja widze czarno -
                            biale....Slyszalam nie raz- ze to blad,ale jakos - kontynuacja 'mojego' -
                            nigdy nie stanela przeszkoda w ' moim'wink.....
                            Stad przekonanie - ze warto.
                            Nie bez powodu podalam przyklady z granicy,policjanta,czy zachowanie
                            recepcjonistki.....- a nie wspomnialam o dziecku,ktore uwieszalo sie samochodu w
                            ruchu,czy biednym czlowieku,ktory zebral w restauracji,a zostal odpedzony przez
                            klienta ,ktory siedzial obok nas.....
                            Otoz - wiem,ze podane zachowania sa zabronione.....I wiem,ze i ci na granicy,i w
                            reprezentacji bezpieczenstwa kraju i w dobrym hotelu - maja sie nad wyraz dobrze....
                            A jezeli - dzieki mnie,nie majacej 'jaj',zeby powiedziec 'spadaj na drzewo' -
                            maja sie jeszcze lepiej - to i niesmak do siebie samej pozostaje......
                            Ja takimi ludzmi...cholera,ciezko przychodzi,ale jedyne prawdziwe - ...
                            pogardzam.... - i chce miec z nimi do czynienia krotko......Nie zastanawiam sie
                            nad ich pobudkami...
                            Robie to,czego oczekuje zwyczaj i uciekam.....I nie wracam.......Widoki -
                            widokami,ale w moich podrozach - ludzie sa waznym czynnikiem....
                            Czestotliwosc wracania do tego samego miejsca - chyba wlasnie na tym
                            polega....Zwiazujemy sie z tym - co nam odpowiada....
                            Dlatego - ...ani Lexus,ani pole golfowe,ani celnik - przewalacz.....wink...
                            Wiekszosc panstw,w ktorych turystyka odgrywa duza role - doszla do wniosku,ze
                            trzeba sie przystosowac do turystow - nawet za cene utracenia
                            tozsamosci.....Kontynuuje sie dobre,walczy ze zlym....
                            A znasz turyste,ktoremu odpowiadaloby 'frycowe'?Ktory placi grube pieniadze za
                            przekroczenie granicy i ....do konca - nie jest pewny - ile jeszcze
                            zaplaci?...Bo raczka pana i wladcy - idzie raz w prawo,raz w lewo.....,ale
                            pozniej - jak sie buntujesz.... - idzie tylko w prawo.....,a ty - jak
                            palant..... - godzine,dwie,trzy,cztery....po lewej....Tak,tak - sa tacy co
                            przetrwali i maja opowiesc na 'dlugie,mrozne wieczory"....
                            Ale - trzeba bylo widziec mine mlodej dziewczyny,w terenowym
                            samochodzie...,profesjonalnie wypchanym bakami z benzyna,lopatami,spiworami...,z
                            napisem 'I feel Slovenia.....Ta dziewczyna...sie wahala...Niby - przejazdem
                            przez swoje marzenia...,ale juz niepewna,czy postapila dobrze.....
                            Jej mi bylo bardziej szkoda, niz siebie....
                            Andy - mam wrazenie,ze w temacie - wystarczy zmienic 'osobe,tryb i chec' - zeby
                            osiagnac 'zloty srodek'.....
                            Dystans....






                            • andreas.007 Re: Podrozujac - spotykalam ludzi...;) 19.05.08, 10:43
                              Nie dojdziemy do zadnego wniosku,
                              bo Ty myslisz kategoriami czlowieka z luksusowego auta,
                              który wjezdzajac do biednego kraju jest oburzony,
                              ze biedacy zebrza... od niego widzac go w luksusowym aucie,
                              w luksusowym hotelu, w luksusowej restauracji!

                              Powiesz, ze to nie luksusowe... dla bogatego nie,
                              ale dla biednego bardzo luksusowe!

                              Ty myslisz kategoriami bogatego kraju i czlowieka,
                              który zarabia i kazdy zarabia na siebie i buduje sobie, SOBIE dom!

                              A w tych biednych krajach, znam ludzi z Ukrainy czy Białorusi,
                              to kazdy zarobiony pieniadz daje sie rodzinie - niesamowite,
                              nie buduje SOBIE domu, ale daje matce, ojcu,
                              siostrze z dziecmi i szwagrowi i bratu, który sie jeszcze uczy!
                              Oni sie "wyzebranymi" dziela z tymi, którzy nie "zebrza",
                              bo nie maja takiej mozliwosci!

                              Oczywiscvie w kazdej regule sa wyjatki, ale tak jest generalnie!

                              Nie jest prawda, ze ja widze tylko kolory, bo ja widze tez biede,
                              ja ZNAM tych ludzi, bo nie jezdze tam po luksusowych hotelach,
                              ale mieszkam w ich domach... widze, ale tez widze ich radosc,
                              bo potrafia sie cieszyc i byc szczesliwymi.

                              Myslisz, ze marzeniem zycia tych dziewczyn stamtad
                              to bycie prostytutka na drodze w Polsce czy w agencji w Niemczech?
                              A chłopaki kradnac i napadajac czuja satysfakcje z zycia?
                              Moja droga daje Tobie slowo, ze nie!
                              Ale na Ukrainie na te pare groszy czeka matka, ojciec,
                              siostra z dwójka dzieci i niepracujacym mezem oraz brat ukochany,
                              który sie jeszcze uczy!
                              A one kazdy grosz tam wysyłaja...

                              Ja moja droga widze wszystkie kolory!

                              Ale to ze widze biede kraju i biede tych ludzi
                              absolutnie nie przeszkadza mi widziec takze kolory...
                              zobaczyc takze ich usmiech i posmiac sie z nimi!
                              Bo oni nie sa nieszczesliwi, jest im zle, ale zyja!

                              Jak w innym watku z tymi kaczkami - wiem, ze ja nie zmienie
                              ani tego kraju, ani losu tych ludzi,
                              czasami moge pomoc jednemu czlowiekowi!

                              Jadac tam jechalas w okreslonym celu - turystycznym,
                              ale nie wziełas pod uwage, ze tam zyja ludzie biedni,
                              którzy walcza o zycie swoich bliskich wlasnie pracujac i zebrzac!

                              Nie byłem w krajach arabskich, ale tam zdaje sie uzbrojona ochrona
                              odgania zebrzacych i proszacych... na pewno to troche
                              zakłoca ogladanie piekna tego kraju...
                              ale ci ludzie to tez ten kraj!

                              Trzeba widziec i jedno i drugie - razem!
                              • andreas.007 Re: Podrozujac - spotykalam ludzi...;) 19.05.08, 10:50
                                Byłem kilka dni temu w Toruniu - w okolicy hotelu Heban,
                                to jest okolica starówki, wieczorem podszedł mlody chlopak,
                                wygladał na umysłowo ograniczonego - zapytał
                                czy moze popilnowac auta... odmowilem!
                                Zapytał czy kupie mu cos do jedzenia - kupilem: chleb, napój, ser...
                                sam wybierał w sklepie - ja zaplacilem!

                                Mogłem powiedziec mu zeby spierdalał, ze psuje mi wieczór,
                                jak by sie opierał, to ......
                                • andreas.007 Re: Podrozujac - spotykalam ludzi...;) 19.05.08, 11:07
                                  A ZAPYTAŁ CZY MOZE SOBIE KUPIC PAPIEROSY - ODMÓWIŁEM.
                                  • bella1 Re: Podrozujac - spotykalam ludzi...;) 19.05.08, 14:28
                                    Tematem polemiki jest jednak cos innego.....Ani moj brak przygotowania przed
                                    wyjazdem,ani Twoja teoretyczna wiedza bez wyjazdu...."Podobno"..... - nie czyni
                                    zadnych zmian w moim doswiadczeniu...../Podobno .....20 lat temu,w sklepiku w
                                    rumunskich gorach - mozna bylo sie zaopatrzyc we wszystko - co bylo NAM
                                    potrzebne wink/
                                    Ale - jak sam zaslyszales - walka z zebractwem jest....Wiec moze - my -
                                    turysci - nie mylilismy sie tak bardzo,co do nagannosci takiego zachowania -
                                    skoro i tubylcom zaczelo to przeszkadzac......smile
                                    ....
                                    A z tym luksusem - to wystarczy prosta matematyka i wyjdzie Tobie,ze taki
                                    pan na granicy - szczegolnie w takim kraju - ma sie o niebo lepiej,niz ja i Ty
                                    razem wzieci.....
                                    Bo i to pojecie ' biedy' jest bardzo na wyrost....Pewnie takie - jakie mial,a
                                    moze i teraz ma - robotnik dunski,czy niemiecki - przyjezdzajac np. na polska
                                    wies....
                                    Jakbys dobrze obserwowal wink - to bys wiedzial.....smile
                                    • andreas.007 Re: Podrozujac - spotykalam ludzi...;) 19.05.08, 14:45
                                      To nie tyle tubylcom przeszkadza Bella,
                                      ale turystom przeszkadza i dlatego uzbrojona ochrona!
                                      Niektore kraje wszystko zrobia dla turystow,
                                      dlatego w hotelach masz luksusy, baseny, zarcie,
                                      a nieopodal bieda i głod!

                                      Wszystko dla turystow - nawet McDonald!!

                                      Ale to nie zmienia niestety sytuacji biednych...
                                      • andreas.007 Re: Podrozujac - spotykalam ludzi...;) 19.05.08, 14:48
                                        kolega opowiadal mi, jak jechali na nurkowanie przez pustynie,
                                        to przystanki mieli nie w uroczych miastach,
                                        ale w specjalnie zrobionych bazach, gdzie byl McDonald nawet,
                                        ale tubylcow nie było...

                                        On byl w tym kraju, ale oddzielony od tubylcow,
                                        tylko hotel z klima i basenami, jazdy pod ochrona,
                                        pobyt w zamknietych osrodkach - wszystko dla turystow,
                                        bo wszedzie bieda i głod!
                                        • bella1 Re: Podrozujac - spotykalam ludzi...;) 20.05.08, 07:18
                                          Dlaczego nie zmienia sytuacji biednych?
                                          Piszesz tak - jakby zebranie ,czy kantowanie -bylo czyms lepszym,niz praca .....
                                          Powstajace hotele,restauracje,obiekty rekreacyjne dla turystow - daja
                                          prace........To zle?
                                          Czy zle -ze te same obiekty daja komfort turystom?
                                          Przeciez - tylko wielka nieznajomosc rynku turystycznego - sprowadzi TURYSTYKE
                                          do ekstremalnych miejsc,w ekstremalnych warunkach, z wielkim naciskiem na brak
                                          zmian i rozwoju przystosowawczego.....
                                          McDonalds - niezaprzeczalny przedstawiciel sukcesu finansowego - tak samo drazni
                                          - jak odrazajaca,brudna ,lokalna knajpa...,ktora tez daje spore dochody,z powodu
                                          wlasnie tej 'lokalnosci'....
                                          Niech kazdy doswiadcza tego - czego chce...Kazda forma jest do przyjecia ....I -
                                          jak sie zastanowilam bardziej -....jest to malo istotne....
                                          Twoj kolega wybral taka forme podrozowania....Mial wybor....Drudzy nie wychodza
                                          poza hotel - tez dobrze.....Sa tacy - co trzy dni pelzaja po piachu ,bez wody w
                                          ustach- bo lubia......
                                          Jak zaczniemy dzielic podrozujacych -na podrozujacych 'prawdziwie' i '
                                          nieprawdziwie'....- to proponuje : tym,co o podrozowaniu tylko slyszeli ....-
                                          powinno sie plastrowac usta.....wink...
                                          Powiedziales...'doswiadczajcie'....









                                          • andreas.007 Re: Podrozujac - spotykalam ludzi...;) 20.05.08, 11:58
                                            "Dlaczego nie zmienia sytuacji biednych?"

                                            Tak, to dobre pytanie...
                                            Tak samo dobre, jak to:
                                            Dlaczego nie jestesmy wszyscy piekni, zdrowi i bogaci?

                                            Naprawde nie wiem Bella dlaczego nie zmieniaja sytuacji biednych?

                                            Tak zapewne wielu tursytów sie dziwi dlaczego oni sa biedni,
                                            przeciez mogliby byc bogaci... dlaczego tego nie zmienia?
                                            • bella1 Re: Podrozujac - spotykalam ludzi...;) 20.05.08, 14:06
                                              Moj blad - powinno byc:'dlaczego sadzisz,ze to nie zmienia sytuacji biednych'.....
                                              Bo zmienia.
                                              Znajduja zatrudnienie .
                                              Ekonomicznie do tego podchodzac - latwiej i taniej wchlonac tubylcow.
                                              Nie mowiac o tym,ze i w tych krajach, sa narzucone zasady przyjmowania
                                              pracownikow.Takze moralne.
                                              Podales przyklad prostytutek ze wschodu ....Kiedys juz o tym
                                              dyskutowalismy.....Walka z bieda,matka czeka na gotowke,bracia glodni.. - i
                                              dziewczyna ...,z wielka niechecia- daje d....wink
                                              I - przyszlo mi do glowy,ze gdyby Twoja teoria byla prawdziwa - w miejscowosci,w
                                              ktorej mieszkam, - nie powinno byc prostytucji....Chocby z powodu,ze jest
                                              wielkie zapotrzebowanie na pracownika....smileTak wielkie,ze sprowadzaja 'obcych'.....
                                              Masz jednak racje- ze mozna zebractwo porownac z prostytucja.....
                                              I w jednej i w drugiej sytuacji - ludzie ida na totalna latwizne,zniewolenie ....
                                              I - o ile zebrak,czy prostytutka - moga byc milymi ludzmi - to juz poglad na ich
                                              szczescie - jest uzaleznione od naszej opinii na temat
                                              szczescia.....Dziwne,prawda?Niby nie moja sprawa - a nie potrafie wyobrazic
                                              sobie szczescia osoby,ktora nie chce,a musi cos robic.....
                                              /czym wiecej klientow - tym mniej szczescia wink - brzmi abstrakcyjnie,ale moze
                                              jednak pomyslisz o tym,kiedy nastepnym razem dasz komus rybe na jeden
                                              posilek,zamiast wedke z instrukcja obslugi/....

                                              • andreas.007 Re: Podrozujac - spotykalam ludzi...;) 20.05.08, 16:20
                                                Widzisz Bella jak Polka pojedzie w poszukiwaniu pracy do Irlandii,
                                                to nie jest to samo, jak niewyksztalcona dziewczyna
                                                z Ukrainy czy Białorusi przyjedzie do Polski w poszukiwaniu pracy!

                                                Nie wiem czy to to rozumiesz...

                                                Pamietaj o jeszcze jednym ta dziewczyna z pensji musi utrzymac
                                                rodzine w swoim kraju, a nawet kilka rodzin...
                                                Czesto za pensje w markecie, bo chyba o takim zapotrzebowaniu mowimy,
                                                nie utrzyma sie sama ona tu w Polsce!

                                                Pomysl o tym!

                                                Bardzo mocno zboczylismy z tematu!

                                                Niestety na swiecie jest i bedzie bieda i oszałamiajace bogactwo,
                                                nawet w krajach biednych jest to bardziej widoczne,
                                                bylem w Kaliningradzie i bywalem w kasynie,
                                                spalem na luksusowym statku w apartamencie i widzialem takze biede...
                                                wozono mnie tam bmw... a stacje benzynmowe zakratowane!

                                                Bylem w Rydze w hotelku Ryga!
                                                Ale byłem takze i spalem w mieszkaniach prywatnych!
                                                Jest tam i luksus i bieda!

                                                Nie zmienimy tego nigdzie, nawet w Dubaju jest bieda,
                                                tak samo, jak za gwalt nie mozna winic zgwalconej kobiety,
                                                bo byla w krotkiej spodnicy i ma ladne cycki,
                                                tak samo za biede nie mozna winic biednego...
                                                bo jest biedny, a moglby byc bogaty... wink)
                                                • andreas.007 Re: Podrozujac - spotykalam ludzi...;) 20.05.08, 17:04
                                                  a i jeszcze dodam tylko, ze ja nie jestem w stanie dac nikomu wedki,
                                                  a to takie piekne amerykanskie madrzenie sie...
                                                  moge dac natomiast rybe!

                                                  Nie jestem w stanie tego swiata naprawic czy zmienic,
                                                  nie zlikwiduje biedy, ale moge komus pomoc i taka jest prawda!

                                                  Turysta niby pomaga podrózujac, ale bogaca sie bogaci,
                                                  to jak z dofinansowaniem unijnym dla rolnikow,
                                                  niestety wieksze gospodarstwa maja wieksza szanse na datek,
                                                  a wiec bogaci moga wyzebrac wiecej,
                                                  a wiec bogaci beda jeszcze bogatsi!

                                                  I tak na tym swiecie jest, ze wiekszy zjada mniejszego,
                                                  jakas rybka zjada mniejsza, a ta rekin, a my rekina...
                                                  • bella1 Re: Podrozujac - spotykalam ludzi...;) 20.05.08, 21:26
                                                    Nie za bardzo odbieglismy od tematu...Nadal sie trzymam ;mysli przewodniej' -
                                                    tyle ,ze poszerzylismy temat.
                                                    Ale - faktycznie,argumenty jakos kuleja....
                                                    Chcialabym Cie pocieszyc,ze jestes w stanie dac wedke...Ale po co?
                                                    Podpowiem Tobie latwa zasade,ktora motywuje i selekcjonuje.Zawsze z korzyscia
                                                    dla Ciebie i calej reszty...
                                                    Napiwki...Ty nauczyles sie od Niemca,zeby zawsze szczodrze dawac ....Powolujesz
                                                    sie na wiedze o krajach,ktore placa minimalne stawki,bo wkalkulowane sa w to
                                                    napiwki....
                                                    Bylbys ostatnim naiwnym - gdybys oparl swoja wiedze na domniemaniu - ze te
                                                    minimalne place plus extrasy - sa niesprawiedliwe dla np.kelnera,czy barmana....
                                                    Ja mam czesto wrazenie,ze sa niesprawiedliwe dla calej reszty...smile
                                                    Wiec - nawet w takich krajach - daje.....za cos....Zwisa mi,ze srednia,ktora sie
                                                    przyjmuje - jest 18% od rachunku.....Bylejakosci nie nagradzam .Ot,wyrownuje
                                                    'koszt' kelnera,przy zalozeniu,ze jest tzw. 'domniemanie o zarobieniu',ktore
                                                    podchodzi pod podatek....
                                                    Ale - czesto bywa i tak,ze daje wiecej.....Nagradzam dobry serwis - czyli
                                                    wszystko,co za tym idzie....I nic to nie ma wspolnego z tym,czy mi smakowalo,czy
                                                    nie.....Bo kelner za jakosc odpowiada tak - jak pakowacz za towar,ktory
                                                    pakuje...OK....,ma jakis wplyw na prezentacje....wink
                                                    Dobry napiwek - zmotywuje dobrego kelnera - do tego samego,lub lepszego
                                                    poziomu....Zly - zlego albo zrazi do zawodu/ troche to drastyczne/,albo kaze
                                                    zastanowic sie - dlaczego tak jest i poprawic swoj serwis...
                                                    Wedka?Wedka!Zysk dla Ciebie i dla innych.....
                                                    Masz wplyw na to,co sie dzieje dookola Ciebie - i Twoje stwierdzenie o
                                                    amerykanskim wymadrzaniu sie - moge zripostowac,ze ta polska niewiara - powoduje
                                                    ,ze realia polskie sa takie - jakie sa.....
                                                    Twoj obraz 'piramidy zjadania' - nie dociera do mnie....
                                                    Ciesze sie,ze moi szefowie sie bogaca- bo doswiadczam tego samego.....
                                                    Piszesz - 'Turysta niby pomaga'......
                                                    A ja sobie wymyslilam....,ze 'turysta' to pracodawca....Ot,tak - na swoj uzytek
                                                    smile......

    • oktomvre Re: Która podróż zapadła Wam w pamięć najbardziej? 20.05.08, 21:41
      Mi - Bałkany tuż po wojnie.
      Widok spustoszonych wsi, wypalonych domów, wraki samochodów, kręta
      pusta droga przez góry, co rusz drut z tabliczką "mine", wszędzie
      widoczne wojsko, złowrogo kojarzyły się nawet drogowskazy do miast,
      o których głośno było w mediach. Czasem dzieliło nas niewiele km,
      ale nie chciałam jechać i oglądać. Słoneczna riwiera nie przyćmiła
      tych obrazów.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja