andreas.007
17.05.08, 04:28
mianowocie taka kolorowa kaczka stała przy drzewie,
a tam było pełno chleba, a inna szara piła wode z kałuzy,
natomiast druga szara strasznie kwakała... podszedłem.
Ta co kwakała, kwakajac okrazala kolorowa i podchodziła do mnie,
a wlasciwie blizej mnie do chleba... zaczeła chleb zajadac.
Ta kolorowa jak pershing opusciwszy dziób na ta szara,
to ja szybko na ta kolorowa ruszylem, ta zawróciła...
a szara wtedy szybko zajadala!
Ta druga - musialem uwazac, bo pila wode z kaluzy i wlazila
na ulice, mogł ja jakis samochod przejechac,
to musialem jej tez pilnowac.
Kolorowa podjeła kolejna probe ataku,
ale wiedzialem juz co jest grane - tez ruszylem, to nie poszla...
szara spokojnie zajadala, a chleba tam bylo od groma!
Ale przeciez juz swita, to poszedlem, bo uznalem,
ze moja misja spełniona... idac za autem zobaczylem kota,
zakicialem i jak na mnie spojrzał,
to powiedziałem, zeby sie nie wazył, bo jak co to go poznam!
Chyba zrozumiał... zreszta kurwa ja mam swoje problemy...
ide spac!