Obciach? Tyle ich w zyciu bylo

01.06.08, 08:54
Spodobało mi się zdanie napisane przez bella-stracatella. Własciwie to można
by się pochwalić obciachami, które w sumie nikomu nie wyrządziły przecież
krzywdy smile Proszę o zeznania !
    • gosia.43 Re: Obciach? Tyle ich w zyciu bylo 01.06.08, 09:42
      ..ale czy mają być związane z seksem ?....
      gosia
      • exman Re: Obciach? Tyle ich w zyciu bylo 01.06.08, 18:21
        nie mamy priorytetów, wal koleżanko, byle nie pod siebie !
        • tikki Re: Obciach? Tyle ich w zyciu bylo 01.06.08, 20:35
          Dziwne, jakos zupelnie nie moge sobie nic przypomniec...wink

          Szanowny zalozycielu watku, nie dosc, ze raz czlowiek doswiadczyl
          obciachu, to jeszcze teraz (publicznie, bylo nie bylo) ma sie nim
          ponownie samobiczowac?

          Moze lepiej przytoczyc soczyste historie na temat cudzych obciachow,
          zawsze to o tyle przyjemniejszesmile.

          Dwa dni temu moja szefowa, kobieta po wyzszych studiach i bardzo
          inteligentna, spytala mnie "Wlasciwie to gdzie tak naprawde leza
          Indie? W Afryce, Azji czy Ameryce Poludniowej?"

          • bella1 Re: Obciach? Tyle ich w zyciu bylo 02.06.08, 08:10
            Na usprawiedliwienie ma,ze spostrzegasz ja dalej - jako inteligentna....Nie
            wszystko sie wie......Tak - jak np. polonisci - robia bledy,jak psycholog ma
            klopoty z otoczeniem,jak dietetyk jest tegi....
            ........
            Akcent mam po zboju polski.....Tak bylo i bedzie....I ta sklonnosc do wlasnej
            'interpretacji waznosci kilku liter'......
            Ta slabosc zamienilam teraz na walor,ale wczesniej bywalo roznie....
            Najwieksza wpadka - dosc dawno - trwala dosyc dlugo i mnie nic nie
            kosztowala,natomiast inni - zapewne to wspominaja jako chece wakacji...
            Taki tekst 'puszczalam' odbierajac telefon.../Formulka narzucona przez
            korporacje wink/
            "Dzien dobry...Tu dom dziwki...X do twoich uslug.."Przy czym X -zastapiony byl
            moim imieniem.....
            Troche dziwilam sie,kiedy zapadala cisza,lub slyszalam rechot....wink
            No coz....,myslalam: wakacje,PLAZA...... wink


        • gosia.43 Re: Obciach? Tyle ich w zyciu bylo 02.06.08, 10:34
          exman napisał:

          > nie mamy priorytetów, wal koleżanko, byle nie pod siebie !

          Ty to umiesz zachęcić...
          gosia

          może kiedyś się skuszę...kto wie smile
          • bella1 Re: Obciach? Tyle ich w zyciu bylo 24.06.08, 07:57
            W windzie uslyszalam dzisiaj.....
            www.youtube.com/watch?v=xz07Hf5htfY
            i ogarnelo mnie cieplo...Jak ja to lubie.....smile
            • exman Re: Obciach? Tyle ich w zyciu bylo 24.06.08, 08:30
              Kaśka...smile
              • bella1 Re: Obciach? Tyle ich w zyciu bylo 13.09.08, 07:03
                Pod wplywem zdjec z foto sz - n - przypomnial mi sie pewien obciach....
                Po dlugiej podrozy - laduje na Teglu...."Kierowcy' ,ktory mial mnie odebrac -
                nie ma....Obeszlam lotnisko wzdluz i wszerz i mam dosyc....Jak dojade do
                Szczecina- niewazne,wazne,zeby zapalic.
                Wychodze z lotniska,daje krok przez jakas smetna,urwana tasme,jakas zakonnica
                obok mnie,ale trudno.....Rzucam bagaz,rozsiadam sie na wypuscie pod
                szyba,zapalam,wciagam dym ....i podnosze wzrok......
                Wpatrzona we mnie zakonnica,kamerzysci,jacys inni.... - mieli tak zaskoczone
                twarze,ze mi sie szkoda ich zrobilo....
                Do czasu,kiedy odgasilam papierosa - nie padlo ani jedno slowo...Niby
                krotko.....,ale mysle,ze w ich glowach formowala sie opowiastka o debilce,ktora
                weszla na plan filmowy....wink
                Ale musze powiedziec,ze jak rzucilam okiem na zakonnice,przy przekraczaniu tasmy
                - to pomyslalam,ze jakas dziwna jest.....smile



                • getiton Re: Obciach? Tyle ich w zyciu bylo 13.09.08, 11:33
                  czy do kanapki z wędzonym łosiem pasuje chilli ?
                  • bella1 Re: Obciach? Tyle ich w zyciu bylo 13.09.08, 15:42
                    Tak samo pasuje- jak do ogorka miod i do rzodkiewek maslo z sola.....
                    Czyli pasuje....
                    Nie cykaj - zajadaj smialo...smile
    • alex-0_0 Re: Obciach? Tyle ich w zyciu bylo 13.09.08, 12:50
      jak wspomnę to do dzisiaj się czerwienię sad
      .... kumpel miał do odpracowania ważne spotkanie biznesowe i poprosił mnie o pomoc. Jeden z klientów - za hobby ma dziedzinę w kierunku której ukończyłam studia - miał mieć możliwość pogadać, podyskutować itp. Kolacyjka w knajpie na głębokim - nader szykowna. Wskoczyłam w kieckę i pojechałam. Imprezka trwa w najlepsze, miło się rozmawia. Kilka stolików dalej siedzi paru panów( średnia wieku ok.35 lat, pełna elegancja i szyk ) którzy zaczynają coraz głośniej rozmawiać o elementach damskiej bielizny ze szczególnym naciskiem na podwiązki, pończochy i pasy do nich .... Panowie coraz bardziej rozbawieni, zaczynają się dygresje na jakiej nodze co najlepiej wygląda, które kolory są preferowane i co ich zdaniem mówią o właścicielce. Po jakimś tam czasie mój kumpel wstał do baru i wracając zauważył że:
      1. moja kiecka tak pojechała do góry że kończy się na linii majtek
      2. można sobie dokładnie obejrzeć - pończochy samonośne i podwiązki do nich

      boszszsze.... myślałam że umrę!!!!
      • getiton Re: Obciach? Tyle ich w zyciu bylo 13.09.08, 13:12
        o podpaskach nic nie było ? jakoś mało obciachu trochę jak na ten wątek ...
        • alex-0_0 Re: Obciach? Tyle ich w zyciu bylo 13.09.08, 13:15
          getiton napisał:

          > o podpaskach nic nie było ? jakoś mało obciachu trochę jak na ten wątek ...

          jak na moje potrzeby - wystarczający obciach

          P.S.
          przykro że nie ma nic bardziej kompromitującego tongue_out
          • getiton Re: Obciach? Tyle ich w zyciu bylo 13.09.08, 13:35
            twoje przykro też brzmi jakoś niewyraźnie, popracuj nad nim.
            • alex-0_0 Re: Obciach? Tyle ich w zyciu bylo 13.09.08, 13:36
              getiton napisał:

              > twoje przykro też brzmi jakoś niewyraźnie, popracuj nad nim.

              smile obiecuję poprawę smile
        • oktomvre Re: Obciach? Tyle ich w zyciu bylo 13.09.08, 17:34
          getiton napisał:

          > o podpaskach nic nie było ? jakoś mało obciachu trochę jak na ten
          wątek ...

          Twoje komentarze za to są wystarczająco obciachowe uncertain
    • kwint.esencja Re: Obciach? Tyle ich w zyciu bylo 14.09.08, 19:44
      Chwalic się obciachami??? Nikt w miarę normalny własnymi obciachami się nie
      chwali, tylko zakopuje głęboko w pamięci i stara się nie powtarzać, ale co
      ciekawe cudze obcuachy dostrczaja sporo radośvci-przeważnie takiej na zasadzie
      jakie szczęscie,ze to nie mnie spotkało. jak ktoś ma ochotę "chwalić" się
      własnym obciachem i robić z siebie pajaca to proszę bardzo.
      • oktomvre Re: Obciach? Tyle ich w zyciu bylo 14.09.08, 20:45
        Jak ma się dystans do siebie i potrafi się z siebie śmiać, to
        opowiadanie o tym nie stanowi problemu.
        Przychodzi mi na myśl kilka sytuacji, ale... no, w każdym razie nie
        nie aż tak publicznie smile
        • bella1 Re: Obciach? Tyle ich w zyciu bylo 15.09.08, 05:44
          Ja nie mam poczucia winy z powodu swoich obciachow - wiec nie musze stosowac
          'wypierania' - jako mechanizmu obronnego.....Tak jest,stalo sie....i tyle.....
          Zreszta - te sytuacje - to kwestia wlasnej interpretacji na reakcje innych.....
          Bo - co moze oznaczac inna,obca wymowa wyrazu?Nic....- tylko tyle.Co moze
          oznaczac lubienie jakiejs piosenki?....Tez nic.
          Podwiniecie sie sukienki..... ,przypadkowe wejscie na plan filmowy.....
          Myslisz,ze to sie da zaplanowac?Ze - jakbym wiedziala,ze tam jest krecony film
          - to tez bym weszla?....Albo - gdyby Alex sama podnosilaby ta kiecke.....Moze
          wtedy mowilibysmy o braku wychowania i moze...w przypadku opowiesci o tym -
          mozna by bylo postawic waznosc poczucia wstydu,czy winy.....
          Ale takie 'obciachy',ktore okreslil Exman...,nie robiace nikomu nic
          zlego?....Nad czym tu sie zastanawiac....To tez nasze....smile
          Nie tylko poczucie humoru,czy dystans mnie ratuje.....Ale i jakies poczucie
          wartosci....smile
          Taka historyjka do przemyslenia.....
          Miedzynarodowe towarzystwo w pracy....Rozne doswiadczenia....Temat - nasze bledy
          jezykowe......Przerzucamy sie na wesolo anegdotami....- tylko jedna kolezanka
          nie daje sie sprowokowac.....Zaznacza,ze ukonczyla uniwerek w swoim kraju i
          angielski znala doskonale przed przyjazdem....Rzucila tylko jednym 'obciachem
          jezykowym",ale ten dotyczyl naszego kolegi...../a zaznacze,ze kolezanka wlada
          angielskim bardzo dobrze,na dodatek i hiszpanskim doskonale/.....
          Pare minut pozniej...- podchodzi gosc i zadaje pytanie...KOlezanka - jako
          najblizej stojaca.... - odpowiada...
          Gosc przysluchuje sie,nawet kieruje jedno ucho bardziej w jej strone - leciutko
          zazenowany - prosi....
          -Moglabys powtorzyc?
          Kolezanka powtarza / ja rozumialam /...,a gosc - jeszcze bardziej zazenowany -
          bardzo lagodnie i przepraszajaco....
          -Bardzo mi przykro,ale nie rozumiem,moglabys jeszcze raz powtorzyc.....
          Do akcji wchodzi inna kolezanka,ktora rozbawiala nas wczesniej swoimi licznymi
          pomylkami jezykowymi....
          I odpowiada na pytanie goscia....Gosc zadaje drugie i trzecie....I zadowolony
          odchodzi.....
          ........................
          Jakos mi przykro sie zrobilo.....,ze za wczesnie przyszla lekcja pokory dla
          kolezanki ze sklonnoscia do perfekcyjnego ego........
          Moje obciachy - zdecydowanie bardziej sa do przetrawienia....PO prostu - siebie
          znam najlepiej....smile

        • kwint.esencja Re: Obciach? Tyle ich w zyciu bylo 15.09.08, 08:33
          Subtelna różnica między smiać się i przedstawić w formie anegdoty, a chwalić
          się???? Może się czepiam,ale dla mnie to zasadnicza różnica. Mieć dystans do
          siebie i śmiać się własnych błędów jak najbardziej, ale z tym chwaleniem się to
          przesada
          • alex-0_0 Re: Obciach? Tyle ich w zyciu bylo 15.09.08, 09:53
            kwint.esencja napisała:

            > Subtelna różnica między smiać się i przedstawić w formie anegdoty,
            a chwalić
            > się???? Może się czepiam,ale dla mnie to zasadnicza różnica. Mieć
            dystans do
            > siebie i śmiać się własnych błędów jak najbardziej, ale z tym
            chwaleniem się to
            > przesada

            za bardzo się przejmujesz Kwintesencjo smile Po prostu. Padło pytanie,
            padła odpowiedź. Nikt nas nie zmusza do udzielania nań
            odpowiedzi smile Jeśli z mojej wpadki ktoś wyciągnie naukę ( pilnuj
            krótkiej kiecki i nie zapominaj się smile) ) to na zdrowie i życzę
            powodzenia smile
            • kwint.esencja Re: Obciach? Tyle ich w zyciu bylo 15.09.08, 10:15
              pewnie tak, tylko tak w ramach wrodzonej upierdliwości zwracam uwage na różnice
              między właśnie-smianiem sie z własnych wpadek i wyciąganiem z nich nauk
              pożytecznych, a chwaleniem się- nosz kurczę chwalic to sie nie ma czym, ale
              pośmaic się i owszemsmile))))
              • alex-0_0 Re: Obciach? Tyle ich w zyciu bylo 15.09.08, 11:02
                smile)
                • bella1 Re: Obciach? Tyle ich w zyciu bylo 09.02.09, 07:22
                  Zachcialo mi sie....To i mam obciach.....Najpierw zachcialo mi sie zapalic i od
                  tego sie zaczelo...Zeszlam do palarni.Taka "zagroda" za plotem,a za nim alejka
                  ,po ktorej 'chadzaja obcy' z zakazem wchodzenia do srodka...Przy stoliku
                  siedzial wspolpracownik...-niesmialy chlopaczek -i w skupieniu przegladal swoja
                  komore....Glupio mi bylo tak siedziec i sie nie odzywac...-a wybawienie 'samo
                  wypelzlo" wink
                  Z jakiejs dziury pod plotem wylazl szop /pracz/....- prawie udomowione
                  zwierze,choc nie dokarmiane 'celowo' -zgodnie z instrukcja 'derekcji' wink...
                  I -zachcialo mi sie kolejny raz....Tak sobie pogadac z szopem...Szop - srednio
                  ' ufnie' czai sie do kosza na smieci,a ja do niego...takim kretynskim glosem -
                  ze niby z miloscia smile:
                  -"Nie boj sie malenki....,nie boj sie,wejdz ....no wejdz sobie ..."
                  Szop wskoczyl na kosz,potem wlazl do srodka....,a ja kontynuuje....
                  "Dobry chlopiec....doooobry chlopiec'.....
                  W tym momencie akcja osiagnela tempo...Szop wyskoczym z czyms w pysku i pognal
                  do dziury,z ktorej wyszedl ,a drzwi od palarni otworzyly sie z impetem i stanal
                  w nich obcy gostek - nie pracownik....Szybko 'omiotl' mnie wzrokiem,to samo
                  zrobil z chlopakiem,ktory przerwal przegladanie komory i lekko wystraszony
                  patrzyl na 'obcego',ktory stwierdzil z lekkim zazenowaniem w glosie:
                  "Chcialem zobaczyc,co tu sie dzieje'....
                  I zamknal drzwi....
                  Dopiero w drodze powrotnej ogarnelo mnie przerazenie polaczone ze smiechem .....
                  Ale moge sie mylic...,moze to tylko moja wyobraznia wink

Pełna wersja