Chodzi zeby zyc dlugo czy intensywnie...

24.08.08, 21:54
Tak ostatnio zadaje sobie duzo przyjemnosci,
a jak wiadomo wiekszosc przyjemnosci szkodzi zdrowiu!
Ale czy chodzi o to zeby zyc dlugo - ograniczajac
szkodliwe dla zdrowia elementy zycia, a wiec przyjemnosci tez...
czy tez wrecz wprost przeciwnie - niech dopamina opanuje ciało...
euforia na całego czy raczej spokój i obserwowanie kur,
bo to podobno przedłuza zycie - obserwowanie zwierzat!


W sumie bez dokonania swiadomego wyboru jednak bardzo eksploatuje
swoje ciało dostarczajac mu wiele przyjemnosci, ale moze powinienem
jednak dazyc by zobaczyc Pływajace Ogrody 2050?



    • oktomvre Re: Chodzi zeby zyc dlugo czy intensywnie... 25.08.08, 07:38
      andreas.007 napisał:

      > euforia na całego czy raczej spokój i obserwowanie kur,
      > bo to podobno przedłuza zycie - obserwowanie zwierzat!

      Był taki koleś, co płaszczki obserwował... No właśnie, był..
      • bella1 Re: Chodzi zeby zyc dlugo czy intensywnie... 25.08.08, 08:01
        Steve Irwin...,Wanda Rutkiewicz,Kukuczka......
        • bella1 Re: Chodzi zeby zyc dlugo czy intensywnie... 25.08.08, 08:02
          /Zazdroszcze,ze zyli tak....,ciesze sie,ze zyje...../.Cykor jstem...!
          • bella1 Re: Chodzi zeby zyc dlugo czy intensywnie... 25.08.08, 08:13
            Ale w przypadku pierwszym ...i nastepnych .......Czy to nie bylo to,co laczy
            olimpijczykow z 'rzeczywistoscia"?...Pieniadze.....
            .....Moze....przechodzac na strone 'grozna'...... - dostajemy jakas dawke
            hormonow,ktore wytwarzaja zludzenie bezpieczenstwa.....Czy pieniadze to
            bezpieczenstwo.....
            Czy pieniadze,slawa..... - to wytwor procesow chemicznych?...Czy pieniadze - to
            ....to,co rzadzi nami...?
            Wspominam o osobach,ktore maja medialna 'wartosc'.....
            • exman Re: Chodzi zeby zyc dlugo czy intensywnie... 25.08.08, 08:19
              Chodzi jak zwykle o to by żyć w zgodzie z własną energią. Każdy ma
              inną.
              • bella1 Re: Chodzi zeby zyc dlugo czy intensywnie... 25.08.08, 09:17
                Pasja,czyli meka?.........
              • andreas.007 Re: Chodzi zeby zyc dlugo czy intensywnie... 25.08.08, 10:09
                cos w tym jest Exman, bo rzeczywiscie kazdy zyje po swojemu,
                ale jak w moim wypadku nie nastapil swiadomy wybor,
                ale tak jakos sie dzieje...

                Moge to jednak zmienic, no zdaje mi sie, ze moge...
                kupie ziemie na wsi, wybuduje dom, kupie kury i bede je obserwowal!
                Zreszta wlasnie ogladalem ładny kawalek ziemi...
    • beatrix13 krótkie i intensywne doznania są przyjemniejsze 25.08.08, 19:18
      np. taki wielokrotny orgazm
      • andreas.007 Re: krótkie i intensywne doznania są przyjemniejs 25.08.08, 19:54
        co do doznan to ja preferuje jeden wielogodzinny,
        a nawet dwudniowy orgazm...

        Ale mnie sie rozchodzi poniekad i o ten orgazm,
        ale w kontekscie zycia - bo takie orgazmy wyczerpuja...
        moze spokojniej, a powiedzmy wiecej razy wyjdzie...
        chociaz tez niekoniecznie, bo po 60. juz nic nie wyjdzie!

        I czlowiek zyje i zaluje, ze nie pozył sobie...
        • beatrix13 Re: krótkie i intensywne doznania są przyjemniejs 25.08.08, 20:01
          andreas.007 napisał:


          > I czlowiek zyje i zaluje, ze nie pozył sobie...

          ...............
          z ust mi to wyjąłeś
          • exman Re: krótkie i intensywne doznania są przyjemniejs 25.08.08, 20:44
            andreas, nie piernicz się
            tylko włóż spowrotem !
            • andreas.007 Re: krótkie i intensywne doznania są przyjemniejs 26.08.08, 15:01
              ale gdzie, bo ONA poszla... wink)
            • beatrix13 Re: krótkie i intensywne doznania są przyjemniejs 26.08.08, 17:33
              z powrotem wróci ONA, jak jemu wróci ochota
              • gosia.43 Zdecydowanie opwiadam się za intensywnością... 26.08.08, 18:15
                nie długością.....smile
                gosia
                • andreas.007 Re: Zdecydowanie opwiadam się za intensywnością.. 26.08.08, 18:20
                  zaprzyjazniony biznesmen mowil wlasnie tak,
                  ze nie chce zyc dlugo, ale chce ZYĆ i żył na ostro.
                  Zmarl w wieku 56, bez zbednych cierpien,
                  bez calej tej starosci i niedołeznosci... mozna powiedziec
                  korzystajac z zycia na calego, na pelen ogien!

                  Wlasciwie stalo sie tak jak chcial...
                  • gosia.43 Re: Zdecydowanie opwiadam się za intensywnością.. 26.08.08, 18:23
                    A co mi kurwa z takiego nudnego i monotonnego życia albo
                    raczej "wegetowania" ...ja jestem człowiek czynu...smile)))
                    gosia
                    • andreas.007 Re: Zdecydowanie opwiadam się za intensywnością.. 27.08.08, 18:25
                      a czy czlowiek czynu czasami nie przystanie i nie poslucha
                      szumu rzeki, swiergotu ptakow, czy szeleszczenia lisci...
                      nie pomysli, ze na co komu ten czyn?
                      • gosia.43 Re: Zdecydowanie opwiadam się za intensywnością.. 27.08.08, 18:52
                        Nawet bardzo często....właśnie te drzewa , szum wody i świergot
                        ptaków dodają mi sił do kolejnych czynów i podpowiadają nastepne
                        kroki....
                        Nie umiem , nie potrafię żyć nieaktywnie ale wcale to nie oznacza
                        pędzenie na złamanie karku i jakikolwiek wyścigu ..nie w tym
                        rzecz ...smile
                        gosia
                        • andreas.007 Re: Zdecydowanie opwiadam się za intensywnością.. 27.08.08, 19:07
                          bo nie wiem juz czy mam intesywnie eksploatowac sie,
                          czy raczej oszczedniej by dluzej ten szum, ten swiergot...

                          Bo w tym moim pedzie za przyjemnoscia nie ma swiergotu ani szelestu,
                          a tylko ból glowy i wszystkiego na drugi, trzeci dzien...
                          wtedy rosołek i lezakowanie.

                          A moze tak to nie o to chodzi?
                          Nie, zeby tak szlec, ze nic nie zapamietamy...
                          jak wrocilem z Hiszpanii po dwoch tygodniach objazdu autem,
                          to mam do dzis taki metlik, ze nic tak naprawde nie pamietam...
                          pamietam wszystko i nic!
Pełna wersja