Zapalmy kadzidelko....

03.10.08, 13:13
...za tych,co - w XXI wieku czytaja ksiazki - i buduja sobie na nich zycie...
    • andreas.007 Re: Zapalmy kadzidelko.... 03.10.08, 14:42
      ale przeciez filmy powstaja na podstawie ksiazek...
      a filmy w XXI wieku sa wszedzie nawet w telefonach.

      Człowiek chce wiedziec i z biegiem lat, z biegiem dni
      chce jak najwiecej zrozumiec, za mlodu nie potrzebowal rozumiec,
      bo przeciez nie było czasu - ale przychodzi taki moment,
      moze taka chwila, kiedy chce zrozumiec - COKOLWIEK, bo wie,
      ze nie zrozumie wszystkiego - wtedy szuka!

      Wtedy wychodzi z domu swiata swojego by znaleźć,
      czasami nie znajduje, a tylko zgubi sie, a mu sie wydaje,
      ze trafił do innej rzeczywistosci...


      Ja teraz wlasnie szukam!

      Ksiazki jednak nadal sa naszymi przewodnikami,
      chyba nic lepszego jeszcze - mimo XXI wieku nie wymyslono.
      Wszelkie filmy, spektakle czy sztuka sa niepełna próba
      oddania jakis mysli z ksiazki, slowa...

      Kazdy w ksiazce wyczyta to co potrzebuje,
      odnajdzie to co chce odnalezc - na dobra sprawe tego wlasnie szuka,
      tego co zna....

      Zycie budujemy nieustannie...
      nawet jak o tym nie myslimy, nie mamy czasu, pracujemy, uciekamy,
      to tez budujemy zycie...

      Rodzimy sie po to by byc szczesliwi,
      ale czesto o tym nie wiemy, nie pamietamy...

      Kazda droga, nasza droga do szczescia jest dobra
      jezeli prowadzi nas do naszego celu...

      Mozna budowac zycie na odczuciach,
      mozna wzmaciac je stosujac skróty chemiczne,
      mozna zagłuszac, ale CISZA, cisza ktora mamy
      takze przy czytaniu ksiazki - pozwala nam uslyszec siebie!
      • bella1 Re: Zapalmy kadzidelko.... 04.10.08, 08:10
        Ale ja wlasnie tego nie pojmuje...
        Dlaczego,zeby cos zrozumiec,zeby cos odnalezc w sobie - potrzebujesz bodzcow
        wychodzacych z innych....
        Przeciez ksiazka - to zlepek mysli innego czlowieka,ale - gdy zgrabnie podany -
        moze zamulic nasz wlasny osad.Przyjmujemy to jako wlasny - bo ladnie,a do tego"
        wyglada " madrze....;}
        Co innego - miec przyjemnosc w czytaniu .....
        ....Jakies cytaty z ksiazki w stylu...."Ale przeciez Brida....."....- a ja mam
        ochote wywalic takiej osobie setke innych tytulow - jako przeciwienstwo,ze
        '...ale - przeciez - tamte nie'.....
        I jest prawdopodobienstwo - ze mozemy sie zgodzic lub mozemy sie poklocic....;}
        I zarazem - niczego dla siebie nie odkryc....
        Najlepszym przewodnikiem w zyciu - jest samodzielne myslenie.
        Mozna pomyslec samodzielnie o ksiazce.....
        Mozna i szukac potwierdzenia siebie ......Ale to przeciez jasne -ze tam,gdzie
        CZLOWIEK cos wnosi - wszedzie znajdziemy cos wspolnego....
        Ale to nie znaczy - ze takie samo - i ze powinnismy stosowac jakies wzory...
        Ot,ksiazka jest o tym - i tyle....Fajnie - jak podoba sie...Kropka.
        Przyjmowanie -ze przeczytanie jej na nas do czegos doprowadzic - jest zludne.....
        Ani nie jestesmy jej bohateremi,ani jej narratorem - do ktorych ma prawo tylko
        autor,zupelnie inny czlowiek przeciez....
        Mozna wiec debatowac latami,ze w danej ksiazce przedstawione
        jest.....'ze...np.....ktos tak zyl,tak wybral',a nie,ze 'tak powinien wybrac,tak
        powinno to wygladac'.....
        "Czlowiek wychodzi z domu ,by znalezc...a gubi......na dobra sprawe
        -znajduje...to co zna...." -
        Taki zlepek Twoich mysli zastosowalam .....
        Bo sie tak zastanawiam......To po co "wychodzic" - jezeli wszystko jest pod reka?
        Moze dlatego,ze potrzebujemy autorytetow?A moze dlatego,ze latwiej jest trafic
        na cos - co jak dobra wrozka - poprowadzi za reke - do krainy - gdzie madrzej i
        ladniej i zludniej.....
        A moze - troche brutalniej - my potrzebujemy popu we wszystkim.....
        W mysl zasady,ze jak ladnie 'weszlo' - to i ladnie ' wyjdzie'.....
        A moze ksiazki - to taka biegunka przynoszaca ulge po dlugotrwalym bolu brzucha.....
        Bo przeciez - latwo sobie wyobrazic kogos - kto nie przeczytal zadnej ksiazki....
        Czy ma gorsze zycie?Czy ktos/cos go zwalnia od
        przezywania,dochodzenia,doswiadczania.....
        Czy jest bardziej 'ubogi',czy glupszy?
        Czy ma gorsze zycie?...
        Odpowiesz pewnie,ze nie...../troche sie zastanawiam nad ostatnim/.
        To teraz polec w druga strone....Ten co duzo czyta......
        ....I ta prawda,ze wszystko nas kreuje.......
        To ja tez polece sloganem......."Wszystko zalezy od nas"....wink
        ..........................................
        PS
        Zastanawiam sie - jak sie ma ten 'zielony ',ktorego juz nie ma/ serdeczne dzieki
        - bo razil mnie straszliwie/ - do Twojego poszukiwania siebie......Przeciez
        musi byc jakis zwiazek....;}
        Ja wiem,dlaczego podpieram sie piosenkami z Youtube.....I wcale nie chodzi o
        to,zeby podczas sluchania - uslyszec siebie.....Czesciej chce -zeby to ktos
        uslyszal siebie ;}
        • andreas.007 Re: Zapalmy kadzidelko.... 04.10.08, 10:00
          Czy podważasz autorytet WSZYSTKICH ksiażek czy tylko niektórych?
          Czy takze kucharskich, przewodników turystycznych,
          a moze takze z fizyki i matematyki czy historii...
          sugerujac samodzielne dochodzenie do czegos,
          co ktos juz dawno odkrył...

          Miałem zajecia-ćwiczenia na PS z fizyki na których
          wymagano nie znajomości i wykorzystywania wzorów,
          ale samodzielnego dochodzenie do pewnych wzorów od podstaw...
          mozna i tak!

          Niestety na wskutek krótkosci zycia, ograniczonosci mozliwosci,
          a takze wielkosci - co nawet skłania mnie do uzycia słowa -
          nieograniczonosci przestrzeni nie daje szans na poznanie wszystkiego.

          Musimy niestety korzystac z ksiazek, co daje nam dystans,
          nie musze zdobywac lasów dorzecza Amazonki,
          by sie dowiedziec jak tam jest... wystarczy przeczytac ksiazki,
          chocby Gringo wśród dzikich plemion - Wojciecha Cejrowskiego.

          Korzystamy z wielu ksiazek, a co za tym idzie mysli, wiedzy,
          doswiadczen innych, którzy cos juz odkryli i nie musimy
          "szukac" tego, moze skorzystac chyba, ze chcemy przezyc to sami...

          Ksiazki pozwalaja nam pójśc krok dalej, a moze nawet wiek...
          zdobyc ten dystans, ktory nas przybliza...

          Wiem, ze nie chodzi Tobie o fizyke, matematyke, kucharzenie....
          ale to jest dokładnie to samo - autor, którego przemysleniom ufamy,
          pozwala nam skorzystać z jego doswiadczen, ktore dla nas moga byc
          nieosiagalne... wprawdzie wybieram sie droga Pielgrzyma...
          ale wielu ograniczy sie do przeczytania.

          Nie kazdy bedzie miał mozliwosc przejscia Droga Tradycji
          w tym specyficznym zakonie, jak Paulo Coelho - dzieki jego ksiazkom
          korzystamy nie tylko z jego przemyslen, ale wieków mysli,
          które miał przyjemnosc i mozliwosc poznac... w tym zakonie.

          Dzieli sie tym z nami, a autorowi ufamy,
          ale przeciez nie bezgranicznie, bo na nasz sposób weryfikujemy.
          Przeciez nie pisze ja, a co Coelho opisuje, ze mozna
          zmienic pogode, przesunac chmury czy spowodowac wiatr... myslami.
          Bo ja to interpretuje w inny sposób - nie fizyczny, a metaforyczny.

          Korzystam z jego - prawda ładnie ubranych w słowa, mysli,
          w których odnajduje i swoje przemyslenia, a jest to potwierdzenie,
          a zarazem ukazanie, zobrazowanie waznych dla kazdego mysli.
          Czasami wlasnie wypowiedzenie glosno, uslyszenie z czyichs ust
          czy tez wlasnie przeczytanie w ksiazce czegos bardzo oczywistego
          dopiero nam uzmysławia TO... a bywa zmienia nasze zycie.

          Niejednokrotnie bywa, ze alkoholik czy narkoman czytajac ksiazke
          innego człowieka, który przeszedł ta droga powoduje, daje sile,
          a przede wszystkim zmusza do zastanowienia, a czesto zrobienia
          czegos co odmienia jego zycie...

          Co do mojej drogi do siebie przez wyjscie, to jest dokladnie tak,
          jak wystukałem powyzej - zeby dostrzec cos, co jest obok nas, w nas,
          co przeciez wiemy, musimy wyjsc i spojrzec na to z dystansem...

          Zeby docenic dobro, spokój zaprawde musimy zaznac zlo i burze...
          wtedy wróciwszy dopiero cenimy i rozumiemy, to co mamy.

          Wiele osób mówi, ze kilka dni w hospicjum potrafi odmienic
          wsystko i przewartosciowac nasze zycie... zauwaz musimy
          tam pójść, zobaczyc zebysmy mogli zmienic siebie, moze nawet
          móc zastosowac stosowne skale wartosci....

          Wielu sie tego boi, nie ruszy sie z siebie tlumaczac,
          ze nie potrzebuje zmian, ale jak juz nastapi zmiana,
          to nie wierzy, ze mógł tego nie wiedziec, nie zaznac...

          • andreas.007 Re: Zapalmy kadzidelko.... 04.10.08, 10:28
            "Zastanawiam sie - jak sie ma ten 'zielony ',ktorego juz nie ma/
            serdeczne dzieki
            - bo razil mnie straszliwie/ - do Twojego poszukiwania
            siebie......Przeciez
            musi byc jakis zwiazek....;}"
            ==============================================


            Nie wszystko i nie wszystkich oceniaj po "zielonym",
            bo mozesz sie bardzo zdziwic, bardzo....

            Znam ludzi, którzy chodza ubrani w rózne ciuchy,
            a sa naprawde inteligentni, oczytani czy dobrzy biznesmeni...
            Taki smieszny zielony ludek u czoła naszego forum,
            a rozmowy - z poziomu niedostepnego dla wielu...

            ale jakie ma to znaczenie czy chodze w bojówkach pogniecionych
            takich wojskowych surplus tex, nosze sweter,
            T-shirty w barwach tri color...

            Czy staje sie przez to mniej albo bardziej wiarygodny tu na forum...
            MAM NADZIEJE, ZE NIE MA TO ZADNEGO ZNACZENIA!

            Kiedys jezdziłem takim wypasem bmw podjechałem pod pizzerie,
            a tam siedzieli goscie w garniturach... usiadłem obok.
            Wygladali, jak biznesmeni, a ja jak człowiek z lasu - zielony.
            To byli akwizytorzy i wsiedli do malucha...
            NIE PATRZ NA ZIELONEGO LUDZIKA.... wink

            Zielony ma sie nijak do naszych dyskusji i dlatego tam był!

            Nie róbmy sie na madrzejszych niz jestesmy....
            Stanisław Jerzy Lec: Kto sie wymadrza, ten sie wygłupia.
            Ja wole sie po prostu wygłupiac... big_grin
            • andreas.007 Re: Zapalmy kadzidelko.... 04.10.08, 10:33
              Ja nie lubie ubierac sie w garnitury - nie robilem tego,
              nawet mature odbieralem w dzinsach i T-shircie.

              Szedlem na pierwsze zajecia na studia...
              Obok szedł podobnie jak ja ubrany mlody gość,
              wszyscy na elegancko byli - garnitury, a my w swetrach.
              Zgadalismy sie, równy gostek był... pozartowalismy.

              Potem sie okazalo, ze to pan doktor...
              z ktorym mialem zajecia z fizyki!
        • alex-0_0 Re: Zapalmy kadzidelko.... 04.10.08, 15:24
          bella1 napisała:

          I zarazem - niczego dla siebie nie odkryc....
          Najlepszym przewodnikiem w zyciu - jest samodzielne myslenie.
          Mozna pomyslec samodzielnie o ksiazce.....
          Mozna i szukac potwierdzenia siebie ......Ale to przeciez jasne -ze tam,gdzie
          CZLOWIEK cos wnosi - wszedzie znajdziemy cos wspolnego.


          Niestety Belciu, nie zgodzę się z Tobą. Czasami jest tak, że masz w sobie pewne przemyślenia, odczucia, wnioski odnoszące się do postrzeganego świata ..... tylko nie potrafisz ich wypowiedzieć , zwerbalizować .... i nagle trafiasz na książkę, która ubiera w słowa to co Ty myślisz - i wtedy ta książka staje się dla Ciebie "kultowa" ( wiem że to za wielkie słowa) czy "przełomowa" i chętnie sie na nią powołujesz bo tam (w tej książce) nazwano to o czym Ty myślisz ......

          jestem maniakiem książek, czytam bardzo dużo ale to nie zmienia faktu że się nad nimi zastanawiam, nad ich "zawartością" i się z nią zgadzam bądź nie! Ale to już są moje wnioski a nie podane przez autora!
          W ten sposób się uczę, bądź utwierdzam w jakimś przekonaniu, bądź tylko systematyzuję posiadaną wiedzę. To bardzo excytujące uczucie, na pograniczu .... wink Przymajniej dla mnie smile ale ja normalna nie jestem więc .....
          • andreas.007 Re: Zapalmy kadzidelko.... 04.10.08, 15:40
            Ty, Ty normalna nie jestes.... to Ty mnie nie znasz!
            wink

            Własnie w moim wywodzie zapomniałem Belce dodac,
            a Ty to wspomniałas, ze jedno - czytanie,
            nie wyklucza drugiego - myslenie...
            a nawet powiem, ze jedno napedza drugie!

            Jest takim katalizatorem bez którego byc moze bysmy nie pomyśleli.
          • bella1 Re: Zapalmy kadzidelko.... 04.10.08, 20:18
            Pytanie....
            Dlaczego nie umiesz nazywac rzeczy,emocji?
            A jezeli juz trafiasz na ksiazke,ktora pomaga w okresleniu jakiegos stosunku -
            dlaczego powolujesz sie na ksiazke,a nie odkrywasz przyjemnosc z powolywania sie
            na siebie?Latwiej oprzec sie na cudzym - bo jestesmy niepewni swojego.....
            Pewnie,ze ksiazki wplywaja na nas,ale nie sluza za nic innego - jak tylko za
            zrodlo dostepu do zdolnosci innych ludzi.
            Zakladam,ze autor moze byc czystej krwi "populista'.... - tworzy bo umie,a zyc z
            czegos trzeba....
            Odkrywajac nas - czytelnikow - nie umie sobie odmowic szansy na zarobek / i nie
            winie go- to praca/ i pisze cos - co wcale nie jest jego zamiarem pisania,ale
            jest nasza checia czytania......
            Nam sie to podoba - bo to takie....prawie nasze....
            Lechce to nasza proznosc....Prawie czujemy,ze jestesmy wspolautorem.....
            I to swoje 'wspolautorstwo' cytujemy innym.....
            • andreas.007 Re: Zapalmy kadzidelko.... 05.10.08, 01:42
              cywilizacja jest tym czym jest,
              kultura takze - ze zostaniemy w beletrystyce,
              wlasnie dlatego, ze potrafimy korzytstac z przemyslen innych
              i rozwijac swoje myslenie jako kontynuacja...

              Wydaje mi sie akurat, ze łatwiej moze zamulac czy wrecz zaklamywac
              zeby wrecz nie powiedziec fałszowac naukowa wiedza ksiazkowa,
              bo tam korzystamy z niej jak z pewnika, aksjomatu, a moze kłamac...
              tu przytocze przykład najprostszy - historia.

              Natomiast do beletrystyki podchodzimy z pewna doza rezerwy.

              Nadto nie uwazam za celowe i tworcze odkrywanie czegos,
              chocby nawet w sferze filozoficznej, co juz było odkrywane,
              a raczej trzeba by isc dalej...

              Nasza cywilizacja stawiana jest w roznych sytuacjach,
              których nikt nie jest sobie w stanie nawet wyobrazic,
              zeby juz nie meczyc tematu alkoholika czy narkomana,
              dajmy na to obozy koncentracyjne...

              Opisy sytuacji i decyzje ludzkie pozwalaja nam
              o wiele łatwiej TERAZ odnalezc sie w tamtych sytuacjach.
              Bogatsi o przemyslenia ludzkie, o ludzkie deczyje i ich konsekwencje!

              Nie wiem, jak sie moze czuc czlowiek, ktory zeby przezyc
              zabija innego, ale jezeli o tym przeczytam w ksiazce
              byc moze bedac w takiej sytuacji - majac te wiedze,
              podejme inna decyzje...

              Naprawde dziwnie sie czuje tlumaczac komus,
              ze nalezy umiec czytac, co mysla inni - moze madrzejsi,
              wyciagac wnioski i tym samym wzbogacac swoja wiedze i przemyslenia,
              bo tak nastepuje postep i nie krecimy sie w kolo...

              Pamietaj, ze ktos piszac ksiazke kucharska bazuje
              na swoim doswiadczeniu, a nie zarzucasz mu ani jej czytelnikom,
              ze zamulaja swój smak i powinni nie czytac...

              Dokładnie to samo dotyczy beletrystyki!

              Nie wiedziałem, ze jest taka trasa pielgrzymki
              do Santiago de Compostela, ktora patnicy podążali w sredniowieczu,
              nie wiedziałem, ze jest taki zakon RAM, nie znałem ich
              zasad i reguł przeciez tworzonych na przestrzeni wieków...
              Poznałem je w czesci i to ZMIENIŁO mój sposob myslenia,
              powiem ze czuje sie bogatszy o przemyslenia wielupokolen
              ludzkich najwartosciowszych jednostek...

              Mam pragnienie udania sie ta sama trasa...
              a tak ogladałbym kolejny serial.

              Jestem po lekturze Medytacji Kartuskich, a wiec zakonnikow
              zyjacych w swiecie ciszy... zrozumialem, ze otacza nas hałas,
              zgiełk i pospiech, ktory nie pozwlał mi uslyszec
              moich oczekiwan od siebie...

              "O jak wielkie dobro stanowi pokora idzieki ktorej mozna osiagnac
              spokój. Wówczas bowiem czlowiek usiadzie samotny i bedzie milczal.
              Zaiste kto nie jest samotny nie moze milczec, kto zas nie milczy nie
              usłyszy mówiacego."

              Takze samo nam jest potrzebna ta cisza - by uslyszec siebie...
              zobacz pociagnąłem mysl o milczeniu i sluchaniu innych,
              wiem, ze musze milczec by usłyszec takze siebie!
              A nie sluchalem ani innych, ani siebie,

              Zrozumialem to i od lat wielu nie ogladam telewizji w ogóle,
              a z rzadka jedynie slucham radia...
              natomiast garne sie do rozmow z ludzmi,
              do czytania ich mysli - to tez forma poznawania.

              Zaiste musisz traktowac innych, mnie takze, jak idiotow skonczonych
              skoro uwazasz, ze czytajac jakas ksiazke kazda glupote nauczy sie,
              a nadto na tym zbuduje swoje zycie...

              Belka prosze Ciebie o troche wiecej szacunku.

              Po przeczytaniu Main Kampf nie przejme tych ideii,
              a po przeczytaniu Ptaska, nie sram na reke i nie rzucam w innych...

              Choc czytam, to nadal potrafie myslec samodzielnie.
              Powtórze - CZYTANIE JEST KATALIZATOREM, nad pewnymi tematami
              nie zastanwołbym sie, a po lekturze zastanawiam sie,
              nie zawsze i nie ze wszystkim sie zgadzam co przeczytam...
              • bella1 Re: Zapalmy kadzidelko.... 05.10.08, 06:33
                "Po przeczytaniu "medytacji Kartuskich" zrozumialem,ze otacza nas halas....,po
                przeczytaniu Main Kampf nie przejme ich idei....,po przeczytaniu "Ptaska" nie
                sram na reke i nie rzucam w innych".....
                ...................................................................
                winkA - gdybys tych ksiazek nie przeczytal?
                "Nadto,nie uwazam za celowe i tworcze odkrywanie czegos,chocby nawet w sferze
                filozoficznej,co juz bylo odkrywane"......metlik czuje....
                Przeciez to oderzniecie sie od galezi,ktorej sie trzymales kurczowo....
                To wlasnie bylo powodem - dla ktorego zaczelam watek....
                A Ty wywalasz teraz,ze nie uwazasz.....
                .....
                A ,ze jakos 'zapachnialo" dziwnymi perfumami - to wyjasnie cos....
                Andreas - wprowadzmy jakas zasade.....
                Mam prawo pytac?Mam prawo cos poddawaqc w watpliwosc?Mam prawo stwierdzac,ze
                czegos nie rozumiem ,lub cos jest dla mnie bez sensu?
                Jezeli tak - to odpusc sobie....
                Chcesz szacunku - .....gwarantuje Tobie jego najprostsza forme....
                Wynikajaca z mojego wychowania i z przekonania,ze sobie poradzisz.....
                /to Twoim pomyslem bylo forumsmile /......Przeciez nie bije.....
                Zalozylam watek - nie trzymajac noza przy Twoich plecach....Mozesz wejsc,mozesz
                ominac ....
                Popatrz - zrobilo to kilka innych osob,a Alex,ktora weszla - nie reaguje tak
                nerwowo....
                Nie cedz przez moje usta tego,czego nie mysle....
                Ani Ciebie,ani innych nie uwazam za idiotow....
                Zapalilam kadzidelko za tych - i tu wstaw dokladne zdanie z mojego postu.....
                Teraz widzisz roznice?
                W jaki dziwny sposob czytamy ksiazki,kiedy jedno zdanie sprawia taki klopot?wink
                Moze to wcale nie byl post do Ciebie?Bo zgadzasz sie z moim stwierdzeniem.
                "Mam pragnienie udania sie ta trasa,a tak ogladalbym nastepny serial".....
                .....Jednak wole....."Moglam ogladac nastepny serial,ale udalam sie ta trasa"....
                <Pragnienie> buduje zycie tak samo - jak czterdziesci kocykow ociepli maly
                domek...wink....
                A o 'zielonym' pozniej.....smile
                • andreas.007 Re: Zapalmy kadzidelko.... 05.10.08, 11:44
                  Belka jezeli w pierwszym poscie rzucasz,
                  ze "budujemy sobie na nich zycie", to wybacz...
                  sugestia jest jasna - w kontekscie dalszych wypowiedzi.
                  A ja buduje swoje zycie na swoich myslach,
                  powiem wiecej na swój sposób - choc moge cos zmienic,
                  to takze na swoj sposób... a nie ksiazkowo!

                  Natomiast w dyskusji mojej z Alex,
                  bo nie w powietrzu powstał ten watek,
                  ale przypomne Tobie, ze w innym watku z Alex
                  zeszlismy na na analize zachowan i decyzji bohaterki...
                  stad Twój watek NATYCHMIAST sie pojawił -
                  popatrz na czasy pojawien... wink

                  Nic wiecej W TEMACIE NIE NAPISZEMY,
                  a wiec zgodnie z Twoja sugestia juz omijam ten watek!

                  smile
              • alex-0_0 Re: Zapalmy kadzidelko.... 05.10.08, 10:37
                andreas.007 napisał:

                >
                > Po przeczytaniu Main Kampf nie przejme tych ideii,

                czytałam kilkakrotnie Main Kampf ( posiadam nawet własne ), lektura porażająca!
            • alex-0_0 Re: Zapalmy kadzidelko.... 05.10.08, 10:45
              bella1 napisała:

              > Pytanie....
              > Dlaczego nie umiesz nazywac rzeczy,emocji?
              > A jezeli juz trafiasz na ksiazke,ktora pomaga w okresleniu jakiegos stosunku -
              > dlaczego powolujesz sie na ksiazke,a nie odkrywasz przyjemnosc z powolywania si
              > e
              > na siebie?Latwiej oprzec sie na cudzym - bo jestesmy niepewni swojego.

              Belciu. Czasami jest tak, że po głowie Ci się coś kołacze, coś jakby środek jakiejś myśli albo jej początek .... i nie wiesz co z tym dalej zrobić .... brakuje "tego czegoś" co nada pędu Twoim myslom i wnioskom ..... Brak takiej "piłeczki" Pomysłowego Dobromira smile .... a potem ,jak już te iskierkę dostajesz - to leci jak po maśle big_grin. I zaczynasz trawić, to co przeczytałaś.... albo się zgadzasz po analizie, albo nie, albo akceptujesz jej pewne elementy i szukasz, szukasz, dalej, gdzie indziej, rozmawiasz, dyskutujesz, studiujesz..... szukasz, aż do pełnej satysfakcji big_grin
              • andreas.007 Re: Zapalmy kadzidelko.... 05.10.08, 11:17
                dokładnie to samo chciałem napisac,
                ze bywa jak z fizyka czy matematyka, ze potrzebujemy tej wskazówki,
                by z całym zadaniem ruszyc...

                Jak w kuchni, gdy brak nam jakiegos smaku,
                a ktos podpowie w ksiazce o przyprawie...

                Bela nie rozumie, ze nie uczymy sie jak z podrecznika,
                ale przypasowujem elementy do naszej układanki, NASZEJ!
    • exman Re: Zapalmy kadzidelko.... 03.10.08, 21:14
      chyba na książkach rachunkowych smile
      • andreas.007 Re: Zapalmy kadzidelko.... 04.10.08, 10:01
        ja na książce przychodów i rozchodów...
        • bella1 Re: Zapalmy kadzidelko.... 04.10.08, 19:05
          Ciesze sie,ze doszedles do tego -ze chodzi o beletrystyke;}
          Zastanawiam sie - skad temat ubioru w kontekscie 'zielonego'...
          • bella1 Re: Zapalmy kadzidelko.... 04.10.08, 19:09
            "Zielony" -to byl jakis glupawy,infantylny rysunek,ktoremu dorobiles teorie.....
            A z tym powtarzaniem 'zdziwisz sie,zdziwilabys sie' - to daj sobie
            spokoj.../choc nie musisz;}/....
            Ale ja nie chce cytowac mysli,ktora Ty juz wczesniej zacytowales smile

            • andreas.007 Re: Zapalmy kadzidelko.... 05.10.08, 01:44
              Zielony był pewnym wlasnie nie wymadrzaniem sie...
              nie robieniem z tego forum tak madrego, ze nie wypada dac zielonego!

              Wlasnie dlatego tez chetnie go dalem...
              bo nie ten zielony decyduje o madrosci naszych wypowiedzi!
              Ale tresc naszych postow.
              • bella1 Re: Zapalmy kadzidelko.... 05.10.08, 06:39
                Andy....nie chce "kaznodzieic"...,ale nasze wypowiedzi.....Nie wiem ,jak to
                ujac.... - bo i moje tam sa.... i takie moje 'samouwielbienie' winkwalczy z
                widoczna prawda.....-ale ...nasze wypowiedzi sa takie.....jakie
                sa...../wybrnelamsmile/
                Moze nic nie dawac i ktos sie 'zrobi w konia"?A my dalej sobie pogadamy tak -
                jak wlasnie lubimy;}...W towarzystwie....
Pełna wersja