Czy dobro i zło sprowadza sie do jednego?

18.10.08, 12:03
Ta wymiana mysli czy tylko postów (ponizej) przywiodła mnie
do takiego zastanowienia - ze moze nie ma znaczenia,
ze nic nie ma znaczenia, ze wszystko i tak sprowadza sie
do tego samego...

Czy dobro i zlo sprowadza sie do tego samego?
Czy zycie i smierc... czy jak ktos zyje na pelen gaz,
a ktos inny w samotni, to sprowadza sie do tego samego?

==============
jestem dzisiaj spragniona...
gosia.43 18.10.08, 11:24 Odpowiedz
nawet bardzo...
gosia

--
trudną choć wielką sztuką jest umieć cieszyć się tym , co człowiek
posiada...

<*>
Re: jestem dzisiaj spragniona...
andreas.007 18.10.08, 11:30 Odpowiedz
a ja wlasnie wrecz mam stan odmienny od Twojego...
Nie mam pragnienia na nic.

I tak sie nie moge zdecydowac czy popic, czy dobrze zjesc,
czy moze wyjechac na weekend, czy nie wyjechac...
a moze na silownie albo na dyskoteke...



--
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=44789
Możesz mnie nie zrozumieć, ale prosze nie zrozum mnie źle! (J.
Kleyff)
Re: jestem dzisiaj spragniona...
gosia.43 18.10.08, 11:36 Odpowiedz
Wbrew pozorom - coś w tym jest wspólnego...bowiem ja jestem
spragniona na wszystko....i zastanawiam się co wybrać - chyba
zaczekam na zdarzenia losu i co przyniesie dzien - chociaz to chyba
nie jest dobre rozwiązanie....
Może to jakaś zachłanność ??? A może brak skoordynowania ??
gosia

--
trudną choć wielką sztuką jest umieć cieszyć się tym , co człowiek
posiada...

<*>
Re: jestem dzisiaj spragniona...
andreas.007 18.10.08, 11:50 Odpowiedz
patrz, PATRZ, patrz
Ty spragniona wszystkiego - nie wiesz co wybrac, nie wybierasz,
czekasz na los...
Mnie sie nic nie chce - tez czekam na los...

Dzialnie przez nie dzialanie...

Patrz, stoimy w tym samy miejscu, a mamy jakze odmienne stany!

Czyliz nie ma znaczenia co czujemy, chcemy i tak skonczymy tak samo?


--
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=44789
Możesz mnie nie zrozumieć, ale prosze nie zrozum mnie źle! (J.
Kleyff)
Re: jestem dzisiaj spragniona...
gosia.43 18.10.08, 11:55 Odpowiedz
andreas.007 napisał:

> patrz, PATRZ, patrz
---------------------------

to podobnie jak z uczuciami : miłość i nienawiść - takie zupełnie
odmienne a zobacz ile mają wspólnych cech.....
gosia

dziwny jest ten świat....


--
trudną choć wielką sztuką jest umieć cieszyć się tym , co człowiek
posiada...

<*>
Re: jestem dzisiaj spragniona...
andreas.007 18.10.08, 11:59 Odpowiedz
Nie, swiat nie jest dziwny...
musimy tylko go zrozumiec, bo nie rozumiemy!

Ale i tak sprowadza sie to do jednego...
czy wiemy, ze nie rozumiemy czy uznamy, ze jest dziwny!
    • gosia.43 Re: Czy dobro i zło sprowadza sie do jednego? 18.10.08, 12:14
      Andreas...a czemu mamy dublować....???
      gosia

      przeciez dobro i zło , zycie i śmierć - to zupelnie osobne
      zagadnienia od tamtego watku...
      g
      • andreas.007 Re: Czy dobro i zło sprowadza sie do jednego? 18.10.08, 12:33
        ale moja wyobraznia poszła dalej...
        skoro mienie pragnienia i nie mienie sprowadza nas
        do tego samego miejsca - stanu zawieszenia,
        to moze byc podobnie z innymi skrajmymi odczuciami czy decyzjami.

        Zastanowilo mnie czy jak ktos ma tyle szczescia,
        ze nawet jak otworzy lodówke, puszke czy butelke,
        to wylewa sie szczescie... i ktos nieszczesliwy,
        bo nie ma tej lodowki, puszki czy butelki,
        ze moga czuc sie de facto PODOBNIE, a moze nawet tak samo!

        A teraz przez analogie...
        Dobro i zlo... nasze zycie, nasze decyzje, nasze postepowanie.

        Moze wszystko i tak zawiedzie nas w to jedno uczucie, miejsce,
        postawi nas w tym samym miejscu, a to wszystko
        to tylko niepotrzebny sztafaz... zeby nie powiedziec kamuflaż!??
        • andreas.007 Re: Czy dobro i zło sprowadza sie do jednego? 18.10.08, 12:54
          powiem Tobie, ze z uwagi na moje zycie, zmiany takze biznesowe,
          zastanawialem sie nad moimi potrzebami powiedzmy lokalowymi.
          Musze Tobie powiedziec, jak i Wam drodzy czytelnicy, ze mam
          bardzo niewielkie potrzeby -
          legowisko, miejsce sporzadzania posilkow,
          no wiadomo toaleta i to w zasadzie wszystko!

          Tak wiec jeden pokój, na podlodze karimata i spiwór,
          wokól ksiazki i niezbedne napoje, karton na ubrania -
          bo ja nie prasuje i nie musza byc prasowane,
          swobodny dostep do kuchni i toalety...

          Nie jestem biedny, ale czyz biedny ma wiecej?

          Jest taka anegdota o Onasisie, ktory rybaka przekonuje,
          by ten wiecej pracowal, a w konkluzji pada, ze ma wiecej pracowac,
          by nic nie robic - co rybak wlasnie nie robi, a pan Onasis,
          nie ma czasu na nic... tyle roboty, by nic nie robic.

          Czyli czy sie stoi czy sie lezy czy... sprowadza sie do tego samego.

          Dreczy mnie to od chwili, gdy spotkalem biednego czlowieka,
          gdy zobaczylem jego szczescie z paczki papierosow -
          ja wówczas "zdobywałem" niezle bmw... i po co to?

          Teraz lubie dac komus troche szczescia...
          parzec i sycic sie szczesciem, zadowoleniem innego.

          Czy to dac paredziesiat zlotych kolesiowi spod szaszłyka,
          czy jakas rzecz kolekcjonerowi, ktora mam...
          czy wreszcie zabrac kogos gdzie pragnie,
          jak i mnie dwa razy w tym roku zaproszono na cudowne wyjazdy!

          Bo przeciez nasze odczucie szczescia jest tylko i wylacznie w nas.
          • andreas.007 Re: Czy dobro i zło sprowadza sie do jednego? 18.10.08, 13:02
            mawia sie, ze jak ktos cos dasz, to wroci to do Ciebie powielokroc!

            Ja dałem komus jakies drobne kolekcjonerskie podarki,
            pare zlotych gosciowi - a mnie zaproszono za darmo w tym roku tylko
            na dwa tygodniowe wyjazdy - bajkowe...

            Tak wiec wrocilo ...

            Nie musialem wiec zbierac, oszczedzac na wyjazd,
            a były to drogie wycieczki i all inclusice...
            zauwaz - nie harowalem na te wyjazdy.

            Czyz wiec nie ma znaczenia czy pracujesz czy nie
            mozesz pojechac do Włoch na cudowna wycieczke!
    • jola_iza Re:W przyrodzie nic nie ginie 18.10.08, 13:10
      Wszystko jest constans. Zatem, jak nie spojrzysz, wyjdzie na jedno smile
      https://i1.giftube.ru/zagadochnye/nechto_volosatoe_s_glazami_d1a11826d27547f7a696ff757ed7b79d.gif
      • andreas.007 Re:W przyrodzie nic nie ginie 18.10.08, 13:17
        naprawde - NIC NIE MA ZNACZENIA...
        niezaleznie co myslimy i jak postapimy?

        Czujemy to co mamy czuc...
        parafrazujac slowa Kubusia Diderota,
        ze wszystko musi byc ani za wczesnie, ani za pozno...
        • jola_iza Re:W przyrodzie nic nie ginie 18.10.08, 15:59
          Na banksmile
          https://i1.giftube.ru/multjashki/golubojj_smajjlik_af38f0a013234a5594e8c8ca2c54f09d.gif
    • andreas.007 dwoje ludzi - jakze odmiennych 20.10.08, 11:32
      jeden absolutnie przezorny, jezdzi autem bezpiecznie,
      zgodnie z przepisami i warunkami..
      Drugi typowy pirat drogowy...

      Jednak gdy spotkaja sie na drodze, jakiez to ma znaczenie
      w przypadku zderzenia - ofiarami sa jeden i drugi!

      Pytam wiec czy wszystko sprowadza sie i tak do jednego?

      ... do tego, co powtarza Kubus Diderota,
      do tego co zapisane jest nam tam w górze
      i co ma byc to bedzie?
      • alex-0_0 Re: dwoje ludzi - jakze odmiennych 20.10.08, 12:19
        a dlaczego Andy - odrazu - że zapisane na górze????

        To że ta 2 kierowców się tak niefortunnie spotkała to konsekwencja
        ich wcześniejszych działań ..... ot i tyle .....
        • andreas.007 Re: dwoje ludzi - jakze odmiennych 20.10.08, 12:32
          ale odmienne dzialania, a spotkali sie w tym samy miejscu,
          czyliz wiec ma jakies znaczenie nasze dzialanie?

          Patrz czlowiek przezorny i wariat drogowy,
          tak dlugo kazdy realizuje skutecznie swoje kredo
          tlumaczac sobie i innym, ze wybrali dobry wzor kierowcy
          póki sie nie spotkali na drodze...

          Efekt motyla, Wehikół czasu - filmy wlasnie starajace sie
          nam powiedziec, ze nawet cofniecie sie w czasie zmiana
          przeszlosci zbytnio nie wplynie na przyszlosc,
          ktora jak ma sie stac to sie stanie.
          Tu w opozycji jest Podróz do przeszłosci, przyszłosci...

          Niejednokrotnie spotkalem czlowieka, ktory ciezko pracowal.
          a malo co sie dorobil, a ja jestem przykladem czlowieka,
          ktory mało co pracuje, a nie moge narzekac...

          Doprawdy nie rozumiem tego.... zadziwiajace.

          Mialem auto z ktorego byłem zadowolony,
          naprawial go i dbal o eksploatacyjne rzeczy kolega,
          kupilem inne i on chcial ode mnie to auto odkupic,
          kupil i wyjechał ledwie za brame, gdy mu sie popsulo pierwszy raz...
          a potem to juz był ciag...
          Patrz mi sie nie psuło, a nie bylo nowe.

          Widac tak bylo pisane...
          • alex-0_0 Re: dwoje ludzi - jakze odmiennych 20.10.08, 12:44
            Andy no błagam....
            nie dorabiaj ideologii do rzeczy prostych.

            czy wiesz dlaczego powstały religie?

            zakładam, że wiesz.

            ja dokładam do tych powodów jeszcze jeden - psychologiczny - jeśli
            komuś religia ( wiara ) pozwala pogodzic się ze stratą osoby
            bliskiej czy pozwala "obwinić Boga" za jakieś niepowodzenie ( dzięki
            czemu łatwiej się z tym pogodzić w myśl: Jego Wola )to życzę
            tym ludziom wszystkiego naj, naj .....
            skoro łatwiej im z tym żyć - nie widze problemu.


            I wrzucając kamyczek do Twojego ogródka ..... Niejednokrotnie
            zaznaczałeś że nie masz szczęścia w miłości ( piję tu oczywiście do
            Twojej zmienności w uczuciach i tego że Twoje partnerki wolą
            Cię "zaobrączkować" )to wszystko się zgadza. Maksyma wszak mówi: -
            parafrazując - Kto nie ma szczęscia w miłości ten ma szczęście
            w biznesie
            wink
            • andreas.007 Re: dwoje ludzi - jakze odmiennych 20.10.08, 13:02
              ale skoro przytaczasz i parafrazujesz tąże maksyme
              Kto nie ma szczęscia w miłości ten ma szczęściew biznesie

              to czyz nie jest to najlepszy DOWÓD,
              ze wszystko jest zapisane - bo dobitnie znaczy to, ze jest zapisane
              temu kto nie ma szczescia w milosci - szczescie w biznesie!

              Tak wiec mimo, ze nie chcesz - w podswiadomosci zgadzasz sie.

              Religia powstala z obawy ludzi przed nieznanym i potrzeba
              wytlumaczenia sobie niezrozumialego, bo jak sie wytlumaczy,
              to juz tak sie nie boimy... albo jest prawda najprawdziwsza...

              Zauwaz, ze rzadko kiedy na drodze zderzaja sie dwaj piraci...
              Moge wiec spokojnie powiedziec, ze nie ma znaczenia jak bede jezdzil,
              bo jak mawia mój kolega Kazda potwora znajdzie swego amatora,
              kazdy lekarz ma swój cmentarz...
              tak wiec wszystko,
              co ma nas spotkac, to nas spotka... znajdzie.
              • alex-0_0 Re: dwoje ludzi - jakze odmiennych 20.10.08, 13:15
                andreas.007 napisał:

                > ale skoro przytaczasz i parafrazujesz tąże maksyme
                > Kto nie ma szczęscia w miłości ten ma szczęściew biznesie
                >

                > to czyz nie jest to najlepszy DOWÓD,
                > ze wszystko jest zapisane - bo dobitnie znaczy to, ze jest zapisane
                > temu kto nie ma szczescia w milosci - szczescie w biznesie!



                Wcale nie!!!! To dowód na to, że ludzie zauwazyli pewne zależności.
                W ww przypadku jest oczywiste, że skoro ktoś skupia się na biznesie
                to nie ma czasu poświęcic się miłości


                ww zasada, to taka sama zasada - jak : prawo serii doskonale
                znane wszystkim hazardzistom wink


                Zauwaz, ze rzadko kiedy na drodze zderzaja sie dwaj piraci...
                > Moge wiec spokojnie powiedziec, ze nie ma znaczenia jak bede
                jezdzil,


                Gówno prawda Mój Drogi. najcześciej jest tak, że pirat drogowy
                wychodzi bez większego szwanku z wypadku a ginie osoba najmniej
                kolizji winna!
                Dlatego nikt nie daje Tobie prawa jeździć po drogach jak się Tobie
                podoba!
                I nie wkręcaj do tego Boga czy innej Siły Wyższej!

                Jak postępujesz świadczy o Twojej głupocie bądź mądrości.
                Jesli chcesz tłumaczyć swą głupotę bądź ignorancję Wolą Bożą
                to świadczy tylko o marności i ignoracji oraz braku chęci
                samodoskonalenia u Ciebie. I tyle. Tylko lub aż!
                to że odniosłam się do Ciebie jest związane li tylko z
                tym, że napisałeś; ja jeźdźę!. Nie dotyczy to Ciebie personalnie.
                ŻEBY nie było ....
                • andreas.007 Re: dwoje ludzi - jakze odmiennych 20.10.08, 13:22
                  ale skoro pirci wychodza bez szwanku...
                  to sama sie prosi konkluzja...
                  docierasz szybciej na miejsce celowe, a jak nie docierasz,
                  to wychodzisz bez szwanku!

                  Prawo serii tez poswiadcza, ze jest zapisane!
                  Skoro jest to prawo...

                  Co zas sie tyczy miłosci i biznesu, wierz mi, ze nie poswiecam
                  zbyt duzo czasu biznesowi... przynajmniej dopoki
                  sprawia mi przyjemnosc, a potem juz nie...

                  Alez tu nie chodzi o tlumaczenie sobie czegoklwiek,
                  ale skoro jest jakas reguła przeczaca zdrowemu rozsadkowi,
                  to prosi sie o wytlumaczenie...

                  Podkreslam, ze jest zbyt duzo przypadkow
                  pokazujacych, ze tak czy siak powielokroc konczymy tak samo,
                  to moze nie ma sie co wysilac... co ja wlasnie czynie!
                  • alex-0_0 Re: dwoje ludzi - jakze odmiennych 20.10.08, 13:36
                    andreas.007 napisał:

                    Podkreslam, ze jest zbyt duzo przypadkow
                    > pokazujacych, ze tak czy siak powielokroc konczymy tak samo,
                    > to moze nie ma sie co wysilac... co ja wlasnie czynie!
                    >


                    a róbta co chceta!
                    tylko nie masz pewności, że gdybyś w określonych sytuacjach postąpił
                    inaczej to miałbyś gorzej lub lepiej.

                    > Alez tu nie chodzi o tlumaczenie sobie czegoklwiek,
                    > ale skoro jest jakas reguła przeczaca zdrowemu rozsadkowi,
                    > to prosi sie o wytlumaczenie...

                    to w Twoim mniemaniu przeczy ona zdrowemu rozsądkowi tongue_out

                    wytłumacz mi, dlaczego ludzie szukają dziury w całym ???
                    Czy tak cięzko homo sapiensom uwierzyć w ciąg przyczynowo-
                    skutkowy?


                    nie wiem, kurwa, może ja się czepiam a może to wina
                    wykształcenia ....
                    • andreas.007 Re: dwoje ludzi - jakze odmiennych 20.10.08, 13:51
                      ale jaki ciag przyczynowo-skutkowy, skoro to wlasnie temu przeczy,
                      rozumiesz najnormalniej - PRZECZY!

                      Czyli rózne, ze tak powiem przyczyny, a skutek ten sam.
                      Oznacza, to ze przyczyny maja jakby to rzecz umiarkowany wplyw
                      na oczekiwany czy nie skutek...

                      Ale zeby nie meczyc juz Ciebie i Twojego wykształcenia,
                      którego mi najwyrazniej brakuje..., ale staram sie nadanżać wink
                      to powiem, ze najwiecej przyjemnosci i radosci,
                      a wiec calym sensem tego wszystkiego wyglada nie jest
                      ani przyczyna, ani skutek, ale wlasnie to
                      POMIEDZY PRZYCZYNA A SKUTKIEM, to wszystko wlasnie,
                      a to sklada sie na co co przezywamy... czujemy...
                      • alex-0_0 Re: dwoje ludzi - jakze odmiennych 20.10.08, 13:57
                        andreas.007 napisał:

                        > ale jaki ciag przyczynowo-skutkowy, skoro to wlasnie temu przeczy,
                        > rozumiesz najnormalniej - PRZECZY!
                        >
                        czemu przeczy?
                        masz zdarzenie. przyczyna-przebieg-skutek. nad czym tu gdybać?
                        owszem - zastanowić się, przemyśleć, wyciągnąć wnioski na zaś!
                        I kropka.

                        > to powiem, ze najwiecej przyjemnosci i radosci,
                        > a wiec calym sensem tego wszystkiego wyglada nie jest
                        > ani przyczyna, ani skutek, ale wlasnie to
                        > POMIEDZY PRZYCZYNA A SKUTKIEM, to wszystko wlasnie,
                        > a to sklada sie na co co przezywamy... czujemy...

                        a o czym ja cały czas? Wyciągnąć wnioski ze zdarzenia i do przodu!
                        • andreas.007 Re: dwoje ludzi - jakze odmiennych 20.10.08, 14:17
                          no to prosze - zacznijmy od prostych rzeczy.
                          Prosze o wnioski.

                          Z domu wyjezdza porzadny czlowiek, ktory jezdzil wolno,
                          zapinał pasy, stal na swiatlach czerwonych, nie jezdzi pod prad,
                          nie wyprzedza na trzeciego...
                          Z pubu wyjezdza koles po iumprezie, jedzie pod prad,
                          wyprzedzał cale swoje zycie na trzeciego lamiac ograniczenia...

                          Tego dnia maja czołowe zderzenie.
                          Przeciez dla tego pirata to pierwsze i tego przezornego.

                          Prosze o wnioski...
                          • andreas.007 Re: dwoje ludzi - jakze odmiennych 20.10.08, 14:28
                            rózni ich tylko to jak do tej pory jezdzili,
                            rózni ich co przezyli, bo przeciez tego dnia zgineli obaj.

                            Skomplikumy mieli tyle samo lat...
                            • alex-0_0 Re: dwoje ludzi - jakze odmiennych 20.10.08, 14:49
                              skomplikujmy dalej: Ona - ostrozna, On - wariat.

                              A na poważnie.
                              Wniosek dla mnie czy tej dwójki co nie zyje?

                              Dla zabitych to raczej już nie ma opcji: wniosek

                              Dla mnie - zawsze mogę trafić na idiotę na jezdni i nawet jazda do
                              sklepu autem na osiedlu może się skończyć dla mnie śmiercią..... ale
                              siadając za kierownicę mam świadomość ze to może być moja ostania
                              jazda. Podjęłam ryzyko ( siadam za kierownicę) a więc mam świadomośc
                              ewentualnych konsekwencji.

                              możesz się ubawić ale codziennie jeżdżąc - jeżdżę z taką właśnie
                              świadomością. wiem że mogę spotkać debila na drodze ale podejmuje to
                              ryzyko i godzę się w ten sposób z konsekwencjami. Nikt mi nie każe -
                              to moja decyzja ....
                              • andreas.007 Re: dwoje ludzi - jakze odmiennych 20.10.08, 14:52
                                ale wniosek, ze nie ma na to rady...
                                jak ma sie cos przytrafic, to sie przytrafi.
                                Czyli, jak cos zapisane tam w górze, to nas nie ominie.
                                Czy to bedzie przyjemnosc czy wrecz przeciwnie...
                                • alex-0_0 Re: dwoje ludzi - jakze odmiennych 20.10.08, 15:00
                                  andreas.007 napisał:

                                  > ale wniosek, ze nie ma na to rady...
                                  > jak ma sie cos przytrafic, to sie przytrafi.
                                  > Czyli, jak cos zapisane tam w górze, to nas nie ominie.
                                  > Czy to bedzie przyjemnosc czy wrecz przeciwnie...


                                  nie no proszę Cię Andy.... skąd ta konkluzja zapisano na górze
                                  ?

                                  przyczyna-siadłam za kierownicę, przebieg - zderzyłam się, skutek -
                                  szlag mnie trafił.
                                  stało się. Przypadek.

                                  Twoim zdaniem Ktoś nakazał mi wtedy siąść i jechać i się
                                  zabić ????
                                  Znaczy co? Bóg chciał mojej śmierci (czy Inna Istota Wyższa)?

                                  Interesująca teza aczkolwiek nie poparta namacalnymi dowodami.
                                  Bo to że zginęłam w wypadku to nie dowód. Potrzebny dowód na
                                  istnienie owej GÓRY
                                  • andreas.007 Re: dwoje ludzi - jakze odmiennych 20.10.08, 15:38
                                    alez Alex Ty nie rozumiesz, piszesz o czym innym...

                                    Ja pokazuje dwie drogi ludzi...
                                    jeden ostrozny, a drugi nieostrozny, a koncza tak samo,
                                    niezaleznie od tego jakie decyzje jako kierowcy podejmowali!Ktos
                                    podejmuje sluszne decyzje, a tamten nie,
                                    ale razem koncza w szpitalu.

                                    Tak samo z naszymi innymi zyciowymi decyzjami...
                                    nie siegam tak daleko, by stwierdzic, ze konczymy tak samo,
                                    ale troche blizej konczymy w zyciu z podobnymi konsekwencjami.
                                    Pytanie wiec czy warto sie starac... moze trzeba w zyciu
                                    odnalezc inna droge... swoja droge...

                                    Musimy ja zrozumiec, odnaleźć i pójść wlasnie ta swoja droga,
                                    bo niezaleznie jak bedziemy postepowac, to nie odejdziemy daleko,
                                    nie unikniemy nieuniknionego, tak wiec idac droga,
                                    ktora jest nam przypisana - czy tego chcemy czy nie,
                                    mozemy byc szczesliwsi, pogodzeni z nasza droga.

                                    Jezeli czy bedziesz jezdzila ostroznie czy nie ostroznie
                                    ktos Ciebie walnie i wyladujesz w szpitalu, to...

                                    Jezeli ktos sie uczy ma piec fakultetow i pracuje za 1500 zeta,
                                    oczywiscie moze sobie wmawiac, ze poswieca sie dobrom niematerialnym,
                                    ale szlag go przeciez trafia, ze nie stac go na obiad w Mado Sushi!

                                    Walczy, stara sie, zmaga z tymi fakultetami, problemami,
                                    jest nieszczesliwy, niepogodzony, chce tak jak jego kolega,
                                    ale koledze jest przypisana inna droga i nikt inny nie da rady
                                    iśc tamta droga... koledze jest łatwo.

                                    Ja jezdziłem tym autem, super bmw bez problemow,
                                    a kolega chcial tak jak ja, a jemu sie psuła...
                                    teraz ma golfa i jest zadowolony!

                                    Jak to sie mawia - wyzej nerek nie podskoczysz...
                                    • alex-0_0 Re: dwoje ludzi - jakze odmiennych 20.10.08, 15:54
                                      andreas.007 napisał:

                                      > alez Alex Ty nie rozumiesz, piszesz o czym innym...
                                      >

                                      oczywiście że piszę o czymś innym.
                                      Ty uważasz że nam coś tam nam pisano i chcesz mnie do swojej tezy
                                      przekonać, ja zaś dalej twierdzę że nic takiego nie istnieje!

                                      Nasze "osiągnięcia" są związane z naszymi decyzjami. Kropka kiss
                                      • andreas.007 Re: dwoje ludzi - jakze odmiennych 20.10.08, 16:01
                                        ja chce powiedziec, ze wyglada na to,
                                        ze jak bysmy nie czynili, to co nas ma spotkac, to nas spotka...
                                        Studiowalem 10 lat, nigdy nie pracowalem na etacie,
                                        raczej zawsze był to wolny zawod, a potem wlasna firma - cale zycie.
                                        A inni ucza sie, pracuja i mecza sie ze swoim szefem.

                                        Spotykajac dziewczyne nie patrze czy pali czy nie,
                                        ale nigdy przez cale zycie nie bylem z dziewczyna, ktora paliła!
                                        A mam kolege, ktory zwraca na to uwage, nie lubi popielniczek,
                                        a z takimi dziewczynami bywa...
                                        • alex-0_0 Re: dwoje ludzi - jakze odmiennych 20.10.08, 16:08
                                          andreas.007 napisał:


                                          >
                                          > Spotykajac dziewczyne nie patrze czy pali czy nie,
                                          > ale nigdy przez cale zycie nie bylem z dziewczyna, ktora paliła!
                                          >
                                          >
                                          hmmmm...... w którymś wątku nazwałeś to intuicją wink
                                          • andreas.007 Re: dwoje ludzi - jakze odmiennych 20.10.08, 16:23
                                            bo ja jestem zwolennikiem intuicji...
                                            swegom czasu na egzaminie z psychologii pan egzaminator
                                            zamiast mnie przepytywac z wiedzy - wysluchał mojego wywodu
                                            wlasnie na temat intuicji, czasami tylko zadajac pytania...
                                            Mialem dosc wysoka ocene.
                                            • alex-0_0 Re: dwoje ludzi - jakze odmiennych 20.10.08, 16:35
                                              andreas.007 napisał:

                                              > bo ja jestem zwolennikiem intuicji...
                                              > swegom czasu na egzaminie z psychologii pan egzaminator
                                              > zamiast mnie przepytywac z wiedzy - wysluchał mojego wywodu
                                              > wlasnie na temat intuicji, czasami tylko zadajac pytania...
                                              > Mialem dosc wysoka ocene.
                                              >

                                              czy przypadkiem nie był to osławiony Pan Doktor jeżdżący na motorze
                                              w kosmicznym jaju i goglach ???
    • alex-0_0 przypomina mi to .... 20.10.08, 15:27
      nasza polemika odnośnie owych kierowców - przypomina mi tę - która
      prowadziliśmy - o koszulkach z napisem Boga nie ma

      każde z nas, pozostało przy swoim zdaniu.
      Ty że nie miały prawa (uogólniając), ja zaś że miały jak
      najbardziej smile

      U podstaw sporu leży wiara. Ty jesteś
      wierzący, co oczywistym czyni zakładanie przez Ciebie zapisanie
      losu na Górze
      . Ja zaś jako ateista i częściowo agnostyk (taki
      a'la Kant) nie wierzę w Istotę Wyższą.

      I dlatego obawiam się iż nie będzie nam dane dojście do wspólnego
      stanowiska. Niemniej jednak chętnie spróbuję smile
      • andreas.007 Re: przypomina mi to .... 20.10.08, 15:55
        napisalas same nieprawdy...

        Mialy prawo nosic te koszulki.

        Ja nie jestem wierzacy w rozumieniu kosciola,
        bo nie chodze do koscioła, troche wychodze z zalozenia,
        ze jak Boga nie ma, to nic sie nie stanie, jak czasami sie pomodle,
        ale jak jest, to moje modlitwy byc moze zapewnia mi niebo!

        Wiare raczej widze, jako czynnik psychologiczny,
        ktory kazdemu, takze i mnie, moze dac sile i wiare w to co robie.
        Stad czasami odwoluje sie do Boga, stad namawiam innych
        do szacunku do załozen wiary, by byli dobrymi ludzmi!
        Bo na pewno nie pojda na spotkania grupy z psychologiem.

        Nie dojdziemy do wspolnego rozwiazania, bo tego nie ma
        no w kazdym razie na pewno nie jest to dane nam,
        a nie wiem czy komukolwiek, znaczy czy czlowiek jakikolwiek
        moze tu dac jednoznaczna i pewna odpowiedz.

        Rozmawiamy tylko i wylacznie po to by odnalezc swoja droge.
        Zarówno ja, jak i Ty, bo kazda rozmowa nas czego uczy,
        nawet czasami nie tego co było meritum rozmowy, ale zawsze...
        a bywa wnioski jakie wyciagamy moga byc kamyczkiem,
        ktory spowoduje lawine odkryc w naszym zyciu!
        • alex-0_0 Re: przypomina mi to .... 20.10.08, 16:06
          andreas.007 napisał:

          > napisalas same nieprawdy...
          >
          > Mialy prawo nosic te koszulki.
          >


          o ile mnie pamięć nie myli to uznałeś że na zlocie młodzieży
          katolickiej ( chyba w Austrii ) nie miały prawa się pokazac w ww
          koszulkach


          > Ja nie jestem wierzacy w rozumieniu kosciola,
          > bo nie chodze do koscioła, troche wychodze z zalozenia,
          > ze jak Boga nie ma, to nic sie nie stanie, jak czasami sie pomodle,
          > ale jak jest, to moje modlitwy byc moze zapewnia mi niebo

          trąci to hipokryzją .... pomodlę się tak na wszelki wypadek.
          Mam nadzieję że za taka postawę będziesz odpowiednio ukarany...
          • andreas.007 Re: przypomina mi to .... 20.10.08, 16:19
            nikomu nigdy nie odbieram zadnych praw...
            uwazalem tylko, ze to bezsensowne wyjsc na zebranie swiatowe
            mlodziezy wierzacej w koszulkach, ze Boga nie ma...
            ba próbowac sprzedawac takie koszulki tam.

            Zdaje sie tak na boku, to zlamaly prawo i dostaly kare,
            zdaje sie za sprzedaz bez zgody...

            Bo mam prawo wyjśc na stadion podczas meczu Pogoni
            w koszulce Pogon szmaciarze... mam prawo!
            wink

            Modle sie, bo traktuje to jako droge do mojej sily.
            Jestem swiadomy wygrania w Lotto, ale wczoraj wyslalem za 30 zeta.
            Czy to hipokryzja...

            Raczej swiadomosc, ze wiara,
            a raczej powazne traktowanie i przestrzeganie zasad
            wiary katolickiej uczyniłoby ten swiat lepszym,
            bo sa to zasady dobrego czlowieka.

            Tak samo jak czasami wykonuje cwiczenia jogi
            próbujac zaczerpnac siły z otoczenia, ze wszytkiego wokól,
            a takze chodze na silownie podnoszac ciezary,
            ale to nie znaczy, ze jestem joginem czy kulturysta.
            Czy to hipokryzja...


            Nie, to szukanie swojej drogi, czerpanie sily z tego kim jestem,
            nie próbujac byc nikim innym...
            • alex-0_0 Re: przypomina mi to .... 20.10.08, 16:33
              andreas.007 napisał:

              ze jak Boga nie ma, to nic sie nie stanie, jak czasami sie pomodle,
              ale jak jest, to moje modlitwy byc moze zapewnia mi niebo!

              ten fragmencik Twojej wypowiedzi uważam za hipokryzję
              a dlaczego?
              bo uważam, że to takie "zabezpieczanie sobie tyłów"
              nóż - widelec coś tam jest, i na na wszelki wypadek się pomodlę ....

              to jest dla mnie hipokryzja!!!

              a nie:
              > Tak samo jak czasami wykonuje cwiczenia jogi
              > próbujac zaczerpnac siły z otoczenia, ze wszytkiego wokól,
              > a takze chodze na silownie podnoszac ciezary,
              > ale to nie znaczy, ze jestem joginem czy kulturysta.


              co więcej. Osobiście hołduję teorii, że jesli istnieje Bóg to
              większym szacunkiem będzie On darzył osobą jawnie głoszącą swą
              niewiarę ale żyjącą uczciwie w myśl dekalagu (który zawiera zasady
              uniwersalne spotykane we wszystkich religiach) niz kogoś
              deklarującego się jako wierzący, który przypomina sobie o wierze
              wtedy kiedy Jemu wygodniej .....
              • andreas.007 Re: przypomina mi to .... 20.10.08, 16:47
                "Jeżeli nie wierzysz w Boga i Bóg nie istnieje - nic nie tracisz.
                Jeżeli nie wierzysz w Boga a Bóg istnieje - tracisz wszystko.
                Jeżeli wierzysz w Boga a Bóg nie istnieje - nic się nie dzieje.
                Jeżeli wierzysz w Boga i Bóg istnieje - zyskujesz wszystko."

                Przeciez to nic innego jak Kantowskie spojrzenie na wiare i Boga...
                czyli pochwała rozumu dokonana przez Pascala!

                Dlatego sie do tego odwołałem,
                bo wezwałas na pomoc Kanta, a wiec tylko nawiazalem do tego
                z kim Ty sie utozasmiłas...
                a teraz slysze takie slowa o hipokryzji,
                chyba ze odnosisz je takze do siebie.


                Widac jednak, ze niw iesz - a propos traktowania nas w niebie,
                ze gdy bedzie Ciebie kochala osoba wierzaca i trafi do nieba,
                a Ty bedziesz zaslugiwala na pieklo, to trafisz do nieba...
                z uwagi, ze kochajaca Ciebie osoba tam trafi!

                Nie wiem co decyduje o tym zwiazku milosci czy tylko papierek...
                W kazdym badz razie Twoje zachowanie ma mniejsze znaczenie.
                • alex-0_0 Re: przypomina mi to .... 20.10.08, 17:17
                  andreas.007 napisał:

                  Dlatego sie do tego odwołałem,
                  > bo wezwałas na pomoc Kanta, a wiec tylko nawiazalem do tego
                  > z kim Ty sie utozasmiłas...


                  mówiąc o Kancie miałam na myśli Jego wywody przeczące poznawalności
                  sfery "rzeczy samych w sobie"



                  > Widac jednak, ze niw iesz - a propos traktowania nas w niebie,
                  > ze gdy bedzie Ciebie kochala osoba wierzaca i trafi do nieba,
                  > a Ty bedziesz zaslugiwala na pieklo, to trafisz do nieba...
                  > z uwagi, ze kochajaca Ciebie osoba tam trafi!


                  wyobraź sobie że ja nie odczuwam potrzeby trafienia do nieba czy
                  piekła z prostej przyczyny - Nie wierzę w nie!

                  natomiast wskazana przeze mnie teoria - bazuje na danych opartych na
                  bilii, że Bogu mili są lidzie prawi .... Ot i tyle smile
                  • andreas.007 Re: przypomina mi to .... 20.10.08, 17:38
                    ufam jednak, ze w niebie nie ma równych i równiejszych,
                    bo mnie kochaja raczej osoby wierzace,
                    a wiec jednak licze na niebo... wink

                    Alez to jest wlasnie podejscie bardzo rzeczowe i konkretne,
                    powiem nawet koniunkturalne prezentowane przez Kanta!

                    Poznac mozemy tylko tyle ile mozemy...czy gdzies to zapisano?

                    Jednak nasza wiara czy niewiara nie decyduje o tym
                    czy cos jest czy nie ma!

                    Powidzmy takie kosmici... bez w zgledu na to
                    czy w to wierzymy czy nie - jak sa to sa, a jak nie, to nie ma!

                    Nadto mowia, ze w kazdej bajce jest ziarnko prawdy,
                    jedno osoba moze sie mylic, ale jak kilka to powtarza,
                    to jest to powód, by sie zastanowic czy to nie jest prawda!

                    A czy wierzymy w cos czy nie - prawda to prawda!
                    Nie ma tu znaczenia czy w to wierzymy...

                    Wierzysz, ze Ziemia jest okragła, bo ja mam watpliowsci.
                    No, nie chce mi sie w to wierzyc!

                    A teraz jeszcze slysze, ze benzyna w USA 1,3 zeta za litr,
                    a wynajecie auta Vipper, to 40 dol dziennie - NIE WIERZE!
                    • alex-0_0 Re: przypomina mi to .... 20.10.08, 17:45
                      andreas.007 napisał:
                      > Alez to jest wlasnie podejscie bardzo rzeczowe i konkretne,
                      > powiem nawet koniunkturalne prezentowane przez Kanta!


                      > Wierzysz, ze Ziemia jest okragła, bo ja mam watpliowsci.
                      > No, nie chce mi sie w to wierzyc!


                      Koteczku. Ale w tym wypadku Kant by uwierzył - że ziemia okrągła. Są
                      dowody kiss
                      • andreas.007 Re: przypomina mi to .... 20.10.08, 17:53
                        czy wierzysz, ze zył człowiek, ktory nazywał sie Kant?
                        • alex-0_0 Re: przypomina mi to .... 20.10.08, 19:22
                          andreas.007 napisał:

                          > czy wierzysz, ze zył człowiek, ktory nazywał sie Kant?

                          tak! wierzę że żył i był i jeszcze - o zgrozo! wink - tworzył wink
            • andreas.007 jestes tym kim mialas byc czy mozesz byc kazdym 20.10.08, 16:35
              zespól "Raz, Dwa, Trzy" spiewa, ze "jestem tym kim mialem byc
              ",
              ale wielu uwaza, ze moze byc tym kim chce byc...

              Jak Ty uwazasz, bo mnie sie zdaje, ze jestem tym kim mialem byc,
              ale czasami czuje, ze moge byc kazdym...

              Z zadowolenia z tego kim jestem czerpie sile
              dzieki ktorej moge byc kazdym...
              • alex-0_0 Re: jestes tym kim mialas byc czy mozesz byc kazd 20.10.08, 16:42
                andreas.007 napisał:

                > zespól "Raz, Dwa, Trzy" spiewa, ze "jestem tym kim mialem byc
                >
                ",
                > ale wielu uwaza, ze moze byc tym kim chce byc...
                >
                > Jak Ty uwazasz, bo mnie sie zdaje, ze jestem tym kim mialem byc,
                > ale czasami czuje, ze moge byc kazdym...
                >
                > Z zadowolenia z tego kim jestem czerpie sile
                > dzieki ktorej moge byc kazdym...
                >
                no to mi zabiłeś klina big_grin
                mam tak wiele natur ( typowe dla wagi wink ), że bycie każdym nie
                stanowi dla mnie problemu.
                To bycie każdym jednakże obwarowane jest określonymi NORMAMI,
                których bezwzględnie przestrzegam.
                Wykluczają one np.: bycie kurwą czy złodziejem lub donosicielem.

                Robię jednocześnie w życiu kilka - ważnych dla siebie - rzeczy.
                Zmuszają mnie one do bycia kimś innym.

                A może to dostosowywanie się do oczekiwań a nie bycie kims innym?
                • andreas.007 Re: jestes tym kim mialas byc czy mozesz byc kazd 20.10.08, 16:54
                  alez powinnas pereferowac zasade, ze mozesz byc kazdym,
                  a ja ze tym kim jestem, bo jest zapisane...
                  ZAPISANE chocby w kodzie DNA.
                  Bo skad taki mlody wegorz wie i zna
                  droge z morza Sargassowego do Polski... nie maja GPS.
                  • oktomvre Re: jestes tym kim mialas byc czy mozesz byc kazd 20.10.08, 21:28
                    zamęczyliście konia, zajechaliście go.. słowo daję, że chciałam
                    wszystko przeczytać, ale w 3/4 wymiękłam wink
                    • alex-0_0 Re: jestes tym kim mialas byc czy mozesz byc kazd 21.10.08, 07:20
                      oktomvre napisała:

                      > zamęczyliście konia, zajechaliście go.. słowo daję, że chciałam
                      > wszystko przeczytać, ale w 3/4 wymiękłam wink

                      big_grin ojjjj bo Andy się zawsze czepia wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja