na głupotę nie ma lekarstwa?

16.12.08, 22:06
prawda?

uncertain

Dobranoc!
    • andreas.007 Re: na głupotę nie ma lekarstwa? 16.12.08, 23:21
      jest lekarstwo!
      Ja sie pukam w głowe o mur... wink
      • iguana1978 Re: na głupotę nie ma lekarstwa? 17.12.08, 08:53
        coś musi być w tym pukaniu tongue_out

        wczoraj karmatą się waliłam w głowę

        nie pomogło tongue_out

        z murem ryzykować nie będę tongue_out
        • ginger43 zasadnicze pytanie! 17.12.08, 09:49
          Komu ma pomóc praktyka walenia się w głowę, niezależnie czy to jest
          mur, karimata, czy inne coś? Ma wyleczyć głupotę, czy pomóc
          postrzegać ją inaczej?

          .................................................................
          Przyjaciel to ktoś, do kogo możesz zadzwonić o trzeciej w nocy i
          powiedzieć: "Jestem w więzieniu w Meksyku". A on odpowiada: "Nie
          przejmuj się. Zaraz tam będę"
          • andreas.007 Re: zasadnicze pytanie! 17.12.08, 11:11
            znaczy ja mysle o głupocie własnej...
            a nie ze tak powiem dookolnej, bo tylko wlasna mozemy móc zmóc!
            • ginger43 Re: zasadnicze pytanie! 17.12.08, 15:47
              Eeee, nie jest z Tobą źle, skoro masz jeszcze jej świadomość.
              Dookolnej głupoty nie możemy zmienić, ale możemy się na nią
              znieczulić - takie walenie głową w mur powinno właśnie pomóc, bo na
              własną może jedynie zaszkodzić - uważaj, bo jak się klepki
              poprzestawiają całkowicie...
              .................................................................
              Przyjaciel to ktoś, do kogo możesz zadzwonić o trzeciej w nocy i
              powiedzieć: "Jestem w więzieniu w Meksyku". A on odpowiada: "Nie
              przejmuj się. Zaraz tam będę"
              • andreas.007 Re: zasadnicze pytanie! 17.12.08, 23:53
                moga nastapic zmiany nieodwracalne,
                ale moze to beda zmiany na dobre...
                • ginger43 O, takie podejście mi się podoba :) 20.12.08, 21:33
                  Trzeba być opytmistą, nawet jak się wali łbem w mur!
                  Jakby ta terapia się nie skończyła, to możliwe są jednie pozytywne
                  zakończenia:
                  1. jeśli od wstrząsów klepki wrócą na swoje miejsce, to efekt
                  zamierzony zostanie osiągnięty, czyli pacjent będzie zadowolony.
                  2. jeśli od tłuczenia makówą w ścianę klepki poprzestawiają się
                  jeszcze bardziej, pacjent też będzie szczęśliwy, bo człowiek jest
                  tym szczęśliwszy im mu więcej klepek odstaje.
                  I co? Przecież to genialne!
                  .................................................................
                  Przyjaciel to ktoś, do kogo możesz zadzwonić o trzeciej w nocy i
                  powiedzieć: "Jestem w więzieniu w Meksyku". A on odpowiada: "Nie
                  przejmuj się. Zaraz tam będę"
    • exman Re: na głupotę nie ma lekarstwa? 17.12.08, 10:19
      Na głupotę nie ma lekarstwa ale zapraszam do mnie do kotłowni,
      pożyczę szuflę i można sobie koks przerzucać do woli. Czasami pomaga.
      • alex-0_0 Re: na głupotę nie ma lekarstwa? 17.12.08, 10:36
        fantastyczna propozycja Exiu .... mam tylko pytanie uzupełniające:
        jak komu kręgosłup siądzie to rozumiem że robisz masaż free .....
        • oktomvre Re: na głupotę nie ma lekarstwa? 17.12.08, 10:46
          massage freestyle smile
    • kwint.esencja Re: na głupotę nie ma lekarstwa? 17.12.08, 10:56
      prawda- bo głupi nie zdają sobie sprawy ze swojej głupoty- a w wersji skrajnej
      są przekonani o własnej "mądrości".
      • iguana1978 nie jest tak źle :) 17.12.08, 11:33
        dziś odkryłam, że nie jestem taka głupia na jaką wyglądam tongue_out

        a może to walenie karimatą pomogło???

        Exmanie z Twojej propozycji skorzystam jeszcze na pewno
        coś czuje, że to nie pierwszy i nie ostatni raz smile
    • syl-ki Re: na głupotę nie ma lekarstwa? 17.12.08, 16:13
      Zależy, własna ona, czy cudza?
      Z własną trudno jest się rozstać.
      • exman Re: na głupotę nie ma lekarstwa? 17.12.08, 19:02
        A ty jesteś na coś chory syl-ski, że tu się tak bezceremonialnie wpierdalasz na
        spotkanie terapeutyczne ? Pokaż książeczkę zdrowia !
        • gosia.43 Re: na głupotę nie ma lekarstwa? 17.12.08, 19:16
          Być może Ordynator przeprowadził konsultację wstępną zaocznie i
          zapomniał nas zawiadomić wink
          gosia

          jak tam Exman - do pieca dołożone ?
          smile
          • exman Re: na głupotę nie ma lekarstwa? 17.12.08, 19:24
            Nie czujesz, dzidzia ? smile
            • gosia.43 Re: na głupotę nie ma lekarstwa? 17.12.08, 19:31
              Wsad może i niezły , ale jakoś cholernie szczypie po oczach i gumą
              czuć , złośliwcu smile
              gosia
        • syl-ki Re: na głupotę nie ma lekarstwa! 18.12.08, 11:28
          Esman, ja taki chory jak ty zdrowy.
          Terapia chamstwem?
          Zajrzałem znowu, bo swąd straszny, obłóż lodem.
          • exman Re: na głupotę nie ma lekarstwa! 18.12.08, 13:24
            Dobra, popatrzył popatrzył i niech wypierdala bo Ordynatora zawołam
            i szuflą po plerach przelecę.
            • syl-ki Re: na głupotę nie ma lekarstwa! 18.12.08, 13:53
              lapides loquitur
            • ginger43 Ci pracodawcy nie mają litości... 18.12.08, 15:21
              Kiedyś człowiek pracował na jednym stanowisku, a teraz!!! Kto to
              widział, żeby tak orać w biednego człowieka, nie dość, że palacz w
              kotłowni, to jeszcze ochroniarz, żeby nie powiedzieć wykidajło tongue_out

              .................................................................
              Przyjaciel to ktoś, do kogo możesz zadzwonić o trzeciej w nocy i
              powiedzieć: "Jestem w więzieniu w Meksyku". A on odpowiada: "Nie
              przejmuj się. Zaraz tam będę"
              • bella1 Re: Ci pracodawcy nie mają litości... 18.12.08, 15:30
                Koniec czasow 'waskiej specjalizacji'....;}
                • syl-ki Re: Ci pracodawcy nie mają litości... 18.12.08, 16:02
                  Patrzajcie....Herostrates?
                  • bella1 Re: Ci pracodawcy nie mają litości... 18.12.08, 16:09
                    A jak sie nazywa Twoj kompleks? ;}
                  • ginger43 Jaki tam Herostrates 18.12.08, 16:12
                    Nie widzę w tym dążenia do sławy, solidnie wykonuje swoje obowiązki,
                    co zrobić, że mało przyjemne? Tylko czy nie przekracza uprawnień i
                    nie popada w nadgorliwość, która jest gorsza od... To już inna
                    inszość.
                    .................................................................
                    Przyjaciel to ktoś, do kogo możesz zadzwonić o trzeciej w nocy i
                    powiedzieć: "Jestem w więzieniu w Meksyku". A on odpowiada: "Nie
                    przejmuj się. Zaraz tam będę"
                    • bella1 Re: Jaki tam Herostrates 18.12.08, 16:25
                      Ale tu wychodzi nastepna specjalizacja....Na kim mamy sprawdzac -czy 'chetny'
                      nadaje sie na pacjenta....Wiesz - ile kasy fundusz traci z tego powodu?
                      "Tester" nigdy nie jest nadgorliwy,a uprawnienia daje naglowek forum....Jak
                      zwykle wink
                    • syl-ki Re: Jaki tam Herostrates 18.12.08, 16:26
                      Nie dla wrażenia? Zapisania się w tej piaskownicy?
                      To po co?
                      • ginger43 Re: Jaki tam Herostrates 18.12.08, 16:30
                        A czy wszystko w życiu trzeba robić dla rozgłosu czy pieniędzy?
                        Czasami można tak poprostu, bezinteresownie, np. dla satysfakcji z
                        dobrze wykonanej pracy smile
                        .................................................................
                        Przyjaciel to ktoś, do kogo możesz zadzwonić o trzeciej w nocy i
                        powiedzieć: "Jestem w więzieniu w Meksyku". A on odpowiada: "Nie
                        przejmuj się. Zaraz tam będę"
                        • syl-ki Re: Jaki tam Herostrates 18.12.08, 16:32
                          Acha!
                          Fortuna te adiuvato.
                      • bella1 Re: Jaki tam Herostrates 18.12.08, 16:31
                        Kandydat na pacjenta nie czytal regulaminu....Kazdy moze bajdurzyc....
                        • syl-ki Re: Jaki tam Herostrates 18.12.08, 16:33
                          Są granice.
                          • bella1 Re: Jaki tam Herostrates 18.12.08, 16:35
                            To blad w mysleniu....Zakladasz,ze my regulaminu nie przestrzegamy....;}
                            • bella1 Re: Jaki tam Herostrates 18.12.08, 17:26
                              Ale z tymi "granicami" - to sie zaciekawilam....
                              I z moich przemyslen - wylaczajac prawo i 'barykady' czysto fizyczne - to
                              wynika,ze te granice sa tylko w nas....
                              Gdzie jest granica chamstwa?W nas....A granica wytrzymalosci?W nas.....Granica
                              dobrego smaku?
                              W sumie - calkiem porzadny temat na przemyslenia.....
                              • oktomvre Re: Jaki tam Herostrates 18.12.08, 17:36
                                O.. o.. o! Świetnie to uchwyciłaś smile
                              • ginger43 Re: Jaki tam Herostrates 18.12.08, 19:23
                                Bez większego myślenia, do którego dzisiaj się nie nadaję,
                                stwierdziłam, że każdy ma inne granice, dlatego rodzą się problemy,
                                wojenki i takie tam różne.
                                .................................................................
                                Przyjaciel to ktoś, do kogo możesz zadzwonić o trzeciej w nocy i
                                powiedzieć: "Jestem w więzieniu w Meksyku". A on odpowiada: "Nie
                                przejmuj się. Zaraz tam będę"
    • mamoniowa303 Re: na głupotę nie ma lekarstwa? 21.12.08, 22:20
      Obawiam sie, ze w niektorych przypadkach, to nieuleczalne zjawisko,
      ale z cala odpowiedzialnoscia moge stwierdzic,ze niektore przypadki
      rokuja nadzieje.Wystarczy zainwestowac troche czasu i zaangazowania!
Pełna wersja