powinienem sie poddac rozwojowi wewnetrznemu?

20.01.09, 22:29
Tak mnie jakos nachodzi... moze jakas asceza...
Tak mnie korci, bo mnie to wszystko nudzi jakos od paru dni.
Wyjechac, zerwac z tymi stereotypami dobrej zabawy.
Stac sie innym czlowiekiem...

Potrafilem juz tyle zmienic w swoim zyciu, ale...

Nie macie takiej ochoty... czasami...
    • beatrix13 Re: powinienem sie poddac rozwojowi wewnetrznemu? 20.01.09, 22:33
      jesteśmy po drugiej stronie barykady, bo ja mam niedosyt tego co Ty
      masz nadmiar i raczej marzy mi się jakiś ciąg szaleństw i
      bezeceństw,a nie asceza
      • andreas.007 Re: powinienem sie poddac rozwojowi wewnetrznemu? 20.01.09, 22:46
        ale sama asceza to nie moje marzenie,
        ale "Asceza średniowieczna to doskonalenie się w cnocie poprzez
        surowy tryb życia, wyrzeczenie się ziemskich przyjemności , a nawet
        umartwianie ciała. Z greckiego askeiss oznacza ćwiczenie."

        By za to rozwijac sie duchowo i intelektualnie...
        odszukac siebie w tym całym hałasie, a moze dopiero uformowac!

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=70&w=56633556&a=56761673
        "Spędziłem kiedyś dwa miesiące w ciszy absolutnej.
        To był pomysł brata mojej matki, który mieszka we Francji i pracuje
        jako psycholog. Uznał, że robię się agresywny, że mówię za dużo, za
        szybko i za głośno, że czasami przeczę sam sobie i że nie potrafię
        być sam ze sobą. W końcu mnie przekonał, istotnie byłem nerwowy. Wuj
        wynajął mi dom na plaży we wschodniej Francji, właściwie zimą, bo to
        był zimny październik, dość skromny, zero radia, telwizji. Trzymałem
        się zasad. Oczywiście robiłem zakupy we wsi, ale nie można
        powiedzieć, żebym się ze sklepikarzem nagadał...Miałem książki i
        siebie.
        No i, kochani to nie takie oczywiste. To nie spacer po lesie,
        beatrix.
        Pierwsze tydzień to był koszmar. Nudziłem się. Denerwowała mnie ta
        cisza i huk oceanu. W drugim tygodniu zacząłem rozumieć dlaczego
        robimy taki hałas - nie chcemy usłyszeć siebie samego, swojego
        sumienia, tej lepszej cząstki, która tylko w ciszy dochodzi do
        głosu. Taka cisza to bardzo ostre lustro - widzimy siebie bez maski,
        bez pozy, bez upiększeń. Już w trzecim tygodniu nie powiedziałem ani
        razu "k...wa", nawet jak przy rąbaniu drewna nabiłem sobie guza.
        O spotkaniu z Bogiem nie chcę mówić, bo to zbyt intymne. Powiem
        tylko, że co niedziela szedłem piechotą, raniutko kilka kilometrów
        do wioski na mszę i to było osią całego tygodnia. Miałem podręczniki
        języka francuskiego, słowniki, jakieś ćwiczenia. To była moja praca,
        bo tak się umówiłem z wujem - ma być i praca. Dobre podręczniki.
        Kilka godzin dziennie siedziałem nad nimi rano, potem jeszcze
        wieczorem.
        Kiedy, ósmego tygodnia przyjechał po mnie wuj i zabrał mnie do
        Paryża, porozumiewałem się po francusku całkiem sprawnie, co mnie
        zaskoczyło nieziemsko, bo nigdy nie uważałem się za talent językowy,
        a tu jeszcze uczyłem się sam, zero lektora, pomocy. Budowałem
        zdania, używałem kilku czasów i miałem wrażenie, że to
        niemożliwe...Rozumiem co do mnie mówią! Dwa miesiące! Niemieckiego
        uczyłem się kilka lat na taki poziom.
        To cisza pomogła. Inaczej działa umysł, widocznie staje się wydolny.
        Nie macie pojęcia jakiego nabrałem dystansu do wielu spraw. Miałem
        wrażenie, że wracam z jakiegoś wysokiego dachu, że obejrzałem to
        wszystko z góry i że znalazłem siebie.
        To najpiękniejsze dwa miesiące w moim życiu.
        Potem dowiedziałem się, ze dom na plaży służył już niejednemu
        nerwusowi, że takich domów jest we Francji kilka.
        Od tamtych wakacji - nie wakacji minęło 4 lata. Wiem, że nauczyłem
        się słuchać, potrafię nie ględzić, nie zagłuszać, nie pouczać.
        Nie klnę. Nie wybucham. Umiem się skupić. Jestem lepszym kierowcą,
        bo się nie złoszczę.
        Porównanie życia w ciszy do spaceru po lesie, to jak porównanie
        wyśmienitej kolacji do McDonalda, szybkie zaspokojenie głodu."
        • alex-0_0 Re: powinienem sie poddac rozwojowi wewnetrznemu? 21.01.09, 10:01
          andreas.007 napisał:

          > ale sama asceza to nie moje marzenie,
          > ale "Asceza średniowieczna to doskonalenie się w cnocie poprzez
          > surowy tryb życia, wyrzeczenie się ziemskich przyjemności , a
          nawet
          > umartwianie ciała. Z greckiego askeiss oznacza ćwiczenie."
          >
          > By za to rozwijac sie duchowo i intelektualnie...
          > odszukac siebie w tym całym hałasie, a moze dopiero uformowac!
          >

          chcesz się DOKŁADNIE stosować do zaleceń średniowiecznych?

          bo jeśli tak
          to czeka Cię naprawdę cięzka praca

          rezygnacja z autka, wyszukanego jedzonka,
          o seksie i zegarku nie wspomnę ...

          Co innego mieć czasami dosyć
          i chcieć cos zmienić - pod wpływem zmęczenia na ten przykład
          a co innego - realizować

          szczególnie, w tak ortodoksyjny sposób

          obawiam się, że takie - przestawienie się
          z doczesności na duchowość
          możliwe jest
          tylko w zakonie .....
          • andreas.007 Re: powinienem sie poddac rozwojowi wewnetrznemu? 21.01.09, 10:51
            nie, no az takiej ascezy to nie jestem spragniony,
            ale wlasnie wyjazd w góry i spedzenie tam w jakiejs samotni
            wedrujac po górach - moze ze spiworem i plecakiem,
            jakis moze miesiac...
            • beatrix13 Re: powinienem sie poddac rozwojowi wewnetrznemu? 21.01.09, 14:39
              andreas.007 napisał:

              > spedzenie tam w jakiejs samotni
              > wedrujac po górach - moze ze spiworem i plecakiem,
              > jakis moze miesiac...
              .....................
              założę się z Tobą , o co tylko chcesz,że bez swoich gadżetów max
              tydzień wytrzymasz
    • alex-0_0 Re: powinienem sie poddac rozwojowi wewnetrznemu? 21.01.09, 09:55
      mnie podobne "oczyszczenie"
      (jak cytowanemu kolesiowi)
      dają góry

      patrząc na nie
      odnoszę tak przytłaczające wrażenie
      że jestem malucim okruszkiem
      (a więc i moje problemy tez są tycie)
      i do tego żyjącym - w stosunku do gór- krótko jak pstryknięcie
      palcami
      że katharsis mam pewna jak w banku smile
      • piernicyna Re: powinienem sie poddac rozwojowi wewnetrznemu? 21.01.09, 20:25

        Andreasie, życie ludzkie to "dźwięk, cień, dym, wiatr, błysk, głos, punkt" / "Krótkość żywota"/ Sam przecież wiesz, że nieprzypadkowo te słowa są krótkie. Masz rację średniowieczna surowa asceza jest bezkompromisowa i niekoniecznie słuszna, przynosi ból, rani ascetę i bliskich.
        Ty pomagasz ludziom i to jest najpiękniejsza forma ascezy, świadczy o tym, że żyjesz w harmonii z naturą. A czasami płynie przez nas taki niepokój...

        Święty Franciszku z Asyżu
        nie umiem Cię naśladować-
        nie mam za grosik świętości
        nad Biblią boli mnie głowa

        Ryby nie wyszły mnie słychać-
        nie umiem rozmawiać z ptakiem-
        pokąsał mnie pies proboszcza
        i serce mam byle jakie [...]

        Ciesz się życiem i drobiazgami, nabieraj sił w górach i broń Boże nie ustawaj w tworzeniu tej tutaj arkadii, bo ja już bez niej bym sobie nie poradziła.
    • e-okto Re: kto się nie rozwija 21.01.09, 19:23
      ten się kurczy smile
      • exman Re: kto się nie rozwija 21.01.09, 20:07
        nie jest jak ten papier toaletowy.
    • andreas.007 podobno nadchodzi teraz taka era 22.01.09, 22:38
      sluchajta, myslalem, ze to ja jestem na jakims takim zakrecie zycia,
      no ze mnie tak naszlo jakos na ten rozwój duchowy,
      a to podobno taka era nadchodzi tego roku i coraz wiecej ludzi
      bedzie wlasnie zmienialo swoje priorytety dazac
      do rozwoju wlasnie duchowego...
      • beatrix13 Re: podobno nadchodzi teraz taka era 22.01.09, 22:49
        cóż, krach gospodarczy wymusi przestawienie się z "mieć" na "być"
        • andreas.007 Re: podobno nadchodzi teraz taka era 22.01.09, 23:07
          znaczy te era to jakby efekt bardziej rozwiju swiadomosci ludzi,
          a nie jakis ekonomicznych zasadzek... to jest po prostu,
          jak z czlowiekiem, ktory w miare rozwoju stawia sobie inne cele.
          Tak ma byc z ludzmi w ogólnosci nastepuje rozwój i zrozumienie,
          a moze bardziej poszukiwanie jakiego sensu swoich dzialan...
          zaczynaja ludzie rozumiec, ze to nie "cynki" i "sikory"
          swiadcza o nas, ale raczej nasze mysli...
          • beatrix13 Re: podobno nadchodzi teraz taka era 23.01.09, 00:14
            ee, przejąłeś się zbytnio tymi dyrdymałami z ideologii NEW AGE o
            erze Wodnika,
            wątpliwe czy raptem ludzkość zacznie w ogólności duchowo się rozwijać
            większość myśli o misce ryżu, a nie stopniach wtajemnieczenia
            duchowego
            • andreas.007 Re: podobno nadchodzi teraz taka era 23.01.09, 00:17
              wiekszosc tak, ale coraz wiecej zaczyna myslec
              na innym poziomie poznawczym... schodzi z drzewa!
              • beatrix13 Re: podobno nadchodzi teraz taka era 23.01.09, 00:25
                ja w dzieciństwie uwielbiałam wchodzić na drzewa, bo z góry lepiej
                widać
                • andreas.007 Re: podobno nadchodzi teraz taka era 23.01.09, 00:45
                  wszystko zalezy jakiej metafory uzyjesz...
                  bo wtedy to wejscie na drzewo, by wiecej zobaczyc,
                  jest tym zejsciem z drzewa, zeby stac sie człowiekiem...
                  • alex-0_0 nie nowa era tylko 9 23.01.09, 09:52
                    drogi kolego

                    9 w roku - co oznacza bilanse itp dyrdymały

                    a bilans ma to do siebie
                    że po nim jest "otwarcie" z zerowym licznikiem
                    na nowe ....
    • beatrix13 czólowy baletmistrz i lanser forum 23.01.09, 14:24
      i rozwój duchowy stoją w sprzeczności,
      może i byś chciał,ale nie uda sie tobie wyzwolić z okowów tancbud i
      tipsów
      • andreas.007 Re: czólowy baletmistrz i lanser forum 23.01.09, 18:35
        Beate co Ciebie - nie jestem w żadnych okowach...
        Idę się powyginac w rytmie, bo szkoda zycia.
        Jest czas na rozwój, ale musi być na przyjemności.
        Zamartwianie się to nie rozwój trzeba umieć
        także czerpać przyjemności, bo rodziny się by być szczęśliwi.
        Nie jestem w żadnych okowach ani tipsown i tancbud,
        ani ascezy duchowej i fizycznej.
        Na pewno.
        • gosia.43 Przeczytalam cały tekst tego watku i 23.01.09, 18:51
          przytoczonego również ....Muszę powiedzieć ,że jestem pod
          wrażeniem....
          Mocno bym naciagała , gdybym napisała , że nie zgadzam się z
          Andreasem w wielu wypowiedziach ...
          gosia

          Tak , Andek - podobnie czuję o tej "samotności " bardzo ogólnie
          rzecz ujmując....
          g
          • andreas.007 Re: Przeczytalam cały tekst tego watku i 24.01.09, 12:48
            wszystkiego w umiarze, a nie w nadmiarze!

            Chodze na siłownie, ale nie targam 120 kg,
            bardziej chodzi mnie o to zeby sie poruszac,
            a wiec jak mam ochote, to wrzuce wiecej ciezarkow,
            jak nie, to bardziej aerobowe cwiczenia....

            Jak pije, to nie do utraty przytomnosci przeciez.

            Samotnia - tak, zeby siebie posłuchac,
            ale przez miesiac, a nie przez cale zycie...

            Dyskoteka - dlaczego nie, ale przeciez nie co tydzien.

            Nigdy nie robie nic na sile - tyle tylko
            ile sprawia mi to przyjemnosc, nic na sile,
            natura sama reguluje ile czego potrzeba, by poczuc satysfakcje,
            zadowolenie z siebie, z zycia i dookolnego otoczenia.

            Nawet z ludzmi staram sie przebywac tyle
            na ile jest obopolna potrzeba i nie sprawia to zadnej stronie
            powiedzmy dyskomfortu... a jak czuje, ze tak jest,
            to czasami wystarczy na jakis czas dac sobie spokoj!
          • exman Re: Przeczytalam cały tekst tego watku i 24.01.09, 12:53
            w końcu i tak każdy z nas odchodzi sam
            • gosia.43 Re: Przeczytalam cały tekst tego watku i 24.01.09, 14:09
              ale ważne , kogo spotkał po drodze i czego dokonał...
              gosia
              • andreas.007 Re: Przeczytalam cały tekst tego watku i 24.01.09, 14:18
                a mnie sie zdaje, ze nie musimy niczego dokonywac,
                bo trudno jest okreslic dokonania i niedokonania,
                a tak naprawde rodzimy sie, zeby byc szczesliwi...
                • gosia.43 Re: Przeczytalam cały tekst tego watku i 24.01.09, 14:23
                  Nie myślę o Noblu , ale dokonaniach takich , które nas prowadzą do
                  kawałka Człowieczeństwa i zwyczajnie - uczą być szczęśliwym....
                  gosia
                  • exman Re: Przeczytalam cały tekst tego watku i 24.01.09, 14:25
                    Codziennie możemy rozpalić nowy ogień. "Exman - dzieła wybrane z pieca".
                    • gosia.43 Re: Przeczytalam cały tekst tego watku i 24.01.09, 14:30
                      Jak ten ogień przytrzymasz , to następnego dnia możesz łatwiej
                      wzniecić , no chyba ,że to nie będzie kontynuacja....
                      gosia

                      • andreas.007 Re: Przeczytalam cały tekst tego watku i 24.01.09, 14:45
                        przeciez o tym jaka wartosc ma dane dokonanie
                        decyduja tak naprawde jakies kulturowe zwyczaje...
                        a najczesciej sami my i nasze najblizsze otoczenie.

                        Jedni zjadaja ludzi i jest to w zwyczaju,
                        a dla innych to potworne - i badź tu madry,
                        a co nas bardziej zbliza do czlowienstwa
                        wykorzystywanie kogos, ponizanie, wychwalanie czy zjadanie?
                        • gosia.43 Re: Przeczytalam cały tekst tego watku i 24.01.09, 14:49
                          andreas.007 napisał:

                          > a co nas bardziej zbliza do czlowienstwa

                          bycie sobą i zachowanie "twarzy" wobec innych ....
                          gosia
                          • andreas.007 Re: Przeczytalam cały tekst tego watku i 24.01.09, 15:04
                            podejrzewam, ze ci ktorzy zjadaja innych nie maj problemu z tym.
                            Czuja sie w porzadku wobec innych...

                            Tak wiec jest to tylko w nas czy siedzac w domu z ksiazka
                            poczujemy sie gorzej, jakos gorsi od kogos kto pojedzie na narty...
                            Tylko od nas to zalezy, a wiec musimy sobie to uswiadomic,
                            ze nasze szczescie zalezy tylko od nas i tego,
                            jak sami siebie, nasze zycie i mozliwosci zakwalifikujemy.

                            Podejrzewam, a sa to raczej podejrzenia uzasadnione,
                            ze poczucie nieszczescia sami sobie wmawiamy,
                            to lepiej wmawiac sobie poczucie szczescia raczej...
                            jestesmy tym kim mielismy byc!
                            • andreas.007 Re: Przeczytalam cały tekst tego watku i 24.01.09, 15:05
                              ach a najbardziej pognebiaja nas nasze marzenia,
                              ktorych z jakis powodów nie realizujemy
                              albo stawiamy sobie nierealne cele...
                              • gosia.43 Re: Przeczytalam cały tekst tego watku i 24.01.09, 15:15
                                Zapewne dlatego nazywają się marzeniami - bo to coś prawie
                                nieosiągalnego....Pół biedy - jak rozumiemy "istotę" tego słowa ,
                                jeśli zaś za wszelką cenę dążymy do czegoś i nie uda nam się -
                                pozostaje wielki niedosyt - ale własnie tylko dlatego ,że "nasze
                                oczekiwania" nie zostały zrealizowane....
                                O wiele trudniej - cieszyc sie z tego co się ma i to własnie
                                rozwijać i udoskonalać , ale czesto nie umiemy tego docenić ,
                                przyjąć , uwierzyc ,że to własnie jest wazne ...
                                Gonimy nie wiadomo za czym - tracąc przy tym zbyt duzo a czesto i
                                nawet zatracając siebie....
                                gosia
                                • andreas.007 Re: Przeczytalam cały tekst tego watku i 24.01.09, 15:25
                                  ale widzisz mnie marzenia, ktore mam raczej napedzaja...

                                  Natomiast samoocena swojego zycia i postepowania
                                  niektórych moze strasznie dołowac, bo czyz pójscie do dyskoteki,
                                  by tam sobie poskakac, powygłupiac sie, zatanczyc na barze
                                  majac zarzucony na szyi kwiatowy naszyjnik...
                                  wraz z uroczymi barmankami pijac niesamowite drinki
                                  z rumem Captain Morgan Parrot Bay - wykresla mozliwosc
                                  ekspedycji duchowej do wewnatrz siebie po zalegajace tam skarby?
                                  • gosia.43 Re: Przeczytalam cały tekst tego watku i 24.01.09, 15:37
                                    Myślę ,że nie przekreśla....a wiem to ...bo jestem podobnym
                                    przypadkiem....wink
                                    Mało tego , zaobserwowałam ,że wręcz ta "różnorodność " mi
                                    pomaga....serio....
                                    gosia
Pełna wersja