Dodaj do ulubionych

miarka się powoli przelewa...

01.02.10, 17:45
Ja też mam problem z teściami. Właściwie nie wiem nawet jak sobie z nim
poradzić...Zaczęlo się od tego że nie interesowali się naszym ślubem, nie
pomagali, jedynie jak im się poszlo pokazalo palcem to z wielkim wysilkiem
gdzies pojechali cos Z NAMI zalatwiac a raczej zobaczyc jak MY zalatwiamy bo
zadnego ich wkladu nie bylo.Tyle tylko że dali kase na swoich gości i to bylo
na tyle.Po weselu przestali się w ogole interesowac czymkolwiek. Nie dosc ze
nic nam nie dali zadnego prezentu ani pieniedzy(przypadkiem wiem ze maja na
koncie) nic zupelnie jakby nie bylo tematu. Po weselu jest polo roku w tym
czasie byli u nas tylko raz i to maz ich przywiozl iodwiozl(20 minut drogi
pieszo). W tej chwili moj maz jest za granica a mi pęka serce. Nic mu nie
mowię żeby się nie martwil ale sama już tracę cierpliwość i pewnego dnia
wyrzucę z siebie cały żal. Po prostu nawet nie zadzwonili do mnie ani raz, nie
przyszli ani nie spytali czy mam pieniadze, czy jestem zdrowa, czy maz ma
prace i jak sobie radzi, czy ma co jesc itd. nie wspominając już o braku
zaproszenia chociazby na obiad. Ja odwiedzam ich raz na tydzien czy
dwa(mieszkamy w jednym miescie) ale bardziej ide do szwagierki niz do nich.
Dobija mnie to wszystko, wiem ze moj maz bedzie to przezywal ze go to zaboli
i bardzo bardzo wkurzy, ale musze mu o tym powiedziec, ze nie jestem w stanie
mowic do jego rodzicow mamo i tato bo zwyczajnie na to nie zasluzyli. Moi
rodzice traktuja mojego meza jak syna, niczego mu nie zaluja i wiedza wiecej o
jego zyciu niz jego wlasni. Nie wiem jak mam rozwiazac ten problem... dodam ze
jestem w ciazy i mysle ze jak urodzi sie dziecko to tez tak sie beda
zachowywac a to bedzie jeszcze gorsze... Czasami nie mam juz do tego siły...Co
myslicie na ten temat?
Obserwuj wątek
    • barbasia017 Re: miarka się powoli przelewa... 22.02.10, 15:23
      Jak ktoś ma dobrze to chciałby jeszcze lepiej...Ech co ja bym dała za takich
      teściów, a Ty jeszcze chciałabyś komenderować nimi,ba.. mają czytać w Twoich
      myślach [jak Ci smutno to ich zaproś,powiedz wprost co leży na wątrobie].Ja
      swoją matkę widuję 8 razy w roku ,a teść 8 razy ale tygodniowo się
      pojawiał.Wszystko musiał skomentować, wszędzie zaglądnąć, wszystko
      wiedzieć,opierdziel zbierałam niemal każdego dnia.Gdybym tak jak Ty spróbowała
      pokazać palcem co maja załatwić...lepiej nie mysleć.Pytasz co myślimy -
      roszczeniowo to wyglada i tyle.Pieniadze na wesele dali i nie wtracali się, jak
      dla mnie ideał,a moze tak odwrotnie:nie dali ,ale zadowoleni nie byli.Kładę
      wszystko na karb hormonów ,bo te w ciąży czasami szaleją i huśtawka nastrojów
      bywa ogromna , pewnie że miło byłoby gdyby zapytali się co u Was słychać i jak
      się czujesz ,może niedomyślni są.Ja bym jednak zamieniła się z Tobą teściami
      natychmiast.
    • hormony Re: miarka się powoli przelewa... 05.06.10, 20:19
      Witam Moi teściowie udawali pod publikę że interesują się weselem - informowali
      wszystkich o tym że maja wydatek z tym związany. Przed imprezą wycofali sie z
      pomocy ograniczyli kwotę pomocy. W prezencie wręczyli nam kopertę z kwotą 300
      zł. - też na pokaz przed rodziną. Na weselu poniżali mnie i kpili z nas.
      Zazdroszczę Ci teściów. Niby się nie wtrącają i nie dokuczją nam bo sami są w
      separacji - od lat przez swoją teściową - naszą babcię. Nam nie- ale mnie tak np
      że karmię za długo, że ta druga synowa jest fajniejsza, itp. Po dwóch latach
      wyżaliłam się mężowi - który nienawidzi swojej matki ale za to ubóstwia ojca -
      do dziś się o to kłócimy- bo oczywiście on nic nie zauważył. A zaznaczam
      zauważyli wszyscy - kilku wujków życzyło mi aby mój mąż nie okazał się taki dla
      mnie po ślubie jak teściu.
    • barbasia017 Re: miarka się powoli przelewa... 11.06.10, 16:47
      Czy nadejdą wreszcie takie czasy, w których to młodzi sami opłacą wesele, a
      najlepiej sami zarobią. A tu co? Mamusie z córuniami, pustoszą rodzinne finanse,
      mało tego, nie widzą nic złego w tym, że mamunia i tatunio da, a jak chłopak nie
      ma lub nie chce fety, to obraza pańska.
      Niejednej pannie młodej oczy by się otworzyły i może mniej byłoby wydziwiania
      typu: jak uatrakcyjnić wesele, wszelakiej maści dekoracje i udziwnienia:
      fajerwerki, strzelający balon, fire dance, puszczanie latarni nieba, wystrzały z
      armat, gołębie, fontanny czekoladowe, bańki mydlane, pokaz laserowy, iluzjonista
      i wiele innych. Fora ślubno - weselne oblegane są tylko i wyłącznie przez
      młode kobiety. Mężczyzn brak, bo oni może i ślub chcieliby wziąć, ale bez tej
      szopki zwanej weselem. Jeszcze nie słyszałam, by któraś ze stron nie miała
      pretensji. Rodzice czasami deklarują, że będą współfinansować, ale koszty ich
      przerastają, bo właśnie przeginacie i to nie za swoje. Jest im wstyd przyznać
      się do braku kasy, a Wy co? Mają dać i już, bo wesele musi być. Dorośli ludzie,
      a zachowują się jak dzieci,
      pobierając się powinni mieć jakoweś stałe dochody, pomyśleć o
      mieszkaniu, a tu co? Wesele i wesele, dali, nie dali. Nie musieli, ale też
      wtrącać się nie powinni. Wszyscy mężczyźni, których znam, włączając w to męża i
      synów, współpracownikow oraz mnie samą, deklarujemy absolutną niechęć do tego
      rodzaju zabawy o
      finansowaniu nie wspomnę. A teraz możecie się obrażać, ale sporo osób myśli tak
      jak my, lecz boi się głośno o tym mówić, bo najazd jest straszny - wesele musi
      być i już.
      • lisia312 Re: miarka się powoli przelewa... 24.06.10, 07:55
        masz barbasia rację!
        Na szczęście nie wszystkie Panny Młode takie są i chwała Ci Panie za to ;).
        Co ciekawe te najbardziej "wypasione wesela" wcale nie są gwarancją zycia w
        bajce, wręcz przeciwnie!!
        Pretensje przenoszą się na męża, że za mało zarabia, na rodziców, ze za mało
        zarabiają, itd.
        Efekt- po kilku latach małżeństwo się rozpada.....
        • barbasia017 Re: miarka się powoli przelewa... 28.06.10, 14:16
          Lisiu, jakoś mało w moim otoczeniu tych panien bez pretensji, za mało. Akurat
          rodzina weszła w wiek "żeniaczki", rany julek co się wyprawia. Zwłaszcza kobiety
          odmóżdża, ojciec młodej ledwo zipie finansowo, a baby szaleją, twierdzą, że się
          zwróci. Chyba bokiem wyjdzie, bo pretensje już są: tamta strona za mało się
          angażuje, za mało tego, tamtego. Jakoś tylko o mieszkaniu ani słowa, na razie u
          jednej mamusi, później u drugiej. Ciarki mnie przechodzą na myśl, że mnie się
          może trafic synowa żądająca kilkudziesięciu tysięcy na wesele, a jak się impreza
          nie zwróci to zamieszkają na razie u nas...Gdyby panna młoda sama musiała
          zarobić na te ekstrawagancje... A tak to mamy to co mamy, czyli na pewnym forum
          dziewczę się pyta: czy mój przyszły mąż to skąpiec, bo kupił jej pierścionek za
          3 koła, a nie za 7 tys, ręce opadają...
          • lisia312 Re: miarka się powoli przelewa... 03.07.10, 18:34
            wiem, widziałam. Na szczęście póki co syn z synową zrobili sami wesele, za 2
            miesiące wychodzi córka za mąż i też sami będą płacić.
            Nie chcieli, zebyśmy się angażowali finansowo. Mam 4 dzieci, młodsze 24 i 19
            lat- mam nadzieję, że też dobrze trafią.
            Stwierdziłam, że naszą rolą było wychować i wykształcić, reszta należy (i
            zależy) do nich.
    • calineczka_777 Zazdroszcze ci! 15.07.10, 12:45
      rock_girl19 napisała:

      > Tyle tylko że dali kase na swoich gości i to bylo
      > na tyle.Po weselu przestali się w ogole interesowac czymkolwiek.

      Jej, jak ja bym chciala miec takich tesciowych: dali pieniadze i nie kontroluja
      cie. U mnie jest odrotnie: nic nie dali a jeszcze sie wtracaja: dzwonia, chca
      robic wizytacje kontrolne, udzielaja rad, ktore nie maja nic wspolnego z
      rzeczywistoscia a do tego tesciowa ze szwagierka probuja zabierac pieniadze
      mojemu M. Zazdroszcze ci tesciowych....


      > Po prostu nawet nie zadzwonili do mnie ani raz, nie
      > przyszli ani nie spytali czy mam pieniadze, czy jestem zdrowa, czy maz ma
      > prace i jak sobie radzi, czy ma co jesc itd. nie wspominając już o braku
      > zaproszenia chociazby na obiad.

      Jak ja ci zazdroszcze, spokoj, brak jazgotania tesciowej... Ale dobrze trafilas.

      Ja odwiedzam ich raz na tydzien czy
      > dwa(mieszkamy w jednym miescie) ale bardziej ide do szwagierki niz do nich.

      To jak chcesz cos od nich to idz do nich a nie do szwagierki...

      > Dobija mnie to wszystko, wiem ze moj maz bedzie to przezywal ze go to zaboli
      > i bardzo bardzo wkurzy, ale musze mu o tym powiedziec, ze nie jestem w stanie
      > mowic do jego rodzicow mamo i tato bo zwyczajnie na to nie zasluzyli.

      Ojej, to nie mow ...

      > jestem w ciazy i mysle ze jak urodzi sie dziecko to tez tak sie beda
      > zachowywac a to bedzie jeszcze gorsze...

      Przepraszam, ty jestes jeszcze niepelnoletnia i juz jestes w ciazy? Chcesz by
      tesciowie ci matkowali? Bo jak sie czyta twoja wypowiedz to odnosi sie takie
      wrazenie, ze jestes emocjonalnie niedojrzala... Jesli jestes dorosla i wkrotce
      bedziesz matka to powinnas byc na tyle dojrzala, ze sama umiesz sobie
      zorganizowac zycie (nawez jesli maz czasowo jest za granica).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka