malone28
16.10.08, 19:53
Witajcie. Nie sądziłam, ze życie postawi mnie w takiej toksycznej, ciężkiej do
wytrzymania sytuacji, gdzie widmo na zawsze zakończonych stosunków jawi sie
jako najbardziej prawdopodobna przepowiednia. Jestem ze swoim mezem juz 7 lat
( przed ślubem mieszkaliśmy razem ) po ślubie juz 5 lat. Maz jest starszy ode
mnie o 7 lat. Nie ma miedzy nami większych sprzeczek, jedyny problem jaki
mieliśmy, który byl przez jakis czas "na tapecie" to niemoznosc zajścia przeze
mnie w ciaze, mimo ze nie stosowalam żadnych srodkow antykoncepcyjnych - w
sumie 4 lata! Ale wkońcu udało sie! Jestem juz w 7 miesiącu ciazy – zaczynam
zblizac sie do konkretnego problemu. Moi teściowie nie rozmawiają ze mna i
nigdy nie rozmawiali. Nie akceptuja mnie z powoduów religijnych oraz jak to
sie wyrazili „zbytniej śmiałości” w ubiorze. Ubieram sie bardzo stonowanie,
pracuje na poważnym stanowisku. Chodzę po prostu w szpilkach i mam duze
piersi, co wyraźnie denerwuje teściowa:) Poza tym jak dla nich, od poczatku
bylam z mezem dla jego pieniędzy. Zaznaczę, ze wchodząc w malzenstwo
posiadalam 2 mieszkania i pensje, ok.3,5 tys zl plus skończone studia
ekonomiczne. Rodzice do czasu wzięcia slubu pracowali w firmie męża i
zarabiali ponad 6 tys. Zatrudniona byla tam tez siostra meza z pensja
nieadekwatna do wykonywanej pracy. Rodzice meza, NIGDY nie zwrocili sie do
mnie po imieniu. Mowia do mnie: per Pani, badz „dziewczyno”. Caly konflikt
trwa od wesela kuzyna meza ( musze cofnac sie 5 lat wstecz) kiedy to tesc
naublizal mi sugerujac to, iz jestem protestantką oznacza ze pochodze ze
wschodu – a takich to, cyt. : „moj ojciec zazynal na wojnie”. Takich tzn.
Rosjan. Zaznaczam,ze jestem od zawsze Polka. Poza tym, mama meza nalegala
niezmiernie na rozdzielność majątkowa, gdyz maz powinien pomyslec o siostrze i
rodzicach i siostrze zapisac majatek po smierci. Siostra = zagorzała,
fanatyczna katoliczka od 12 lat sama, pozostawiona przez meza, gdyz uwaza iz
seks uprawia sie tylko w celach prokreacyjnych – nigdy nie zwiaze sie z innym
mezczyzna, gdyz cyt.”w swietle prawa koscielnego ma meza i by cudzolozyla”.
Na Nasz slub przyszli i przez cala ceremonie mieli miny jak na pogrzebie. Bylo
mi i nadal jest bardzo przykro. Jestem bardzo rodzinna, od 3 lat organizuje
swieta u siebie w domu. Zalezalo mi na porozumieniu i kilkakrotnie
nawiazywalam kontakt, mimo tego ze od samego poczatku spotykalam sie z
krytyka. Krytykowali mnie nawet wtedy, jak dowiedzieli sie ze maz ma kogos na
powazne. Zupelnie bez powodu, albo inaczej – z niezroumialych dla mnie
powodów. Mam opowiadala mezowi: „iz go zostawie, wiec niech spisze intercyze”
Osobiscie uwazam, ze jesli ktos o czyms bardzo duzo mówi, jest to jego
problemem, a oni mowia tylko i wylacznie o pieniadzach...ew. O kościele.
Wydaje mi sie, ze ich plany byly zupelnie inne. Po ślubie, ojciec zazadal od
meza zwrotu pieniędzy jakie lozyli na niego. Obliczył iz koszt wychowania
dziecka to 250 tys. Plus odsetki 11 proc. Rocznie!! jesli nie odda ten sumy,
nie ma co nawet dzwonić i spotykać sie. Maz opowiadał mi o ich bardzo ostrym
wychowaniu, potrzebie kontroli. Chciałabym prosić Was o pomoc. Co zrosłybyście
na moim miejscu? Jak rozwiazac te sytuacje? Czy jest sens rozmów ? Jaki jest
Wasz pogląd. Jak ja powinnam zachowac sie w tym konflikcie, co z wnukiem
Pomóżcie.. Dodam, iz nie wiedza gdzie mieszkamy nawet, gdyz w poprzednim
mieszkaniu, codziennie dzwonil gluchy tel.i zwrocilismy sie z tym na policje.
Okazało sie, ze dzwoniącym byl tesc. Dzwonil ze swojego nr.stacjonarnego.pól
roku temu zmarli moi rodzice. Nie mam sie do kogo zwrocic. Na pogrzeb
teściowie nie przyszli, gdyz jak powiedzieli: Nie dostali zaproszenia.