Dodaj do ulubionych

Zerwane kontakty- bezpieczeństwo mojego dziecka!

21.11.08, 11:36
W chwili gdy poznałam się z moim narzeczonym wszystko było wspaniałe i
pozytywnie się rozwijające.Byliśmy ze sobą od maja 2007 wprowadziłam się do
Niego i jego matki w sierpniu/07 czego bardzo żałuję.
Na początku wydawała się miła i pogodna-czar prysł.Kończyłam licencjat oraz
rozpoczęłam pracę w sklepie z odzieżą.Pracowałam cały tydzień-łącznie z
niedzielami.Od 10-20godz poza domem w niedziele od 10-16.Byłam wyczerpana gdyż
okazało się że jestem w ciąży.Praca stała się problemem.Zawroty
głowy,osłabienie,gorączka,mdłości-nie mogłam nic jeść.Wyczerpana wracałam do
domu teściowej i jeszcze przygotowywałam obiad,wcześniej robiłam zakupy w
markecie.Odpowiadało jej to bardzo.Nie musiała kupować jedzenia,ani go
robić.Leżała na łóżku z wyciągniętymi do góry rękoma,a ja podnosiłam jej
obiadki pod nos.Po czym słyszałam jedynie:"...za
pieprzne,gorzkie,mdłe...".Dobrze wiem,że potrafię gotować i potrawy,które
przyrządzam są apetyczne.Nie usłyszałam ani razu dziękuję,bardzo mi
smakowało.Niestety teściowa nie umie gotować.Jej zupa to zwykła bezsmakowa
woda z pływającą ogromną marchwią albo cebulą,której nie chciało jej się
oczywiście pokroić.Wszystko jest źle przygotowane,często kończyły się nie
smakowaniem kompletnie jej potraw-jeśli tak to można ująć. Niestety narzeczony
odkąd zaczęliśmy mieszkać z jego matką zmienił się o 180stopni na
negatyw.Podczas gdy ja byłam w pracy,on chorował przez cały tydzień w domu
korzystając z mojej nieobecności umawiał się z panienkami na portalach
randkowych i czatach.Po przyjściu do domu poznałam po nim,że jest inny.Był
bardzo podekscytowany i zadowolony.Sprawdziłam więc swój komputer.Doznałam
szoku.Na jego mailu było pełno zdjęć panienek.Często z tego samego miasta
kilkanaście ulic dalej zamieszkiwały,bądź z pobliskich miast.Znałam już ten
ból,bo wcześniejszy partner postąpił ze mną w identyczny sposób.Łzy,nerwy chęć
ucieczki z tego miejsca były ogromne,ale ostudziłam się ze względu na
ciążę.Nie chciałam,aby moje dziecko w przyszłości cierpiało nie mając
ojca.Strawiłam rany i do tej pory trawię,ale nie potrafię wybaczyć.Nastąpił od
tego miesiąc spokoju.Do czasu,gdy mój wybranek nie zostawił mnie samej
udając,że telefon miał rozładowany.Poszedł ze swoimi znajomymi bawić się na
całego do rana.Płakałam,że jestem w ciąży,że nic dobrego nie czeka na moje
dziecko,że popełniłam okrutny błąd i krzywdzę siebie i maluszka.Oczywiście
powodem nie wzięcia mnie byłam ja-moja osoba.Stwierdził iż nie chciał mnie
brać,bo nie wiadomo,czy spodobam się jego przyjaciołom.Byłam już w CIĄŻY z
nim!!!!I nie zasłużyłam na odrobinę szacunku.Moje zachcianki nie interesowały
go.Gdy wróciłam styrana po pracy poprosiłam go o pójście do pobliskiego sklepu
po słoik gołąbków.Usłyszałam jedynie:"Nie będę uczestniczył w Twoich chorych
zachciankach!".Przecierpiałam głodna tej nocy razem z maluszkiem w
brzuchu.Znów otarłam łzy.W listopadzie zrezygnowałam z pracy,ze względu na
samopoczucie oraz ukończenie pracy licencjackiej.Teściowa nie była
zadowolona,gdyż nie miał kto jej łożyć na jedzenie.Wzięłam się do ciężkiej
pracy przy przygotowywaniu licencjatu.Narzeczony w tym czasie rozpoczął
pracę,którą szybko zakończył ze względu na swoją nieodpowiedzialność.Chodził
nocami z kumplami,a może i z panienkami z czatu.Wracał pijany,aż któregoś dnia
przyszło powiadomienie o wyrzuceniu go z pracy.Spóźniał się i nie przychodził
w niektóre dni-po popijawie.Nie miałam nic dla dziecka.TEŚCIOWA powiedziała mi
tylko z uśmiechem na twarzy,że nie powinnam nic kupować,gdyż do 7miesiąca mogę
poronić."Stałam wówczas w drzwiach do jej pokoju z ogromnym brzuszkiem,w
którym kopał już od dłuższego czasu mój syn.Odechciało mi się żyć.Z matką nie
mogłam się porozumieć-dostałam od niej również przykry list.Ocknęła się
dopiero w styczniu/08,że jej córka jest w ciąży i potrzebuje pomocy.Nie miałam
spodni ciążowych,kurtki,swetra,koszulek niczego ani bielizny.Było mi zimno w
brzuch,gdy musiałam wyjść.Natomiast cudowna teściowa brała co miesiąc po 200zł
od narzeczonego,ale nie spytała ani razu,czy coś jest potrzebne.W lutym
narzeczony wyjechał do pracy w Polsce-nie było go 2 miesiące,ale za pieniądze
kupiliśmy tylko i wyłącznie rzeczy dla dziecka typu
termometr.pieluszki,rożek,oliwki.Nie było na ciuszki,pościel,łóżeczko,koce
itd.Było pusto.Uratowała mnie moja przyjaciółka przywożąc torbę ubranek dla
dziecka oraz znajomy narzeczonego,który pożyczył nam łóżeczko,pościel i
podgrzewacz do butelek.Nie byłam w żadnym sklepie dla maleństw,nikt ze mną nie
poszedł,nie pytał nawet o to.Nie mieliśmy wózka.Teściowa przytargała
stary,zdezelowany wózek od ludzi,u których pracowała jako opiekunka do
dzieci.Był okropny w kratkę wypłowiałą od słońca,zardzewiały z podartą folią
przeciw deszczową.Nie miał torby na kosmetyki dla dziecka,ani parasolki.Był
jak wyciągnięty ze śmietnika.Wstydziłam się z nim wyjść do parku.Wstyd mi było
przed własnym dzieckiem,że narażam go na takie życie.Moja matka kupiła dla
malucha wanienkę,ciuszki,pościel,zabawki,pieluszki tetrowe.Nadszedł dzień w
którym się urodził.Nie mogłam się na Niego napatrzeć,nie spałam całą noc gdy
leżał tak wtulony we mnie.Dal mnie był cudem.Gdyż jako dziecko otrzymałam
diagnozę,że nie będę mieć dzieci.Ponieważ miałam nowotwór i
chemioterapie-utraciłam nerkę.A tu leży obok mnie,małe cudo:)Ale zaczęły się
problemy.Nie miałam pokarmu.Maluch był głodny,płakał pielęgniarki nie chciały
mi dać butelki dla Niego.Płakałam już razem z nim jednej nocy.Dopiero przed
wypisem dostał 100ml mleka,był taki głodny.Po przyjeździe do domu teściowa
usilnie naciskała mnie na karmienie piersią,bo taniej itd.Nic nie pomogło,ani
laktator,ani herbatki laktacyjne.Gdy przyszła pielęgniarka środowiskowo
maluszek ostatni raz był przy mojej piersi.Wcale się nie najadł,tylko
zdenerwował przez brak pokarmu.Wyssał wówczas ze mnie owe resztki mleka, po
czym już więcej nic się nie zebrało.Mały jadł wpierw 100ml później 150ml
następnie 200ml oraz 280ml.Przy tym okrutnie płakał.Pierwsze dziecko,nie
widzieliśmy co robić.Nie wiedzieliśmy,że to jest nie odpowiednie mleko.Bebilon
sprawiał mu cierpienie.Po wizycie u pediatry kazano nam zmienić mleko na
Bebilon Comfort 1-także sprawiło mu ból i kolki oraz nie trawił tego
mleka.Dostał od nich skazy białkowej.Jego buzia była calutka w
opryszczce.Swędziała go skóra,rozdrapywał się.Sami zmieniliśmy mleko na
Bebiko-przyjął je,przestał wymiotować i ulewać.Poprawiła się nawet zawartość
pieluszki.Ale nadal buzia była sucha i czerwona.Nie było opryszczki,ale
swędziała.Pediatra nie wpadła na pomysł,że to skaza białkowa.Maluch
cierpiał.Przez pierwsze miesiące życia otrzymywał Espumisan w kroplach oraz
Lacidofil nie potrzebnie,wystarczyło zmienić mleko na chudsze.Teściowa zaczęła
wymyślać,że mój syn jest niedorozwinięty psychicznie oraz ma niedorozwój
przełyku,gdyż był łapczywy i szybko pił mleko często się krztusząc.Później,że
jest utuczony i że żadne dziecko nie będzie się z nim bawić.Nie wytrzymałam
tych bzdur i wreszcie się jej postawiłam.Nie przyniosło to,żadnych
efektów.Czekała na wnuka becikowe.Poszła do narzeczonego i kazała mu dać sobie
pieniądze na spódnicę oraz stomatologa.Żal gardło jej ściskał,gdy kupiliśmy
dla synka leżak z Fisher Price oraz inne potrzebne mu rzeczy.Niestety od Niej
wnuk nic nie dostał nawet kocyka za 20zł,czy butelki za 7zł.Gdy zabrakło nam
10zł na pieluszki nie pożyczyła nam tych pieniędzy na 2dni.Była wściekła,że w
nocy mały płakał i że musieliśmy czasem wstać do kuchni,aby przygotować
jedzenie dla Niego.Byliśmy wyczerpani,ani razu nam nie pomogła,nie zmieniła w
nocy,abyśmy odetchnęli na trochę.Tylko gdy wychodziłam do toalety biegła od
razu do swojego syna próbując wnukowi odebrać butelkę mleka z ust.Został raz
pod jej opieką i żałuję bardzo tego.Załatwialiśmy sprawy Urzędowe-pieniądze
dla maluszka itp.Był z nią 2godziny,stanowczo za dużo.Nie dała mu jeść,a po
kilku godzinach u 2miesięcznego dziecka pojawiła się czerwona szram
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka