wujek-leszek
04.06.09, 17:12
Witam
Mieszkamy z teściami.... Teściowa trafiła na kilka dni do szpitala - na
badania, kontrolę itd. Zostanie tam do poniedziałku. Niestety moja kochana
małżonka (jesteśmy rok po ślubie) zwariowała i przesiaduje u niej w szpitalu
całe popołudnia i wraca do domu późnym wieczorem - tak jakby mnie w ogóle nie
było!
Nie rozchodzi się o "gotowanie, sprzątanie i pranie" - bo ja gotuję, pierze
pralka, a posprzątać można szybciutko, ale jest mi smutno, że w każdej trudnej
sytuacji okazuje się, że jestem na szarym końcu w jej hierarchii. Kiedy ja
całkiem niedawno leżałem chory z wysoką gorączką i potwornymi bólami - nie
wymawiałem jej, że wykorzystała ten czas (cały tydzień) na spotkania ze
znajomymi, a do mnie - obolałego, proszącego o szklankę wody wracała - też -
późnym wieczorem.
Czy to nie jest coś dziwnego?