meg_im
10.06.09, 03:35
chyba zwariuje przez mojego tescia, moze jak sie wypisze to mi ulzy,
moze dostane jakas cenna rade
tak po krotce, mieszkamy z tesciami od 4 msc, ja maz i synek, i tak,
czy ten gaz musi tak mocno swiecic (gotuje parowke malemu), otwarty
jogurt w lodowce (maly nie zjadl calego wiec odlozylam, bo chcialam
sama zjesc) czy on musi tu stac, wieczne przestawianie moich rzeczy,
a kto otworzyl ta puszke jakis pasztet byl czy cos(akurat nie ja ale
myslal ze ja) wiec sie nie odezwal. jakos wytrzymywalam az do
soboty, przyszedl do domu lekko wypity, okno w kuchni otwarte, a
jego sypialnia naprzeciwko i leci otwiera tam okno, a moj maly za nim
(ma rok wiec trudno wytlumaczyc zeby nie szedl, skoro zawsze mogl).
a WIELKI TESCIU do niego, prosze tam nie wchodzic, jest tyle innych
miejsc do zabawy, a maly tam sie pcha bo zawsze mogl, wiec ja
wstalam i poszlam zamknac okno(juz raz mi przeciagami malego
zalatwil, tak ze mial uszka chore, temp 40 stopni, antybiotyk itd)
a WIELKI na mnie z morda, nie zamykaj mi tu okna, nie bedziesz mi
sie tu rzadzila!!!, wiec mowi ze dobro dziecka najwazniejsze i nie
bedzie mi sie w przeciagu bawil, a on, ze jak mi sie nie podoba to
prosze bardzo...
tak sie zdenerwowalam ze az mi sie rece trzesly, serce walilo jak
szalone, nawet kubka z woda nie moglam utrzymac, wiec powiedzialam
mu ze wszystko dokladnie zrozumialam, ze mamy sie wyniesc, jak na
niego patrze(mamy male mieszkanie) to az mi sie zle robi, nawet nie
chce mi sie z nim gadac, jak maz wrocil to oczywiscie mu o wszystkim
powiedzialam, na drugi dzien mu powiedzial(no bo pan i wladca juz
wytrzezwial) to ponoc sie ani slowem nie odezwal. zawzielam sie
dopoki mnie nie przeprosi to nie gadam z ...