olusia19
10.06.09, 13:56
Jaki będzie dalszy ciąg tej historii, pomóżcie nam przewidzieć…
Nasz stryjeczny brat oszalał chyba, dlatego tak nas boli jego
postępowanie. Wymagał operacji, rehabilitacji, korepetytorów,
logopedów. Wujostwo wozili go za granicę, by wrócił do zdrowia,
bardzo o niego dbali i bardzo go kochają. Skończył w końcu
Politechnikę, rozpoczął pracę. Jest świetnym wysportowanym młodym
człowiekiem, kulturalnym, oczytanym. Jest - czy był tego już nie
wiemy.
Poznał dziewczynę, o czym powiedział kilku osobom. Wszyscy się
ucieszyliśmy, bo każdy z nas ma już swoje rodziny. 4 miesiące jakoś
nie chciał nam jej pokazać. Swoim rodzicom coś tam opowiadał, aż
pewnego dnia po prostu przepadł bez wieści. Nie było go w pracy, u
znajomych, u rodziny, a nigdy tak się nie zachowywał. Przecież to
kulturalny człowiek.
Jego matka dzwoniła na stale wyłączoną komórkę, aż się odezwał ze
złością. Z krótkiej rozmowy Ciocia wywnioskowała, że obok niego
głośno płacze jakaś dziewczyna. Ciocia pytała co się stało i
prosiła, by przyszedł z nią do domu.
Mieszkamy obok, zawsze byliśmy zżyci więc na pierwszą wieść, że brat
się znalazł, pobiegliśmy do Cioci. I tam weszła z naszym bratem ta
…. No, trudno nazwać kto to był..
Jak na pierwszą wizytę u przyszłych, być może teściów, to wyglądała –
no, jakby miała tańczyć na rurze.
Cycki prawie gołe, spódnica taka, że stringi widać, makijaż kapiący,
szpony olbrzymie, czarne. Łeb z odrostami w różnych kolorach. Bez
pytania zapaliła papierosa.
Nawet bez „dzieńdobry” natarła na Ciocię z krzykiem – „po co pani
dzwoni bez przerwy, on jest mój i będzie ze mną, a pani nic tu nie
ma do gadania”.
Wmurowało nas wszystkich w ziemię, bo o takim marginesie to tylko
filmy oglądaliśmy. Potem zarządziła żeby nasz brat coś postanowił,
bo ona nie ma gdzie mieszkać i tu im będzie najlepiej; zaczęła
chodzić po mieszkaniu, zaglądała do pokoi i szaf… Próbowaliśmy pytać
i my i wujostwo. Próbowaliśmy ją posadzić, poczęstować herbatą przy
stole, żeby czegoś się dowiedzieć, ale była tak wulgarna, taka
osobliwa, że nie wiedzieliśmy właściwie jak się zachować.
Brat zaprowadził ją do swojego pokoju i warknął, że ona będzie z nim
mieszkać. Osłupieliśmy i Ciocia próbowała ze swoim synem porozmawiać
na osobności, ale ta dziwka na to nie pozwoliła. Zaprotestowaliśmy i
wtedy ona zaczęła przeklinać i wyszła trzaskając drzwiami, a za nią
dosłownie poleciał nasz braciszek.
Po następnych kilku dniach milczenia brat pod nieobecność rodziców
zabrał swoje rzeczy i potem się okazało, że zniknęła biżuteria
Cioci, laptop, futrzana kurtka i sporo innych rzeczy. Ciocia się
całkiem załamała, wiadomo, że biżuteria miała być dla jakiejś
synowej, ale w taki sposób? Taka synowa? A jej syn milczał.
Próbowaliśmy pomóc Cioci czegoś się dowiedzieć, ale brat unikał
kontaktu, wreszcie powiedział, że poznał ją przez internet, że to
ona go znalazła w Naszej Klasie, że spodobało się jej jego zdjęcie
itd., że się dawno spotykali, tylko nie mówił rodzicom i że ona jest
z nim w ciąży.
Ciocia bez namysłu powiedziała, żeby w takim razie zamieszkali w
pokoju brata.
Byli tam 4 dni, w czasie których ona próbowała zorganizować w
nieswoim domu 2 alkoholowe imprezy. Przychodzili jacyś ludzie, ona
zaglądała w szafy, wyjadała z lodówki jak ze swojej, była wulgarna.
Powiedziała, że jest mężatką i ten mąż „dupek” zajmuje ich 3-letnim
synem, ale spotkała naszego brata i właśnie się rozwodzi.
Próbowaliśmy skontaktować się z jej rodzicami, ale oni zdaje się
mają córki tak dosyć, jak i Ciocia po kilku dniach, gdzie jej dom
zamienił się w jakiś koszmar z butelkami po piwie walającymi się po
podłodze, bieganiem nago po mieszkaniu, bardzo głośną muzyką itd.
Nowa lokatorka - niby ciężarna, zapomniała o podstawowych sposobach
zachowania i higieny i w łazience zostawiła widome ślady, że w ciąży
nie jest.
Wówczas Ciocia kazała się jej wynosić z domu. Brat oczywiście
podążył za nią.
Czy to możliwe, żeby wykształcony, na pewnym poziomie człowiek
wszytko zaprzepaścił przez taką ladacznicę?
Ciocia zmieniła wszystkie zamki w drzwiach, w końcu powiedziała
synowi, żeby przyszedł kiedyś porozmawiać jak się opamięta. Wujostwo
są kłębkiem nerwów.
Przyszedł nie tak dawno do rodziców, ale tylko chciał pieniędzy. Nie
dali mu niczego, chociaż wiedzą, że został wyrzucony z pracy - po
incydentach jak przy wielu świadkach, publicznie na terenie jego
pracy, ta dziewucha zachowywała się lubieżnie i prowokująco.
Pracodawca nawet do Cioci zadzwonił i powiedział, że pierwszy raz
widzi coś takiego i że u niego się pracuje, a nie...
Wiemy juz, że ona skończyla tylko gimnazjum i to z opóźnieniem.
Nigdy nie pracowała. Byla w ciąży, więc ojciec dziecka ożenił się z
nią, ale miała różnych facetów, więc zabrał synka do swoich rodziców
i wystąpił o rozwód. Ona nawet dzieckiem się nie bardzo interesuje.
Ciocia spotkała ją na ulicy, a tamta oświadczyła, że i tak będzie
jej synową, bo po rozwodzie brat będzie jej mężem, co on zresztą
ostatnio potwierdził. Jeśli nawet syn dzwoni do Cioci, to słychać
instruktaż, albo komentarze w rodzaju – powiedz tej k… (to o mojej
Cioci).
Wujostwo są zrozpaczeni, a my chcemy się obudzić z koszmarnego snu.