Dlaczego to tak boli?

01.02.04, 15:55
    • troll16 Re: Dlaczego to tak boli? 01.02.04, 15:56
      Dlaczego koniec zwiazku jest tak bardzo bolesny dla strony, która jeszcze
      kocha? A wiec dlaczego tak trudno zapomnieć??
      • piecyk.gazowy Re: Dlaczego to tak boli? 01.02.04, 17:06
        No, Mała... Pytanie retoryczne... Współczuję... Pozdrawiam...
      • debi_bebi Re: Dlaczego to tak boli? 01.02.04, 17:19
        Rozstanie zawsze boli, ale boli zdecydowanie bardziej, gdy jest się stroną
        opuszczoną (zranione własne "ja"), i tym intensywniej, im mniej rozumie się
        powody rozstania lub też nie chce sie ich przyjąć do świadomości, a przede
        wszystkim kiedy odbiera się koniec związku jako krzywdę wyrządzoną przez
        porzucającą osobę (bo jak to, taka byłam wspaniała i dobra, a on mnie
        odtrącił), a nie jako naturalną kolej rzeczy.
      • Gość: only Re: Dlaczego to tak boli? IP: 5.3.1R* / *.telenet-ops.be 01.02.04, 18:04
        boli dlatego ze do budowania mostow nad rzeka trzeba byc inzynierem, zeby
        zrobic to dobrze, a zeby budowac mosty pomiedzy przejsciem z jednej sytuacji
        zyciowej do drugiej najczesciej mamy do czynienia z laikiem....a to dlatego ze
        nikt z tego nie zdaje egzaminu i kazdy musi sobie radzic w swoj wlasny
        sposob.....a rzeke trzeba przejsc...Dlaczego??? Dlatego ze po drugiej stronie
        rzeki raz ze nie boli to co boli po tej stronie, a dwa, ze nawet mozna sie
        smiac z tego co co po tej stronie boli....
        • debi_bebi Re: Dlaczego to tak boli? 01.02.04, 18:08
          Bardzo to niecodziennie i trafnie ujęłaś, Only.
          • troll16 Re: Dlaczego to tak boli? 01.02.04, 18:34
            Wiem, ze trzeba to przejsc... bo tak naprawde jest juz troszke lepiej a z
            czasem bedzie zupełnie ok... ten mój post to kontytuacja "wiecie, chyba mam
            problem..."
            • Gość: mennica nie wiemy, ale zaloz jeszcze dwadziecia watkow... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.04, 18:39
              na ten temat,
              to my sie dowiemy,
              a ty sie wykrzyczysz,
              i sam/a/ zobaczysz,
              z jaki to bzdur lamentujesz,
              powaga:)
              • Gość: only Re: nie wiemy, ale zaloz jeszcze dwadziecia watko IP: 5.3.1R* / *.telenet-ops.be 01.02.04, 18:47
                ty kitujesz zawodowo,
                prywatnie traktujesz takie sprawy jako smieszne,
                bo zawodowo kasujesz kase,
                a prywatnie to za neta abonamenta oplacasz....
                w sumie nie chce do takich spraw jak powyzsza podchodzic powaznie
                gdy widze Kitka.....hehhe
                no i usmieszek rzecz jasna......:)
                • Gość: mennica Re: nie wiemy, ale zaloz jeszcze dwadziecia watko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.04, 18:50
                  postawie ci znowu piwo kiedys,
                  za te kase,
                  wiec,
                  ty tez nie marudz,
                  a tak apropos konia,
                  kiedy do wawaki zawitasz:)
                  • troll16 Re: nie wiemy, ale zaloz jeszcze dwadziecia watko 01.02.04, 18:55
                    no tak i wszystko jaasne...
                    • Gość: only Re: nie wiemy, ale zaloz jeszcze dwadziecia watko IP: 5.3.1R* / *.telenet-ops.be 01.02.04, 19:21
                      etam trolu, nic nie zobaczysz zanim nie uwierzysz, lub nie uwierzysz zanim
                      zobaczysz.......
                      a ty kitek to mnie w polsce mozesz spotkac tylko przez przypadek i to
                      szczegolny
                    • Gość: mennica widzisz trolinko, mnie kiedys onlidlo dla innego.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.04, 19:49
                      mencizny olalo,
                      a nadal,
                      bardzo sie lubimy:)
                      • troll16 Re: widzisz trolinko, mnie kiedys onlidlo dla inn 01.02.04, 19:59
                        Gość portalu: mennica napisał(a):

                        > mencizny olalo,
                        > a nadal,
                        > bardzo sie lubimy:)
                        no cóz,i tak bywa -mennico- i tak...
                        • troll16 coś się zmienia... 03.02.04, 11:43
                          boli jakby troche mnie, juz jakby mniej o nim mysle... moze Wasze posty i słowa
                          przyjaciól pomogły i juz niedługo zapomne, chociaz ten cały etap zapominania
                          jest okropny...
                          • makary0 Re: coś się zmienia... 03.02.04, 12:30
                            Współczucie przyjaciól bardzo pomaga nam zapomnieć, ale zawsze to jest tak, ze
                            jest tylko jeden ból najłatwiejszy do zniesienia - to cudzy ból :((
                            • troll16 Re: coś się zmienia... 03.02.04, 12:41
                              Taak, ja tylko próbuje sobie wytłumaczyc, ze tak byc musiało, ze zrobiłam
                              wszystko co sie dało... przyjaciele wysłuchuja radza no i mozna sie wypłakac
                              czasem...:(
                            • renata.wa Re: coś się zmienia... 03.02.04, 13:44
                              I tu masz rację. Cudzego bólu się nie czuje. Moim zdaniem współczucie nie jest
                              dobre w takiej sytuacji. Mówią że czas goi rany, trzeba więc znależć coś co
                              sprawi, że czas będzie biegł szybciej, aż do wyciszenia bólu. Może dodatkowa
                              praca, ciekawa lektura, częstsze wizyty w ulubionym pubie...ważne by nie dać
                              się zgnoić
                              • emanuel.delawarski Re: coś się zmienia... 03.02.04, 14:17
                                U mnie raczej nie jest możliwe zajmowanie się czymś innym. Zazdroszcze
                                ludziom, którzy potrafia przejśc do porzadku codziennego i chociaż na chwilę
                                zapomnieć. Czyjegoś bólu sie nie czuje, a inni nie mogą go ukoić. Możę tylko
                                potrafia wysłuchać przynajmniej. Niektórzy. emanuel.delawarski
                                • troll16 Re: coś się zmienia... 03.02.04, 17:34
                                  Ja mam teraz sesje, wiec czasu na nic... a to pozwala zapomniec, mam tez nowa
                                  prace i duzo obowiazków. Dla niektórych ludzi sposobem na zapomnienie jest tez
                                  nastepna miłosc, niestety a moze stety mi sie tak nie udaje. A jesli chodzi o
                                  zapominanie to wiem, ze musze i tyle. Poprostu trzeba sie pogodzic z
                                  rzeczywistoscia. Z drugiej strony czas przeciez sprawia, ze i te dobre i te złe
                                  wspomnienia sie zacieraja powoli. Taka jest kolej rzeczy... a z tym
                                  pocieszaniem to mysle, ze najlepiej pociesza ten kto sam przezył cos
                                  podobnego :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja