miłość do prostytutki, czy to możliwe?

13.02.04, 12:03
czy można ją szanować? ufać jej? pragnąć taką jaka jest? może ktoś z was jest
partnerem prostytutki, może Ty masz taki zawód i masz faceta?


----------------------------------------------
zapraszam na Projekt FP
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16485
tematy aktualne:
- świat jest coraz lepszy
- gdyby nie było prostytutek
    • Gość: piecyk gazowy Re: miłość do prostytutki, czy to możliwe? IP: *.visp.energis.pl 13.02.04, 18:28
      100 proc. możliwe, choć sam takich doświadczeń nie posiadam.
    • Gość: LoLo Re: ŻONA czy... PROSTYTUTKA ??? IP: *.toya.net.pl 15.02.04, 21:48
      - Dażliwe pytanie? To dobrze. Właśnie takim miało być. I dzięki Ci serdeczne Monogamiczny, że do jego sformułownia mnie zainspirowałeś. Otóż w naszym społeczeństwie generalnie gardzi się PROSTYTUTKĄ. Gardzi się nią pomimo, że (jakby na to nie patrzeć) uczciwie sprzedaje swój towar.Jest za to wyklinana, znieważana i często jeżeli nie kończy ona w więzieniu, to kończy w poniżeniu lub na dobrowolnej bądź przymusowej społecznej banicji. Natomiast ŻONA, która zasadniczo występuje w tej samej roli, kupując sobie bezpieczeństwo za ciało, jest wychwalana i gloryfikowana, gdyż to samo społeczeństwo akceptuje i bez trudu wybacza jej postępowanie. Mało tego, jeszcze owo społeczeństwo prawnie ją, jeżeli nie zmusza, to napewno obliguje do "świadczenia usług seksualnych", zawsze kiedy Panu Mężowi przyjdzie na to ochota. Na podstawie własnych obserwacji mogę stwierdzić, iż bardzo wiele kobiet, najnormalniej w świecie, sprzedaje swoje usługi seksualne w zamian za legalny związek, który daje im bezpieczeństwo materialne. Również bardzo wielu mężczyzn przyjmuje ich usługi w zamian za to, co eufemistycznie nazywa się "prawami męża". Zatem Drogie Panie i Hojni Paniwie - ŻONA czy PROSTYTUTKA ???!!! :))) Życzę Wszystkim wspaniałego Samopoczucia! Pozdrawiam - LoLo :)))))
      • Gość: psychoterapeuta Re: ależ ty lolo jest popierniczony, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.04, 23:00
        albo bardzo młody i dlatego bardzo głupi :)

        Czyli tylko w biednym małżeństwie żona jest żoną, a nie prostytutką ?

        Czyli w każdym małżeństwie, gdzie żona nie pracuje, zajmuje się dziećmi, domem
        staje sie ona prostytutką ?

        Wpadłeś chłopcze w kompleksy z jakiegoś nieznanego mi powodu.

        p.s.: skąd i jakie te twoje obserwacje - wydaje się tobie, że kolejne kobiety
        zostawiają ciebie dla bogatszych ?:)

        • Gość: LoLo Re: ależ ty lolo jest popierniczony, IP: *.toya.net.pl 16.02.04, 02:27
          Wielce Szanowny Panie Psychoterapeuto! Serdeczne dzięki za tak wnikliwe i dogłębne zdiagnozowanie mojej skromnej osoby. Dopawdy jestem wzruszony i jednocześnie czuję się niezmiernie zaszczycony. Także podziwiam Pańską wprost fantastyczną jednoznaczność i trafność diagnozy: młody i głupi z doświadczeniem starca (albowiem potrzeba jednak przeżyć kilka dziesiątek lat by móc być zostawianym przez kolejne kobiety - zapewne stąd wziął się u Pana ten wcześnieszy moment twórczego zawahania: "...z jakiegoś nieznanego mi powodu."). I wreszcie cóż za wspaniała, doskonale wypróbowana, a nade wszystko ogromnie skuteczna terapia - zdeprecjonować autora wypowiedzi przy pomocy inwektyw, to wtedy i niewygodny temat, przez niego poruszony, się zdewaluuje. A może całkowicie przestanie istnieć...? To tak jakby zbić termometr, gdy gorączka wysoka, a leki nie skutkują. Gratuluję Mistrzu umiejętności. Gratuluję !!!!! :))))) - LoLo :))) P.S. Przepraszam, zapomniałem odpowiedzieć na Pana pytanie: "skąd i jakie te moje obserwacje". (Ech, ta starcza skleroza wieku młodzieńczego!) Co prawda owo pytanie nie jest bezpośrednio związane z poruszonym wcześniej przeze mnie tematem lecz tak Znakomitemu Mistrzowi należy się odpowiedź, jak psu zupa. Otóż tak się złożyło, że przez całe moje życie ani jednego dnia nie przebywałem w żadnej izolacji. Mogę powiedzieć, iż swobody miałem "na full"! Zatem żyjąc na swobodzie niestety, dość wcześnie straciłem intelektualne dziewictwo. W związku z tym nie danym jest mi teraz chodzić w uprzywilejowanym garniturku norm, zasad i konwenansów. Również jakoś udaje mi się nie podporządkowywać zaleceniom prof. Tomasza Nałęcza i na nos nie nakładam ślicznych okularków politycznej poprawności. Czyli na pytanie: "skąd [te moje] obserwacje", mogę odpowiedzieć - ze swobody i wolności! Natomiast po odpowiedż na pytanie: "jakie [są te moje] obserwacje", ośmielę się zaproponować Wielce Szanownemu Panu Terapeucie zwrócić się do osoby biegłej w sztuce czytania ze specjalizacją merytorycznego rozumienia cztanego tekstu, albowiem swoją wiedzą na interesujący Pana temat już się wcześniej podzieliłem. Życzę Pan wielu sukcesów, tak w diagnostyce jak i terapii!!! - LoLo
      • Gość: żona Re: ŻONA czy... PROSTYTUTKA ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.04, 23:24
        Ja bym dodała jeszcze że są męskie prostytutki oraz mężowie. Na czym polega
        praca tych pierwszych chyba wszyscy wiedzą. Ale jest również "coś" takiego jak
        mąż. W zamian za ugotowany obiad wyprasowaną koszulę i.t.p. świadczy on usługi
        seksualne żonie. Niestety możliwości kondycyjne takiego osobnika są ograniczone
        i dlatego kobiety a głównie żony muszą korzystać z usług męskich prostytutek ,
        mężów innych żon co wydaje mi śię bardzo nieetyczne lub kawalerów.
        I o ile praca męskiej prostytutki jest godna szacunku gdyż sprawia kobiecie
        dużo przyjemności o tyle mąż w miarę zużywania się traci na wartości i po
        kilku, kilkunastu latach nadaje się do wymiany. Miewa również często kłopoty z
        wykonywaniem swoich obowiązków, ale wtedy żona jako osoba łaskawa i nie chcąca
        sprawić przykrości mężowi UDAJE. Ale do czasu panowie...
        • Gość: LoLo Re: ŻONA czy... PROSTYTUTKA ??? IP: *.toya.net.pl 16.02.04, 04:38
          Miła Pani Żono !!! :))) Serdecznie Pani dziękuję za tak mądre, wyważone i piękne(!) ustosunkowanie się do stosunków. A nade wszystko gratuluję Pani swobody i otwartości. Swobody i otwartości w podejściu, w mówieniu chociażby o własnych potrzebach, o potrzebach kobiet i o sposobie ich zaspokajania. I dokładnie tak właśnie zrozumiałem intencje Niemonogamicznego, gdy zadał różne drażliwe pytania pod wspólnym tytułem "Miłość do prostytutki, czy to możliwe?" Również taki był cel mojej wypowiedzi zatytułowanej "ŻONA czy... PROSTYTUTKA???" Pragnąłem sprowokować do głośnego mówienia, do wydobycia na światło dzienne rzeczy dotychczas skrzętnie skrywanych pod kolorowymi ciuszkami i jeszcze bardziej barwnymi piórkami hipokryzji. Jednym słowem zapragnąłem zobaczyć, jak wygląda prawda w... negliżu? Nie ukrywam, że Swą wypowiedzią podnieciła mnie Pani do nowej prowokacji, lecz może tymczasem dość tych szaleństw...? Słodkich Snów i wiele, wiele Satysfakcji życzy - LoLo :)))))
    • Gość: władek Re: miłość do prostytutki, czy to możliwe? IP: *.acn.waw.pl 15.02.04, 22:08
      To, o czym pisze LoLo, nazywa się zawoalowana prostytucja. Wiele dziewczyn,
      tych pozostających w związkach małżeńskich jak i nie, uprawia ją często nie
      będąc tego świadomymi.
      • debi_bebi Re: miłość do prostytutki, czy to możliwe? 15.02.04, 22:16
        Władziu, jak ja Cię lubię! :)))
        • Gość: władek Re: miłość do prostytutki, czy to możliwe? IP: *.acn.waw.pl 15.02.04, 22:21
          Ja Ciebie też, Debi! Naprawdę.
      • Gość: LoLo Re: ŻONA czy... PROSTYTUTKA ??? IP: *.toya.net.pl 16.02.04, 05:32
        Sympatyczny Władku, równie trafnie i zwięźle
        sam bym nie wyjaśnił. Uważam, iż doskonale
        zrozumiałeś intencje Niemonogamicznego,
        jak i moje.
        Dzięki za wyrozumiałość zarówno dla Pań
        Żon, jak i Pań Niezamężnych.
        Życzę samych celnych i przenikliwych
        wypowiedzi!!! :))))))))))
        - LoLo :)))
    • niemonogamiczny moje intencje, hm 18.02.04, 17:59
      hm, nie miałem takich intencji by o prostytucji poprzez małżeństwo mówić.
      Miewam ostatnio bardzo włochate myśli = seks zbiorowy i przyszło mi do głowy
      czy mógłbym być z prostytutką jakoż żoną? No właśnie. Nie jestem monogamiczny i
      lubię seksik. Jeśli ja to czemu nie ona? A jeśli ona tak lubi, że aż pracuje w
      burdeliku bo lubi zarabiać na tym co lubi. Taka myśl mnie podnieca. Jednak
      kontakty z paniami tej profesji są bardzo zimne. No bo czemu mają być ciepłe?
      Tylko raz trafiłem na panią, która to robiła fajnie, normalnie było mi z nią
      dobrze. (W sumie byłem z 10 razy total). No i tak było mi z nią fajnie, że
      zaczęło po mnie chodzić czy byłbym w stanie się związać. Bo sam seks z taką
      panią był fantastyczny. Naprawdę sobie doskonale użyłem. Do tego może mógłbym
      liczyć na luźne traktowanie, ba na organizowanie seks party... Chyba jestem
      jebnięty?

      W wymiarze psychicznym jednak myślę, że oddawanie się za pieniądze zabija
      otwartość emocjonalną. Takie kobiety tracą otwartość bo chyba normalne
      otwarcie, rozebranie się przed obecym człowiekiem i pozowolenie na dotykanie
      miejsc intymnych jest zablokowane, trzeba dużo zaufania by się rozebrać, pójść
      do łóżka.

      o takie są moje myśli.
      Co panie i panowie na to?

      kłaniam się uprzejmie,
      N


      ----------------------------------------
      zapraszam na Projekt FP
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16485
      tematy aktualne:
      - świat jest coraz lepszy
      - czy można kochać prostytutkę?
      - psychoterapeutyczna maryśka
      • na_co_mi_login Re: moje intencje, hm 18.02.04, 20:52
        Ciebie rajcują prostytutki innych brudne gacie. Po co dorabiać do tego
        filozofię...
        • Gość: LoLo Re: moje intencje, hm IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 23.03.04, 17:41
          Oczywiście na_co_mi_login, masz rację. Rzeczywiście jednych rajcują
          prostytutki i mogą o Nich rozprawiać do upojenia.

          Natomiast innych brudne gacie. I OK!
          Rozumiem, że akurat Ciebie na maxa rajcują brudne gacie - tylko,
          że nie dorabiasz do tego, tak oczywistego i normalnego dla Ciebie
          faktu, żadnej filozofii. No cóż..., wolno Ci - to nie jest
          obowiązkowe.
          Aczkolwiek, przy dążeniu do utraty własnej osobowości (na_co_mi_login)
          trudno oczekiwać na jakiś w miarę sensowny intelektualnie wytrysk.
          • Gość: filozof Re: sranie w banie, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.04, 20:21
            masz rozdwojenie jaźni ? Chociaż tych nicków utworzyłes więcej niż dwa :)
          • Gość: samotna 48 Re: moje intencje, hm IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 25.03.04, 17:42
            Brawo Lolo , podobasz mi się !!!!!!
            Preczytałam wszystkie Twoje wypowiedzi i jestem zachwycona takim tokiem
            myslenia :))) Napisałeś to co ja bym chciała napisac.Może jesteś samotny tak
            jak ja , może napiszesz , bo bardzo mi się spodobałeś :)))))))))))))))
      • Gość: niemonogamiczna Re: moje intencje, hm IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 01.04.04, 15:10
        Jeśli potraktujesz zajęcie, jakim para się prostytutka jako pracę, to dlaczego
        nie można by było być z nią jak z żoną? Chyba można. Tyle tylko, że należało by
        się zastanowić, czy jesteś w stanie zaakceptować to, że osoba, którą kochasz,
        ma akurat taką pracę, którą uznałeś za "zabijającą otwartość emocjonalną". No i
        pytanie: czy za to seks party należy wziąć pieniądze tylko od pozostałych
        uczestników czy także od Ciebie?
        hm.........
        A tak na marginesie - a co z otwartością emocjonalną klientów prostytutek?
        Rozumiem, że ona jest "żywa", bo przecież taki klient poddaje się
        tylko "zabiegowi higienicznemu". Wszak seks tego typu nie wymaga udziału emocji
        ze strony mężczyzny, tylko ze strony kobiety (prostytutki). Mam rację czy nie,
        panie niemonogamiczny?
        A czy nie przyszło Ci do głowy, że taka prostytutka może nie chciałaby być ze
        swoim klientem jak z mężem? Bo czuje do swoich klientów to samo, co oni do
        niej? Tzn np. nic. Uprawianie seksu przecież nie zawsze musi wynikać z uczuć,
        również u kobiety.
        pozdro
        niemonogamiczna
        • niemonogamiczny hm, czemu się denerwujesz? 01.04.04, 16:20
          przychodzą człowiekowi do głowy różne pomysły... ja się nie boję wyobrażać
          najtrudniejszych rzeczy i co by było gdyby. Nie wiem czy byłbym zdolny. Wiem,
          że zupełnie mi nie przeszkadza, że moja dziewczyna miała innych. Oni się z nią
          kochali, ona z nimi. Mam przeczucie, że gdybym się dowiedział, że mnie
          zdradziła (impreza, klimat, alkohol)... nie wiem czy bym odszedł od niej. Może
          dlatego, że sam dopuszczam, że mi się może coś takiego zdarzyć i nie będę czuł
          dużego poczucia winy, raczej, że nie chcę by się dowiedziała. Dobrze mi z nią,
          ale nie jestem pewien swojej wierności.
          pozdrawiam
          • Gość: niemonogamiczna Re: hm, czemu się denerwujesz? IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 02.04.04, 16:15
            Nie denerwuję się. To tylko pytania, które nasunęły mi się po Twoich
            wypowiedziach. A Twój obecny komentarz, ma się nijak do tego, o co pytałam i co
            wcześniej napisałeś. Więc nie wiem, skąd Twoje pytanie w tytule pytanie?
            A ustosunkowując się (hihi) to tego, co teraz napisałeś - mnie też nie
            przeszkadza to, że moi partnerzy mieli kogoś przede mną. Pragnę jednka, by w
            czasie, kiedy z kimś jestem, ta osoba była mi wierna (przez zwykłą ludzką
            lojalność, jak wobec przyjaciela). Jeżeli się rozstajemy, to mam np świadomość,
            że może odchodzić do innej (tak jak ja mam prawo odejść do innego). I też
            dopuszczam myśl, że mój partner może znaleźć kogoś innego. Nie dopuszczam tylko
            jednej rzeczy - że będzie mnie oszukiwał. Bo brak wierności seksualnej to chyba
            bardziej oszukanie kogoś, kto na Ciebie liczy niż zdrada.
            A poza tym, chyba jesteś dorosły? A chcesz zachować sie jak dziecko, nie
            biorąc na siebie odpowiedzialności, za to co robisz. Nie będziesz miał poczucia
            winy, że zabawisz sie z inną, ale nie chciałbyś, żeby ta stała partnerka się
            dowiedziała?
            Więc jeśli potrafisz zaoferować kobiecie tylko własne rozładowanie seksualne
            bez odrobiny lojalności i szacunku dla jej osoby, to nie zawracaj dziewczynie
            głowy dyrdymałami (typu kwiatki, czekoladki i wyznania, które nie są prawdą).
            Nie sprawiaj wrażenia, że możesz się z nią podzielic czymś, czego nie masz -
            odpowiedzialnością.
            Rzeczywiście dla Ciebie najlepszym rozwiązaniem byłaby partnerka-prostytutka.
            Przynajmniej wtedy układ jest jasny dla każdej ze stron. I waluta wymierna -
            pieniądze za usługę.
            A w związku dwojga ludzi waluty nie można uznać za wymierną - to osobiste
            poczucie spełnienia, że jest się z tą drugą osobą. Nawet jeśli nasz partner w
            końcu i tak będzie już z kimś innym za miesiąc. Ale do tego czasu mnie nie
            oszukuje.
    • Gość: opp Re: miłość do prostytutki, czy to możliwe? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 22:45
      O jakiej miłości tu mowa , to tylko sex.Myslisz , że jestes traktowany
      indywidualne?To jest biznes...
    • Gość: bagira Re: miłość do prostytutki, czy to możliwe? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.04.04, 21:11
      przeczytałam wypowiedzi i przyznaje racje wszystkim. Lolo ma też racje .Słysze
      wypowiedzi żon , jak traktuja pożycie małżenskie jak karte przetargową, Czy
      wypowiedzi mężczyzn na temat , tak intymny . Załośc bierze patrząc na ludzi,
      zwierzeta więcej rozkoszy i przyjemności czerpia jak ludzie, z bycia razem.
      Znikły wszelkie bariery, zachamowania, wszelkie zasady moralne. Wynik taki ze
      ludzie w związku nie potrafia zyc ze soba.
      • Gość: opp Re: miłość do prostytutki, czy to możliwe? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.04, 13:57
        Zwierzatka sa bezmyslne , działa instynkt.Niektórzy ludzie niestety nie
        przeszli ewolucji /nie mylić z owulacja/i działają jak te zwierzatka.
Pełna wersja