Ja go kocham, a On z nią...

25.05.10, 09:45
Chciałabym zrozumieć sytuację, w której się znalazłam... Zakochałam
się w mężczyźnie, który jest dla mnie wspaniałym Przyjacielem, z
którym mogę rozmawiać o wszystkim i o niczym, spotkania z nim są dla
mnie czymś wyjątkowym, jest dla mnie cudownym kochankiem, jest niby
dobrze i wygląda na to, że wszystko jest ok. Z jego informacji
wynika, iż też jest mu ze mną dobrze, ale z niewiadomych przyczyn
zaczyna spotykać się z inną (kobietą, którą kiedyś chciał mieć)...
Poradzcie: co robić, jak się zachować, jaką strategię przyjąć, aby
zrozumiał, że to ja go kocham i to ja chcę dać mu szczęście... Co
może mu brakować, ewentualnie co może mu we mnie przeszkadzać,
że "idzie" do innej...
    • wiedziemek Re: Ja go kocham, a On z nią... 25.05.10, 11:27
      Niczego nie zrobisz. Podążył za marzeniem, onegdaj nieosiągalnym, to silniejsze
      od niego - zdobywca. Może, kiedy dostawszy, to czego pragnął, pojmie, że nie
      jest to zgodne z jego oczekiwaniami - wróci, ale jest sens czekać na jego
      "zmiłowanie"? Nie da się kochać za dwoje (i wiem, co piszę, bo do niedawna żyłam
      w czymś takim, jak Ty). Bycie nadal jego przyjaciółka będzie Ci łamało serce, bo
      będzie opowiadał o niej, myśląc że się wyżalić może, jak to przyjaciółce. To nie
      będzie łatwe, ale z czasem miłość zblednie. Chciałabym Ci życzyć szczęścia z
      nim, ale nie mam przekonania co do happy endu.
      • zakochana102 Re: Ja go kocham, a On z nią... 25.05.10, 11:39
        Na dzień dzisiejszy jestem w stanie czekać ile trzeba będzie,
        niestety po fakcie zrozumiałam jak bardzo go kocham, ale zazwyczaj
        tak jest, że kiedy się coś traci, to dopiero wtedy rozumie się co
        się tak naprawdę straciło. Nie jestem w stanie zrozumieć jego
        decyzji, mówi, że ze mną jest mu dobrze, ale coś go ciągnie do tej
        drugiej... Różne myśli przychodzą mi do głowy. Czasami dochodzę do
        wniosku, że zabawił się moim kosztem, potraktował jak zabawkę, która
        mu się znudziła. Czuję się skrzywdzona przez niego. Z drugiej strony
        nie mam ochoty z nikim się już wiązać, żeby znów tego nie
        przechodzić kiedy ja się zangażuję i nie wydaje mi się, abym
        znalazła drugiego takiego jak ten mężczyzna, z którym rozumiemy się,
        zgadzamy, itd. Co mi radzisz? Czy mam zerwać z nim całkowicie
        kontakt? Jakoś tego nie widzę. On dla mnie jest jak powietrze... Czy
        uważasz, że jest sens walczyć o niego? Jeśli tak, to jaki sposób
        walki zaplanować?
        • cus27 Re: Ja go kocham, a On z nią... 07.06.10, 04:00
          Na poczatek...kisiel!!!
          • leziox Re: Ja go kocham, a On z nią... 08.06.10, 21:00
            Po kisielu w lancuchy,z pistoletem w réku do bagaznika i wywiezc do lasu.Tam
            oznajmic,ze jesli cie nie pokocha,do miasta wrocisz sama,zostawiajac go pol
            metra pod sciolka lesná.
            To skutkuje bardziej niz blaganie o kochanie.
    • potwor_z_piccadilly Re: Ja go kocham, a On z nią... 17.06.10, 21:47
      Zasada, jak sa watpliwosci to nie ma watpliwosci.
      Ten facet robi Cie w bambo. Na poczatek postaw szlaban na seks. Niech sie
      zdeklaruje. Nie przyjmuj do widomosci matactw. To ma byc jak w fortepianie,
      biale, czarne i nic po srodku. Jesli nie wyjdzie to staraj sie ulozyc zycie z
      innym. To nie bedzie latwe bo wadza zakodowane w mozgu doswiadczenia, towar po
      przebiegu, plynacy czas i wylapujace co lepsze kaski rywalki.
      • cus27 Re: Ja go kocham, a On z nią... 18.06.10, 06:18
        "Przejadl"sie! Umiar "trza" ...zachowac(nawet w seksie)!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja