state.of.independence 18.06.11, 18:11 czy po prostu coś jest nie tak z polskimi pilotami? Znowu się ktoś rozbił, jeszcze nie wiadomo w tej chwili co z pilotem :-( Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
state.of.independence Re: Czyżby jak zwykle zawiniła ruska mgła 18.06.11, 18:59 Moja anonimowa informatorka siedzi właśnie na tym pikniku i z jej relacji sms-owej wyciągam wnioski, że są marne szanse, aby pilot przeżył wypadek :-( Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_on-line Re: Czyżby jak zwykle zawiniła ruska mgła 18.06.11, 19:20 wypadek przeżył, ale czy będzie żył... nie wiadomo Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: Czyżby jak zwykle zawiniła ruska mgła 18.06.11, 19:36 Ale czy to już potwierdzona wiadomość, że przeżył? Według informacji, którą mam od naszej anonimowej informatorki, której zresztą nie będę wymieniać z nicku, to po reanimacji (nie wiadomo: udanej czy nieudanej) niespiesznie go zabrała karetka (nie śmigłowiec) i pojechała gdzieś bez sygnału. Podejrzane to, że im się z nim nigdzie nie spieszyło, a reanimacja trwała kilkadziesiąt minut, więc trudno, żeby po czymś takim im ozdrowiał na tyle, że pośpiechu nie było. Cały czas szukam w necie jakiejś konkretnej informacji czy facet żyje czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_on-line Tak - info jest pewne 18.06.11, 19:54 chyba, że nie wierzymy tvn24 i ordynatorowi szpitala - parę minut temu podano, że reanimacja trwa nie spieszono się z transportem, bo podobno nie wolno transportować chorego dopóki nie przywróci się podstawowych funkcji życiowych, a to w tym przypadku b. długo trwało... no kiepsko to wrózy :( Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_on-line Re: Tak - info jest pewne 18.06.11, 20:01 nie wiem czy wiesz, że pilot był b. doswiadczonym pilotem, wielokrotnym wicemistrzem Polski w akrobacji samolotowej i wicemistrzem swiata w akrobacji szybowcowej, no a zawodowo jest kapitanem boeninga 767 w LOT, podobno ma wylatane ponad 18000 godzin - to sporo... ale niestety wypadek wyglądał na błąd pilota - sugerują, że źle ocenił odległość do Wisły (tafla wody jest bardziej zwodnicza niż ziemia), bo zabrakło mu raptem kilku metrów... jakiś koszmar... Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: Tak - info jest pewne 18.06.11, 20:13 Akurat o jego doświadczeniu trąbią wszystkie media, więc wiem. A błąd - no ludzka sprawa, sęk w tym, że każdemu się zdarza. Najgłupszy do tej pory błąd w moim życiu polegał na tym, że przez własną głupotę wyleciałam z łódki z aparatem fotograficznym wartym połowę mojej miesięcznej pensji, zawieszonym na szyi, wprost do jeziora i jeszcze potłukłam się i pokaleczyłam o pal od pomostu... I o co poszło? O jedną jedyną sekundę nieuwagi i zbyt wczesne rozpoczęcie cumowania... O nic więcej... Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: Tak - info jest pewne 18.06.11, 20:03 Wydaje mi się, że dosyć kiepsko :-( Nie wiadomo ile przebywał pod wodą (co chwila zmnienia się czas podawany przez różne źródła), nie wiadomo, jak długo było zatrzymane krążenie... i najważniejsza sprawa o której nikt nie mówi, a mianowicie czy nie doszło do uszkodzenia mózgu w wyniku niedotlenienia? Bo może się skończyć tak, że podłączą faceta do respiratora a i tak pozostanie z niego warzywo. Trudno chyba nazywać taki stan życiem :-( Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_on-line Re: Tak - info jest pewne 18.06.11, 20:07 dokładnie o tym samym myślę... akcja wydobywania go z wraku (i wody rzecz jasna) trwała ponoć kilkanaście minut... no ale wszystko zależy czy dotarli do niego błyskawicznie i dali radę podac tlen, czy nie... tego pewnie nikt nie powie - podobno dwóch ratowników zostało rannych podczas akcji ratunkowej, ale nie podano żadnych szcegółów Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: Tak - info jest pewne 18.06.11, 20:16 Zeznania są tak rozbieżne, że czas wydobywania pilota z wraku waha się od 7 do 30 minut, w zależności od fantazji autora. Tak czy siak to dużo. A o tych rannych ratownikach pisali, że pokaleczyli sobie ręce próbując faceta wyciągnąć z kokpitu, bo tam był zakleszczony i przypięty pasami. Co do podania tlenu. No, skoro nie oddychał i akcja serca była zatrzymana to niewiele chyba by podanie tlenu tu pomogło? Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_on-line Re: Tak - info jest pewne 18.06.11, 20:04 link do mojego postu z fk Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: Czyżby jak zwykle zawiniła ruska mgła 18.06.11, 21:57 Jest info, że pilot zmarł wkrótce po przewiezieniu do szpitala :-( Odpowiedz Link Zgłoś
ingeborga.dapkunaite Po pikniku 19.06.11, 14:49 Spodziewałam się pięknego widowiska, bo podziwiam ludzi, mających piękne hobby i wiernych mu. Znajomi mnie namówili: "Pojedziemy, zobaczysz z dobrego miejsca cudne rzeczy, które potrafią ludzie robić". I istotnie - tak było. Te podniebne akrobacje robiły wrażenie, choć ni w pień nie znam się, jak co nazywa się. Ale to było kolorowe i ładne. Rzeczywiście - wrażenie niesamowite. Tak sobie właziłam na pagórek (okazuje się, że to skarpa), złaziłam z niego, szukałam najlepszego punktu ogarniania całości. Ludzie się fajnie bawili, komentowali głośno. Atmosfera była bardzo miła. Akurat stałam na skarpie, bo zapowiedzieli bardzo efektowny pokaz i akurat patrzyłam. Pierwsza część ewolucji powietrznej przeszła ładnie, pilot szedł na tę drugą pętelkie i ... łup. I nagle cisza. Tak jakby ktoś włączył stop klatkę. Odwróciłam głowę do ludzi i zobaczyłam, że ludzie zamarli w połowie ruchu. Ktoś niósł do ust butelkę coli i tak zamarł, dziewczyna obok zastygła z lodem w ręku i z tego loda jej kapało na spódnicę i ona tego nie widziała. Dopiero po chwili ludzie zaczęli mrówkować. Ktoś szedł na dół, ktoś nadawał sms-a, ktoś dzwonił. Z mojego miejsca było widać te małe motoróweczki, zapieprzające jak dziekie na miejsce wypadku i ludzkie sylwetki, skaczące z nich do wody, a potem było widać, że jedno takie małe zaczyna płynąć do brzegu i jakiś facet macha rozpaczliwie rękoma na jej burcie i ludzie z helikoptera (nawet nie zarejestrowałam, kiedy wylądował, bo skupiałam uwagę na rzece) biegną żółto-czerwonym tabunikiem w kierunku plaży. Potem wszyscy czekali, bo już poszedł komunikat, że piknik przerwano ale nikt się nie ruszył. Tylko wszyscy złazili to takiej dróżki asfaltowej. Karetka nas mijała wolno (bez sygnału! - może w mieście go włączyli?). A potem część ludzi wyjechała ale większość dalej łaziła po skarpie i w okolicy lub siadała w kawiarni. Wrażenie wesołego pikniku ulotniło się ale wszyscy jakoś chcieli być razem. Wszyscy czekali na wiadomość, czy Pana Szufę uratowano, czy nie. Nadzieja to wielka rzecz. Przychodzili ludzie, którzy widzieli coś dodatkowo - wtedy dowiedziałam się o dwóch pokaleczonych nurkach, odwiezionych drugą karetką z molo cumowniczego (to dalej, więc nie widziałam tego). A potem jakiś facet otrzymał sms-a od swojej dziewczyny - pielęgniarki w Płockim szpitalu, że niestety. Pytałam State w SMS-ach, czy prawda to. W końcu media, to media ale wygląda na to, że byliśmy lepiej poinformowani od mediów i szybciej. Aha, State pytała o dym. Ten dym produkowały też poprzednio latające samoloty i to chyba jakieś świece, uruchamiane dla zwiększenia atrakcji, a nie kwestia awarii. Bardzo mi szkoda człowieka. Z jego bio wynika, że kochał latać, był świetnym lotnikiem, a na emeryturze zajął się sportem wyczynowym. To było piękne, jak latał. Szkoda, że prawdopodobnie pomylił się w ocenie wysokości. Ale mimo jego śmierci, wolałabym być z facetem, który ma takie hobby, niż z kanapowym leniem. Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Wywiad z naszym "anonimowym" ekspertem 19.06.11, 15:09 No, chyba muszę wziąć sprawę w swoje łapki i przeprowadzić z Tobą wywiad dla naszych forumowiczów ;-) Po pierwsze to rzeczywiście byłaś lepiej poinformowana niż media, bo wcześniej miałam sms-y od Ciebie niż się czegoś mądrego w necie mogłam doczytać. Pierwsza rzecz która mnie interesuje to ile tak naprawdę pilot przebywał pod wodą? Bo oblazłam wszystkie portale informacyjne i jedni podawali, że tylko 7-10 minut, inni twierdzili, że pod wodą przebywał aż pół godziny... Nie miałam siły pchać wszystkich linków na zakładki, bo się informacje zmieniały jak w kalejdoskopie. Jeśli dobrze zrozumiałam to co mi przekazałaś, to maksymalnie 20 minut upłynęło od wypadku do przewiezienia człowieka na brzeg? O dymie napiszę później, czemu o to pytałam. Że ta gęsta smuga dymu jest elementem pokazu to wiem, bo grupa Żelazny mi kiedyś nad głową takie smugi puszczała i to chyba nawet kolorowe, o ile dobrze pamiętam i nie pomyliłam ich z kimś innym. Natomiast ktoś z dziennikarzy się czegoś podejrzanego w tym dymie dopatrzył, tylko muszę to znaleźć. Odpowiedz Link Zgłoś
ingeborga.dapkunaite Re: Wywiad z naszym "anonimowym" ekspertem 19.06.11, 15:24 Na zegarek nie patrzyłam, bo go nie noszę ale na komórkę, jak nadawałam sms-a - tak. To napewno nie trwało pół godziny, jak był pod wodą. Małe motoróweczki w polu mojego widzenia pojawiły się, gdy jeszcze dziewczynie z loda kapało na spódnicę, więc akcja ratownicza zaczęła się bardzo szybko. Co tam robili i jak kto skakał, to nie wiem, bo jakoś tam ruch zrobił się duży. Moja wzrokowa ocena - pilot pod wodą był góra 15 minut, wliczając w to skakanie, wyciąganie i pt. Potem to małe jakiś moment było w miejscu, więc chyba jakiś lekarz był i zaczął wstępną reanimację. A potem już pruli jak szatany do brzegu, a tam zapieprzał czerwono-żółty tabunik. Tabunik był pierwszy, potem ludziki włazili do wody, wynieśli chyba nosze jakieś, bo nie widać było. Cała akcja trwała pół godziny (reanimacja na brzegu - dłużej), w tym bardzo szybkie wydobycie pilota. Jak ktoś zarzuca gdzieś, że akcję ratowniczą ktoś mulił, to nie ma racji. Nie da się teleportować pod wodę - tam trzeba dopłynąć i skoczyć i coś tam pod tą wodą szybko robić. Jak ktoś chce wieszać psy na ratownikach, to powiem - NIE. Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: Wywiad z naszym "anonimowym" ekspertem 19.06.11, 15:56 Mankament jest taki, że według filmiku, który wczoraj krążył w sieci, ratownicy skakali do wody ponad 2 minuty od wypadku (sama liczyłam sekundy). Niby to szybko, ale tak naprawdę to są te krytyczne minuty dla życia człowieka pod wodą. Tak naprawdę to dorosły człowiek jest w stanie jakieś 2-3 minuty wytrzymać bez ryzyka poważniejszego niedotlenienia mózgu. Cokolwiek dłużej to już rosyjska ruletka. Filmik tutaj. Swoją drogą trochę mnie dziwi, że organizatorzy nie mieli przygotowanego żadnego sprzętu, który pozwoliłby wydobyć samolot natychmiast, zanim kompletnie zniknął pod wodą. No i w gruncie rzeczy te pontoniki z silniczkami też nie są najszybszym środkiem lokomocji, kiedy liczą się sekundy :-( A co do dymu to ktoś z dziennikarzy trochę za dużo piwa wypił, że ten dym na czarno widział. To nie był mój pomysł z czarnym dymem, ale wolałam się upewnić i zapytać co widziałaś będąc na miejscu. Stosowny filmik w tym materiale. Odpowiedz Link Zgłoś
ingeborga.dapkunaite Re: Wywiad z naszym "anonimowym" ekspertem 19.06.11, 17:24 Nie umiem obliczyć ile trwało oderwanie wzroku od dziewczyny z kapiącym lodem do powtórnego zwrócenia łba do rzeki. Oni skakali już w trakcie płynięcia tych małych motoróweczek. Dodatkowo, jeżeli kokpit nie był rozbity, to tam było powietrze, którym można oddychać przez około chyba 10 minut. Taka bańka. Nie wiem, czy to było, czy nie. Uraz wielonarządowy - jak podano - wskazywałby na to, że pouszkadzały się od uderzenia wewnętrzne narządy i jak do kupy wszystko było pomiażdżone (uderzenie w wodę z dużą siłą), to kwestia sprawności mózgu była już nieistotna, niestety. :-( Co do dymu - ten dym, własnoocznie widziałam, niczym się nie różnił od dymu, co wypuszczali z innych samolocików. Chociażby bardzo ładnie z czwórki samolocików, co robiły akrobacje i chodziło im o to, by potem przez chwilę został taki artystyczny ślad na niebie. Nie było tam nic czarnego, burego, czy jakiegoś innego. Ja nie widziałam. Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: Wywiad z naszym "anonimowym" ekspertem 19.06.11, 17:44 Z tym powietrzem do oddychania to różnie tam mogło być. W końcu skoro samolot zaczął błyskawicznie tonąć to kokpit mógł nie być szczelny - mógł rozbić się czy rozszczelnić się w trakcie uderzenia o taflę wody. A wracając do urazu wielonarządowego i (przy okazji) do mojej pierwszej hipotezy, że pilot zginął na miejscu to mój pesymizm wziął się z przestudiowania tej fotki. Nie koncentruj się na fontannie wody, tylko na pozycji samolotu. Nawet jeśli uderzył w wodę normalnie, podwoziem, to najwyraźniej odbił się od tafli wody lub przekoziołkował i uderzył powtórnie... tyle, że w pozycji odwróconej. Na tej fotce widać, że kokpit jest na dole. No to trochę tak, jakby uwięziony tam pilot wyrżnął głową o podłogę. Nie wiadomo czy sobie szyi nie połamał. A potencjalne niedotlenienie mózgu to kwestia kluczowa. Przy dużym niedotlenieniu zostaje z człowieka warzywo, a czasem nawet nie do końca, bo przecież to pewne archaiczne partie mózgu odpowiadają za pracę serca i oddychanie. Jak obumrą to można jeszcze na siłę sztucznie podtrzymywać resztę ciała przy życiu. Od czasu do czasu w mediach słychać o dramatycznych decyzjach lekarzy o odłączeniu kogoś od aparatury podtrzymującej życie. I wydaje mi się, że w tym przypadku mogło być podobnie i że po prostu o 19:20 zaniechano dalszych działań medycznych. Dosyć brutalnie brzmi to oświadczenie lekarzy, że pilota "uznano za zmarłego", a nie że zmarł o tej godzinie. Moim zdaniem po prostu nie było żadnych szans na doprowadzenie człowieka do jakiegokolwiek ładu i składu. Odpowiedz Link Zgłoś
ingeborga.dapkunaite Re: Wywiad z naszym "anonimowym" ekspertem 19.06.11, 18:12 Moim zdaniem tak być mogło, jak mówisz. Zabieg resuscytacji wznowił funkcję serca (jak chłop był zdrów, jak wół, to serducho miał zdrowe i mogło na to zareagować) - to przecież pompka na dobrą sprawę, napędzająca nasze funkcje życiowe. Nie wiem, co tam robili pod wodą, jak to wyglądało i co cięli, czy rękoma wyłamywali i jakiego go wyciągnęli. Ja widziałam z pagórka i daleko. "Uznali za zmarłego", więc widocznie nie było szans na ratowanie przy obrażeniach, wykluczających życie. To, że jakieś funkcje życiowe były przywrócone, nie oznaczało, że nie umrze. Zaaplikowali mu na miejscu prawdopodobnie wszystko, co można, a potem, gdy natężenie tego wszystkiego spadło - zaczął odchodzić. I odszedł w swoje lotnicze niebo ze swoim pięknym pasiastym samolocikiem. Właściwie, to jest śmierć, której można pozazdrościć: robił to, co kochał i odszedł, robiąc to, co lubił i nie skrzywdził nikogo obcego, nic nie winnego. Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: Wywiad z naszym "anonimowym" ekspertem 19.06.11, 18:39 No, z tą śmiercią, której można pozazdrościć to nie przesadzaj. Ja bym tam w wypadku zginąć nie chciała. Wątpię, żeby jego żona, dzieci, krewni czy przyjaciele byli zachwyceni "pięknem" tej śmierci. Bo w moich oczach to była śmierć głupia i nikomu nie potrzebna. Cóż w tym było takiego pięknego? Mógł chłop jeszcze ze 20 lat czy więcej pożyć, a tu przewiózł się na tamten świat ładnym samolocikiem :-( Jedyne pocieszenie, że pewnie od chwili uderzenia w wodę nie miał już świadomości i się nie nacierpiał. Właśnie dlatego uważam, że miał nikłe szanse na wyjście z tego, że ta resuscytacja coś podejrzanie długo trwała. Może też dali mu te wszystkie leki po to, żeby jako tako dotransportować do szpitala i zrobić badania. Jeśli tam stwierdzili np. śmierć mózgu to nie wiem czy było jeszcze nad czym debatować, zwłaszcza, że mógł im się w międzyczasie dodatkowo wykrwawiać, jeśli miał obrażenia. Odpowiedz Link Zgłoś
ingeborga.dapkunaite Re: Wywiad z naszym "anonimowym" ekspertem 19.06.11, 18:49 Nie zgodzę się. Lepsza, moim zdaniem, śmierć w świadomości robienia czegoś fajnego, niż umieranie na Alzheimera, które widzę u sąsiadów. Córka non stop opiekuje się matką, która od 7 lat na to cierpi, jest uciążliwa, jest ogromnym ponad 100 kilowym babskiem leżącym już ale nie mającym kontaktu ze światem. Córka nie pracuje, żyje z zasiłków na opiekę i opieki społecznej, ma dla siebie tyle czasu, co spacer do sklepu, jakaś telewizja i nic więcej. Podejrzewam, że cierpi na depresję, bo poprostu w ciągu siedmiu lat z fajnej kobitki zrobiło się niewiadomo, co, ubrane w byle co. Już parę lat temu chciała matkę umieścić w hospicjum ale nie dało rady, bo miejsc nie ma. Nie chciałabym takiego czegoś, obciążania kogokolwiek swoim warzywnym istnieniem i psucia mu życia. Dlatego tę śmierć uważam jednak za taką, jakiej można chcieć, jak musi być. Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: Wywiad z naszym "anonimowym" ekspertem 19.06.11, 18:59 Prawdę mówiąc, jak będę umierać to ja nie chcę mieć świadomości tego faktu. Za bardzo mnie to przeraża. Tym bardziej nie chciałabym umrzeć w trakcie robienia czegoś, co lubię bo byłoby to dla mnie w pewien sposób okrutne. Jak wtedy wpadłam do wody z łódki to przez ułamek sekundy przeszło mi przez myśl, że już po mnie. I zachwycona wcale tym nie byłam, na szczęście zanim cokolwiek zdążyłam więcej pomyśleć - już byłam nad powierzchnią wody, bo co tam takiego, że wpadłam pod wodę. Przy moich pojemnych płucach to pikuś. Poza tym nie każdego z nas czeka Alzheimer. Ja u siebie w rodzinie widziałam wiele osób sprawnych fizycznie i intelektualnie aż do późnej starości. A słyszałam też o historii w rodzinie u znajomych, że pewna sędziwa staruszka poszła zdrzemnąć się po obiedzie w fotelu, spała z uśmiechem na ustach, więc nie chcieli budzić. Ale jak się wieczór zbliżał, to się okazało, że babcia zmarła we śnie. I to jest piękna śmierć - bez bólu, bez dramatyzmu, bez warictwa. Śmierć osoby, która zrobiła już wszystko co w życiu miała zrobić i spokojnie odeszła we śnie i z uśmiechem. Odpowiedz Link Zgłoś
ingeborga.dapkunaite Re: Wywiad z naszym "anonimowym" ekspertem 19.06.11, 19:16 Nie wiesz, jak umrzesz. Daj Boże, czy cokolwiek, w co wierzymy, by to było z jak najmniejszym obciążeniem naszych bliskich. A jak to ma być - a byle pozbierali i nie wyrzuli na śmietnik. Bo jakoś na śmietniku mi się nie podoba. Może jakby spopielili i rozwiali po wietrze, to byłoby słuszniej. Jakoś nam na tematy trumienne to się zbiegło. I nie mam pomysłu na kawał. Odpowiedz Link Zgłoś
gat45 Re: Wywiad z naszym "anonimowym" ekspertem 19.06.11, 19:20 Bo tak naprawdę to nie śmierci się boimy, tylko umierania. Odpowiedz Link Zgłoś
ingeborga.dapkunaite O śmierci i wszystkim obok 19.06.11, 19:46 A się z tym zgodzę. Ale wolałabym "raz a dobrze nie żyć", niż kogoś męczyć tym, że już nie kontaktuję ze światem ale mi pompka pracuję, więc trzymajcie ludzie moje truchło. Kiedyś takich problemów nie było. Podoba mi się podejście Japończyków. Starsi ludzie zaproponowali, że pójdą ochotniczo pracować w elektrowni, by młodzi nie musieli być zagrożeni na promieniowanie, by nie narażać ich życia. Argumentują to tym, że oni mają po 70+ lat, nażyli się, nakorzystali z uroków emerytury i nie chcą nikogo obciążać, tylko zrobić coś pożytecznego - zastąpić młodych, którzy mają życie przed sobą. To trzeba mieć wyobraźnię i charrrakter. Nikt ich o to nie prosił - sami chcą iść "na Fukishimę". Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: Wywiad z naszym "anonimowym" ekspertem 19.06.11, 19:25 Prawdę mówiąc, to ja wcale nie mam ochoty umierać w żaden sposób. Ale jak już umrę to mi chyba wszystko jedno będzie, czy mnie na śmietnik wyrzucą czy gdzie. A jak chcesz kawał to niech będzie trumienny. Umarł facet, który zresztą całe życie zdradzał żonę. Żona chciała się jakoś odegrać i pochowała go na golasa, zupełnie żadnego ubrania do trumny mu nie zakładając. Ale że ją sumienie gryzło to wyspowiadała się księdzu. Ksiądz powiedział, że nie ma rady i trzeba trumnę otworzyć, żeby ubrać ciało. No więc poszła raze z księdzem i grabarzem otwierać trumnę. Grabarz kopie, wykopał. Przeżegnali się i trumnę otworzyli... a tam tylko kartka z napisem: "jestem u tej rudej, z grobowca obok". Odpowiedz Link Zgłoś
ingeborga.dapkunaite Re: Wywiad z naszym "anonimowym" ekspertem 19.06.11, 19:48 A tego to nie unikniesz, State. To jest pewnik, chyba że wiesz coś, czego ja nie wiem. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: Wywiad z naszym "anonimowym" ekspertem 19.06.11, 19:54 Nic nie wiem ani o końcu świata ani o wniebowzięciu prawych obywateli tego padołu w dniach ostatecznych. Wiem tylko, że zaraz znowu będzie u mnie padać. Wczoraj tak się przejęłam całym tym wypadkiem i losem faceta, że mi się ze zdwojoną siłą (pod wpływem adrenaliny?) noga zaczęła goić. Dzisiaj nie da się wyjść dalej niż do śmietnika, bo co chwila nadciągają jakieś chmury i już dwa razy padało, a właśnie zapowiada się, że rozpada się po raz trzeci. Odpowiedz Link Zgłoś
gat45 Re: Wywiad z naszym "anonimowym" ekspertem 19.06.11, 19:59 oddaj trochę, u mnie susza aż ziemia piszczy Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: Wywiad z naszym "anonimowym" ekspertem 19.06.11, 20:04 A bierz co chcesz. Ja lecę na balkon słoneczniki do balustrady wiązać, bo mi je zraz huragan połamie! Dopiero jeden się otworzył i jeszcze się nimi nie nacieszyłam. Wprawdzie ten jest normalny żółty, chociaż według danych na opakowaniu miały być czerwone, ale mi go szkoda. Żółty czy czerwony - i tak do jedzenia będzie się nadawał. Cholewka, pomidory do palików też muszę przywiązać! Odpowiedz Link Zgłoś
ingeborga.dapkunaite Re: Wywiad z naszym "anonimowym" ekspertem 19.06.11, 20:01 O wniebowzięciu, czy życiu doczesnym jedynie prawych obywateli, to se poczytać możesz na Gazecie w dyskusjach. W skrócie: pierdoły się gada, namiot se drepcze (natknęłam się na niego na Krakowskim, bo jakoś wyszłam na niego, kierując się na Stare Miato), krzyż na kółkach jeździ, tylko, że te kółka skrzypią. Mogliby je czymś posmarować, choćby olejem. Nic nowego pod słońcem. Ten wypadek - to nie Smoleńsk. Facet był normalny, nie jakiś polityczny, więc sprawę nie nakręcą w nic. I chyba, jak tam gdzieś jest w lotniczym niebie, to się cieszy, że mu helu nie przypisują. Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: Wywiad z naszym "anonimowym" ekspertem 19.06.11, 20:27 ingeborga.dapkunaite napisała: > namiot se drepcze [...] krzyż na kółkach jeździ No przecież cuda jak jasny gwint! Dzień Sądu jest w takim razie blisko! > tylko, że te kółka skrzypią. Mogliby je czymś posmarować, choćby olejem. Za dużo wymagasz od drepczącego namiotu i jeżdżącego krzyża. U mnie nawet tego nie ma: tylko świadkowie Jehowy ze swoimi pisemkami pod szpitalem sterczą. Odpowiedz Link Zgłoś
ingeborga.dapkunaite W sprawie atrakcji 19.06.11, 20:40 No namiot drepcze - chyba byli zmęczeni i nie chcieli mi wcisnąć ulotek, bo nikt nie startował do mnie z papierkami. A za namiotem podąża krzyż na kółkach - na takiej małej platformie. Jakiś obcokrajowiec chciał to sfilmować kamerą, to naskoczył na niego jakiś brodaty albo zarośnięty, że nie można i że jest z TVN. Człowiek zdurniał, próbował tłumaczyć, że jest z RPA, więc atakowicz mu wcisnął jakąś książeczkę i pomachał łapami, że może. Namiot się wyszerzył radośnie, Pan z kamerą sfilmował i poszedł dalej, komentując po angielsku: "Fajnie, jak w Anglii. Też mają swoich świrów". Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: W sprawie atrakcji 19.06.11, 20:52 ingeborga.dapkunaite napisała: > Pan z kamerą sfilmował i poszedł dalej, komentując po angielsku: "Fajnie, jak w > Anglii. Też mają swoich świrów". Ja się dziwie, że jeszcze nie zaczęli opłat pobierać za fotografowanie tego widowiska. Jak byłam w Rzymie to stali pod Koloseum młodzi faceci (może studenci dorabiali sobie?) w strojach rzymskich legionistów i pobierali niewielką opłatę od osób, które chciały ich sfotografować lub sfotografować się z nimi. A jak byłam we Lwowie to chodziła po mieście pani ze świnią na smyczy i też pobierała opłatę za fotografowanie świni, albo fotografowanie się ze świnią w tle. To chyba podobne atrakcje jak ten drepczący namiot i krzyż na kółkach i możnaby cokolwiek na tym zarobić. Odpowiedz Link Zgłoś
ingeborga.dapkunaite Re: W sprawie atrakcji 19.06.11, 20:58 To przecież ma być bardzo patriotyczne i budujące młodzież (chyba taką 75+) i jakie tu mają być opłaty? Oni dbają, by nikt nie fotografował. Zagwozdkę mają przy obcojęzycznych, choć nie wiem, czemu. Najpierw ich szarpią lekko, a potem, jak okazuje się, że turyści, to dają książeczkę (nie wiem, o czym) i ustawiają się do zdjęcia, szczerząc uśmiechy. Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: W sprawie atrakcji 19.06.11, 21:06 Opłaty mogliby sobie naliczyć na poziomie 2 zł od dorosłego i 1 zł od młodzieży szkolnej i studentów. Też by było patriotycznie i budująco. Nawet by sobie mogli za to wybudować przenośne radio co ma ryja, które dreptałoby za namiotem i krzyżem. Głowy do interesu to w ogóle nie mają. Odpowiedz Link Zgłoś
ingeborga.dapkunaite Re: W sprawie atrakcji 19.06.11, 21:20 Głowy do interesu to zdecydowanie nie. Na czole nie mam wypisanego, że turysta ale wyczucie mieli. Zaczaiłam się, by zrobić zdjęcie krzyża na kółkach i jakiś do mnie podleciał z hasłem, że "nie ma zdjęć dla TVN". Jak mu powiedziałam, że nic wspólnego z tą stacją nie mam, to stwierdził, że "od dobra odeszłaś Córko i Diabeł Cię gnębi". Jakoś nie czuję, by mnie ktoś gnębił ale wolałam sobie pójść, bo co ja mam zadawać się z kimś, kto nie znając mnie wie o mnie jakieś dziwne rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: W sprawie atrakcji 19.06.11, 21:37 Eeee, jakby mnie ktoś powiedział, że mnie Diabeł gnębi to bym powiedziała, że owszem i że przyszła z tym Diabłem do nich, aby ich wszystkich zabrał do piekła na wieczne potępienie dusz nieczystych. No widać, że w dysputach filozoficznych mało masz wprawy ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
ingeborga.dapkunaite Re: W sprawie atrakcji 19.06.11, 21:46 To sama przyjedź i z nimi podyskutuj. Nie ze mną. Ja ich zaczynam się bać. Bo to jest tak chore, że ja tego, pomimo mojej życzliwości wobec ludzi, nie rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: W sprawie atrakcji 19.06.11, 21:51 Przyjechałabym, owszem, tylko wiesz co: to mi UFO drogę zablokowało i dojechać nie mogłam, to oberwanie chmury było i leśne dróżki u mnie w okolicy rozmiękły. A tak właściwie to za drogo ten wyjazd by mnie kosztował. No mam jak najlepsze chęci i marzę o spotkaniu z tymi krzyżowcami, ale mi ciągle coś nie daje zrealizować tego planu. Odpowiedz Link Zgłoś
ingeborga.dapkunaite Re: W sprawie atrakcji 19.06.11, 22:21 A wiesz, co ja na to: "W d.... to mam". Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: W sprawie atrakcji 19.06.11, 22:36 Kogo lub co? UFO czy krzyżowców? Odpowiedz Link Zgłoś
ingeborga.dapkunaite Re: W sprawie atrakcji 20.06.11, 11:48 Krzyżowców. Najpierw mnie śmieszyli, potem zirytowali, a teraz to mam ich gdzieś i nie radzę z nimi zadawać się, choćby i na dróżkach. Bardzo nieodpowiednie towarzystwo. Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: W sprawie atrakcji 20.06.11, 11:53 Tobie też się pochwalę - Zuzia z KwS już rozpoczęła krucjatę przeciw temu forum. Na wątku Edzia Gat wkleiła linka. Z krzesła chciałam spaść jak to przeczytałam. Biedna miała chyba nadzieję, że nas tu wszystkich administracja zbanuje i forum zamknie... tylko dlatego, że jej się tak zachciało. No chyba Zuzia tam pod tym drepczącym namiotem się tak wyedukowała. Odpowiedz Link Zgłoś
ingeborga.dapkunaite Re: W sprawie atrakcji 20.06.11, 22:42 Aha, jak Zuzia używa "języka miłości" made by PiS, to jej wolno, a jak ktoś wyraża swoje poglądy i spostrzeżenia, to jest to "język nienawiści". Ciekawa jestem, co w tym donosie do administracji napisała. Nigdzie się nie podzieliła? Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: W sprawie atrakcji 20.06.11, 22:45 Donos Zuzki ogólnie znany już jest publiczności. Poczytaj całą tę jej dyskusję to się uśmiejesz. No owieczka niewinna, skrzywdzona straszliwie. Odpowiedz Link Zgłoś
ingeborga.dapkunaite Re: W sprawie atrakcji 20.06.11, 23:09 Ach, to tam pobiegła. Giwi nie takie numery widział, więc Zuzia nasza kichana nic nie ugra, szczególnie jakby doniesiono na nią z przykładami jej twórczości archiwalnej. Odpowiedz Link Zgłoś
ingeborga.dapkunaite Re: W sprawie atrakcji 20.06.11, 23:10 TADAM! Teraz i na mnie doniesie. A miało być tak słodko - kochana... Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: W sprawie atrakcji 20.06.11, 23:17 A czemu doniesie i na Ciebie? Swoją drogą twórczość archiwalną Zuzi zbieram i wstępnie sortuję. Z ostatnich trzech miesięcy tyle się zebrało, że jakbym była adminem to bym zbanowała bez gadania. Nie wiem czy warto kopać głębiej. Odpowiedz Link Zgłoś
ingeborga.dapkunaite Re: W sprawie atrakcji 20.06.11, 23:26 Nie warto. Tego, co jest - starczy. Chyba że pamiętasz o czymś wyjątkowo spektakularnym. A doniesie za "kichaną Zuzię". Co mi tam - niech donosi. Już nie takich donosicieli przeżyłam i nigdy bana nie dostałam. Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: W sprawie atrakcji 20.06.11, 23:33 Ależ Zuzia zawsze, każdego dnia jest spektakularna. Już w tym z ostatnich miesięcy mam perełki, gdzie rewoltę chciała robić i Rząd obalać, wzywała do nienawiści do Rosjan, używała wulgaryzmów wobec rozmówców, oraz łamała regulamin na sto innych sposobów. W ilościach hurtowych jest tego, więc co słabsze kwiatki trzeba nawet powyrzucać, bo nikt kilkudziesięciu linków czytał na pewno nie będzie. Kilkadziesiąt sztuk z ostatnich paru miesięcy. A ile wyszłoby w skali rocznej? Kilka setek. Odpowiedz Link Zgłoś
you-know-who szufa 20.06.11, 10:32 wielu tak chcialo zyc do ostatniego nawrotu w zacisnietych palcach splatana tasiemka trajektorii skrzydla niosace cie kiedys chyla sie ku ziemi ku sloncu pilnuj nas tanczacych za blisko nieba Odpowiedz Link Zgłoś
you-know-who v 2.0 20.06.11, 10:44 wielu tak chcialo zyc do ostatniego nawrotu w zacisnietych palcach splatana tasiemka dymu skrzydla co cie nosily chyla sie ku ziemi i sloncu pilnuj nas tanczacych za blisko nieba Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: v 2.0 20.06.11, 11:38 A witamy kolegę na naszym forum. Ty wiesz, że Zuzka je już wyczaiła i nawet wniosła petycje do administratorów aby "stało się niewidoczne". Podobno króluje tu u nas mowa nienawiści. Przepraszam, że piszę o tym tutaj i psuję nastrój refleksji, ale plotkara ze mnie i musiałam się tą radosną wiadomością podzielić. Swoją drogą słyszałam, że smolocik Szufy był unikatowy na skalę Polski, a mam fotki bardzo podobnego samolociku (ja się nie znam na tyle, żeby ocenić czy to ten sam model) i jak znajdę to je tu wlepię. Może będziesz mógł coś na ten temat powiedzieć? Odpowiedz Link Zgłoś
ingeborga.dapkunaite Re: v 2.0 21.06.11, 00:16 Bardzo refleksyjne epitafium. Gdyby nie przy tak smutnej okazji, to powiedziałabym - ładny wiersz. Pisujesz wiersze? Gdzieś publikujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
you-know-who Re: v 2.0 21.06.11, 02:34 nie, nie, to taka grafomiania do szuflady. jakas wada genetyczna, sa krewniacy co to robia/ili, jedna nawet dostala jakis medal od rzadu. (pisze ze od rzadu, zeby nie wyszlo ze sie nazywam szymborski). ps. v 2.1: zastapic tasiemke wstazka .. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna_on-line Re: v 2.0 21.06.11, 03:00 you-know-who napisał: > nie, nie, to taka grafomiania do szuflady. jakas wada genetyczna... no, no, y-k-w nie przesadzaj z tą samokrytyką... przynajmniej część (spora) z tych wierszy, które znam, nie zasługuje na podejrzenie, że napisał je grafoman ;) w zasadzie mógłbyś je opublikować :-) Odpowiedz Link Zgłoś
you-know-who Re: v 2.0 21.06.11, 20:23 poniewaz juz jestes druga osoba ktora sie wypowiedziala pozytywnie (dziekuje wam obu), to moze to jest jakis argument... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
ingeborga.dapkunaite Re: v 2.0 21.06.11, 23:51 Się nie zastanawiaj nad powodami i argumentami, tylko spróbuj. Przez zbytnie zastanawianie się wiele książek i wierszy światła dziennego nie ujrzało. Moja babcia mawia: "Kto nie próbuje - nie pija szampana". :-) Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: v 2.0 22.06.11, 00:53 O kuźwa, a moją poezyją i prozą to już spokojnie można w piecu palić, tyle tej makulatury uskładałam :-( Odpowiedz Link Zgłoś
ingeborga.dapkunaite Re: v 2.0 22.06.11, 00:55 Skoro nie próbujesz, to masz co masz. A mówiłam tyle razy i nic - jak grochem o ścianę. Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: v 2.0 22.06.11, 01:02 A powiedz mi gdzie ja mam to wszystko wydać i skąd kasę na to wziąć? Przecież pieczątkami z ziemniaka drukować nie będę moich dzieł niezwykłych. Odpowiedz Link Zgłoś
ingeborga.dapkunaite Re: v 2.0 22.06.11, 22:04 Zawsze są jakieś konkursy, to na nie wysyłać. W necie poszukaj. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: v 2.0 22.06.11, 22:20 Ba, na konkursy poetyckie wysyłałam dopóki nie stwierdziłam, że wygrywają rzeczy które trudno poezją nazwać. A na najbliższy konkurs na książkę to nie wiem czy się wyrobię. No, może mi się uda jutro skończyć już z tymi wynikami na konferencję, ale i tak prezentację będę musiała zrobić... Na szczęście mam przydzielone tylko 15 minut, w tym ma się znaleźć czas na dyskusję. Chyba poprzestanę na 6 sensownych slajdach, bo i tak więcej nic się nie da pokazać. Odpowiedz Link Zgłoś
you-know-who Re: v 2.0 22.06.11, 23:12 hehe, ja bym na pewno chcial pokazac 12 slajdow w tym czasie; nie jestem dobrym przyladem do nasladowania!!! Odpowiedz Link Zgłoś
state.of.independence Re: v 2.0 22.06.11, 23:15 Chcieć to mogę i 30, ale wtedy nikt nie słucha, a każdy jeszcze przeklina pod nosem co za nawiedzony/a zapiernicza tak, że nic nie można zrozumieć ;-P Odpowiedz Link Zgłoś