No niestety miałam rację co do wypadku w Płocku

20.06.11, 22:42
Tak przypuszczałam, że pilot zginął na miejscu i że cała ta akcja ratunkowa była daremna. Tu jest artykuł.

A tak przy okazji to o tym dzisiaj sobie trochę z Kzetem gawędziłam na ten temat. I mniej więcej takie były nasze konkluzje jak powyżej :-(
    • ingeborga.dapkunaite Re: No niestety miałam rację co do wypadku w Płoc 20.06.11, 23:01
      Szkoda fajnego człowieka. :-(
      • state.of.independence Re: No niestety miałam rację co do wypadku w Płoc 20.06.11, 23:07
        Ano szkoda, ale jak filmik i fotki z wypadku w necie zobaczyłam to przecież sama w pierwszym odruchu Ci napisałam, że moim zdaniem zginął na miejscu. No, ale zaczęłaś mnie podbudowywać, że nie bo reanimują... To i we mnie wstąpiła odrobina nadziei. Tylko wiesz co - ja naprawdę czułam, że człowiek już nie żyje :-(
        To wisiało w powietrzu, a na pewno było w zasięgu mojej percepcji.
        • ingeborga.dapkunaite Re: No niestety miałam rację co do wypadku w Płoc 20.06.11, 23:32
          Ja wtedy opieram się na dobrych myślach i wierzyłam, że może połamany ale żywy. U mnie taka życzeniowość jest bardzo mocna i przytępia inne zmysły.
          • state.of.independence Re: No niestety miałam rację co do wypadku w Płoc 20.06.11, 23:40
            Eeee, nawet jakby przeżył, to jednak tyle czasu pod wodą... No dobra, pan doktor Kzet twierdzi, że w zimnej wodzie metabolizm znacznie zwalnia i że dłużej można przeżyć bez oddychania. Ale jednak walnął z dużą prędkością (nie wiem ile dokładnie) w taflę wody, a efekt jest taki jakby walnąć w mur. Niestety to nie jest tak, że woda miękka to się nic nie stanie.

            Swoją drogą nie mam siły iść się wykłócać z Niegraczem, który twierdzi, że Tupolewowi nic się nie powinno stać, bo uderzył w miękkie błoto. Wypadek Szufy pokazuje, że to nie ma znaczenia w co samolot uderza - wyhamował w ułamku sekundy, na pilota podziałały duże przeciążenia, doszło do urazów narządów wewnętrznych i po człowieku. Można sobie uderzać w beton, błoto czy wodę a i tak najważniejsze jest jak duże przeciążenia wtedy działają na ludzki organizm.
            • ingeborga.dapkunaite Re: No niestety miałam rację co do wypadku w Płoc 21.06.11, 00:14
              I zgadzam się z Tobą. A Niegracz powinien chyba na sobie eksperyment przeprowadzić, by przekonać wszystkich, czy ma, czy nie ma racji, skoro nie ufa biologii i fizyce. Ja bym na takie eksperymenty nie pisała się.
              • state.of.independence Re: No niestety miałam rację co do wypadku w Płoc 21.06.11, 00:31
                Co do Niegracza to się mylisz. On bardzo ufa fizyce, tyle że własnej. Nie wiem skąd on taką wytrzasnął, może z jakiegoś innego Wszechświata, bo do naszej czasoprzestrzeni jego "mundrości" w ogóle nie są adekwatne.

                Mało, że co kilka dni wymyśla coś głupszego, to jeszcze co jakiś czas sam sobie zaprzecza, wszystkim dokoła dowodząc, że to co wygaduje jest spójne. Teraz dowodzi, że jeśli coś się w samolocie popsuje to pilot powinien natychmiast wyłączyć silniki, żeby wylądować awaryjnie. Mam nadzieję, że facet nie ma nawet roweru, nie mówiąc już o samochodzie...
                • ingeborga.dapkunaite Re: No niestety miałam rację co do wypadku w Płoc 21.06.11, 00:42
                  A może on jest zwolennikiem tej teorii podług której dinozaurów nie było, teoria ewolucji jest bzdurą? Byłoby to wtedy spójne z jego fizyką. On może w tym wymiarze funkcjonuje.
                  • state.of.independence Re: No niestety miałam rację co do wypadku w Płoc 21.06.11, 00:57
                    A tak, ja widzę, że on funkcjonuje tylko w jednym wymiarze, bo przestrzennie to myśleć na pewno nie umie. Ja bym się nie chciała znaleźć w takim samolocie w którym pilot wyłączył silniki, żeby go czym prędzej posadzić na ziemi.
                • you-know-who akro 21.06.11, 01:03
                  to zwykla niewiedza, z tym silnikiem niegracza. ja juz np. slyszalem ze badaja silnik szufy i zajmuja sie kolorem dymu, bo cos za ciemny. moze sie zepsul??

                  nic z tych rzeczy. gdyby silnik szufy tam u gory wysiadl, pewnie by sie wyrobil i nie
                  zginal walac w wode 300 kmh. prawidlowe wyjscie z nurkowania/korkociagu/petli polega na zmniejszeniu mocy silnika. inaczej jest trudno i traci sie do 100m wiecej wysokosci niz normalnie.

                  kiedy silnik pomaga spadac, albo wchodzi sie w figure zwana odwroconym S z za duza predkoscia, wszystko staje sie troche trudniejsze (wiem, bo popelnilem to wiele razy): albo trzeba mocno pociagnac drazek i poddac siebie i samolot duzemu przeciazeniu, po ktorym dojscie do siebie zajmuje pare sekund, az krew powroci na swoje miejsce w mozgu, albo tez patrzec jak predkosc rosnie do, a czasem powyzej, Vne (never exceed, predkosc strukturalnie niebezpieczna), no i stracic sporo wysokosci (j/w). ta pierwsza metoda zrobi murowane wrazenie na ewentualnych pasazerach, druga mniejsze, ale to pozory, jest w istocie duzo niebezpieczniejsza.
                  • you-know-who Re:animacja 21.06.11, 01:07
                    no tak, ja tez powiedzialem wtedy gryzac sie w jezyk, ze "nie wyglada to najlepiej",
                    a myslalem ze owszem moze funkcje to ma, ale z obrazeniami wew. i po zatrzymaniu oddechu...
                    • state.of.independence Re:animacja 21.06.11, 01:17
                      Słowo daję, że nie chce mi się więcej rozmawiać z Niegraczem. Bo Szufa walnął w wodę i nie przeżył, Tupolew walnął w mięciutkie błotko, które zamortyzowało updek, a pasażerów i tak trzeba było dobijać strzałami w tył głowy... Według niego, rzecz jasna. No, ale mógłby nam coś obliczyć jak to jest z tą amortyzacją i przeżywalnością pasażerów... A tfu! On liczyć nie umie. On szacuje, że przeżywalność przy walnięciu w błoto wynosi 100%/
                  • state.of.independence Re: akro 21.06.11, 01:13
                    you-know-who napisał:

                    > to zwykla niewiedza, z tym silnikiem niegracza. ja juz np. slyszalem ze badaja
                    > silnik szufy i zajmuja sie kolorem dymu, bo cos za ciemny. moze sie zepsul??

                    Tak, tak. Już w sobotę te pierdoły na temat koloru dymu poszły w świat. Jakiś jełop-dziennikarz nie zastanowił się, że w zależności od tego jak się światło słoneczne w takim dymie (ewentualnie w chmurach) rozprasza to on może się wydawać ciemniejszy niż jest naprawdę. I zaczęło się gadanie, że czarny dym się wydobywał z samolotu, więc pewnie awaria.

                    A co do Niegracza - ja nie wiem czy to niewiedza, czy upierdliwe tkwienie w tej niewiedzy przy absolutnym przekonaniu o swojej wiedzy.


                    > nic z tych rzeczy. gdyby silnik szufy tam u gory wysiadl, pewnie by sie wyrobil
                    > i nie
                    > zginal walac w wode 300 kmh. prawidlowe wyjscie z nurkowania/korkociagu/petli p
                    > olega na zmniejszeniu mocy silnika. inaczej jest trudno i traci sie do 100m wie
                    > cej wysokosci niz normalnie.

                    Powiem jako laik: obserwując filmik z wypadku doszłam do wniosku, że samolot leciał z góry zaplanowaną trajektorią i że tak to miało być... z jednym wyjątkiem - nie miało się skończyć przyglebieniem w wodę. Wydaje mi się, że Szufa jednak wysokość źle oszacował i że te wygibasy coraz niżej robił.

                    A tak w ogóle to kiedyś miałam koszmarny sen - śniło mi się, że zaproponowałeś mi małą przejażdżkę jakimś samolocikiem. Po tej przejażdżce nie chciałam Cię już więcej znać, co by z grubsza pasowało do reszty Twojej wypowiedzi ;-)
                    • you-know-who Re: akro 21.06.11, 02:46
                      > Wydaje mi się, że Szufa jednak wysokość źle oszacował i że te wygibasy coraz niżej robił.

                      to ze robil coraz nizej to typowy program pokazow, wykorzystanie energi potencjalnej do pomocy w uzyskaniu predkosci wymaganej do wielu manewrow.

                      ostatnia figure chcial wytrzymac przepisowo, dac popisowy kawalek prostej pionowo w dol, mysle ze lecial ze tak powiem w programie nieobowiazkowym i nie spojrzal na wysokosciomierz baro (skad my to znamy?), zeby sie upewnic czy nie robi sie troszke nisko. moge sie mylic. wiem za to na pewno, ze gdyby odszedl od pionu o sekunde wczesniej, wyrownalby nad woda.
                    • you-know-who Po przejażdżce 21.06.11, 03:09
                      > Po tej przejażdżce nie chciałam Cię już więcej znać,

                      moze by tak bylo, a moze nie. znam kogos, kto sie nie przestraszyl! juz mowie kogo...

                      pewnien student fizyki. przewiozlem paru, ten to malo mi nie pobrudzil samolotu. teraz pisze, ze chcialby zostac pilotem linii lotniczych i pyta o rade. moje wyklady nie ida na marne, kogos potrafie jednak zainspirowac.
                      • joanna_on-line Re: Po przejażdżce 21.06.11, 03:14
                        hehe - ale wiesz dlaczego to mają być linie lotnicze??? tam nie grozi mu wykonywanie takich akrobacji :D
                        • you-know-who Re: Po przejażdżce 21.06.11, 04:53
                          hehe, no chyba tak. a jednak tak sie zastanawiam. czy lepszym kapitanem duzego statku jest ten, co plywal motorowka, czy taki co nie i do tego boi sie wody?

                          przy okazji, ja juz widze, ze sie oduczylem j. pol. ("pyta o rade", jakbym slyszal moje potomstwo, piekny anglicyzm.)
                      • state.of.independence Re: Po przejażdżce 21.06.11, 10:29
                        you-know-who napisał:

                        >znam kogos, kto sie nie przestraszyl!

                        No tak, jak tylko jeden się nie przestraszył to może rzeczywiście w tym śnie to byłeś Ty. A swoją drogą ja z pewnością bym samolot pobrudziła. Nawet w liniach pasażerskich jak za bardzo turbulencje rzucają, albo jak potrzeba ciasne kółeczko zrobić to walczę z pokusą sięgnięcia po papierową torebkę. Ponieważ nie widzę żeby inni sięgali to staram się przynajmniej głęboko oddychać przez nos, żeby nie zrobić z siebie widowiska.
                    • gat45 Re: akro 21.06.11, 13:47
                      state.of.independence napisała:

                      > you-know-who napisał:
                      >
                      > > to zwykla niewiedza, z tym silnikiem niegracza. ja juz np. slyszalem ze b
                      > adaja
                      > > silnik szufy i zajmuja sie kolorem dymu, bo cos za ciemny. moze sie zepsu
                      > l??
                      >
                      > Tak, tak. Już w sobotę te pierdoły na temat koloru dymu poszły w świat. Jakiś j
                      > ełop-dziennikarz nie zastanowił się, że w zależności od tego jak się światło sł
                      > oneczne w takim dymie (ewentualnie w chmurach) rozprasza to on może się wydawać
                      > ciemniejszy niż jest naprawdę. I zaczęło się gadanie, że czarny dym się wydoby
                      > wał z samolotu, więc pewnie awaria.
                      >

                      To rzeczywiście wyjątkowa głupota. Pamiętam, co się wydarzyło kilka(naście?) lat temu. Co roku na koniec defilady 14 lipca nad Polami Elizejskimi przefruwa w zwartm szyku Patrouille de France, po 9 sztuk frontem, i nad Łukiem triumfalnym zamiast normalnej szarej smugi robią takie czary-mary, że im z ogonów wylatuje francuska flaga czerwono-biało-niebieska, po trzy sztuki na kolorek. Któregoś tam roku rano lało, początek defilady był mokry, potem przestało i była piękna tęcza. I te warunki sprawiły, że zamiast pięknych i żywych kolorków Patrouille przeciągnęła nad Polemi Elizejskimi wlokąc za sobą takie cUś czarno-biało-szare. Kilka kilometrów dalej - bo oni się rozformowują chyba jakieś 20 km od miejsca defilady - ogon już był widzialny jako patriotycznie trójkolorowy. Mieszkałam wtedy w centrum miasta i na osi przedłużającej Pola Elizejskie i widziałam te szarości na własne oczy. I tęczę w tle.
                      • state.of.independence Re: akro 21.06.11, 14:32
                        A teraz czytałam nową rewelację. Podobno znaleziono we wraku samolotu Szufy kamerę, która filmowała jego twarz. I ktoś już spekuluje, że pewnie Szufa zemdlał na sekundę przed katastrofą.

                        Wszystko pięknie, tylko aż do momentu katastrofy wyglądało to tak jakby pilot miał pełną kontrolę nad maszyną, tylko zwyczajnie coś pokręcił z wysokością. Niedługo będzie znowu o zamachu i o ruskim helu.
Pełna wersja