Dzień dobry czyli dobry wieczór!!!

21.06.11, 23:14

Dzięki za zaproszenie, ja po prostu nie mam czasu by sie udzielac na forach, piszę najczęściej na dyżurach, gdy jest późna noc i oddział śpi albo tak jak teraz jak moje domowe wojowniki padły snem sprawiedliwego...
400 h pracy w miesiacu mój mały dzielny 13-miesięczny boss i trochę osobistego zaangażowania w Ruch Palikota (na marginesie synek Janusz jest przesłodki) nie pozostawia wiele czasu na cokolwiek innego..
    • igor_uk Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 21.06.11, 23:36
      kzet,to przeciez zboczenie!
      Tyle czasu pracowac? Ja pracuje w tygodniu,gora,44 godziny (bardzo rzadko wychodze w sobote na 4 godziny) i to uwazam ze przynajmniej o 20 za duzo.
      Nawet boje sie przeliczyc ,ile Ty tygodniowo pracujesz.
      • joanna_on-line Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 21.06.11, 23:53
        igor_uk napisał:

        > kzet,to przeciez zboczenie!
        > Tyle czasu pracowac? Ja pracuje w tygodniu,gora,44 godziny (bardzo rzadko wycho
        > dze w sobote na 4 godziny) i to uwazam ze przynajmniej o 20 za duzo.
        > Nawet boje sie przeliczyc ,ile Ty tygodniowo pracujesz.


        wiesz Igorku to trochę inaczej się nazywa ;)
        to tzw. szara rzeczywistość uprawianego przez kzeta zawodu ;)))
        a propos podobno na zgniłym zachodzie wygląda to podobnie... choć ciut ciut lepiej - ktoś niedawno mi powiedział, że pracuje się tam (za wielką wodą) ca 70-80 godzin tygodniowo ;/
        • kzet69 Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 22.06.11, 00:01
          A ile mam pracować skoro pozostało nas na Oddziale 6 lekarzy, w tym 5 z uprawnieniami anestezjologicznymi, a mamy do obsadzenia 60 dyżurów miesięcznie, a młodych chętnych brak...
          • joanna_on-line Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 22.06.11, 00:08
            toż własnie mówię... szare realia ;/

            a propos to Ty anestezjolog? szkoda, że nie wiedziałam wcześniej... bym się cos niecoś podpytała... ale może to i lepiej, przynajmniej nie uciekłam przed skalpelem i o dziwo przeżyłam :-)))
            • kzet69 Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 22.06.11, 00:15
              Anestezjolog tylko że dziecięcy...
              • joanna_on-line Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 22.06.11, 00:23
                a to nie szkodzi - w końcu wszyscy jesteśmy dziećmi :D
          • ingeborga.dapkunaite Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 22.06.11, 00:14
            Nie sądziłam, że to zatacza takie kręgi i aż sięga lekarzy. Myślałam, że to u mnie jest takie coś. Ciągle prowadzimy nabór pracowników, ciągle są rekrutacje i jeśli ktoś już przejdzie przez sito (musi chociażby na poziomie porozumiewania się znać angielski i mile widziany inny, nawet egzotyczny język), to 80% odchodzi po roku. W zależności od doświadczenia, oczywiście jest proponowana inna płaca ale chyba po studiach na starcie 1.700 pln, pakiet socjalny, Medicover, zniżki do różnych sklepów to nie jest źle? Efekt jest taki, że ja nie mam kim pracować, sama robię rzeczy, które powinna robić osoba dopiero wdrażająca się plus pilnować swojej działki obowiązków plus pomagać innym, mniej doświadczonym. Właśnie mam dostać dwie całkiem "świeże" osoby i mam je nauczyć - poświęcić czas. Owszem, dwie moje dziewczyny, które "wychowałam" w ciągu ostatniego roku - nauczyłam rzeczy startowych, nauczyłam poruszania się w systemach - nie odeszły i rozwijają się, poszły dalej ale w tym samym czasie odeszło pięć osób, uczonych przez kogoś innego obok, które uznały, że to nudne, że pracy za dużo (a po co chodzi się do pracy - pić kawę?), że wymagania są. To czym można ludzi zachęcić, skoro szukają ciepłego miejsca i chcą, by im płacili za nic? Przepraszam, uruchomił się wewnętrzny żal.
            • ingeborga.dapkunaite Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 22.06.11, 00:15
              Aha, 1.700 pln netto dla osoby z gatunku "pierwsza praca".
              • kzet69 Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 22.06.11, 00:28
                Ja po 16 latach pracy mam 3600 PLN brutto... resztę z dyżurów, tyle że dyżury to wycięta przeszło 1/3 życia, skoro średni 10-12 razy w miesiącu nocuję poza domem...
                • state.of.independence Witam kolegę :-) 22.06.11, 00:37
                  kzet69 napisał:

                  > Ja po 16 latach pracy mam 3600 PLN brutto... resztę z dyżurów, tyle że dyżury t
                  > o wycięta przeszło 1/3 życia, skoro średni 10-12 razy w miesiącu nocuję poza do
                  > mem...

                  Oj, mój drogi, jeśli 69 to rok Twoich narodzin to ja i Ingeborga z grubsza w Twoim wieku jesteśmy. Ja z doktoratem (też po nastu latach pracy) coś koło 3300 brutto mam. Czym dorobi? Nie wiem - nadgodzin nie ma, zaoczne tylko dla wybranych... bo studentów coraz mniej. No i siedzę o tej porze przy kompie (oczywiście w domu, nie w pracy) i zamiast spać to trzaskam jakąś analizę danych, bo za niecały miesiąc na konferencję jadę, a muszę to obrobić, żeby wygłosić swoje pierdoły.

                  Teoretycznie nienormowany czas pracy, teoretycznie w kapciach na nogach i z herbatką na biurku, ale po pierwsze to już na pysk padam, po drugie - sama nie wiem po co ja to robię :-(
                • ingeborga.dapkunaite Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 22.06.11, 00:40
                  Przykre to, Krzeciku, że nie doceniają zawodu jednego z najpotrzebniejszych dla ludzi. :-( I o tym mówię! O tym, że ludzie szukają łatwiejszego. O tym, że w mojej pracy już nie wiedzą, czym ludzi skusić, by zostali. Zainwestowali w różne kursy, w naukę języków na koszt pracodawcy. Usłyszałam niedawno zdanie od jednej z dziewczyn: "No tak, zapisałam się na język ale to wcześnie rano i jeszcze mam chodzić, bo jeśli opuszczę bez usprawiedliwienia zajęcia więcej niż pięć razy na pół roku, to muszę zwrócić 50% kosztów kursu. To nie interes."
            • kzet69 Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 22.06.11, 00:21
              Problem polega na tym że inni... płacą lepiej, w ciągu ostatnich 4 lat mieliśmy jedną młodą dziewczynę, wytrzymała 3 miesiące, wyjechała do Anglii, podpisała specjalizację z laryngologii i po roku.... przysłała kartkę z wakacji w Namibii. Za chwilę nie będzie też pielęgniarek, średnia wieku oscyluje koło 50, ale skoro szpital płaci tyle samo panience z rejestracji i doświadczonej pielęgniarce anestezjologicznej, mądrzejszej od 75% lekarzy w tym kraju to o czym tu mówić?
              • ingeborga.dapkunaite Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 22.06.11, 00:34
                Ale u mnie to dają na starcie. Moje dziewczyny po roku pracy (i to pracy) dostały podwyżki - do 2.200 netto i do 2.400 netto plus nagrody roczne (po trzy pensje każda) i mają szansę na dalsze wypracowanie sobie wyższej pensji. Ale trzeba starać się, nie marnować czasu. Staram się nauczyć pracować osiem godzin dziennie, bo zostać po pracy to można raz na jakiś czas, bo coś się zwaliło, a nie stale. Ale to trzeba chcieć. A młodemu pokoleniu chce się chyba odrazu i od zaraz. :-(

                Ja rozumiem, o co Ci chodzi ale ja też jestem sfrustrowana, bo u mnie oferują więcej, byle człowiekowi chciało się. I co? I to samo. I odrazu mówię - u nas nie ma zamordyzmu, firma jest przyjazna ludziom i nikt nie narzeka na niemiłą atmosferę. Nawet dofinansowanie obiadów w pracy nie pomogło.
    • ingeborga.dapkunaite Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 21.06.11, 23:46
      Hej, Krzeciku! Gospodyni nam gdzieś wsiąkła, więc chyba jakieś honory wypada poczynić. Ale State i tak zrobi to lepiej ode mnie. :-)
      Udzielasz się w Ruchu Poparcia Palikota? Zapytam, dlaczego? Nie odbieraj tego jakoś negatywnie, bo onegdaj zapytałam kolęgę z pracy o to samo i zaczął od litanii na temat krytyków i niechętników. Ja jestem ciekawa i to nie negatywnie.
      • kzet69 Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 22.06.11, 00:14
        ingeborga.dapkunaite napisała
        > Udzielasz się w Ruchu Poparcia Palikota? Zapytam, dlaczego? Nie odbieraj tego j
        > akoś negatywnie, bo onegdaj zapytałam kolęgę z pracy o to samo i zaczął od lita
        > nii na temat krytyków i niechętników. Ja jestem ciekawa i to nie negatywnie.

        Witaj Ingeborgo. Odpowiem pokrótce, bo pora późna...

        1. mam dość uczestniczenia w kilkuletniej nawalance bejsbolami PO kontra PiS (od 2005 mamy plebiscyty nie wybory)
        2 jakoś nie widzę liberalizmu PO, pomimo iż już mają własnego prezydenta, raczej ciągły wzrost ingerencji państwa we wszystkie dziedziny życia tyle że robią to nie po chamsku jak PiS tylko w białych rękawiczkach, zresztą podejrzewam, że wystarczy by Kaczyński zniknął z życia politycznego a za chwilę będziemy mieli piękny PO-PiS
        3 bo Janusz jest jednym z inteligentniejszych ludzi jakich poznałem w życiu, pomijając to że można z nim wspaniale pogadać o czysto filozoficznych aspektach życia, to ma cholernie dużo wiedzy i doświadczenia praktycznego.
        4 bo Janusz z ludźmi rozmawia a nie przemawia, z 9 parlamentarzystów z mojego okręgu znam osobiście 5, z 2 jestem na ty a tylko o jednym mogę powiedzieć że słuchać chce ludzi a nie partyjnych wytycznych
        5 bo w RPP jest cała masa fajnych ludzi, którzy póki co chcą zrobić coś dobrego dla siebie i kraju, zwłaszcza z dawnych środowisk UW, które zawsze były mi bliskie
        6 bo RPP ma niezłe pomysły na nowoczesną Polskę, opowiada się za tym co ja: ludziom trzeba dać wędkę a nie rybę...
        7 bo mając 42 lata wciąż w głębi serca jestem nienaprawialnym romantykiem
        pzdr.
        • ingeborga.dapkunaite Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 22.06.11, 00:20
          Dzięki, Krzeciku. :-) Ciekawie prawisz, muszę zastanowić się, bo co do punktów 1 i 2 zgadzam się w pełnej rozciągłości. Na temat 3 ufam Twojemu zdaniu, bo Pana Palikota nie znam osobiście i pogadać nie mogłam. Punkt 4 - nie mam zdania, bo słabo znam środowisko. Punkt 5 - a poproszę o jakiś link. Punkt 6 - i jak Ty się jako romantyk uchowałeś? Ze mnie romantyzm chyba wogóle wywietrzał. Została proza życia, choć umiem cieszyć się drobiazgami. Ale to nie romantyzm chyba.
          • kzet69 Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 22.06.11, 00:31
            www.facebook.com/NowoczesnaPolska
            To tak na szybko w wolnej chwili podeślę inne linki
            • ingeborga.dapkunaite Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 22.06.11, 00:42
              Dzięki! Zajrzę ale już jutro popołudniu. :-) No i poproszę o te linki w wolnej chwili.
          • state.of.independence Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 22.06.11, 00:45
            ingeborga.dapkunaite napisała:

            > jak Ty się jako romantyk uchowałeś?

            Pewnie się normalnie uchował, jak każdy romantyk. We mnie też w gruncie rzeczy sporo romantyzmu tkwi, tylko to jest czwarty wymiar, dostępny do wglądu jedynie wybranym osobom.
            • ingeborga.dapkunaite Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 22.06.11, 00:51
              Hmm, jak to sobie rozgrzebać, to nazwanie czegoś romantycznym. Ja uwielbiam bywać w ogrodzie botanicznym ale czy to jest romantyzm - lubienie rzeczy ulotnych (on się zmienia)? Czy poprostu takie sobie lubienie.
              • state.of.independence Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 22.06.11, 00:57
                No, dzisiaj przez tę pogodę to mnie raczej reumatyzm łupie, bo niestety mi barometr został w tej skręconej na wiosnę kostce. To już chyba 3 miesiące, a ciągle coś strzyka przed deszczem. Przed burzami i ulewami to nawet puchnie. Po wielkości opuchnięcia mogę prognozować intensywność opadów z dokładnością do 5%, takie to zmyślne!
                • ingeborga.dapkunaite Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 22.06.11, 22:02
                  A nie można tego jakoś uleczyć? Bycie żywym barometrem to jakoś nieciekawie.
                  • state.of.independence Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 22.06.11, 22:12
                    Z czasem powinno samo przejść. Tylko, że to długo trwa. Jak sobie w dzieciństwie na WF-ie bark kiedyś potłukłam, to łupało mnie w nim na zmianę pogody ładnych parę lat. W końcu przeszło. Z tą kostką to relatywnie świeża sprawa, więc mnie to nawet nie dziwi.
      • state.of.independence Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 22.06.11, 00:41
        ingeborga.dapkunaite napisała:

        > Hej, Krzeciku! Gospodyni nam gdzieś wsiąkła

        Wsiąkła, wsiąkła... Sms-a trzeba było wysłać, żebym nochal z moich liczb i wykresów na chwilę wystawiła. Cały czas jestem na posterunku. Jeszcze tylko 4 rysunki na dzisiaj i pierniczę robotę w diabły.
        • ingeborga.dapkunaite Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 22.06.11, 00:43
          A ja wiem, może już spać poszłaś?! Po nocy mam straszyć? :-)
          • state.of.independence Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 22.06.11, 00:48
            Jak spać poszłam, skoro już kiedyś mówiłam, że nie mam kiedy spać, bo ta pierniczona konferencja i do tego szukanie nowej pracy. A nawet jakbym się położyła, to bym z nerwów i wszystkich zmartwień przewalała się na wyrku do 2-3 w nocy. No to po co mam się męczyć z bezsennością, jak popracować można?
            • ingeborga.dapkunaite Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 22.06.11, 00:52
              Masz zacięcie i siły. :-) Jakbym się nie wyspała, to nie funkcjonowałabym jak człowiek.
              • state.of.independence Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 22.06.11, 01:00
                Nie, to nie jest zacięcie. Ja po prostu usnąć nie mogę, a pani doktor w przychodni nic nie raczyła mi na ten feler przepisać. Ziołowe tabletki brane przez dłuższy czas przestały już działać. Mogę sobie jakieś mieszanki melisy, magnezu, witaminy B6 czy czego tam jeszcze jeść w tej chwili garściami jak cukierki.
                • kzet69 Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 22.06.11, 01:21
                  7.5 mg Dormicum w żyłkę i lulasz jak złoto nie wiedząc nic o bożym świecie...
                  • state.of.independence Re: Dzień dobry czyli dobry wieczór!!! 22.06.11, 01:35
                    Po pierwsze to nie wiem co to jest. Po drugie - nie mam tego specyfiku. Po trzecie - nawet jakbym miała to bym nie umiała dać sobie w żyłkę. Po czwarte - niestety wybudzam się kilka razy w nocy właśnie wtedy gdy przestaję wiedzieć cokolwiek o bożym świecie (wydaje mi się, że umieram). Generalnie to się boję spać po ciemku, natomiast w dzień nie mam problemu z zaśnięciem, szczególnie jak mi Słońce świeci prosto w oczy. Czyli w moim przypadku sprawa jest beznadziejna :-(
                    • tojabogdan z armatą na wróble 22.06.11, 21:23
                      czyli midazolam, zwany też dormicum,
                      oczywiście był to żart kolegi, który tym środkiem usypia skutecznie i natychmiast.
                      Najczęściej przyczyną bezsenności, u osób psychicznie zdrowych, jest zaburzony rytm snu i czuwania, czyli praca późno do późna, a potem odsypianie do południa.
                      Potem jest jeszcze 69 innych przyczyn.
                      Wystarczy przestawić się na wstawanie o wpół do siódmej, a zasypia się bez kłopotów i skutecznie ok. 23-ciej.
                      Nie mówię o aktywnych zawodowo anestezjologach, bo ci, mam wrażenie, nigdy nie sypiają. Chyba, że po dormicum.
                      • ingeborga.dapkunaite Re: z armatą na wróble 22.06.11, 22:01
                        Nie wiem doprawdy o jakich specyfikach gadacie i Zuzka doniesie na Was niechybnie, bo wnikać nie będzie ale zaprzeczę jednej rzeczy.
                        Ja dużo lepiej czuję się, jak mogę pójść spać około 24:00 i wstać około 8:00, niż miałabym kłaść się z kurami (poza wyjątkiem, jak się przeziębię i mam gorączkę) i wstawać o dziwnej 06:00. A z reguły tak muszę, bo na 08:00 mam zdążyć do pracy. Chyba że mam drugą zmianę i wtedy mogę sobie normalnie funkcjonować.
                        A na sen polecam ciekawą książkę i ciepłą herbatkę. A jak już coś mnie wkurzy i wiem, że będę przy tym obstawać w myśleniu, to puszeczka piwka. Spi się wtedy "bez tylnych łap". :-)
                        • state.of.independence Re: z armatą na wróble 22.06.11, 22:17
                          A może być na sen widmo luminescencyjne alaniny? Na razie skończyłam nienaświetloną i właśnie biorę się za wyniki dla dawki 2 greje, przywalone promieniowaniem gamma.

                          I spokojnie - nic u mnie nie świeci w ciemności. Alaninę przezornie odesłałam już tam skąd wzięłam, czyli do Krakowa :-)

                          A zresztą jak byłam na Świerku i nocowałam u Ciebie, to chyba nie bardzo w nocy świeciłam? W każdym razie pamiętam, że całą czerwoną fasolkę z puszki i jakiś groszek konserwowy Ci wyżarłam owego dnia...
                          • tojabogdan mnie usypia nudna książka 22.06.11, 22:55
                            mnie usypia nudna książka, a o takie coraz łatwiej, albo stałem się wybredny i niemal nie spotykam już ciekawych,
                            oczywiście są dni, a raczej noce, po trudnych przeżyciach,
                            tyle, że wówczas nie ma się co silić na spanie, tylko dumać,
                            • ingeborga.dapkunaite Re: mnie usypia nudna książka 22.06.11, 23:12
                              A po licho dumać? Mnie nauczyła babcia, że do spania - ze sobą nie bierze się kłopotów. Zakaz taki samemu sobie. Jeden taki to się nadumał, że potem skarżył się, że mu serce rozjechało czołgiem i misie koala dookoła się popaliły. Chrzanić bzdury i innych nie przyprawiać o nie.
                              • tojabogdan to już wyższa szkoła jazdy 22.06.11, 23:16
                                w którą ludziska z całego (bogatszego świata) walą miliony, by nie powiedzieć miliardy.
                                By opanować sztukę relaksu, by nie zabierać ze sobą kłopotów.
                                I zasypiać marząc np. o czymś beztrosko-sympatycznym, i śnić
                                • ingeborga.dapkunaite Re: to już wyższa szkoła jazdy 22.06.11, 23:27
                                  A ja to sobie myślisz z bogatszego światu? Bogaci też ponoć mają kłopoty. Sztuką jest opanować relaks jak się je ma, a nie jak się je ubzdura.
                                  • state.of.independence Re: to już wyższa szkoła jazdy 22.06.11, 23:29
                                    Słusznie prawisz, słusznie. Najgorsze są problemy ubzdurane. A jeszcze gorzej jak się jeszcze swoje ubzdurania chce drugiemu na łeb zwalić, żeby też się martwił i nie spał po nocach :-)
                                  • tojabogdan żyjemy w takim merkalntylnie zorientowanym 22.06.11, 23:33
                                    żyjemy w takim merkantylnie zorientowanym świecie, a więc wszystko jest na sprzedaż, wystarczy wzbudzić w potencjalnych (czyli mających forsę) kupcach potrzebę na taką usługę, jak sztuka relaksu, począwszy od yogi.
                                    • ingeborga.dapkunaite Re: żyjemy w takim merkalntylnie zorientowanym 22.06.11, 23:34
                                      No i co w tym złego?
                                      • tojabogdan Re: żyjemy w takim merkalntylnie zorientowanym 22.06.11, 23:38
                                        nic w tym złego,
                                        ale lepiej radzić sobie bez tego
                                        o ile się potrafi,
                                        no i taniej


                                        ingeborga.dapkunaite napisała:

                                        > No i co w tym złego?
                                        • ingeborga.dapkunaite Re: żyjemy w takim merkalntylnie zorientowanym 22.06.11, 23:41
                                          To se radź tak jak potrafisz. Nie umnie szukaj rady, bo jam nie wyrocznia i daleka jestem od rozwiązywania filozoficznych narzekań nad światem. Jaki jest taki jest i tyle.
                                          • state.of.independence Re: żyjemy w takim merkalntylnie zorientowanym 22.06.11, 23:43
                                            ingeborga.dapkunaite napisała:

                                            > To se radź tak jak potrafisz.

                                            Na przykład "z fiutem w garści"? To chyba facetom pomaga na sen? ;-P ;-P ;-P
                                            • ingeborga.dapkunaite Re: żyjemy w takim merkalntylnie zorientowanym 22.06.11, 23:45
                                              Nie wiem. Ja facet nie jestem. Może jakiś facet mu doradzi, co zrobić z fiutkiem. Nie posiadając czegoś takiego nie mogę doradzać.
                                              • state.of.independence Re: żyjemy w takim merkalntylnie zorientowanym 22.06.11, 23:47
                                                Właściwie to ja nie rozumiem po co Bogdan trzyma go w garści? Przecież to chyba niewygodnie w tej pozycji pisać na komputerze?
                              • state.of.independence Re: mnie usypia nudna książka 22.06.11, 23:21
                                No tak, serce rozjechane czołgiem i popalone misie koala to do dziś pamiętam. Ile to już ta dziewczyna z Wrocławia czeka na internetowego pajaca? Coś chyba koło 10 lat będzie? Że też niektórzy mają tak pusto we łbie, że dają sobą manipulować a inni mają jakiś nadzwyczajny talent do manipulacji.

                                W każdym razie trafiają się pomniejsze internetowe pajace, trafiają. Ostatnio mi się historyjka przydarzyła. Dużo by było opowiadać, ale nie na forum :-)
                                • tojabogdan opowiedz! 22.06.11, 23:28
                                  to nie jest w porządku, sygnalizować pełną napięcia opowieść, i zostawiać nas rozbudzonych (mnie np.) "z fiutem w garści"(to taka metafora)
                                  • state.of.independence Re: opowiedz! 22.06.11, 23:40
                                    tojabogdan napisał:

                                    > to nie jest w porządku [...] zostawiać nas rozbudzonych (mnie np.) "z fiutem w
                                    > garści"

                                    No i chyba pozostaje Ci to potrzymanie w garści na dobranoc. Lepszej rady nie znam.
                                • ingeborga.dapkunaite Re: mnie usypia nudna książka 22.06.11, 23:30
                                  Olej. Takich to mnóstwo. Jak powiadał Jerzy Lec: "Nie zadawaj się z idiotami, jak nie jesteś psychiatrą. Są za głupi by płacić niefachowcom za towarzystwo." Szkoda czasu, przekładając na te netowe sytuacje, na kogoś, kto tego wart nie jest.
                                  • state.of.independence Re: mnie usypia nudna książka 22.06.11, 23:37
                                    Szkoda, że nie mam w najbliższym czasie żadnego interesu w Wa-wie. No uśmiałabyś się z tego.
                                    • ingeborga.dapkunaite Re: mnie usypia nudna książka 22.06.11, 23:44
                                      No bo to zawsze masz na opak z planami, by je zgrać. A propos, dzisiaj DC był nieczynny i wszyscy nie wiedzieli, dlaczego. Wysiadła im elektryka i elektronika i np. ludzie w pociągu miejskim z Dworca śródmieście do Centralnego przez trzy godziny siedzieli w tunelu. Akurat jechał, jak wszystko wysiadło. Raj dla kieszonkowców.
                                      • state.of.independence Re: mnie usypia nudna książka 22.06.11, 23:45
                                        Słyszałam o tej awarii. Z braku świeżych bredni JK chyba był to dzisiejszy news na skalę krajową.
                                        • ingeborga.dapkunaite Re: mnie usypia nudna książka 22.06.11, 23:57
                                          News jak news ale posiedź trzy godziny w tunelu w zapchanym po uszy podmiejskim pociągu, gdzie do toalety to musisz przełazić przez głowy innych, to napewno wszystkie problemy odpadną. Ludzie jechali do pracy i nie dojechali. Ciekawe, jak to potraktuje pracodawca. Rąbnie im z urlopu? Czy uzna nieobecność. I to właśnie chyba stosowna rada dla Bogdana w tej chwili, by coś takiego spróbował, a nie eksperymentował.
                                          • state.of.independence Re: mnie usypia nudna książka 23.06.11, 00:04
                                            Swoją drogą to Warszawa jakoś tak zawsze paskudnie miała z komunikacją miejską, że jak nie korki na pół miasta, to coś innego.

                                            Pamiętam jak raz przylecieliśmy samolotem z Włoch z delegacji gdzieś tak około 17-tej. Masakra, z lotniska na DC jechaliśmy prawie godzinę. A właściwie nie jechaliśmy, bo autobus stał w korku. Dobrze, że biletów na pociąg jeszcze nie mieliśmy, bo byśmy byli stratni na miejscówkach. Ten którym zamierzaliśmy jechać po prostu nam uciekł i siedzieliśmy potem czekając na następny. I też w końcu ze 3-4 godziny byliśmy w plecy.
                                          • state.of.independence PS 23.06.11, 00:06
                                            Zdaje się, że Bogdan wziął wreszcie interes w swoje ręce... i usnął. Czyli te jego zmartwienia chyba nie takie straszne jak już chrapie w najlepsze :-)
                                            • ingeborga.dapkunaite Re: PS 23.06.11, 11:09
                                              Widać tak. Tylko po licho było potrzebne ogłaszanie tego całemu światu? No przesadzam, tylko tym, którzy łażą w necie na forum.
                                              • state.of.independence Re: PS 23.06.11, 13:07
                                                Widocznie niektórzy mają wewnętrzną potrzebę publicznego obnażania się przed całym światem. Ekshibicjonizm się to nazywa ;-)
Pełna wersja