tadeusz_ski.51
12.07.11, 14:57
ani żadnej innej partii obecnej na scenie politycznej, gdyż żadna z nich nie reprezentuje moich interesów. Jestem z pokolenia schodzącego, więc już mi nie zależy, nie muszę się angażować, ale mam prawo oceniać rzeczywistość i z tego prawa korzystam. A co ja widzę i jak to oceniam, to proszę bardzo, powiem wiedząc, że to ot tak sobie.
Dwubiegunowy układ PO - PiS sprzyja obu tym partiom, więc będą go bronić i zajmować przestrzeń publiczną swoimi przepychankami. Większość z tych "afer" to sprawy dęte, robione pod elektorat z nadzieją, że "im urośnie".
Jak już wspomniałem, duża część Polaków nie ma swojej reprezentacji w organach władzy. Mam tu na myśli pracobiorców opierających się na wartościach katolickich. I bynajmniej nie chodzi mi o katolików żyjących przykładnie według słowa bożego, bo tacy to są chyba w niebie? Chodzi o tych, dla których drogowskazem moralnym jest Biblia i szeroko rozumiana religia. Z tego względu należy uznać, że ta część społeczeństwa jest poza nawiasem reguł demokracji a jest to większość, moim zdaniem. Demokracja w tym kształcie jest karykaturą a konieczność finansowania działalności skutkuje tym, że dla dużej kasy, bez której nie ma szans na dobry wynik w wyborach, partie "sprzedają się" określonym biznesom. Dostają kasę ale muszą się odwdzięczyć. Są jakieś tam metody kontroli finansów partii, ale gdy kasa trafia "pod stołem" na "ciche konta" ścisłego kręgu decyzyjnego partii, to w żaden sposób nikt tych operacji nie jest w stanie sprawdzić. Trzeba być niezwykle naiwnym, by sądzić, że takie rzeczy nie mają miejsca. Partie potrzebują kasy którą daje biznes a partie się odwdzięczają. No i koło się kręci i wszyscy zainteresowani są zadowoleni. A elektorat? A co on ma do gadania? Podsuwa mu się listy i nakręcając spiralę medialnej propagandy, wskazuje na kogo ma głosować. Czy mamy wybór? Tak, miedzy jednymi "nie naszymi" a drugimi. Jak się to ma do szczytnych zasad demokracji?
To, że czasem dostrzegam nierówność szans dwóch głównych graczy i wskazuję na nadużywanie dostępnych środków przy powszechnym stosowaniu metod nagannych moralnie (potocznie zwie się to "chwyt poniżej pasa") nie znaczy, że popieram którąś z tych partii? Nie mam złudzeń, czy będzie rządził PiS czy dalej PO, dla zwykłego obywatela jest to bez znaczenia. On w ogóle nie odczuje zmiany. Trochę mnie smuci i przyznam, irytuje to, że inteligentni ludzie tak bezkrytycznie odbierają przekazy medialne, w których dominującą rolę, od początku naszej kapitalistycznej drogi, odgrywa opcja pro kapitałowa o rozwodnionych zasadach moralnych. Ileż to jest krzyku, że pojawiły się media katolickie! Ileż to jest krytyki gdy te media usiłują nazwać zło według kryteriów religijnych? Czy to jest wolność mediów i na tym ma polegać, że bezideowe media domagają się likwidacji mediów promujących wartości?