odpowiedzialność za pasażera

13.07.11, 09:19
witajcie :)

... chciałabym dziś poruszyć temat odpowiedzialności kierującego motocyklem za pasażera. co prawda zdecydowana większość (zwłaszcza żeńskiej części) forum skłania się ku twierdzeniu M. Osikowicza, że ...”motocykle są jednoosobowe”... i pasażerów nie zabiera, ale to (mam nadzieję) nie znaczy, że nie możemy tematu przerobić. postawię od razu kilka pytań: pytać pasażera czy wcześniej jeździł (a właściwie był wożony) na 2 oo? czy bez względu na odp. na 1 pytanie pouczyć o tym jak ma się zachowywać podczas jazdy i gdy stoimy w oczekiwaniu na zmianę świateł itp. (jeśli tak to jakie podstawowe inf. przekazać). czy odmówić zabrania pasażera, którego ubiór jest nieodpowiedni do jazdy (albo on sam jest zapromilowany mniej lub bardziej) ...
wydaje mi się, że to ważny (ale traktowany drugorzędnie) temat. w końcu co prawda większość pasażerów jest dorosła i odpowiada za swoje decyzje, ale to również nasze bezpieczeństwo, komfort psychiczny (lub jego brak gdy coś się stanie) oraz odpowiedzialność przed prawem. pozdr.
    • izetta dobry temat... 13.07.11, 13:26
      Ja zazwyczaj jeżdżę sama. Czasami zabiorę Michałka, ale zawsze jest instruowany czego nie wolno, bo zwyczajowo zapomina. Co do innych pasazerów, to w opcji jest moja mama, ale zawsze coś wypada i jeszcze ze mną nie jechała. Na pewno nie wzięłabym zapromilowanego pasażera, ani bez długich spodni i długiego rękawa. Michałowi, nawet jak jadę ze szkoły do domu (3 km), zabieram długie spodnie i długi rękaw. Tak na wszelki wypadek. Sama wybrałam sie w sobotę do Łagowa na zlot jak wariatka w bluzeczce i kamizelce (spodnie długie obowiązkowo) i spaliłam sobie ręce. Wyglądam teraz jak z przeszczepami od mulatki, a bolało jak jasna cholera. No oczywiscie moja głupota, bo w kufrze miałam i długi rękaw i skórę i inne ważne rzeczy.
      Mnie jednak interesuje co innego, zwiazanego z w/w tematem. Czy pary powinny jeździc na jednym 2oo czy osobno. Po jednym reportażu, krótkim, chyba w infotv, postanowiliśmy z niemałżem nie jechać jednym 2oo na zloty i inne wyprawy, albo osobno albo wcale. Zawsze istnieje wtedy opcja, że do domu wróci jedno z nas i zajmie się dziećmi. Fakt najpierw był bunt z mojej strony i obraza majestatu, jak to ze mną nie a z innymi tak...ale ... sa dzieci i one u są najważniejsze. a wy jak sądzicie?
    • yacey Re: odpowiedzialność za pasażera 13.07.11, 15:48
      Jestem zdeklarowanym przeciwnikiem wożenia kogokolwiek, a dzieci w szczególności. Niestety motocykle mają to do siebie, że przewracają się w najmniej pożądanym momencie. Lata spędzone za kierą i moje własne gleby, przytrafiające się w najbardziej nieprzewidywanych okolicznościach, utwierdzają mnie tylko w tym postanowieniu. Jak już ma się cos przytrafić, to przynajmniej tylko ja ucierpię. To tyle jeśli chodzi o odpowiedzialność za pasażera :)
      • onemaykis Re: odpowiedzialność za pasażera 13.07.11, 20:17
        hmmm....czy jeździć z pasażerem ? ja czasem lubie pobyć sam ze sobą, a czasem...urocze miejsca, wrażenia, chwile podwajają się (zwielokratniają) jeśli sie je z kimś dzieli ;-)
        Co do odpowiedzialności - to jak w samochodzie. Jeśli mamy wypadek i pasażer nas oskarży z powództwa cywilnego, to jeśl nie mamy dobrego ubezpieczenia - płacimy nawet do końca życia.
        A teraz jeśli chodzi o ubiór (długie spodnie, rękawy etc). Oglądałem film z badań nad ścieralnościa materiałów - jest takie urządzenie (dla zainteresowanych mogę podać szczegóły). Badania prowadziła firma szwedzka, która dostarcza ubiory dla szwedzkiej policji. Otóż, przetarcie skóry (grubej, cielęcej) na asfalcie to zaledwie ok 3 sekundy !!!!! (sami sobie odpowiedzmy ile można "szlifować" po asfalcie). Profesjonalny ubiór z odpowiedniej tkaniny z wkładkami zabezpieczającymi na stawy to przetarcie w ok 5-7 sekund. Przetarcie dżinsów, lub innych tkanin to ok 0,1 do 0,3 sekundy !!!!!!!! sami sobie odpowiedzmy, czy długi rękaw (długie spodnie) przed czymś nas chronią (chyba przed słońcem)
        pzdr
        m
        • avocado67 Re: odpowiedzialność za pasażera 13.07.11, 20:46
          Uprzejmie nie zgodzę się z przedmówcą. Sama doświadczyłam gleby na małej prędkości, beztrosko ubrana w dżinsy i T-shirt. Po wtarciu sobie odrobiny asfaltu głęboko w tkankę na łokciu pozostała mi jedynie metoda Rambo, czyli drewniana łyżka w zęby i butelka wody utlenionej. Przez trzy miesiące nie mogłam zasnąć na stole, bo zwyczajnie nie mogłam się oprzeć o niego łokciem.
          Widziałam natomiast kilka gleb w pełnym umundurowaniu bez negatywnych skutków dla skóry (tej ludzkiej i tej zwierzęcej w zasadzie też).
          Co do jazdy pasażerem - przyznam, że czasem wożę córkę, ale wiąże się to dla mnie z dużym stresem i robię to w zasadzie coraz rzadziej. Sama, od kiedy jeżdżę, nie cierpię siadania na zadupku. Zwyczajnie się boję, nawet gdy jestem pewna umiejętności kierowcy i mam do niego zaufanie. Mogłabym Wam ewentualnie opowiedzieć, jak w ubiegłym roku wiozłam na zadupku Roomyanka do serwisu tej marki, co to wiesz, Arsi! Może z kilometr to był ;) Ubaw był po pachy... ;P
        • yacey Re: odpowiedzialność za pasażera 13.07.11, 22:08
          onemaykis napisał:
          > Co do odpowiedzialności - to jak w samochodzie...

          Z prawnego punktu widzenia tak, ale pozostaje to drobne "ALE", które powoduje pewną dość istotną różnicę pomiędzy pasażerem samochodu a motocykla i myślę, że właśnie dla tego "ALE" Goha założyła niniejszy wątek.

          Pozdrawiam
        • carrymoon Re: odpowiedzialność za pasażera 14.07.11, 08:29
          onemaykis napisał:
          Otóż, przetarcie skóry (grubej, cielęcej) na asfalcie
          > to zaledwie ok 3 sekundy !!!!! (sami sobie odpowiedzmy ile można "szlifować" p
          > o asfalcie). Profesjonalny ubiór z odpowiedniej tkaniny z wkładkami zabezpiecza
          > jącymi na stawy to przetarcie w ok 5-7 sekund.

          ciekawe na zlecenie, której firmy robili te badania i przy jakiej prędkości.

          Widziałam ciuchy tekstylne po szorowaniu po szlifie. Nie nadają się do ponownego użytku.
          Natomiast na moich skórzanych ciuchach śladów nie ma. A zaliczyłam 3 poważniejsze spotkania z ziemią. A były to zwykłe skórzane ciuchy nawet bez wzmocnień. Avo była świadkiem

          Mam lekkiego hopla na punkcie odpowiedniego ubrania. Na palcach jednej ręki można policzyć gdy nie byłam w "pełnym rynsztunku". Nawet w największe upały jeżdżę w kurtce i spodniach skórzanych. Ostatecznie w jeansach i ochraniaczach na kolana i oczywiście kurtce skórzanej. rękawice i pełny kask.

          Co do pasażerów. Wożę młodą, tak jak Avo co raz rzadziej. I też ubraną, kurtka, spodnie z ochraniaczami, rękawiczki i kask.

          Mam lekką obsesję na tym punkcie. Do tego stopnia, że zwracam uwagę innym jeśli są nieodpowiednio ubrani. Nagminnie się czepiam. Zdarzyło mi się podjechać do dzieciaka na skuterku np i opierniczyć za jazdę z niezapiętym kaskiem, dziewczynie za jazdę w krótkich spodenkach i koszulce na ramiączkach.
          ostatnio opierniczyłam kolesia z dzieciakiem na ścigaczu bo młody miał nie zapięty kask.
    • monique76 Re: odpowiedzialność za pasażera 14.07.11, 08:30
      Ja nie woże nikogo, bo zwyczajnie za słabo jeżdżę, żeby brać odpowiedzialność jeszcze za kogoś poza swoją osobą.
      A co do wątku Izetty o jeżdżeniu z małżonkiem - zdarza nam się przejechać razem, ale okupione jest to moim wielkim stresem, bo w razie wypadku dzieciaki mogą zostać same. Więc omijamy taką opcję raczej.. Zresztą ostatnimi czasy to ne ma problemu, że nie powinniśmy razem jechać - i tak jeździmy osobno, bo nie mamy z kim dzieciarni zostawić.
      • porzeczka00 Re: odpowiedzialność za pasażera 14.07.11, 10:24
        Ja również nie zabieram pasażerów właśnie ze względu na niebezpieczeństwo wypadku, wolę zdecydowanie martwić się tylko za siebie, umiejętności też nadal pozostawiają w tym miejscu lukę :). Kilka razy zdarzyło mi się przewozić Sebastiana z wielkim stresem a na rondzie miałam nieustające wrażenie że się położę więc poprostu wożenie nie ma sensu w moim przypadku, bo okupione jest za dużym stresem :). Raz jeden jechałam z Kreciulą po mój motocykl do serwisu, obydwie z stresie i predkość maksymalna to 50 km :), przed światłami i małym korkiem usłyszałam od Uli : " to Ty zejdź i idź piechotą do świateł a ja cię tam zgarnę bo inaczej sie boję" :), to mniej więcej obrazuje nasze podjeście do wożenia innych .
        • kreciul01 Re: odpowiedzialność za pasażera 14.07.11, 20:50
          porzeczka00 napisała:

          ...Raz jeden jechałam z Kreciulą po mój motocykl do serwisu, obydwie z stres
          > ie i predkość maksymalna to 50 km :), przed światłami i małym korkiem usłyszała
          > m od Uli : " to Ty zejdź i idź piechotą do świateł a ja cię tam zgarnę bo inacz
          > ej sie boję" :)

          jeszcze bylo "idz puknij panu w szybke, niech sie przesunie" :)
    • alut-ka71 Re: odpowiedzialność za pasażera 14.07.11, 12:07
      Nie wożę pasażera z braku wystarczających umiejętności, po prostu boję się.
      Przy okazji dyskusji o ubiorze była już mowa o "nagich" plecaczkach. Motocyklista w pełnym umundurowaniu, a plecak w krótkich spodenkach i Tshircie. To jest dopiero odpowiedzialność! :(
    • paulina80s Re: odpowiedzialność za pasażera 14.07.11, 14:08
      pasażer na moim motocyklu - wykluczona, do tej pory woziłam tylko mojego instruktora i tak pozostanie...

      To ważne powiedzieć osobie, która nigdy nie jeździła na motocyklu jak musi sie zachować podczas jazdy jako plecak. Musi mieć świadomośc co jej wolno a co nie...
    • pszczola35 Re: odpowiedzialność za pasażera 14.07.11, 15:14
      Z założenia (swojego, słusznego :P ) nie wożę nikogo... Po prostu nie dowierzam swoim umiejętnościom, a jesli już cokolwiek by się stało, to tylko z krzywdą dla mnie (nie dla potencjalnego pasażera).
      Co do ubioru (podobnie, jak Ewa) mam swira na tym punkcie i niektórzy wiedzą, że jestem bezpardonowa i stanowcza, jesli chodzi o ubiory innych...Również zwracam uwagę, pomimo, ze to nie "mój cyrk i nie moje małpy". Jednakże psia, labladorska natura domaga się ratowania duszyczek ;)
      • umek150 Re: odpowiedzialność za pasażera 20.07.11, 20:29
        Nie mam odwagi jeździć z pasażerem, jeżeli ktoś próbuje mnie namówić to odpowiadam, że na tylnym siedzeniu wożę tylko bagaż lub trupa, który się zmieści do torby.
        Jeżeli chodzi o ubiór to w tym sezonie nie pozdrawiam ludzi na 2oo w krótkich rękawkach i spodenkach. Zdarzyło mi upominać dostawców na skuterach żeby zapięli kask argumentując, że po co mu kask skoro jest nie zapięty. Jak na razie grzecznie się stosują do zalecenia. Pewnie kiedyś, któryś mi odpali że jestem głupia c... i żebym się od p.....
Pełna wersja