George Michaels jest do wzięcia, znowu!

23.08.11, 21:04
A wydarzenia z Trypolisu wiele portali internetowych i stacji telewizyjnych proponuje w "live-ticker", jak wydarzenia sportowe.
Bo to też tak można potraktować, ja zawody z wieloma konkurencjami, m.in. z konkurencją: strzelanie do żywego człowieka.
Wczoraj nasze władze (polskie) upomniały się o prawo do łuoów, bo podobno dostarczaliśmy broni i szkoliliśmy tych, którzy te zawody wygrywają.
    • tojabogdan Dominique Strauss-Kahn sobie pobzykał, ale 23.08.11, 21:07
      sporo go to bzykanie kosztowało.
      Czyli wniosek dla facetów,
      gentlemani nie mówią o zaparciach, gentlemani mają zaparcia.
    • tojabogdan a do tego Kapitol i Pentagon ewakuowane 23.08.11, 21:26
      i zmarł Loriot, czyli jedyny dowcipny Niemiec.
      • state.of.independence ? 23.08.11, 21:32
        Bogdan, dobrze się dzisiaj czujesz? Może chcesz o tym pogadać?
        • tojabogdan Re: ? 23.08.11, 21:44
          żyjemy w takich perwesyjnych czasach i nie zauważamy wariactwa, jakie nas otacza i atakuje z każdej strony,
          Twoje forum( podwórko) z jego jednoznaczny, zdawałoby się tytułem czy hasłem, jest bladziutkie wobec pokraczności i wariactw codziennego dnia,
          Joasiu...
          • state.of.independence Re: ? 23.08.11, 21:53
            Takie każdy ma wariactwa i pokraczności na jakie sam sobie zapracuje. I tyle mam na ten temat do powiedzenia.
            • tojabogdan zmilczę według zasady, iż gentlemani 23.08.11, 22:00
              nie mówią o wariactwach, gentlemani je mają,
              i tak dalej,
              np. gentlemani nie mówią o hemoroidach, o długach, o nudnych żonach, itd...
              • state.of.independence Re: zmilczę według zasady, iż gentlemani 23.08.11, 22:08
                tojabogdan napisał:

                > np. gentlemani nie mówią o hemoroidach, o długach, o nudnych żonach, itd...

                Nie uszło mojej uwadze, że nie mówią o tym, o czym powiedzieć powinni. Za to mówią dokładnie to, co w ich mniemaniu druga strona chce usłyszeć.
              • ingeborga.dapkunaite Re: zmilczę według zasady, iż gentlemani 24.08.11, 13:09
                A ja tam jestem pragmatyczna. Jeśli nie jest to karygodne, wymagające potępienia zdarzenie typu bałwan Breivik i jego czyny, to kieruję się oceną wpływu wydarzenia na moją skromną egzystencję. Owszem, można dokopać się do tego, że jakiś szczątkowy wpływ na moje życie ma nawet susza w Sudanie ale mówię o znaczącym. Jak nie wpływa i nie wadzi, to odnotowuję sobie owo wydarzenie albo i nie i idę sobie dalej. Szkoda czasu i atlasu na zajmowanie się tym, co ani na mnie nie wpływa, ani nie uruchamia mi emocji. No ewakuowali Pentagon w związku ze wstrząsami i co z tego? Skończyło się pozytywnie i dobrze. Mam się nad tym zastanawiać? Z jakiej racji? Czy też zajmować umysł osobami, o których pierwszy raz od Ciebie słyszę i nie obchodzą mnie nawet na tyle, by mieć chęć sprawdzenia, co to za jedni? Mam ciekawsze i ważniejsze rzeczy do roboty. I Tobie też radzę zająć się czymś pożytecznym dla siebie, a nie rzeczami, na które nie masz wpływu, ani nie mają wpływu na CIebie. :-)
                • state.of.independence Re: zmilczę według zasady, iż gentlemani 24.08.11, 19:11
                  Wiesz, to chyba nie jest tak. Niektórym się wydaje, że każda rzecz i każda osoba ma wpływ na ich życie. Inni to nawet jakieś głosy słyszą, które na przykład nakazują im zrobić to czy tamto, a jeszcze inni omamów wzrokowych dostają. Tak więc problem Bogdana może w gruncie rzeczy być bardzo poważny :-P
                  • ingeborga.dapkunaite Re: zmilczę według zasady, iż gentlemani 25.08.11, 13:12
                    Człowiek sam siebie doskonale potrafi wpędzić w jakieś bzdury i chyba najwyższą szkołą jazdy jest odróżnianie bzdur i sztuczek wyobraźni od realnego świata. Np. w życiu na nikogo nie podniosłam ręki ale jakby pokrętny los postawił przede mną Breivika, to sprałabym mu ten samozadowolony pysk na kruche jabłko i jeszcze patrzyłabym, czy równo puchnie. Czy to oznacza, że jestem zła, czy zboczona? Nie, nie sądzę. Gdzieś tam przy okazji artykułów o tym bałwanie przeczytałam wypowiedź jakiegoś psyhologa, że tego całego Breivika można i trzeba wrócić społeczeństwu. A ja popieram przestępczy świat, który zapowiedział, że tego durnia ukatrupi, nawet jakby w mysiej norze się schował. Jak i po co wracać społeczeństwu coś takiego, co nawet nie nadaje się do kwalifikacji jako zezwierzęcenie? Albo seryjni mordercy - czapa dla nich i nic innego. Dlaczego normalne społeczeństwo ma utrzymywać przez n-lat kogoś takiego? Poprostu jestem za karą śmierci w konkretnych, wyjątkowych i dobrze udowodnionych przypadkach. A Breivikowi nawet niczego udowadniać nie trzeba. Nie cackać się z gnojami, to może inni nie pojawią się.
                    Wiem, trochę odbiegłam od tematu...
                    • state.of.independence Re: zmilczę według zasady, iż gentlemani 25.08.11, 14:48
                      A ten psycholog to polski czy norweski? Bo oni tam w Skandynawii mają różne dziwne pomysły z resocjalizacją przypadków beznadziejnych, wierząc naiwnie, że można zło dobrem zwyciężać. Więc jeśli psycholog norweski, to trzeba brać poprawkę na to, że taka tam ichniejsza "szkoła" psychologii.

                      Przy czym na całym świecie powszechnie wiadomo, że osobowości typu Breivika zresocjalizować się nie da. Facet zrobił to świadomie i z wyrachowaniem. Co innego, gdyby strzelał w napadzie szału z powodu miłosnego zawodu.

                      A tak przy okazji - gdybyś sprała Breivika po pysku byłby jeszcze bardziej zadowolony. Otóż odniósłby sukces: wywołałby w Tobie silne emocje, nad którymi straciłabyś kontrolę. Poniekąd chyba dlatego spodziewał się, że zostanie zabity w akcji policyjnej i zdziwiło go, że pojmano go żywcem. Liczył na samosąd? Najwyraźniej chciał chłopak zrobić z siebie męczennika i gwiazdę mediów... tylko coś nie bardzo mu to wyszło. Sprawa przycicha szybciej niż by zdrowy rozsądek nakazywał.
                      • ingeborga.dapkunaite Re: zmilczę według zasady, iż gentlemani 25.08.11, 15:01
                        Owszem, ichniejszy. I wkurzył mnie swoimi wywodami. Bo niby co ma resocjalizowany Breivik robić? Sprzątać supermarket? I przy okazji kogoś zatłuc, gdy mu jogurt z ręki wypadnie? Też mi psychologia. :-(

                        E, nie. Ja bym prała po pysku zdroworosądkowo, nie w emocjach. Najlepiej patelnią teflonową, coby mu wyrównać twarz do takiego rosyjskiego blina, by w mediach wyglądał niekorzystnie i żadna nastolatka w nim się nie zakochała.

                        Gwiazdorstwo jakoś mu nie wyszło. I podejrzewam, że gdyby zobaczył, co ludzie sądzą o nim w necie (a domaga się dostępu do netu), to sam by popełnił samobójstwo.
                        • state.of.independence Re: zmilczę według zasady, iż gentlemani 25.08.11, 15:20
                          Jaki z tego morał? Ano taki, że jedna psychologia drugiej nierówna i mocno zależna od osoby psychologa. Ichniejszy psycholog tak gada, bo taki jest tam obowiązujący nurt i być może sam w to wierzy.

                          A ja czytałam wywiad z jakimś naszym psychologiem i ten z kolei twierdził, że Breivik może za kilka lat popełnić samobójstwo, jeśli się zorientuje, że jego akcja nie przyniosła mu takiego rozgłosu, jakiego oczekiwał. I bynajmniej nie zrobi tego z wyrzutów sumienia, tylko żeby bodaj odrobina szumu się zrobiła wokół jego osoby. Na razie ludzie mogą sądzić o nim co chcą - od tego samobójstwa nie popełni, choćby myśleli o nim jak najgorzej. No bo przede wszystkim - myślą o nim, o co mu chodziło.

                          Natomiast z pewnością Breivik nie zatłucze nikogo (w sensie jednostki) z powodu jakichkolwiek swoich emocji. To jest człowiek, wierzący w swoją misję, a ludzie z misją nie babrają się zabijaniem jednostek, do tego w nerwach. Ludzie z misją zabijają miliony i to na zimno (np. Hitler).

                          Co do prania patelnią teflonową - no, już Cię Breivik przeciągnął na Ciemną Stronę Mocy. Przemoc fizyczna jest wyrazem bezradności wobec drugiego człowieka i własnych emocji, toteż sprowokowanie drugiej osoby do aktu agresji to dla takich jak on balsam dla duszy. Tylko totalna olewka jest w stanie go zaboleć.


                          • ingeborga.dapkunaite Re: zmilczę według zasady, iż gentlemani 25.08.11, 20:13
                            I tego Breivikowi życzę. Swoją drogą, co musiało mu nasr... do mózgu, by zabijać dzieci? Przecież na tym obozie były dzieciaki od 10 do 17 lat. Łatwy i prosty cel. Jak już koniecznie chciał Arabom przysolić, to mógł wyjechać do Afganistanu, czy innych arabskich krajów i tam szerzyć swoje pomysły. Z migawek w TV wnioskuję, że te dzieciaki były w większości krwi norweskiej, więc co mu wadziły? Nijak do jego idei nie pasowały, a wytłukł z zimną krwią. Ale za idiotą nie trafisz...
                            • state.of.independence Re: zmilczę według zasady, iż gentlemani 25.08.11, 20:34
                              Zacznijmy od tego, że Breivik (w jego mniemaniu) miał do spełnienia misję wobec ludzkości. A jak się ma misję, to cel uświęca środki (znowu w jego mniemaniu). Dzieciaki były na zjeździe młodzieżówki jakiejś lewicowej partii, którą on winił za wpuszczenie do Norwegii imigrantów wszelkiej maści, w tym - Arabów.

                              W jego rozumieniu wystrzelanie z zimną krwią prawie setki dzieciaków miało uświadomić problem tychże imigrantów na szerszą skalę i potrząsnąć opinią publiczną do tego stopnia, żeby aż wywołać rewolucję. Przynajmniej takie wnioski można wysnuć z tego, co adwokat w jego imieniu mówił i z tego jego szumnego manifestu, którego większość podobno i tak skopiował od innego wariata.

                              A do Afganistanu wyjechać nie mógł. Bo i jakie wrażenie by wywołał strzelając nawet do pięciu setek ludzi tam, gdzie takie rzeczy są na porządku dziennym? Poza tym mógłby oberwać kulkę w łeb zanim by został gwiazdą i bohaterem. A to by przecież była niepowetowana strata dla ludzkości (cały czas w jego mniemaniu).
                              • ingeborga.dapkunaite Re: zmilczę według zasady, iż gentlemani 25.08.11, 20:45
                                Aha, misja, to mam misję do przypierniczenia mu w ten głupi łeb patelnią. Moja misja równa jest misji Breivikowej. Wartość i sens ma taki sam.

                                Co do manifestu - wiesz, ja go próbowałam czytać i za każdym razem czułam się senna na bodajże 50 stronie tych wypocin. Nakradł dużo od innych autorów bzdur i wcale nie było to ciekawe.
                                • state.of.independence Re: zmilczę według zasady, iż gentlemani 25.08.11, 21:01
                                  Cały czas nie rozumiesz znaczenia słowa "misja". Gdybyś tak zamierzała przypierniczyć patelnią w łeb wszystkim Norwegom (nieważne z jakiego powodu), a w tym również Breivikowi - to by była misja na miarę ambitnej osoby. A tak, to po prostu osobista niechęć do Breivika pcha Cię do przyrżnięcia mu z całej siły w łeb, co jest pobudką niską :-P

                                  A jego manifestu w ogóle nie czytałam. Jak się dowiedziałam, jakiej to dzieło jest objętości to uznałam, że nie warto się w to wgryzać. Jeśli ktoś ma coś naprawdę ciekawego do powiedzenia to spręży się nawet na pięciu stronach.
                                  • ingeborga.dapkunaite Re: zmilczę według zasady, iż gentlemani 25.08.11, 21:10
                                    Bo nie jestem Breivik i pobudki mam konkretne - mniej o jednego sukinkota. Nie masz takiego odruchu?
                                    • state.of.independence Re: zmilczę według zasady, iż gentlemani 25.08.11, 21:43
                                      Jak mnie personalnie ktoś coś zrobi, to mam odruch przypier...nia tak, że się nogami delikwent nakryje. Tyle, że się hamuję, żeby nie dawać takiemu satysfakcji, że mnie rozzłościł. Ale Breivik to jest inna historia. Tu tłuczenie patelnią w łeb nic nie da ani mnie, ani ludziom, których zabił. Tu tylko oczy ze zdumienia można przecierać.
          • joanna_on-line Re: ? 23.08.11, 22:23
            tojabogdan napisał:

            > żyjemy w takich perwesyjnych czasach i nie zauważamy wariactwa, jakie nas otacza i atakuje z każdej strony,

            Bogdan - znasz epokę, w której ludzie nie narzekaliby, że żyją w złych, strasznych, wariackich, perwersyjnych itd. itp. czasach??? wyluzuj, bo zacznę podejrzewać, że za dużo pracujesz zawodowo ;)
            - wiesz ostatnio wpadła mi w ręce dziwna jak na mnie lektura - jakaś powieść sensacyjna/kryminalna napisana przez spółkę: pisarke i neuropsychologa sądowego... może nie jest to wiarygodne źródło, ale jedna rzecz mnie zastanowiła... otóż bohater - ów neuropsycholog sądowy pod wpływem kontaktów z paranoikiem sam doswiadcza ataków paranoi... i podobno takie przeniesienia czy jak to nazwać nie bywają wsród psychiatrów/psychoterapeutów zaangazowanych w relację z pacjentem rzadkością...
            • tojabogdan akurat, szanowne współforumowianki, 24.08.11, 20:38
              zahaczacie o moje podwórko.
              Ale nie dam się sprowokować, bo nie jestem w pracy. Podam jedynie, że to jeten z mitów, że psychiatrzy wariują. Jeśli już, to psycholodzy.
              Oczywiście są wyjątki, znam kilka osobiście. Do zaburzeń psychicznych nie zaliczam dziwactw.
              A to "zarażanie" paranoją to fakt, ale występuje niemal wyłącznie u osób emocjonalnie silnie związanych z dotkniętymi paranoją. Nie jest to wcale rzadkie. W jednym ze znanych mi przypadków (z Wrocławia), syn milicjant śledczy, wszczął nawet dochodzenie, bo wypowiedzi chorej, jak się w końcu okazało, matki były wyjątkowo sugestywne.

              Poza tym wcale nie jest tak źle, tak dobrze może i też nie, czyli jest średnio.
              • joanna_on-line Re: akurat, szanowne współforumowianki, 24.08.11, 20:51
                tojabogdan napisał:

                > zahaczacie o moje podwórko.
                > Ale nie dam się sprowokować, bo nie jestem w pracy. Podam jedynie, że to jeten z mitów, że psychiatrzy wariują. Jeśli już, to psycholodzy.
                > Oczywiście są wyjątki, znam kilka osobiście. Do zaburzeń psychicznych nie zaliczam dziwactw.

                eee tam... zaraz prowokować - zresztą sam zacząłeś :P
                czy ja mówiłam, że wariują? miałam raczej na myśli chwilowe zaburzenia ;)

                > Poza tym wcale nie jest tak źle, tak dobrze może i też nie, czyli jest średnio.

                no to masz piosenkę w prezencie :-)
                • tojabogdan dzięki, od razu robi się miło 24.08.11, 21:08
                  a za oknem akurat słońce zaszło,
                  mógłbym się jedynie posłużyć cytatami z Pana Tadeusza, bo wszystko inne brzmiałoby banalnie bądź kiczowato
                  • joanna_on-line cała przyjemność po mojej stronie :-) 24.08.11, 21:43
                    z Pana Tadeusza? przyznam, że mnie zaskoczyłeś ;)


                    PS. ale fakt przeczytałam go tylko raz... i to wieki temu
              • ingeborga.dapkunaite Re: akurat, szanowne współforumowianki, 25.08.11, 14:05
                Sam zacząłeś. Ponoć psychologowie i psychiatrzy są narażeni bardziej, niż zwykli ludzie na jakieś-takieś coś. ;-P
                • state.of.independence Re: akurat, szanowne współforumowianki, 25.08.11, 14:58
                  Jest takie powiedzonko: kto z kim przystaje - taki sam się staje.

                  Przy okazji przypomniał mi się kawał o policjancie (ale można zamienić na psychologa/psychiatrę). Najlepiej ten kawał opowiadać na żywo, bo bez odpowiedniej mimiki i gestykulacji może wyjść blado:

                  Wchodzi policjant do sklepu zoologicznego, a tam przed akwarium z rybkami stoi jakiś facet i wpatruje się długo w wybraną przez siebie rybkę. Następnie pochyla głowę na prawo - rybka wpatrując mu się w oczy niemal kładzie się w wodzie na boku, pochylając ciało w tę samą stronę. No to facet powolo pochyla głowę w lewo. Rybka, znowu patrząc mu w oczy, przekręca się na drugi bok. I tak kilka razy z rzędu.
                  - Panie, a co to za czary? - dziwi się policjant. - W życiu czegoś takiego nie widziałem!
                  - A, bo to taka sztuczka z wpływem umysłu wyższego na umysł niższy - odpowiada jegomość. - Jak się pan będzie wpatrywał tak 10 do 15 minut w oczy rybki to w tym czasie pana umysł przejmie kontrolę nad jej umysłem i ona zacznie robić to, co pan będzie od niej oczekiwał.

                  No to policjant postanowił sprawdzić jak to jest z tym wpływem jednego umysłu na drugi, wybrał sobie rybkę i zaczął się uparcie wpatrywać jej w oczy. Po jakimś kwadransie zaczął rytmicznie otwierać i zamykać usta...
                  • ingeborga.dapkunaite Re: akurat, szanowne współforumowianki, 25.08.11, 20:47
                    Nie patrz w pustkę, bo pustka spojrzy na ciebie. :)
                    • state.of.independence Re: akurat, szanowne współforumowianki, 25.08.11, 21:04
                      W jaką tam pustkę. Nikt tu w pustkę nie patrzy, co najwyżej Bogdan próbuje to teraz przetrenować na rybce i dlatego nabrał wody w usta ;-)
                      • tojabogdan Policjant czyli berek 25.08.11, 21:41
                        Dowcipy o policjantach (ściślej: milicjantach) podsunął zrozpaczonym władzom PRL jeden z mądrzejszych psychologów tamtej epoki. I to oni sami te dowcipy rozpowszechniali. I był to sposób na złagodzenie wyjątkowo negatywnego stosunku tzw. społeczeństwa do przedstawicieli władzy (ludowej).
                        Prześmiewanie okazało się dość skuteczne.
Pełna wersja