pani kierowniczka od wczoraj bierze wino

11.09.11, 14:04
tzw. święto winobrania przy pięknej pogodzie,
budzą się wspomnienia, z lat siedemdziesiątych, gdy bywałem tam też z tejże okazji w stolicy ziemi lubuskiej.
Mam nadzieję, że wybawiłaś się i bawisz nadal,
a u mnie leje i jest 17 stopni
    • state.of.independence Re: pani kierowniczka od wczoraj bierze wino 11.09.11, 20:05
      tojabogdan napisał:

      > Mam nadzieję, że wybawiłaś się i bawisz nadal,

      No to po raz setny informuję, setną już chyba osobę na tym forum, że mieszkam kilka kilometrów za miastem, gdzie w dni wolne od pracy autobus prawie nie jeździ, więc nie za bardzo mam jak się na tę "zabawę" dostać, a potem wrócić.
      • jot-es49 Re: pani kierowniczka od wczoraj bierze wino 13.09.11, 19:39
        Nie mam jak wrócić , jak wrócić... Po winopiciu?
        (A propos - czemu do cholery na to chlańsko zawsze mówią "winobranie" a nie "winochlanie"?)
        Na czworakach kochanie, na czworakach...
        • state.of.independence Re: pani kierowniczka od wczoraj bierze wino 13.09.11, 19:52
          Jotesik, kiedy z wyjątkiem paru wystaw (plenerowych i nieplenerowych), jakiegoś spektaklu teatralnego i innych pojedynczych imprez towarzyszących - w ogóle mnie to winochlanie nie interesuje. Przecież to impreza w formie jarmarku i trudno się na niej cały dzień, a tymbardziej - cały weekend "bawić" podpierając stragany. No chyba, że ktoś jest tak nachlany, że sam się o nie musi opierać, ale tutaj brakuje mi doświadczenia.

          A teraz jeszcze kota musiałam dać na operację i nie wiem, kiedy w końcu będę mogła odebrać z kliniki... to i nic zaplanować nie mogę. Jeśli już mam nastrój do chlania to raczej do lustra i raczej czegoś mocniejszego niż wino :-(
          • jot-es49 Re: pani kierowniczka od wczoraj bierze wino 13.09.11, 20:07
            No i popatrz ty jak to wszystko na psy zeszło. Za moich studenckich czasów to nie tylko wina chlanie było a nawet wywaru z grzybów (qźva! kto trzyma wywar z grzybów w takich samych butelkach jak wino tylko półka niżej???) - ale potem jak wszystko lekuchno z człowieka wychodziłooooo....
            A co do kota (kotki) to jak mówią ma siedem żyć - ale szkoda zwierzaka, choć ja jestem psiarz (a w zasadzie sukarz) co widać na załączonych u mnie obrazkach.
            Choć muszę ci powiedzieć, że ten mój suczonek ma bardzo wiele z kota - o nogi się ociera jak jest głodna, grzbiet do góry wygina jak się przeciąga i czasem (dla jaj) na kici, kici reaguje...
            • state.of.independence Re: pani kierowniczka od wczoraj bierze wino 13.09.11, 20:17
              Z wywarem z grzybów to zdaje się, że kiedyś opowiadałeś na KwS, czy gdzieś. O ile dobrze pamiętam - owe podobieństwo butelek okazało się niezłą zmyłą :-D

              Jeśli chodzi o kotka - już zoperowany, ale omal się w trakcie operacji na tamtą stronę nie ześlizgnął. Narkozę kicia ciężko zniosła, co od razu było wiadome przed operacją, że nie sam zabieg, ale narkoza niesie dla niej największe ryzyko. Leży teraz w klinice pod kroplówką bardzo osłabiona, ale stan jest stabilny. Jutro będę się dalej dowiadywać.
              • jot-es49 Re: pani kierowniczka od wczoraj bierze wino 13.09.11, 20:32
                Co prawda nie wiem czy jesteś wierząca i czy za kota można się modlić - ale co szkodzi drobny paciorek za zdrowie kotka?
                A tobie może na duszy "polegczeć" (tak mówiły mi osoby wierzące - sam tego nie praktykowałem).
                • state.of.independence Re: pani kierowniczka od wczoraj bierze wino 13.09.11, 20:51
                  Już się wczoraj za kota modliłam chyba z pół godziny w moim ulubionym kościele, gdy kot był operowany. To, że teraz leży osłabiona to nie z powodu zabiegu jako takiego, tylko tej pierniczonej narkozy.

                  Była zastosowana narkoza wziewna i w trakcie jej stosowania kot przestał oddychać. Nie wiem co konkretnie zrobili, że kot nie zeszedł, ale mają tam masę sprzętu to i pewnie jakieś "sztuczne płuco" posiadają. Tak zrozumiałam, że była konieczność sztucznego podtrzymania oddychania w trakcie zabiegu.

                  Po operacji kot się wybudził, jest przytomny, podobno dzisiaj coś tam nawet zjadł o własnych siłach, podobno zagrożenia dla życia już nie ma, ale do wypisania z kliniki cały czas się nie kwalifikuje. Dwa razy dzwoniłam się dowiadywać o stan zdrowia i słyszę, że kot jest słabiutki, dostaje leki przez kroplówkę i w żadnym wypadku jeszcze mi go nie wydadzą.
Pełna wersja