Poszłam się zabawić...

20.09.11, 17:58
w miejscu publicznie dostępnym. Zapłaciłam 20 złotych za równe 2 godziny przyjemności, a okazało się, że orgazmu nie dostałam i wyszłam stamtąd lekko rozczarowana. Mocno tę przyjemność przereklamowali w mediach i dałam się uwieść dobrze zrobionej reklamie.
    • ingeborga.dapkunaite Re: Poszłam się zabawić... 20.09.11, 18:46
      To gdzie Ty tak się bawiłaś mizernie?
      • state.of.independence Re: Poszłam się zabawić... 20.09.11, 18:58
        I po raz drugi się dziś rozczarowałam. Myślałam, że pierwszy wpis poczyni nasz lekarz dyżurny, specjalista od Zdzicha-ginekologa.

        Ale do rzeczy. Tak mizernie bawiłam się w kinie. A konkretnie chodzi o ten FILM. I możliwe, że nie jest taki rewelacyjny, jak to głoszą, bo na sali było wszystkiego aż 8 osób, licząc ze mną. Na usprawiedliwienie filmu mam tylko tyle, że poszłam na seans o 15:00 i może na późniejszych seansach będzie trochę więcej ludziów.
        • ingeborga.dapkunaite Re: Poszłam się zabawić... 20.09.11, 19:30
          Nie każdy film Almodovara musi pasować. "Porozmawiaj z nią" mi się dotąd podoba. A tego nie widziałam. Nie wiem, czy zdążę wybrać się, bo ostatnio chodzę na standupy. O na to:
          www.thewicc.pl/
          Kolejny standup będzie w poniedziałek i znowu uśmieję się jak norka.
          • state.of.independence Re: Poszłam się zabawić... 20.09.11, 19:55
            Tu nie chodzi o to, że Almodovar, bo nigdy jego wielką fanką nie byłam. Tu nie chodzi nawet o film jako taki, bo oczywiście dobrze nakręcony, oczywiście dobra muzyka, oczywiście wszystkie kostiumy idealne, oczywiście aktorzy dosyć przekonujący w swych rolach. Można się uczepić co najwyżej kilku drobnych wpadek, gdzie moim zdaniem akcja lekko się nie trzyma kupy, ale poza tym trudno gdzieś wcisnąć szpileczkę.

            Tyle, że po opisach filmu i jego recenzjach spodziewałam się pogłębionego studium psychologicznego bohaterów, a tym czasem warstwa psychologiczna była jak dla mnie maźnięta bardzo słabo i niewyraźnie. Raczej osoby piszące te recenzje coś sobie dośpiewały, a może czytały książkę (bo film jest na podstawie powieści) i się tą książką zasugerowały. Spodziewałam się filmu, który mnie zaskoszy, zaszokuje i wstrząśnie mną porządnie, a tymczasem nie zobaczyłam nic takiego, czego bym o drugim człowieku już wcześniej nie wiedziała.
            • state.of.independence No i wszystko się wydało 24.09.11, 20:43
              Rzeczywiście, intuicja mnie nie omyliła: skusiłam się na nabycie i przeczytanie książki na podstawie której powstał film. No i faktycznie, część osób piszących recenzje do filmu w życiu tegoż filmu na oczy nie widziało. Akurat film i książka to w zasadzie niemal dwie różne historie, pokazujące bohaterów z zupełnie innej perspektywy.
    • dziewica_konsystorska Idź się zbawić... 22.10.11, 09:01
      do kościoła! Poleżysz krzyżem na roratach, z miejsca poczujesz się bosko!
      • state.of.independence Idź do diaska z taką poradą! 22.10.11, 19:05
        Jeszcze nerki sobie przeziębię od takiego leżenia na zimnej posadzce :-(
Pełna wersja