zasłyszane w Krasnogrodzie ;)

26.09.11, 09:32
... podczas tych naszych spotkań trafiaja się "perełki" myślowe, dialogowe lub sytuacyjne ... żeby całkiem nie odeszły w zapomnienie już po BZcie w Białej zaczęliśmy je spisywać ... poniżej niektóre (niestety nieliczne zapamiętane przeze mnie) zasłyszenia (licze, że pozostali mają lepszą pamięć i dopiszą ciąg dalszy):

1. niedzielny poranek. jeden z uczestników spotkania (płci męskiej) uzasadnia głośno rezygnację z porannej ablucji:
- bez sensu brać ten prysznic - i tak zanim dojadę do domu, będę pod kombinezonem spocony jak mysz
i po chwili namysłu dodaje
- ale zęby umyję ... żeby mi nie "jechało" w kasku

2. sobotni poranek, około 9 AM ... jeden z kolegów nasłuchuje uważnie, zrywa się z krzesła i mówiąc: kurde - kto tam odpala motocykl???? otwiera szybko drzwi wejściowe ... wystawia głowę na zewnatrz i równie szybko chowa ją spowrotem ....
- iiii ... mówi z lekkim rozczarowaniem ... nikt nie odpala - to (tu pada imię koleżanki) dmucha nos

3. piątkowy wieczór, towarzystwo integruje się i wspomina wypad do Sandomierza ... jeden z kolegów zwracając się do swojej połowy z lekką pretensją (pomieszana z odrobinką podejrzliwości ... i chyba zdziebkiem zazdrości ;D) mówi:
- a Ty jakoś NIC nie opowiadasz o tym Sandomierzu ... ciekawe dlaczego?
koleżanka przeciągle spogląda na swoją 1/2 i odpowiada:
- bo mnie tam kurde nie było

tyle pamiętam ... a było tego od metra i ciut, ciut ... proszę, niech ktoś dopisze tu c.d . pozdr ;)
    • zaciszanka30 Re: zasłyszane w Krasnogrodzie ;) 26.09.11, 12:00
      może nie zasłyszane, ale zapamiętane z wyjazdu ;)

      1) można dostać i zjeść cukierka będąc już w kasku ( z dodatkowymi utrudnieniami typu kominiarka, kołnierz wyciszający ) - trzeba mieć tylko pomocnego i uczynnego kolegę, czyli Gwizdka ;)

      2) w Lublinie zaczyna się obiad od deseru - przy okazji postoju i zwiedzania Lublina ( piękna Starówka ) poszliśmy na obiad, zamówienie złożone, ale przed daniem głównym dostałam już deser ;) częściowo z lodami, więc nie mogłam czekać ;)

      3) wychodzi, że 600 i takie "trochę" szybsze jak Hayka się snują, bo nie dogoniliśmy Tagi na 125, która się zarzekała, że nie będzie z nami jechała, bo nas opóźni ;)

      4) że żurek może być z białym serem ( dobrze, że zamówiłam rosół ;) )

      5) nie zawsze z rodziną najlepiej tylko na zdjęciu, bo wyjazd będzie mi się też kojarzył z:
      - Teściową Draki i jej super ogórkami i pysznym dżemem wiśniowym :)
      - Ciocią i Wujkiem Gwizdka, którzy ugościli nas plackiem śliwkowym, po którym nie zostało śladu oraz jałowcówką i malinówką, którą dostaliśmy też "na drogę" i "dla zdrowotności" ;)
      - Ciocią Indiego, która oprowadziła nas i z pasją opowiadała o Starówce w Zamościu i Bastionie :)
    • goha66 Re: zasłyszane w Krasnogrodzie ;) 27.09.11, 07:08
      - sobotni wieczór. usiłujemy we troje uruchomić muzykę. w poszukiwaniu ustrojstwa zwanego gniazdkiem elektrycznym wykonujemy rozliczne ćwiczenia gimnastyczne, aż w końcu kolega odkrywa, że będące przedmiotem naszego pożądania ustrojstwo ukryło się za wersalką
      - tu jest - woła uradowany - wciśniesz się tam? (podpytuje koleżankę trzymającą wtyczkę przedłużacza.
      - nigdy w życiu - odpowiada koleżanka - mogę wleźć tam gdzie jest zboczeniec-gwałciciel lub morderca, ale nie tam, gdzie są pająki

      - piątkowy wieczór (powoli przeradzający się w sobotnie nad ranem). jeden z kolegów "zmęczony" (zapewne całotygodniową pracą i trasą, którą pokonał na spotkanie) zasiadł na tarasie i oparłwszy głowę o stół ukrył twarz w ramionach. jako, że noce są chłodne troskliwie budzimy odpoczywającego i prosimy by przeniósł się do łóżeczka
      - nie śpię - mówi - chce wiedzieć ile lat ma drzewo, z którego zrobiono deski do tego stolu, więc liczę słoje ... dajcie mi jeszcze 5 minut ...
      następnego dnia życzliwie podśmiechujemy się z kolegi i pytamy czy zdołał się doliczyć i zaspokoić ciekawość
      - nie dałem rady policzyć tych słojów - odpowiada - zabrakło mi 5 minut
      • zaciszanka30 Re: zasłyszane w Krasnogrodzie ;) 29.09.11, 16:16
        przypomniało mi się, że oprócz "liczenia słoi" dobrym określeniem na zmęczenie było też " gubisz spółgłoski" :)

        dobre serce kolegów na wyjazdach objawia się też w różnych formach .... jemy obiad we wspominanym już Lublinie, kolega dostał zupę .... ciekawie wygląda... więc zaglądamy mu w talerz i słyszę " możesz spróbować, ale widelcem" ;) dobre serce, dobrym sercem, ale żeby za dużo z talerza nie zniknęło ;)
        • taga4 Re: zasłyszane w Krasnogrodzie ;) 30.09.11, 21:45
          dodam do tego warzywny omlet... z boczkiem...
          którego to omletu nie było ;-)
Pełna wersja