Perypetie poszodowanej w wypadku.

05.10.11, 15:45
jak wiadomo zastałam ja i moja maszyna skasowana. Sprawczyni się przyznała, zapłaciła mandat i dostala punkty karne i tyle jej. Za to ja ganiam jak z piorem w przyslowiowej d*. Najpierw rzeczoznawca - szkoda calkowita- ilosc papierow jakie musze wypelnic mnie przerasta, zgloszenie szkody na zdrowiu drugie tyle papierow. Zwazywszy ze mam prawa reke w gipsie to urocze. Oczywiscie jesli dostane jakiekolwiek dszkodowanie za reke to pewnie za pol roku bo po zakonczeniu leczenia. Wizyta na policji i czekanie na dodatkowe zeznania bo jestem poszkodowana na ciele. Ortopeda i 12 tygodni unieruchomienia reki + plus rehabilitacja jak sobie za nia zaplace. Zaczynam sie zastanawiac kto jest winny ja czy sprawca ?
    • asiafoczka Re: Perypetie poszodowanej w wypadku. 05.10.11, 16:49
      Przechodziłam podobne perypetie w 2006r. i od razu poradzę Ci, żebyś zainwestowała w prawnika, bo u mnie sprawa się ciągnęła jakieś 3 lata, ale udało się wyegzekwować odpowiednią sumę z odszkodowania :-)
    • goha66 Re: Perypetie poszodowanej w wypadku. 06.10.11, 08:34
      zgadzam sie z Asią - też uważam, że prawnik od odszkodowań będzie Ci Agniecha niezbędny.
      P.S.
      z tego co opisujesz wychodzi, że większość konsekwencji ponosisz Ty ... panią "sprawczynię" czeka tylko opłacenie wyzszego OC na furmankę... przykre :(
      • szepa11 Re: Perypetie poszodowanej w wypadku. 06.10.11, 16:57
        Wlasnie ubezpieczyciel doprowadzil mnie do furii. Wrak motocykla sobie wycenili i o tą sum mniej mi wyplaca. Czekam na pisemna decyzje o odszkodowaniu zeby sie odwolac. AAA no i okazala sie ze kask sie zglasza osobno o czym jakos zapomnieli mnie uprzedzic. Co do prawnika to zaczynam sie nad tym gleboko zostanawiac.
        • asiafoczka Re: Perypetie poszodowanej w wypadku. 10.10.11, 20:07
          Prawnik to naprawdę dobra sprawa, bo ja gdyby nie mój to o wielu rzeczach bym nie wiedziała.
          Mój "PAPUGA" skasował mnie dopiero po odzyskaniu odszkodowania (umówiliśmy się na pewien % od kwoty odszkodowania), także musiałam tylko zainwestować w pozew o wniesienie sprawy do sądu, ale się opłaciło.
          Życzę powodzenia w twojej sprawie i napisz czasem jak ona przebiega, bo ciekawa jestem, mam nadzieję, że uda Ci się zrekompensować wszystkie poniesione straty !!!
          Trzymam kciuki !!!!
          • goha66 Re: Perypetie poszodowanej w wypadku. 10.10.11, 20:57
            asiafoczka napisała:
            > Życzę powodzenia w twojej sprawie i napisz czasem jak ona przebiega

            ... Agniecha - nr kom Asi dostaniesz ode mnie jeśli będziesz chciała rady pozaforumowo .... aaaa... no i jeśli za te dwa tygodnie ma być kolejne "piwo" w GL to może poprostu przyjedź (nogi kurde masz zdrowe, spać jest gdzie ;D). pozdr.
    • monique76 Re: Perypetie poszodowanej w wypadku. 10.10.11, 22:57
      Szepa - jako były pracownik firmy ubezpieczeniowej i jako agent ubezpieczeniowy powiem Ci tak: szukaj szybciutko firmy, która zajmuje się odzyskiwaniem odszkodowań:)
      Z ubezpieczenia OC sprawcy można uzyskać pieniądze za wszystko: za motocykl, za ciuchy, za kask, za ubytek na zdrowiu, za straty moralne, za utracone zarobki, itd. Firmy zajmujące się odzyskiwaniem odszkodowań wiedzą na jakie paragrafy należy się powołać, jakich argumentów użyć i czym postraszyć;) Można oczywiście próbować samemu powalczyć (szczególnie jak się jest chociaż trochę zorientowanym w prawie), ale ja sama bym się tego nie podjęła - mój czas też ma swoją wartość. Odszkodowaniem na rzecz mojej mamy zajęła się firma i bez większego udziału z naszej strony wywalczyła kwotę, o której nawet z mamą nie myślałyśmy:)
      • szepa11 Re: Perypetie poszodowanej w wypadku. 13.10.11, 18:40
        Dzieki dziewiczyny, jestescie nie ocenione. Wlasnie dostalam pisemne uzasadnienie szkody od ktorego mam zamiar sie odwolac bo jak ich zdaniem wrak tyle jest wart to niech go sobie zabiora. Co z cichami pewnie sie dowiem jutro a za reke odszkodowanie bede dochodzic po zakonczeniu rehabilitacji. Czekam na zeznania na policji a za firma od odzyskiwania odszkodowan sie rozejrze.
        • 1_leo Re: Perypetie poszodowanej w wypadku. 14.10.11, 10:04
          szepa11 napisała:
          a za firma od odzyskiwania odszkodowan sie rozejrze.

          Szepa, ja swoją sprawę już przekazałem specjalistom.
          Firma wydaje się solidna, bez żadnych zaliczek.
          Jeśli chcesz to podam Ci namiary.
          • szepa11 Re: Perypetie poszodowanej w wypadku. 14.10.11, 12:09
            To ja poproszę o namiary
            • 1_leo Re: Perypetie poszodowanej w wypadku. 14.10.11, 12:43
              szepa11 napisała:
              > To ja poproszę o namiary

              To podaj na priva adres, bo Twój na gazecie nie działa :(
              • szepa11 Re: Perypetie poszodowanej w wypadku. 15.10.11, 09:37
                prv nie dziala masz maila tutaj szepa7@tlen.pl
    • szepa11 Re: Perypetie poszodowanej w wypadku. 17.10.11, 20:24
      Wlasnie przeczytalam dokladnie papiery o odszkodowaniu za maszyne- wedlug ubezpieczyciela miala pojemnosci 499 oraz ze to jest yamaha rs 500 normalnie malo z krzesla nie spadlam
      • 1_leo Re: Perypetie poszodowanej w wypadku. 17.10.11, 21:25
        szepa11 napisała:
        > Wlasnie przeczytalam dokladnie papiery o odszkodowaniu za maszyne- wedlug ubezp
        > ieczyciela miala pojemnosci 499 oraz ze to jest yamaha rs 500 normalnie malo z
        > krzesla nie spadlam

        Phi, a ja się dowiedziałem, że mam pojemność 1200 i napęd na łańcuch :D:D:D
        Szepa, nie damy się :)
    • szepa11 Re: Perypetie poszodowanej w wypadku. 17.10.11, 22:11
      moja diverka swietej pamieci jednak jest urazona
Pełna wersja