szepa11
05.10.11, 15:45
jak wiadomo zastałam ja i moja maszyna skasowana. Sprawczyni się przyznała, zapłaciła mandat i dostala punkty karne i tyle jej. Za to ja ganiam jak z piorem w przyslowiowej d*. Najpierw rzeczoznawca - szkoda calkowita- ilosc papierow jakie musze wypelnic mnie przerasta, zgloszenie szkody na zdrowiu drugie tyle papierow. Zwazywszy ze mam prawa reke w gipsie to urocze. Oczywiscie jesli dostane jakiekolwiek dszkodowanie za reke to pewnie za pol roku bo po zakonczeniu leczenia. Wizyta na policji i czekanie na dodatkowe zeznania bo jestem poszkodowana na ciele. Ortopeda i 12 tygodni unieruchomienia reki + plus rehabilitacja jak sobie za nia zaplace. Zaczynam sie zastanawiac kto jest winny ja czy sprawca ?