Przypadki na drodze - cd.: upadanie

06.10.11, 10:36
szepa11 napisała:
W teorii umiejetnosc upadania polega na kilku podstawowych zasadach - nie podperanie sie dlonmi, zwiniece w klebek tak zeby nie upasc na plask

Jest to zaprzeczenie teorii w jaki sposób upadać z/na moto.
Tylko, ....że ja robię dokładnie tak samo i tak samo jak Szepa za młodych lat intensywnie trenowałem zapasy i piłkę nożną.
To było daaaawno ale odruchy jak widać pozostały :>:):)
Podczas upadku w zasadzie nie ma czasu na myślenie, ciało reaguje samo na zasadzie odruchów. I jak widać na naszych przykładach - nienajgorzej.
I co dziwne - po 15 m szlifie moto i moim po asfalcie "kłębkowaniu" nie mam na skórach żadnego śladu po upadku.
Jak widać z obrażeń to ja bardziej przykładałem się do treningu od Szepy:)
Trzymaj się Szepa i zdrowiej szybciutko :D:D:D
    • goha66 Re: Przypadki na drodze - cd.: upadanie 06.10.11, 12:07
      ooooo :D ... "klub glebowiczów" czyli coś dla mnie :)

      szepa11 napisała:
      > W teorii umiejetnosc upadania polega na kilku podstawowych zasadach - nie podpe
      > ranie sie dlonmi, zwiniece w klebek tak zeby nie upasc na plask

      1_leo napisał:

      > Jest to zaprzeczenie teorii w jaki sposób upadać z/na moto.
      > Tylko, ....że ja robię dokładnie tak samo

      ...z doświadczeń własnych (szlif pod Tychami, ok. 90/h, deszcz) mogę napisać, że zgadzam się jedynie z "nie podpierać się dłońmi z dodatkiem na wyprężonych rękach (jeśli upadamy na tzw. twarz to starać się uderzyć większą powierzchnią czyli dłonie+ręka do łokcia, a same łokcie zgięte ... trochę tak jakbyście obiema rękami na raz osłaniały z większej odległości twarz przed słońcem, które nagle zaświeciło Wam w oczy). co do drugiej części wypowiedzi i Agniechy i Pawła to (czyli jak widać skutecznie ich ochraniającego "kłębka") to mam dokładnie odwrotne doświadczenia - szlifowałam klatą i brzuchem z przyległościami, starając się robić to maksymalną powierzchnią ciała ( po zamortyzowaniu upadku "na twarz" ręce (prócz dłoni, które poszły do góry) i nogi miałam rozłożone jak człowiek witruwiański da Vinci'ego) oraz z uniesioną do góry głową (dzięki czemu widziałam, że nie przyfasolę w nic łbem) ... taki trochę ślizg pingwina na lodzie to był ;). suma sumarum (prócz siniaków) stało mi się dokładnie to samo co Leowi czyli nic, chociaż "technika" upadku była diametralnie inna :)
      P.S.
      może nie ma czegoś takiego jak "złota recepta" i "jedyny właściwy sposób" na upadek? ... wiem tylko jedno - te trzy upadki (które jednak szczęśliwie się dla nas zakończyły) łączą dwie rzeczy:
      - żadne z nas nie spanikowało ... i właściwie chyba nawet nie zdążyło się przestraszyć i spiąć... moze w tym tkwi tajemnica nieuszkodzonych u mnie i Pawła kończyn (Agniecha jak sądzę przybamboliła ręką w furmankę przelatując nad nią) ?
      - każdy z naszej trójki nie trzymał się motocykla do tzw. końca, tylko starał sie wybić z niego najszybciej jak się dało.

      pozdrawiam serdecznie i życze by "upadanie" pozostało dla forumowiczów wyłącznie teorią przerabianą w słowie pisanym :)
      • alut-ka71 Re: Przypadki na drodze - cd.: upadanie 06.10.11, 15:58
        Dwie szkoły, życie pokazało, że obie skuteczne. Szczerze powiem, że po lekturze mądrzejsza nie jestem i wciąż mam niejasne przeczucie, że zachowałabym się najbardziej niewłaściwie w podobnej sytuacji.

        goha66 napisała:
        > życze by "upadanie" pozostało dla forumowiczów wyłączni
        > e teorią przerabianą w słowie pisanym :)

        Podpisuję się pod tym obiema ręcami!
      • szepa11 Re: Przypadki na drodze - cd.: upadanie 06.10.11, 17:20
        "Klub Glebowiczow" rządzi
    • szepa11 Re: Przypadki na drodze - cd.: upadanie 06.10.11, 17:16
      Leo ręka to ja sobie uszkodziłam klamka hamulca, jedyna czesc ciala ktora zebrala sile uderzenia. Ponieważ wysiadlam przez kierownice to zrobilam salto stajac pod drugiej stronie maszyny i czesci maski samochodu na rownych nogach. Mialam kiedys szlifa i rzeczywiście przy umiejetnosci padania skora nie odniosla obrazen ( przyznam sie ze wstydem ze bylam wtedy w dzinsach). Oczywiscie jest to wbrew teorii podania motocyklowego ale wychodzi na to ze wytrenowany organizm reaguje odruchowo zeby zrobic sobie jak najmniejsza krzywde Gohu mimo ze nie wiesz to w opisanym przez Ciebie przypadku zrobilas pad w przod a poniewaz musialam wychamowac ped zrobilas to cialem ( bardz ale to bardzo rozsadny odruch). Podpieranie w moim mniemaniu to podparcie sie dlonmi przy upadku ktore moze skutkowac wylamaniem nadgarstkow a w najgorszym przypadku lokci. W linku ktory podaje sa rozrysowane pady zeby sobie latwiej to wyobrazic peletfk.bloog.pl/id,1468934,title,Podstawa-Judo,index.html?ticaid=6d271
Pełna wersja