Gość: Man
IP: *.smrw.lodz.pl / *.smrw.lodz.pl
24.06.04, 00:55
Z góry proszę, by osoby, które tematy damso męskie i seksu traktują jako
źródło żartów i drwin - poszukaly sobie innego watku. Czemu? Ponieważ temat,
który tutaj poruszam traktuję dość poważnie i chciałbym by tak samo
potraktowały go osoby chcące w nim odpowiedzieć.
Wiele razy zetknąłem się z sytuacją gdy znajoma stwierdza, że wybiera się np.
do Egiptu na tzw. seks-turystykę, bo w kraju nie ma co liczyć, by znalazła
okazję aby zaspokoić swoje rozszalałe rządze. Są to najczęściej kobiety z
różnych względów samotne. Parę razy Spotkałem się również ze stwierdzeniem
kobiety, że hormony jej buzują do tego stopnia, że nie potrafi sobie dać z
tym radę.
Sam jestem osobą żonatą, która niestety rozczarowana jest podejściem żony do
spraw łóżkowych, jednak uważającą, że nie jest to powód by przekreślać
związek. By wyjaśnić sobie wszystko do końca muszę nadmienić, że żona zdaje
sobie sprawę, iż brak zainteresowania seksem może rodzić frustrację u
mężczyzny, szuka on (czyli ja) zbliżenia z inną kobietą.
Problem jednak tkwi w tym, że tak naprawdę nie szukam, bo obawiam się
bliższych kontaktów z płcią przeciwną, by taki kontakt nie zniszczył związku
z żoną. Najprościej mówiąc, obawiam się, że kobieta, z którą mógłbym
zakosztować owocu rozkoszy cielesnych pragnęłaby przerodzić taki układ w coś
poważniejszego niż jedynie seks.
Stąd mój wątek. Czy kobiety, które deklarują, że szukają jedynie zaspkojenia
w seksie tak naprawdę podświadomie nie liczą na coś poważniejszego? Co
mogłoby dla mężczyzny przerodzić się w zaborczość?
Szczególnie chcialbym tu wysłuchać opinii samych kobiet na tą kwestię.