Dodaj do ulubionych

Wakacyjny wyłżygrosz

04.07.04, 15:33
Kiedy byłam mała to jeździłam na kolonie.
Wiedziona bardziej instynktem stadnym niż potrzebą serduszka kupowłaam moim
bliskim i całkiem dalekim krewnym urocze prezenty.
Należały do nich:

- Matka Boska w jaskini z muszelek
- statek z muszelek ( nie były to muszelki wystepujące nad polskim morzem)
- termometr domowy z plastiku w kształcie okrętu
- plastikowe bursztyny
- długopisy drewniane w formie ciupagi ( jednym takim pisałam jeszcze przez
całe studia aż pozyczyłam koledze, który odgryzł mi tąs iekierkę na końcu!
Cham!)
- dzwonki "krowie"
- syntetyczne oscypki ( fuj!)



Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka