Gość: tadzio
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
14.11.04, 14:26
Witam
Tak mnie naszlo zeby opisac swoj problem. Jestem typowym
uczestnikiem "wyscigu szczurow". Koncentuje sie glownie na odnoszeniu
sukcesow, szczegolnie sukcesow w pracy. To stalo sie chyba juz nalogiem
poniewaz poniewaz w firmie czuje sie lepiej niz w domu, lubie prace, lubie
spedzac soboty i niedziele pracujac. Lubie obliczac swoje salda obecne i
planowane :). Jak cos mi sie spodoba to robie tak zeby to miec i zazwyczaj
predzej czy pozniej to zdobywam. Mam 27 lat, zasiadam w zarzadzie spolki,
woze sie autem o ktorym inni moga pomazyc, mam dom z ogrodem zimowym, szklane
sciany, fajny ogrod. Mam to bo mi sie spodobalo i postanowilem zdobyc. Jednak
nie przebilem sie z problemem kobiety. Nie mam kobiety. Oczywiscie na brak
kontaktu nie narzekam, ciagle jakas sie przyplata, jak to nazywam "ćma
weekend'owa". Jak mam ochote na seks to wpadam do agencji i wybieram doznania
jak jogurty w tesco albo dzwonie do jakiejs kolezanki z tych "cmy..." Jednak
nie potrafie zdecydowac sie, doszukac sie zyciowej partnerki. Obralem sobie
juz jakis wzorzec wizualny, myslalem tez nad charakterem i jak kogos poznaje
to podstawiam do wzoru i zazwyczaj wynik jest bardzo rozbiezny z
oczekiwaniami. Nie siedze w domu ogladaj TV, ciagle jestem w ruchu, duzo
podrozuje, poznaje nowe kobiety i ciagle nic. Nie moge trafic na
moja "platonowska" polowke, ktora mnie tak uwiedzie, ze zmienie swoje
podejscie do zycia, ze przestane walczyc tylko o cyfre salda. A moze to nigdy
nie nastapi, moze tacy ludzie jak ja sa skazani na samotnosc, na seks z
modelkami, prostytutkami, hostesami. Przejmowac sie tym czy olac? No napewno
przez najblizsza godzine oleje bo sprawdze postep aktualizacji firmowej stony
www :)