I jak tu żyć??

IP: *.makolab.pl / 193.28.230.* 17.11.04, 21:24
Nie dość ze po latach walki (6) rozsypał się związek w którym pokładałam tyle
nadziei, że trwam w maraźmie od pól roku aby zapomnieć, nauczyć się żyć bez
Niego, z takim trudem pokonuję kolejny dzień w płonnym oczekiwaniu na znak od
Niego... to dziś się właśnie dowiedziałam, że się żeni bo Jego nowa partnerka
jest w ciąży?!! I jak tu żyć z czymś taki?? Chce mi się wyć i gryźć ściany z
bólu:((( Jestem oszołomiona.
    • Gość: kaśka Re: I jak tu żyć?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 21:35
      znalazł drogę ucieczki - jak uwolnić się od ciebie skutecznie ? zapylić jakąś
      laskę! nie myśl o swoim szoku, tylko racjonalnie dziwczyno, racjonalnie.
      Wyj ,płacz, kopnij nawet kogoś kto jest pod ręką (raczej nogą):)))Kto jest
      najważniejszy dla ciebie ? TY!!!!
      • Gość: Przekorna Re: I jak tu żyć?? IP: *.makolab.pl / 193.28.230.* 17.11.04, 21:47
        Racjonalnie?? Wybacz ale chyba racjonalność to ostatnie czym teraz się
        zajmuję ... Cóż ze mnie za kobieta, jaką partnerką byłam że tak szybko...
        • lolobrigida Re: I jak tu żyć?? 17.11.04, 22:17
          Oj Przekorna,
          Ty się weź w garść kobieto,
          zamknij ten rozdział,
          bo to nie dla Ciebie facet widocznie był...
          I nie dołuj się w stylu:
          >Cóż ze mnie za kobieta, jaką partnerką byłam że tak szybko...
          Cóż to za facet, który zostawił tak świetną dziewczynę jak Ty,
          i zamienił na taką, co to nawet metod antykoncepcji nie zna... :-)
          Pomyśl o nim z litością i powiedz w duchu "pa frajerze".
          :-)))
        • malley Re: I jak tu żyć?? 17.11.04, 22:35
          widac, ze za dobra, nie daj sie tej glupiej ambicji, ktora ciagle podszeptuje
          czemu tamtej sie udalo a mi nie nie...widac tak mialo byc...caluje cieplutko i
          naprawde nie daj sie temu okropnemu uczuciu...trzymam kciuki
        • herculesc130 Re: I jak tu żyć?? 18.11.04, 10:31
          Widocznie za mało się starałaś.

          Przepraszam za ta brutalność ale tak chyba było.
          Zresztą co ja Ci będę doradzał, mnie spotkało to samo he he he

          Wniosek: w następnym związku bardziej się musimy postarać ;-)
          • malley Re: I jak tu żyć?? 18.11.04, 22:17
            podyskutowalabym na temat tego starania...czasem i staranie nie pomoze:(
    • dorjana Re: I jak tu żyć?? 18.11.04, 10:19
      Zapomnieć..irozejrzec sie wokoł..nie mozna zyc przeszłoscią
    • szefu13 Re: I jak tu żyć?? 18.11.04, 11:05
      Piszesz, że po 6-ciu latach walki związek się rozsypał ... Po 6-ciu latach
      WALKI??? To oznacza tylko tyle, ze od poczatku nie bylo dobrze i od poczatku do
      siebie nie pasowaliscie i ciagle sie z tym męczyliście, stąd pewnie ta walka.
      Może od początku błędem było walczenie o związek - jak nie wychodzi, to trzeba
      to zostawić - taka jest moja opinia. Uważam osobiście, że dobrze jest zawsze
      przyjrzeć się sytuacji pod kątem własnych celów i potrzeb, a także czy partner
      ma zamiar z nami współpracować. I jeśli odpowiedź jest negatywna, to nie ma o
      co walczyć - niestety, z przykrością stwierdzam, że naprawdę nie ma sensu
      stawanie na głowie.
      W związku z powyższym nie masz czego żałować. Może i facet był jak ta lala, ale
      nie pasowaliście do siebie (albo on Ciebie nie chciał, co na jedno wychodzi) i
      pewnie dlatego mimo Twojego wysiłku związek padł. I już. To chyba nie powód,
      żeby rwać włosy z głowy, bo całe życie przed Tobą i tabuny facetów jak te lale
      czekają :))))))).
      • Gość: Przekorna Re: I jak tu żyć?? IP: *.makolab.pl / 193.28.230.* 18.11.04, 17:07
        Walka w związku to nie tylko walka o kolejny dzień razem, to także walka z
        przeciwnościami losu Razem (których nam akurat nie brakowało) oraz akceptacja
        zmian w związku z tym wynikających. O sam związek walczyłam (ja, ja, ja!!)
        przez ostanie 2 lata tylko.
        Czuję się rozżalona o zdegustowana w pewniem sposób, choć nad wszystkim
        dominuje jednak ból i nadal przejmująca tęsknota (czy ona kiedyś minie?). Może
        niepotrzebnie przez ten cały czas łudziłam się że On kiedyś wróci, że będzie
        jak dawniej i świat znowu rozbłyśnie... Nie powinnam była. Nie bolałoby tak
        teraz :((
        • szefu13 Re: I jak tu żyć?? 18.11.04, 18:57
          Słusznie. Ale teraz już się wygadałaś, wiesz o co chodzi i czas pomalutku się
          zastanowić czego chcesz. Oczywiście ON już nie wróci i generalnie należy o nim
          zapomnieć jako o filarze Twojego życia. Czas się rozejrzeć za nowym. Ludzie
          przychodzą i odchodzą i tak już jest, a żyć trzeba dalej. I do tego z
          podniesiona głową, a więc uszy do góry i dalej do przodu brać życie jakim jest
          (cholera, schodzę na psy z moimi cytatami :))))))) ).
          • magdalena18 Re: I jak tu żyć?? 18.11.04, 21:05
            Odpowiadasz na :
            szefu13 napisał:

            > Słusznie. Ale teraz już się wygadałaś, wiesz o co chodzi i czas pomalutku się
            > zastanowić czego chcesz. Oczywiście ON już nie wróci i generalnie należy o
            nim
            > zapomnieć jako o filarze Twojego życia. Czas się rozejrzeć za nowym. Ludzie
            > przychodzą i odchodzą i tak już jest, a żyć trzeba dalej. I do tego z
            > podniesiona głową, a więc uszy do góry i dalej do przodu brać życie jakim
            jest
            > (cholera, schodzę na psy z moimi cytatami :))))))) ).



            I trzeba wyjsc z domu, spotkac sie ze znajomymi!!
            Szefuniu kochany zorganizuj jakies kregielki czy bilardzik to moze i przekorna
            do nas dolaczy. Obiecuje, ze nie prysne tym razem:))
            pozdrawiam
            • szefu13 Re: I jak tu żyć?? 18.11.04, 21:17
              Czesc!!!

              No w ten weekend nijak nie dam rady, bo mam zapalenie gardła i mam zamiar się
              podkurować. W następny piątek za to, to dlaczego nie ..... :))))

              Jakiś wąteczek założę w każdym razie ... :)
              • magdalena18 Re: Kregielki czy inna rozrywka!!! 19.11.04, 08:13
                • magdalena18 Re: Kregielki czy inna rozrywka!!! 19.11.04, 08:17
                  Ja w tym tygodniu tez zakatarzona i z bolem gardla. Licze na Ciebie i zycze
                  zdrowia:))
    • Gość: Bogusia :o) Re: I jak tu żyć?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.04, 11:15
      Żyć dalej. Przecież jest gdzieś ten jeden jedyny,ten który ma to "COŚ" co
      sprawi że poczujesz się wyjątkowo. Widocznie on nie był tym kimś. Buziaki :o)
      • tajemniczy.wielbiciel Re: I jak tu żyć?? 18.11.04, 17:55
        Przekorna, teraz na pewno trudno ci nawet oddychać, i niestety, na razie tak
        bedzie przez jakiś czas. Z czasem będzie lepiej. Teraz zajmuj się czymkolwiek,
        nie rozmyślaj, bo jeszcze bardziej się pogrążysz, zrób coś dla siebie,
        współczuje ci, uwerz, że będzie lepiej, bo będzie. To pewnie żadne pocieszenie,
        ale takie ciosy wzmacniają nas, dają siłę by znów się obudzić.
        • Gość: Przekorna Re: I jak tu żyć?? IP: *.makolab.pl / 193.28.230.* 18.11.04, 18:02
          Oddychać? Hmm czuję się jakbym umarła i była gdzieś obok... Cały czas wspominam
          niestety, analizuje, rozpatruję, zastanawiam co byłoby gdyby... wiem że to
          fatalne i wysoce nierozsądne, ale jest silniejsze ode mnie :( Czas, czas,
          powiadają ze jest najlepszym lekarstwem, ale ileż czasu musi upłynąć aby móc
          normalnie funkcjonować? Ktoś wie?
          • tajemniczy.wielbiciel Re: I jak tu żyć?? 18.11.04, 18:07
            Od analizowania nie da się uciec, ale napisałem, abyś na siłe zajęła się czymś
            innym, może pomóż komuś kto potrzebuje pomocy, oderwiesz się, poczujesz się
            potrzebna, pomyśl może o wizycie w gabinecie psychologa, troche pomoże ci
            wyprostować twój stan, ciężko radzić, bo wiem, że teraz jesteś za jakąś szybą,
            w swoim świecie, każdy przez coś, co go załamuje przechodzi, potem jest znowu
            podnoszenie sie, takie zycie, niestety, spróbuj zrobić coś dla siebie
            • Gość: Przekorna Re: I jak tu żyć?? IP: *.makolab.pl / 193.28.230.* 18.11.04, 18:20
              Dziękuję :)) ale chyba nie posiadam w sobie wystarczająco wiele energii aby
              skupić się na czymś dodatkowo, chyba zbyt jałowa i pusta jestem teraz w środku,
              aby potrafić jeszcze dać coś z siebie:(
              • tajemniczy.wielbiciel Re: I jak tu żyć?? 18.11.04, 18:27
                Trudno w takiej sytuacji tryskac humorem, kiedy nawet oddychanie sprawia ból.
                To minie, pomyśl może o tym, co dobrego cię spotkało, pomyśl o swojej
                przyszłości, i jeśli tylko nie cierpisz na bezsenność, śpij jak najwięcej, nie
                wpadaj w jeszcze większy dół, to tylko słowa, ale tak to widze. Pozdrawiam!
                • Gość: agula Re: I jak tu żyć?? IP: *.com.pl / *.zetosa.com.pl 18.11.04, 18:47
                  wiem ze to boli ale pomysl ze to moglo sie skonczyc gozej (rozwod lub dziecko z
                  inna bedac twoim mezem) nie oplakuj go nie warto jesli stac go tylko na to zeby
                  po 6 latach w zwiazku z toba zrobic dziecko innej no i jeszcze mowisz ze to nie
                  byl do konca udany zwiazek naprawde zapomnij o nim powoli ci sie to uda
                  poszukaj nowych zajec i znajomych CIESZ SIE WOLNOSCIA !!! powodzenia pozdrawiam
    • Gość: Przekorna Re: I jak tu żyć?? IP: *.makolab.pl / 193.28.230.* 19.11.04, 17:32
      Wizja następnego samotnego weekendu naprawdę mnie przeraża :(
      • elizabeta25 Re: I jak tu żyć?? 19.11.04, 17:42
        3maj sie i nie mysl o tym, spotkaj sie ze znajomymi, zaczytaj sie, zasluchaj w
        dobra muzyke, ja tak robie :) to tylko polsrodki ale pozwalaja przetrwac,
        ...albo mozna isc do pracy i nie miec juz sil na myslenie ... taki weekend mnie
        wlasnie czeka ...
        • Gość: Przekorna Re: I jak tu żyć?? IP: *.makolab.pl / 193.28.230.* 19.11.04, 17:48
          Przykro mi :( ale myślę ze mimo zmęczenia pracą, pewne rzeczy (myśli)
          przychodzą w sposób naturalny:(
          • elizabeta25 Re: I jak tu żyć?? 19.11.04, 17:52
            ja juz w pewnym momencie wyczerpania nie mysle o niczym oprocz np kolacyjki i
            lozeczka...
            tak naprawde to wiem ze sie nie da wylaczyc 'myslenia' ale mozna sie wlasnie
            czyms zajac ... i z czasem dasz rade, troche czasu mi zajelo 'opracowanie' tego
            podejscia do sprawy analogicznej, naprawde analogicznej, kolega juz po slubie,
            dziecko w drodze,
            powiem Ci tylko ze i tak najlepszym lekarstwem bedzie pojawienie sie kogos
            nowego, a do tego czasu ksiazki i znajomi :)
            badz dzielna,
            pozdr
          • elizabeta25 Re: I jak tu żyć?? 19.11.04, 17:55
            ja sie ludzilam 9 miesiecy zeby sie dowiedziec na wlasnej imprezie urodzinowej
            o fakcie ... taaaaak plakalam jakis tydzien? zalamanie nerwowe w pelni ...
            teraz po 4 msc juz patrze na to z dystansem.
            3maj sie.
            • Gość: Przekorna Re: I jak tu żyć?? IP: *.makolab.pl / 193.28.230.* 19.11.04, 18:05
              Dziękuję :)) Mam nadzieję że tak będzie choć dziś wszystko w czarnych barwach,
              pocieszam się że czas jest najlepszym lekarstwem... Ale nie wiem czy zdołam
              kiedykolwiek zapomnieć.
              • elizabeta25 Re: I jak tu żyć?? 19.11.04, 18:12
                zapomniec nie idzie bo jeszcze nikt nie wymyslil 'kasowania pamieci', zreszta
                nie mozna zapomniec tak istotnego etapu zycia, tak jest tylko z czasem tak jak
                juz Ci pisalam podchodzisz do tego z dystansem, ja nie zapomnialam swoich 2 lat
                i nie chce ich zapomniec...
                czarne barwy przejda :) mi sie udalo i tego Tobie tez serdecznie zycze :)))
      • rudexia Re: I jak tu żyć?? 19.11.04, 18:29
        Buuu!!!Kochana,wiem jak to jest!Nigdy do glowy mi nie przyszlo ze mnie to
        spotka:(Paskudne uczucie!!U Ciebie skomplikowane u mnie rowniez,ale cos musimy
        sobie dac rade bo szkoda naszych nerwow i zdrowia (schydlam ostatnio jakies
        5kg). Mi pomagaja moi znajomi, ktorzy maja rozne dziwne pomysly zeby mnie
        pocieszyc jak i takie "miejsca" jak to,poniewaz wiem ze nie jestem jedyna! Ty
        tez nie jestes i moze sie tu wygadac:)

        Ostatnio pomyslalam o tym, ze skoro teraz sie przydarzyla taka porazka to
        nastepne doswiadczenie moze byc tylko LEPSZE!!!! Zycze tego Tobie, sobie i
        wszystkim innym!!
        3maj sie dzielnie!!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja