nahwile
15.03.05, 02:48
Właśnie się coś skończyło. Ona? Nie wiem. Ja jestem zagubiony, obity,
pokaleczony, zawiedziony, pozbawiony marzeń … . To był trudny związek. Ja
żonaty, mam syna, Ona rozwódka z dzieckiem. Na początku naszej znajomości
byłem w stanie zostawić dla niej syna. Moje małżeństwo i tak już było martwe.
Poznałem Ją przez przyjaciela. Później dowiedziałem się, że do niedawna się
spotykali. On żonaty, skończył to z rozsądku. Nie potrafił odejść od rodziny.
Jak się okazało, niestety za późno dla naszej przyjaźni, miał na Jej punkcie
świra. Im bardziej Ją poznawałem, tym bardziej nabierałem do niej/nas
dystansu. Miotałem się. Ona, moje życie, szczęście, a syn? A teras pisze i
nie wiem po co.