northumberland
16.04.05, 17:13
obsewujac w tiwi to i owo, wychylajac glowe przez okno, siedzac w kawiarni
(jak manekin na wystawie) wyczlilem oko na przemykajace tu i owdzie kobiety.
zdiwo mnie i zaniepokoilo jedno... o ile sobie dobrze to uzmyslawiam, jeszcze
nie tak dawno w modzie byla kobieca wrazliwosc, bladosc cery, mdlenie na
prawie kazdym krku. potem no coz, kilka sufrazystek rozpoczelo nowy etap
historii. pzerbilismy take kobiet wyzwolona, wampa przyodzianego w kwiecista
suknie.
a teraz kazda smiga fura, jak nie dzwoni komorka, to w laptopie cus brzeczy,
opieprza pracownikow, budzi postrach, maja zimne spojrzenie. cieszy j jedyne
poezja indeksu giledowego, a zainteresowania skupiaja sie w okol wielkosci...
knta bankowego...
jestem w bledzie, a jesli nie, to ma pytanie,czy udajecie? czy w domach
jestesce nadal tymi pelnymi wdzieku zjawiskami?
bo cos mi sie nie podoba ta moda wspolczesna....