zibi2702
30.06.05, 08:06
Sytuacja jest dość dziwna.Dwa lata temu poznałem kobietę, ma męża i córkę.Ja
jestem żonaty i mam dwoje dzieci.I stało się,zakochałem się w tej kobiecie i
jesteśmy razem (choć osobno - bo mieszkamy ze swoimi rodzinami).Przebywamy ze
sobą tak często,jak się da.Chodzimy do kina ,do teatru, na działkę.On (jej
mąż)poznał mnie, a ja jego.Zadziwia mnie jego akceptacja mojej osoby.Nigdy
nie sprzeciwiał się, gdy zabierałem ją tu,czy tam. Podejrzewam,że wie, jakim
uczuciem ją obdarzam, bo nie kryję się już z tym przed nim (na początku
miałem obawy).Buziaczki i czułe słówka - to już normalka nawet przy nim.Czy
mąż może akceptować taką sytuację? Czy nie zależy mu na niej?(a jest
niezwykle atrakcyjną, mądrą kobietą) Czy może darzy ją aż takim zaufaniem?
Nie sądzę,by był ślepy i nie zauważał mojego zaangażowania,jest inteligentnym
facetem. Czy może ma inną kobietę na boku i to jest przykrywką jego
akceptacji? Nic z tego nie rozumiem. Wiem tylko,że ją kocham i nie jestem dla
niej obojętny.Co o tym sądzicie?