kompromizm, partnerstwo - a bycie soba?

20.07.05, 12:29
Mam do Was pytanie Zwiazek to podobno sztuka kompromisu, partnerstwa i jak
sie ma to do wlasnego ja i bycia soba
Czy mozna sie zmienic dla drugiego czlowieka dla dobra zwiazku ,czy tez nie
jest to mozliwe ,gdyz jest to dzialanie wbrew sobie?
    • emilka222 Re: kompromizm, partnerstwo - a bycie soba? 20.07.05, 12:32
      Zmienić się nie można...Za późno!:) Ale na komromisy iść trzeba:)
      • kostka13 Re: kompromizm, partnerstwo - a bycie soba? 20.07.05, 12:36
        no tak ale czy kompromizm nie jest jednoznaczny ze zmaina siebie
        kompromizm oznacza robie czegos dla zwiazku ale jednoznacznie oznacza to ze sie
        na to nie zgadzales czy sie to ci nie podobalo
        • emilka222 Re: kompromizm, partnerstwo - a bycie soba? 20.07.05, 12:42
          Kompromis, to swego rodzaju ugoda, polubowne załatwienie sporu, ale nie zmiana
          siebie. Można odejśc na chwilkę od swoich zasad dla dobra sprawy..czyt. dla
          świętego spokoju. To wbrew pozorom nie jest trudne, ale wymaga czasu:)
      • wadi77 Re: kompromizm, partnerstwo - a bycie soba? 20.07.05, 12:38
        Kompromisy to podstawa kazdego związku a co do zmian to jest to nie mozliwe bo
        i tak predzej czy poźniej człowiekowi znudzi sie udawanie ze wszystko jest ok,
        tak wiec nic na sile i wbrew sobie i swemu ja
        • alister1 Re: kompromizm, partnerstwo - a bycie soba? 20.07.05, 12:43
          hmm czlowiek zmienia sie pod wplywem drugiego czlowieka nikt nie mowi o
          drastycznych zmianach tylko o tych malych prawie nie zauwazalnych
          zrozumienie dla drugiego czlowieka tolerancja i przez to kompromis a co za tym
          idzie zmiana nie oznacza to ze zmieniasz siebie, swoj charakter itd. po prostu
          inaczej patrzysz na calosc
          • wadi77 Re: kompromizm, partnerstwo - a bycie soba? 20.07.05, 13:31
            zawsze zaczyna sie od tych małych nie pozornych, a konczy na wiekszych.
            Dlaczego mam zmieniac siebie dla partnera swoje przekonania itp., no chyba ze
            te zmiany sa na lepsze, ale i tak twierdze ze jezeli ktos nie akceptuje mnie i
            moich przekonan to szkoda czasu na rozwijanie takiej znajomości jezeli
            oczy\wiscie zakładam ze w gre wchodzi cos wiecej niz przyjaźń.
    • ella39 Re: kompromizm, partnerstwo - a bycie soba? 21.07.05, 14:06
      Ja uważam że kompromis w związku to duży plus,jakoś trzeba się dogadać. Chciaż
      nie ukrywam, ja moje Kochanie troszkę zmieniłam i sam jest z tego zadowolony,
      nawet mi podziękował i wiem, że to nie jest udawanie. Bo jemu w życiu nikt nie
      powiedział co jest dobre a co złe i jak należy postępować wiele rzeczy się
      nuczył ode mnie-tych dobrych rzeczy.Uważam,że gdyby nie chciał to by tego nie
      zrobił.
      ps.Cieszę się, że Go mam.
      • emilka222 Re: kompromizm, partnerstwo - a bycie soba? 21.07.05, 14:10
        Gratuluję Ella! Szczerze! Ja jakoś swojego lubego nijak urobić nie potrafię.
        Ile trwa taka orka?:))))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja